Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrew Bynum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrew Bynum. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 maja 2011

All NBA Playoffs Team - 2. runda po 2 meczach

Ten majowy weekend w moim wykonaniu był skrócony (właściwie jeden dzień), ale i tak trochę powstrzymał blogowanie. Na szczęście obejrzałem 6,5 z 8 dotychczasowych meczów drugiej rundy i z czystym sercem możemy przystąpić do wyboru kolejnego All NBA Playoffs Team. Jak już zapowiedziałem w poprzednim wpisie o podobnej tematyce - nowe zestawienie dotyczy tylko drugiej rundy. W przeciwnym wypadku Chris Paul i Dwight Howard mieliby tu dożywotnie miejsce, a przecież teraz siedzą gdzieś z wędką i łowią ryby.

Pierwsza piątka: Russell Westbrook, Dwyane Wade, LeBron James, Dirk Nowitzki, Andrew Bynum

Westbrook - zaskoczeni? Spójrzmy na konkurencję, czyli PG z pozostałych ośmiu drużyn. Są wśród nich Mike Bibby, Jeff Teague, Derek Fisher, Jason Kidd, Derrick Rose, Rajon Rondo, Mike Conley. Dwaj panowie R grają poniżej normy, Conley powyżej, ale przegrywa bezpośredni pojedynek w serii Grizzlies - Thunder. Westbrook miał co prawda 2/8 z gry w czwartej kwarcie w pierwszym spotkaniu, ale wybaczam mu to. Tym bardziej, że mam świeżo w pamięci dzisiejsze spotkanie w wykonaniu Rose'a, gdzie jego chęć zdominowania gry swojego zespołu była wręcz denerwująca. 27 rzutów, 6 wolnych, 10 asyst, 8 strat, czyli finisz co najmniej 48 akcji zależał od Rose'a. A przecież są jeszcze niecelne rzuty po podaniach nowego MVP, których np. Kyle Korver miał sporo.

Wade, James - any questions? Raz jeden, raz drugi i właściwie jeśli tak będą grali dalej (po obu stronach parkietu), to wątpię, by Celtics znaleźli odpowiedź i zdołali jeszcze powalczyć w tej serii

Nowitzki - where are you Witek? :) Okej, jeszcze za wcześnie na euforię, ale Dirk w tych play-offach pokazuje, że potrafi być clutch. Do tytułu czy chociażby finału jeszcze daleko, ale w starciach bezpośrednich z Pauem Gasolem i pośrednich z Kobem Bryantem jest na razie górą. Jeśli wracając do Dallas z 2-0 nie zdoła wygrać tej serii, to chyba już do końca kariery będzie loserem. Nawet jeśli w kolejnych pięciu latach zdobędzie piętnaście tytułów mistrzowskich

Bynum - wśród środkowych miałęm spory problem. Marc Gasol zrobił sobie samemu krzywdę drugim meczem, Joakim Noah w drugim z kolei był spektakularny, ale wcześniej niekoniecznie. Wychodzi na to, że wszystko rozgrywa się w parze Tyson Chandler - Andrew Bynum. Doceniam wysiłki tego pierwszego i zmianę w obronie Mavs dokonaną w dużej mierze dzięki niemu, ale jednak w dwumeczu indywidualnie to Bynum był górą.

Druga piątka: Derrick Rose, Joe Johnson, Kevin Durant, Zach Randolph, Tyson Chandler

Rose - mogę dodać tylko tyle, że przynajmniej - w przeciwieństwie do Rondo - w czwartych kwartach można było na nim polegać. Nawet w przegranym pierwszym spotkaniu

Johnson - fantastyczna inauguracja w United Center i dlatego jego 16 punktów, 5 zbiórek, 5 przechwytów w drugim meczu wygląda niemrawo. Nie powinno, bo mimo skoncentrowanej na sobie defensywy Byków potrafił "wyrobić normę"

Durant - 33 punkty przy dobrej skuteczności i 11 zbiórek w przegranym meczu z Grizzlies. Tak zupełnie przy okazji ciekawostka - Durant ma 15% lepszą skuteczność w tej serii, gdy na parkiecie nie ma Shane'a Battiera...

Randolph - żaden PF poza Dirkiem nie był równy w obu meczach, więc wyróżniam Zibo za fantastyczny występ w niedzielę. 34 punkty, 10 zbiórek, Grizzlies zrobili w OK City to co chcieli. Co z tego, że potem Zach po raz pierwszy w tych play-offach został totalnie zatrzymany pod tablicą? 1-1 to sukces gości

Chandler - patrz wyżej.

NBA All Playoffs Losers Team

Steve Blake, Marvin Williams, Ron Artest, Kevin Garnett, Żydrunas Ilgauskas

Blake - pomysł Phila Jacksona z graniem dwoma rozgrywającymi (czyli nim i Fishem) w czwartej kwarcie game 2 miał jakiś ukryty, defensywny, sens, ale niewiele było z tego pożytku. Choćby dlatego, że Blake ostatni rzut trafił 26 kwietnia

Williams - nie wiem, czy ponowne umieszczenie go w pierwszej piątce Hawks było dobrym pomysłem. Williams ani nie grozi w tej serii rzutem w ofensywie, ani nie jest w stanie ograniczyć bezpośredniego rywala w obronie

Artest - flagrant foul na koniec drugiego meczu jest najlepszym podsumowaniem jego gry przeciwko Mavericks. Nie zdziwię się, jeśli nieobecność Rona w Dallas wyjdzie Lakers na dobre.

Garnett - umieszczanie tu KG może być trochę kontrowersyjne, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Na razie przegrywa bezpośrednią (i chyba kluczową) rywalizację z Chrisem Boshem, który na dodatek nie gra rewelacyjnie, by nie powiedzieć wprost, że gra przeciętnie. Pierwszy mecz Garnett po prostu przespał, przed drugim obiecał trenerowi, że odda 20 rzutów. I oddał, bez względu na wszystko...

Ilgauskas - wreszcie! W spotkaniu numer 2 była sytuacja, w której Big Z wyrwał ważną piłkę w ataku. I to by było na tyle. Jedynym powodem, dla którego wychodzi w pierwszej piątce, jest zapewne chęć Erika Spoelstry do wpuszczania Joela Anthony'ego w drugiej kwarcie jak defensywnego game-changera.

niedziela, 1 maja 2011

All NBA Playoffs Team po pierwszej rundzie

I tradycyjnie zgubiło mnie lenistwo+brak czasu+1000 innych pomysłów. Ładnie ruszyłem z "projektem" All NBA Playoffs Team, ale po dwóch seriach spotkań powstała dziura. Nadrobimy ją teraz po całej pierwszej rundzie. Będzie (chyba) łatwiej.

Chris Paul, Derrick Rose, Kevin Durant, Dirk Nowitzki, Dwight Howard

Dziwnie to wygląda, że wskazałem dwóch graczy, którzy już odpadli, ale cóż... Paul wcale nie zawiódł, a wręcz przeciwnie - przeciętny, młody skład Hornets poprowadził do aż dwóch wygranych z obrońcami tytułu Lakers. 22 pkt, 11.5 asysty, 6.7 zbiórki, 183 cm wzrostu. Niesamowite. Howard? Po pierwsze zawiesił sobie za wysoko poprzeczkę dwoma fantastycznymi meczami w Orlando na początku rywalizacji. Potem był świetny, ale nie aż tak bardzo i mieliśmy mały niedosyt po meczach typu 29/17 czy 25/15. Chciałbym takie niedosyty przez cały sezon. Jedyny jego naprawdę przeciętny mecz to 8 pkt i 8 zbiórek w piątym spotkaniu. Tyle tylko, że Magic wygrali wtedy aż 101:76, więc nie miało to większego znaczenia. Wszystkim wychodziło wszystko, Dwight nie był potrzebny.

Rose i Nowitzki to niby tzw. no-brainery, chociaż przez chwilę miałem drobną wątpliwość, czy nie docenić Raya Allena i jego 22 pkt na mecz przy 65% za 3 i 100% z wolnych...

Durant? Jeśli tylko Russell Westbrook nie miał nagle ochoty zostać bohaterem, to KD nie zawodził. Trafiał w decydujących momentach, Thunder wygrywali. Dwa razy więcej niż 40 pkt. Król strzelców pełną gębą.

Second Team: Rajon Rondo, Ray Allen, LeBron James, Zach Randolph, Andrew Bynum

Zacznijmy od końca - niewielu środkowych grało ponadprzeciętnie w pierwszej rundzie. Własciwie tylko Howard, Bynum i Marc Gasol. Bynum był dla podkoszowych Hornets podkoszowym niszczycielem i nic mnie nie obchodzi, że Emeka Okafor okazał się miękki, Aaron Gray jest przerośniętym klockiem, a Carl Landry ma 150 cm w kapeluszu.

Zach Randolph? Wpiszcie na youtubie "Spurs Grizzlies game 6" i wszystko jasne. Decydujące starcie, a tu 16 pkt w ostatniej kwarcie przeciwko Timowi Duncanowi i Antonio McDyessowi.

Ray Allen - patrz wyżej. Rajon Rondo - może to przesada wyróżniać dwóch zawodników za serię wygraną 4-0, ale Rondo właściwie w każdym meczu robił to co należało. A to "skatował" Toneya Douglasa penetracjami, a to oddawał piłki na obwód do hot-hand-Raya, a to rzucił kilka celnych jumperków z półdystansu.

LBJ - z jednej strony dobrze pilnowany przez Andre Iguodalę, momentami bardzo nieskuteczny, wolno się rozkręcający. Ale z drugiej strony statystyki na poziomie 24/10/6 plus przez większość czasu praktycznie wyłączony z gry w ataku Iguodala.

All NBA Playoffs Losers Team

Mike Bibby, Landry Fields, Wilson Chandler, DeJuan Blair, Nenad Krstić

Tu sprawa nie była łatwa. Dawać ciała przez 4-5-6 spotkań to nie jest proste zadanie.

Bibby - Heat na razie mogą mu wybaczyć, bo grali tylko (i piszę to z bólem serca) z 76ers. Ale z silniejszym przeciwnikiem taka postawa Bibby'ego to może być problem. Nie broni, nie trafia rzutów z czystych pozycji, nie podaje, jest bezproduktywny.

Fields - uuuuuuu. Nadspodziewanie dobra runda zasadnicza (średnio 10 pkt, 6 zbiórek) rozbudziła duże nadzieje wobec wybranego w drugiej rundzie draftu gracza, ale w play-offach zagrał na miarę swojego draftowego numeru 39. Albo jeszcze gorzej. W sumie 7 punktów, 20% z gry, 5 zbiórek, 5 asyst, I wszystko jako starter.

Chandler - Nuggets mają równy skład i wielu graczy zdolnych zdobyć powyżej 20 punktów, więc łatwo jest ukryć swój słabszy dzień. Ale Chandler nie miał słabszego dnia tylko po prostu zniknął na półtora tygodnia. Najwyraźniej przysłał swojego nieporadnego brata bliźniaka i wrócił dopiero na ostatni mecz serii z Thunder. Za mało.

Blair - a to dopiero zaskoczenie, bo przecież jeszcze niedawno był pewnym graczem pierwszej piątki Spurs. Tymczasem w serii z Grizzlies "wreszcie" jego wzrost stał się przeszkodą. Pod koniec serii z rotacji wygryzł go nawet Tiago Splitter. Doceniam Brazylijczyka, ale z punktu widzenia Blaira: auć!

Krstić - właściwie powtórzę sie z poprzedniego wpisu, bo niewiele się zmieniło. Pod koniec regular season pierwszopiątkowy center, teraz przyspawany do ławki rezerwowych, mało użyteczny i apatyczny w swoich epizodach. Jeśli nie wróci Shaq O'Neal, to będzie bardzo potrzebny przeciwko Heat. Ale to temat na inny wpis...

P.S.
Następny ANPT gdzieś w połowie półfinałów konferencji. Ale chyba zrobię tak, że będzie dotyczył tylko drugiej rundy. W innym wypadku Chandler, Fields, Howard i Paul nigdy z tej listy nie znikną.