Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomas Pacesas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomas Pacesas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXIII w 24 sekundy

20-26.2.2012

1. Czy ktoś naprawdę jest zdziwiony odejściem Tomasa Pacesasa? Ja nie. Ataki Litwina na PZKosz i 1001 osób, zatrudnienie Waltera Jeklina w Prokomie, trudniejsza sytuacja finansowa klubu - to wszystko nakazywało spodziewać się takiej zmiany wcześniej niż później.

2. Dziwi mnie natomiast naiwność osób, które wyciągają daleko idące wnioski ze związanych z rozstaniem wypowiedzi Ryszarda Krauzego, Przemysława Sęczkowskiego czy Pacesasa. Coś trzeba powiedzieć...

3. W połowie lutego pewne źródło poinformowało, że Pacesas nie dotrwa w Prokomie do końca miesiąca. Potwierdziło się. Obiecuję częściej kontaktować się z wróblem Ćwirkiem :-)

4. Po odejściu Pacesasa Prokom został przez wielu skazany na porażkę. Dlaczego? Personalnie to skład na finał. W power rankingu przed drugą rundą umieściłem ich na drugim miejscu. Dobry polski skład (najlepszy obok Trefla) i dwóch obcokrajowców (Jerel Blassingame, Donatas Motiejunas) być może najlepszych na swoich pozycjach w całej lidze. Źle?

5. Lider Trefla Łukasz Koszarek o Pacesasie: "On był ikoną klubu."

6. O Pacesasie w wywiadzie mówi także prezes PZKosz Grzegorz Bachański. Ciekawsza wydaje się jednak sprawa sponsora. Na ten temat Bachański wypowiada się tak: To czy sprawa rozstrzygnie się w listopadzie czy marcu nie ma większego znaczenia. Rozmowy zostały przez ostatnie trzy miesiące wstrzymane, ze względu na duże zmiany w kierownictwie zainteresowanych firm, które bardzo poważnie myślą o wsparciu koszykówki. Spokojnie więc czekamy. Musi być sponsor, bo inaczej sobie nie poradzimy (...)Ostatecznie do rozpoczęcia rozgrywek reprezentacyjnych. Realnie daję miesiąc, bo to tyle czasu potrwa. Ale sponsor to nie wszystko. Chcemy porozmawiać z panią minister Joanną Muchą o większym wsparciu finansowym dla koszykówki, bo ta dyscyplina na to zasługuje.

7. Bachański gościł w ten weekend w Ostrowie Wielkopolskim na turnieju finałowym Pucharu PZKosz. I chociaż związkowym władzom bardzo się podobało, to ostatni turniej w takiej formie. W przyszłym sezonie nie będzie już dwóch osobnych rozgrywek pucharowych.

8. Turniej wygrał zasłużenie Śląsk Wrocław z liderem Radosławem Hyżym. Hyży pozbył się olbrzymiego zarostu, ale w przeciwieństwie do Samsona z włosami nie stracił swojej siły. W starciach z czołowymi podkoszowymi "zabijakami" I ligi prezentował się świetnie. Potwierdził, że mógłby być nadal przydatny na poziomie ekstraklasy.

9. W zespole Startu Gdynia najbardziej interesowało mnie jak radzi sobie Mateusz Kostrzewski. Czytałem opinie, że to najlepszy gracz I ligi i mogę być rozczarowany. Zawodnik, który występował udanie w Eurolidze i był powoływany do kadry, nadal wygląda na kogoś, kto korzysta głównie ze swojego naturalnego talentu. Oczywiście nie wiem co się dzieje w Starcie na treningach, ale podczas meczu Kostrzewski wyglądał momentami jak ktoś grający "od niechcenia". Umiejętności, spryt, rozumienie koszykówki pozwalają mu "szkolić" rywali, ale miałem wrażenie, że przy większym zaangażowaniu mógłby być kimś takim jak Hyży w II lidze.

10. Start Gdynia nie jest rezerwami Asseco Prokomu, ale ze względu na kwestie sponsorskie powiązania są jasne. Co stanie się ze Startem po tym sezonie, jeśli wygra I ligę? Według ostatnich doniesień "z kuluarów" Start ma występować w PLK niezależnie od Prokomu. W jakim składzie, po co i z jakimi celami? To już trudniejsze pytania.

11. Zastanawiacie się jakimi warunkami dysponują koszykarze Startu? Znakomitymi. Wspomnę tylko, że niedawno w trakcie sezonu byli na obozie na... Wyspach Kanaryjskich.

12. Tomasz Nowakowski w 2010 roku zgłosił się do draftu NBA (a potem wycofał), teraz gra w Starcie. Przeciwko Śląskowi spędził na boisku zbyt mało czasu, żeby ocenić jego postęp/regres, ale można było zauważyć, że nadal nie jest "mięśniakiem". Przy Hyżym wyglądał jak młodszy brat.

13. Spotkanie Śląska ze Startem było niestety fatalnie sędziowane. Najdziwniejsza sytuacja miała miejsce w końcówce spotkania. Skrzydłowy Śląska Mateusz Płatek został sfaulowany i miał wykonywać dwa rzuty wolne, ale przez pomyłkę/specjalnie na linii stanął Adrian Mroczek. Rzucił raz, sędziowie się zorientowali, że to błąd i... dali piłkę Startowi.

14. Skoro padło nazwisko Płatka - jestem zadziwiony jego osoba, bo silny skrzydłowy o wzroście 196 cm bez rzutu i z co najwyżej przeciętną umiejętnością wykończenia akcji pod koszem to nawet w II lidze ewenement. A jednak ma pewne miejsce w rotacji - jest takim odpowiednikiem Hyżego z ekstraklasy.

15. Mroczek to mój prywatny MVP turnieju - znakomity obrońca ze świetnym rzutem, dobrze "czytający" grę. Dziwne, że nigdy nie zaistniał na dłużej w ekstraklasie.

16. Open Florentyna Pleszew przerwał serię 23 zwycięstw w oficjalnych meczach w tym sezonie. Najdłuższa na wszystkich szczeblach rozgrywek.Andrzej Kowalczyk, trener Openu i były wieloletni trener Stali, obawiał się gwizdów na prezentacji. Niesłusznie. Nikt nie gwizdał, były oklaski, choć nie tak owacyjne jak przy Wojciechu Szawarskim.

17. Marcin Stokłosa w najtrudniejszym meczu sezonu miał najgorszy występ, co źle wróży Openowi przed play-off. Nie dość, że grał kiepsko, to na dodatek pod koniec trzeciej kwarty w ciągu kilku sekund najpierw popełnił faul (czwarty), a potem dostał przewinienie techniczne (piąty). Początkowo wydawało mi się, że sędziowie przesadzili, ale z drugiej strony - ostrzegali go kilka razy wcześniej i kilka razy w tej sytuacji.

18. Marcin Dymała rozdał w półfinale 11 asyst, a większość z nich to proste akcje penetracyjne z odrzuceniem na obwód. W II lidze przy tak szybkim graczu z dobrym ballhandlingiem i trafiających kolegach to bardzo skuteczne.

19. PZKosz przeznaczył 20 tysięcy złotych dla triumfatora. Z kolei działacze Stali obiecali swoim zawodnikom premię w wysokości 20 tysięcy... dolarów. To więcej niż Trefl Sopot dostał od ligi za Puchar Polski. Tyle że Trefl dostał, a Stal nie, bo przegrała.

20. 36-letni Tomasz Cielebąk (zgłoszony do ligi przez Stal) wróci do treningów w połowie marca.

21. 6000 to najlepsza szczytowa (czyli w jednym momencie) oglądałność PLK na esportv.pl w tym sezonie.

22. Turniej finałowy Pucharu PZKosz komentował m.in. Wadim Czeczuro, trener drużyny koszykarek z Brzegu. Dima został niedawno trenerem reprezentacji Ukrainy i wygląda na to, że po średnio udanej przygodzie z męskim basketem zwiąże się na dłużej z żeńskim.

23. Anegdota pokazująca, że z koszykówką w Polsce może nie jest tak źle... Przedstawiciele PZKosz i PLK przebywali w ten weekend na Wyspach Kanaryjskich podczas organizowanego przez FIBA otwarcia centrum technicznego. Pokazali przybyszom z innych krajów relacje z Pucharu PZKosz. A ci ostatni byli zadziwieni zainteresowaniem, meczem, transmisją. "3rd division teams? In Serbia not possible!"

24. Mocny akcent na koniec. Przemysław Zamojski w piątek zepchnął Mateusza Ponitkę z pierwszego miejsca w rankingu pod tytułem "najlepszy wsad Polaka w PLK w sezonie 2011/2012".

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Sezon 11/12: Tydzień XII w 24 sekundy

5-11.12.2011

1. Andrej Urlep wrócił. Na dzień dobry jego AZS Koszalin wygrał 80:70 z Kotwicą Kołobrzeg, mimo że jego zespół zaczął od pierwszej kwarty przegranej 17:28. W drugiej i trzeciej AZS stracił w sumie tylko 22 punkty przejmując kontrolę nad meczem. Komentarz Urlepa: - Zaczęliśmy za miękko w obronie.

2. Pewnie są tacy, którzy spodziewają się, że po kilku tygodniach pracy AZS będzie tracił średnio 55 punktów, a jego mecze będą kończyły się wynikami 50:48. Nic z tych rzeczy. Urlep już w trakcie pracy w Kwidzynie i Zgorzelcu pokazal, że potrafi dostosować swoją filozofię do sytuacji i skoro przejmuje zespół mający więcej talentu w ofensywie niż w defensywie, to należy się spodziewać, że będzie z tego korzystał.

3. Kuriozalna sytuacja. Do składu AZS-u wrócił Marshall Strickland, którego odsunięto od drużyny na początku sezonu. Zdążyliśmy już zapomnieć o tym graczu, a on cały czas mieszkał w Koszalinie i przeciwko Kotwicy przebywał na boisku aż 22 minuty.

4. Dni Marko Lekicia w AZS-ie chyba powoli dobiegają końca. Serb zagrał tylko 7 minut, a Urlep wolał na boisku Mateusza Jarmakowicza i przede wszystkim Callistusa Ezukwu. Niedługo wróci Rafał Bigus i dla Lekicia zrobi się zdecydowanie zbyt ciasno. Eziukwu po dwóch występach ma średnio 3 punkty, 10 zbiórek i 3.5 bloku. Ben Wallace z Koszalina?

5. Tydzień temu na światło dzienne wypłynęła kiepska sytuacja finansowa w Politechnice. W poniedziałek słyszeliśmy zapewnienia, że do niedzieli będzie wiadomo, co dalej z klubem. Pojawiły się także sugestie, że czegoś dowiemy się po meczu Politechniki z Czarnymi. Nie dowiedzieliśmy się, nikogo z władz klubu nie było na konferencji prasowej. Na poprzednich prezes Jolantę Dolecką można było tam spotkać.

6. Coś jednak w Politechnice się ruszyło. Zawodnicy dostali część zaległości, chociaż nie jest to nawet połowa tego, co powinni otrzymać.

7. W środę działacze AZS PW byli "na dywaniku" u prezesa PLK Jacka Jakubowskiego. Liga dała klubowi czas na odzyskanie płynności finansowej do końca roku. Jeśli się nie uda - groźba rozwiązania umowy kontraktowej z ligą. Osobiście nie wierzę w takie rozwiązanie.

8. Prezes Jakubowski stwierdził, że kilka dni przed apelem o pomoc trenera Mladena Starcevicia rozmawiał z władzami Politechniki i... nic nie wskazywało na problemy klubu. Tak to jest, jak się wierzy na słowo.

9. "Liga" bezradnie rozkłada ręce, chociaż można było tego uniknąć, gdyby stosowano stały nadzór finansowy klubów. Można było, ale nikt w lidze na to nie wpadł.

10. Politechnika próbowała zatrzeć złe wrażenie zapraszając na tzw. pospolite ruszenie w sobotę na Torwar. Pomysł fajny, wykonanie fatalne. Mecz z Czarnymi odbył się o 18, o tej samej godzinie jakieś 200 metrów obok grali piłkarze Legii. Tu nie chodzi tylko o to, że niektóre osoby musiały wybierać, gdzie się udać, ale także o możliwości parkingowe terenu przy Łazienkowskiej. Nieprzypadkowo liczba widzów na Torwarze między 17.55 a 18.05 wzrosła kilka razy. Spora grupa osób spóźniła się na mecz, bo szukała miejsca do pozostawienia auta.

11. Początkowe wrażenie o totalnych pustkach z czasem trochę się zmieniło. "Na oko" mecz oglądało około 1500 widzów. To więcej niż na inaugurację z Treflem Sopot. Sukces? Mały sukcesik. Zastanawiam się, czy dobrym pomysłem nie byłoby organizowanie spotkań na Torwarze 2-3 godziny przed meczami Legii. "Przyjedź wcześniej, obejrzyj dwa widowiska, a przy okazji bez problemu zaparkujesz!"

12. Politechnika odniosła inny mały sukcesik wygrywając z Legią wojnę o... Karola Makowskiego, znanego i lubianego w środowisku dziennikarza-fotoreportera.

13. Jeśli byliście na Torwarze i oglądaliście konkurs rzutów wolnych w przerwie, to już wiecie jak wygląda Marcel Ponitka.

14. Po raz kolejny Politechnika przegrała, bo została zniszczona pod koszem. Same zbiórki (39-28) nie mówią wszystkiego. Np. tego, że w decydujących momentach David Weaver bez problemu “skakał” ponad rywalami.

15. W Czarnych po siedmiu tygodniach przerwy wystąpił Zbigniew Białek. Jego do niedawna kontuzjowane kolano wymagało stabilizatora, ale po ruchach i grze zawodnika nie było widać niedawnych problemów zdrowotnych. Oby tak pozostało.

16. Mateusz Ponitka wyprzedził Piotra Pamułę i jest aktualnie najlepszym strzelcem Politechniki. Nic dziwnego, bo w ostatnich pięciu meczach notował przeciętnie 15.4 punktu. Pamuła zagrał pierwsze spotkanie przy 50% z gry od ponad miesiąca i miał 5 asyst będąc drugim najbardziej produktywnym zawodnikiem obok Ponitki.

17. Oglądając występ Pawła Kikowskiego z boku można momentami było odnieść wrażenie, że to jeden z jego najlepszych w sezonie. Pomeczowy rzut oka na statystyki - 19 minut, 8 punktów, 2/8 za 3, 4 zbiórki, 4 faule. To obrazuje jak kiepski okres ma Kikowski. Rzucający tylko w pięciu meczach na czternaście trafił więcej niż jeden rzut.

18. Na trybunach Torwaru można było zobaczyć Erika Taylora, kiedyś zawodnika Polonii, a jeszcze w poprzednim sezonie Siarki Tarnobrzeg. Spokojnie, to nie wzmocnienie Politechniki. Taylor gości u żony w Warszawie.

19. Pamiętacie sprawę “łokcia” Scotta Morrisona sprzed dwóch tygodni z derbów z AZS-em Koszalin? PLK ciągle nie zdecydowała, czy zawiesi zawodnika. Kanadyjczyk zdążył już zagrać w dwóch kolejnych spotkaniach i taka sytuacja to kompromitacja. Niezależnie od tego czy zawodnika należy ukarać czy nie. Werdykt mamy poznać w środę. Tak na marginesie - trener Dainius Adomaitis zapytany o łokieć Morrisona na konferencji prasowej stwierdził, że oglądał wideo i nic tam nie widział.

20. Służbowe obowiązki uniemożliwiły mi w niedzielę wizytę na meczu rezerw Politechniki z Wisłą Kraków w II lidze. Żałowałem przed spotkaniem, teraz żałuję bardziej. Politechnika II wygrała czwartą kwartę 30:12, a mecz 84:77. 18-letni Maciej Kucharek rzucił 29 punktów w niecałe 28 minut, a 15-letni Marek Zywert - 13. I przy okazji zagrał przeciwko swojemu rówieśnikowi Arturowi Włodarczykowi (7 punktów). Ktoś widział?

21 “Polecam” skrót meczu AZS Koszalin – Kotwica Kołobrzeg z PLK.pl



2 celne rzuty, 6 niecelnych, podskakująca maskotka bez głowy, kilka ujęć kibiców – po co w ogóle zamieszczać takie wideo na oficjalnej stronie ligi?

22. Czytaliście nowy wpis Tomasa Pacesasa na jego blogu? Grono atakowanych osób zatacza coraz szersze kręgi. Dostało się też dziennikarzom, którym Pacesas zarzuca, że “zdominowała ich jajecznica na maśle", bo chodzą na śniadanie prasowe organizowane przez PZKosz/PLK. Mogę się tylko uśmiechnąć czytając takie oskarżenia i widząc hipokryzję autora. Prokom przez kilka lat zapraszał dziennikarzy na wyjazdowe mecze w Eurolidze i nie uznawał tego za coś godnego krytyki. Żeby było jasne: ja nie widzę nic złego ani w jednej, ani w drugiej sytuacji. Dziwi mnie tylko ich różna ocena. Kali ukraść krowa - dobrze, Kalemu ukraść krowa - źle. 

23. Oczywiście Litwin zwraca w swoich wpisach uwagę na wiele slusznych kwestii np. brak analizy spotkań pod kątem pracy sędziów. Prezes Jakubowski w wywiadzie ponad miesiąc temu tlumaczył się z tego tak: “Liga gra co trzy dni, płyty z weekendu przychodzą we wtorek. Gdybyśmy zajmowali się analizowaniem wszystkich meczów pod kątem sędziów, to nie miałbym nawet czasu na rozmowę z wami. Spotkania są przeglądane w biurze pod kątem regulaminowych np. marketingowych. Jeśli przy okazji widzimy budzącą wątpliwość sytuację sędziowską, to jest to sprawdzane. Reagujemy też oczywiście na wnioski komisarzy i wszelkie sygnały na temat nieprawidłowości.”

24. Pacesas przypomina też, że reprezentanci Polski nie dostali “dniówek” za pobyt na tegorocznym zgrupowaniu i pyta “A może niektórzy reprezentanci z przychylnych klubów są popłaceni?” Część pieniędzy niektórym graczom faktycznie wypłacono, ale nie wszystkie. To w ostatnich latach niestety norma. Są tacy, którym związek zalega jeszcze za rok... 2007.

piątek, 2 września 2011

Litwa 2011: Dzień III w 24 sekundy

1. Rano wrzuciłem na Twitterze cytat dnia: "He could do something by himself if he wanted to play" z pytaniem: kto to powiedział i o kim? Rozwiązanie: Hedo Turkoglu o Marcinie Gortacie.
2. Hedo tradycyjnie chętny do rozmowy i żartów. Mogę napisać tradycyjnie, bo miałem z nim przyjemność już dwa lata temu w Polsce. Teraz krótki wywiad po treningu zaczął się od "Hedo, can we talk?". "What? Talk, talk, talk...talk to me!".
3. Hedo twierdzi, że lokaut nie potrwa długo, a sezon ruszy w listopadzie, najpóźniej w grudniu. Na pytanie czy ma "insiderskie" info z USA odpowiedział: "I wish I have.".
4. Litewski dziennikarz, pierwsze pytanie do Ersana Ilyasovy: "Turcja - Litwa to mały finał tego turnieju?" Chciałem zadać jednemu z Portugalczyków pytanie, czy mecz z Polską to mały finał, ale brakło mi odwagi.
5. Krzysztof Ławrynowicz nie wypiera się polskich korzeni, wręcz przeciwnie. Już miał iść do szatni, ale usłyszał polski język i się wrócił. "U mnie paszport litewski, ale my Polaki jesteśmy." Ciekawe co na to litewska opinia publiczna. Przecież stosunki polityczne pomiędzy naszymi narodami nie są najlepsze...
6. Martynas Pocius to jeden z najbardziej aktywnych europejskich graczy na Twitterze, pewnie dlatego, że długo uczył się w USA. Na pytanie o to kto z innych zawodników pisze najciekawiej odpowiedział, że on nie czyta, co inni piszą. Potem prawie obiecał, że wrzuci fotke z radości w szatni po zwycięstwie nad Turcją.
7. Nie wiem czy to ma jakiekolwiek znaczenie, ale widziałem przed halą Tomasa Pacesasa rozmawiającego z Romanem Ludwiczukiem.
8. Pokazywałem zaprzyjaźnionemu wolontariuszowi ile się pisze u nas o koszykówce, przy okazji zobaczył w PS tekst o nieznanej sobie dyscyplinie sportu. "Żużel? Co to jest?". Myślałem, że może skojarzy nazwę speedway i już coś zaczeło świtać. "Motokrosy?". Po filmie na youtube przyznał, że już gdzieś coś o tym słyszał.
9. Prawie zapomniałem napisać o wydarzeniu wczorajszego wieczoru: Marek Cegliński z Rzeczpospolitej po meczu z Litwą został tymczasowo... operatorem kamery portalu koszykowka.net (efekty tutaj). W zamian za obiecane piwo, na które jeszcze czeka. Spodziewam się kolejnych nowych operatorów, bo gdy przedstawiciel koszykowka.net sam trzyma kamerę i mikrofon, to zawodnicy... nie słyszą co mówi.
10. Ktoś dzisiaj stwierdził, że Żubr Mieszko był niezwykle podobny do ówczesnego prezesa PZKosz. Ciekawe czy prezes litewskiej federacji też przypomina tego bursztynko-plemnika Amberisa?
11. Na mieście można dojrzeć kilka plakatów z Sarasem Jasikeviciusem (foto by Marcin Józefczyk) i napisem "Yeah Seek A We Choose". Dopiero za piątym razem zrozumiałem o co chodzi w tej grze słów. Inne plakaty przedstawiały Dirka i napis "Know It's Key" oraz Ławrynowicza i napis "Love Renault We Choose".

12. Brytyjski dziennikarz John Hobbs zauważył na Twitterze: "2,300 watched Spain-GB in football mad Poland at #EuroBasket in '09. Today in basketball mad Lithuania, a total of 550 watched.Spain-GB play" Ciekawe, prawda?
13. Wreszcie polscy kibice zdominowali halę! Wprawdzie na moje oko to było ich tyle samo, co na meczu z Litwą (tyle, że wtedy reszta hali to 5000 Litwinow, a teraz 300 osób z różnych krajów), ale byli bardzo głośni. "Gramy u siebie!" itd. itp.
14. Wygraliśmy z Portugalią! W pierwszej połowie oficer prasowy reprezentacji Polski dwa razy złapał się za głowę. Nie ostentacyjnie, po prostu normalna reakcja organizmu na wydarzenia na boisku.
15. Przykro mi to pisać, ale Adam Waczyński w trzech meczach nie miał ani jednej udanej akcji w ataku. Zderzenie z EuroBasketową rzeczywistością bardzo bolesne.
16. Paweł Leończyk to największe pozytywne zaskoczenie polskiej kadry, jeśli porównamy oczekiwania z postawą na boisku. Dzisiaj np. popisał się pierwszą w Poniewieżu akcją 1+2+1 (czyli dobitka z faulem po własnym niecelnym drugim rzucie wolnym).
17. W trzeciej kwarcie po serii 13:0 chyba po raz drugi tego dnia uwierzyliśmy, że pójdzie łatwo. No i obrona się rozluźniła. Jose "Gargamel" Costa przestał robić kroki pod presją, a w zamian trafił dwie "trójki", w tym running jumper z 13 metrów równo z syreną. Remis przed czwartą kwartą. Z Portugalią. Really?
18. Łukasz Koszarek o swoim celnym rzucie równo z końcową syreną w czwartej kwarcie: "Nawet nie patrzyłem na kosz".
19. Jeden z naszych reprezentantów (oszczędzę mu wstydu) na pytanie co zrobić, by pokonać Turcję odpowiedział: "Najpierw musimy wygrać z Wielką Brytanią." I nie dowierzał, że nie zna dobrze terminarza...
20. Sympatycznego trenera Portugalii Mario Palmę zapytałem jak duże szanse Polska ma w meczu z Turcją. "Nie ma. Przykro mi, ale skoro mnie pan pyta o zdanie, to muszę być szczery."
21. Portugalczycy pobili niezmierzalny rekord kuriozalności konferencji prasowej. Trener był zdecydowanie spóźniony, wcześniej przyszedł tylko daleki rezerwowy Marco Goncalves (grał niecałe 5 minut), który stwierdził: "I don't know what to say... Can I Portuguese? No? Yyy.... Okay... I don't know what to say...yyy....we wanted to win, but yyyy the game didn't go well and yyyyy we lost. I don't know what to say."
22. Szymon Szewczyk: "Czuję się znacznie gorzej niż po spotkaniu z Hiszpanią. Z najlepszą drużyną Europy do końca walczyliśmy o zwycięstwo. Przegraliśmy, ale pokazaliśmy trochę dobrej koszykówki, rywalizując z Portugalią wygraliśmy, ale poziom naszej gry był - po prostu - tragiczny, okropny i wstydliwy." Paweł Leończyk: "Wiadomo, że nie gramy nie wiadomo jakiej koszykówki, ale zwycięstwo cieszy."
23. Dzisiejsze mecze wizytował znany i lubiany koszykarski VIP Stinger. Przyznał, że nie czytał do tej pory "24 sekund", więc zachęciłem mu obietnicą znalezienia się w 23. punkcie. Dotrzymuję słowa.
24. Jeśli mecz Turcja - Litwa miał nas natchnąć nadzieją przed spotkaniem Polski z Turcją, to niezależnie od korzystnego dla biało-czerwonych (w kontekście walki o awans) wyniku nie udało się.

czwartek, 1 września 2011

Litwa 2011: Dzień II w 24 sekundy

1. Poniewież to on. Wypytaliśmy polskojęzycznych Litwinów i uświadomili nas, że w ich narzeczu Paneveżys ma formę męską. W związku z tym u nas powinno być podobnie. Czyli przyjechaliśmy do Poniewieża, a nie do Poniewieży.
2. Pierwszy mecz drugiego dnia (Hiszpania - Portugalia) w Cido Arena zapowiadał się tak kiepsko, że kosztem spóźnienia odwiedzieliśmy przylegające do hali centrum fitness "Impuls". Nawet tam można było znaleźć elementy świadczące o tym, że w mieście odbywa się EuroBasket. A propos - ciekawe, że wiele miejsc w Poniewieżu zamiast loga mistrzostw obklejono flagami uczestników.
3. Powinienem chyba wyznaczyć sobie późniejszy deadline przy finalizowaniu 24 sekund, bo wczoraj wrzuciłem tekst jeszcze na hali, a w drodze powrotnej trafiło się kilka ciekawostek. Np. grupa Iberyjczyków (z Filipin oczywiście), w tym jeden ubrany w... tradycyjny hiszpański żeński strój do flamenco. Potem okazało się, że śpią w naszym hotelu. Nie wiem co narozrabiali, ale przechodziłem koło ich pokoju, z którego akurat wychodził facet z obsługi. Wyglądał (pokój, nie ten facet) jakby przeszło tam tornado.
4. Przed hotelem o 1 w nocy stała taksówka z dziennikarzem chyba z Turcji. Taksówkarz nie umiał się z nim dogadać, prosił nas o pomoc, ale nie wiadomo o co chodziło, bo mówił tylko po litewsku. W końcu zobaczyliśmy obu zdenerwowanych panów przy recepcji (która jest na trzecim piętrze). Dziennikarz tłumaczył recepcjonistce, że "I need bill for company". Chyba się udało, chociaż z doświadczenia wiemy, że obsługa hotelu średnio mówi po angielsku. Zresztą znajomość tego języka ogólnie nie stoi w Poniewieżu na wysokim poziomie. Często powstaje problem z powodu prostego słowa jak chociażby "water". Bank recepcjonistka określiła jako "Big building with glass".
5. Hot-dogi na stacji benzynowej zdecydowanie droższe niż u nas - 7.99 lita! Nawet jeśli dali kiełbaskę, a nie parówkę, to i tak zdzierstwo.
6. Co kraj to obyczaj - do autobusu miejskiego można wsiadać tylko drzwiami przy kierowcy, a 1 września w całej Litwie jest ponoć zakaz sprzedaży alkoholu.
7. Litwini zapraszają na przejażdżkę zabytkowym pociągiem w dniu przerwy. Oferują atrakcje w postaci występów akordeonisty. Nie skorzystamy.
8. Wczoraj zastanawiałem się, co przedstawia maskotka. Już wiem - to bursztynek. Zwie się Amberis. W przedturniejowym głosowaniu na maskotkę trzecie miejsce zajął bóbr, a drugie wilk. Bursztynek wygrał bezapelacyjnie.
9. Nie tylko my robimy zdjęcia cheerleaderkom i nie my jesteśmy najbardziej ostentacyjni. Dziennikarz z Turcji podszedł z małym aparatem jakieś półtora metra od nich i ewidentnie robił "zoom" na tyłek jednej z dziewcząt. A pozostałe patrzyły z uśmiechem.
10. Zauważyłem przedstawicieli trzech klubów polskiej ligi - wspomniany wczoraj Tomas Pacesas z Prokomu, Mladen Starcević z Politechniki (w sztabie kadry, więc niby się nie liczy) oraz wysłannicy Trefla Sopot (w tym dyrektor sportowy). Ale podejrzewam, że każdy klub kogoś tu przysłał. Hala jest duża, po prostu przegapiłem... No.
11. Przepraszam, że nie było w środę żadnego punktu o oficerze prasowym kadry. Dzisiaj się poprawiam cytatem z relacji z meczu z Hiszpanią: "W ostatniej sekundzie meczu piąte przewinienie popełnił także Adam Łapeta i nasi czterej podkoszowi mieli na koncie optymalną ilość fauli – 20." Dodam też coś pozytywnego: po meczu przyprowadził na konferencję tego gracza, którego sobie życzyłem.
12. Po meczu Hiszpania - Portugalia można było dostrzec jaka jest różnica między tymi drużynami. Na konferencji Sergio Scariolo dostał cztery pytania, a potem w mixed zone dopadło go 500 dziennikarzy z kamerami, mikrofonami, dyktafonami i notatnikami. Mario Palma, trener Portugalii usłyszał jedno moje pytanie o plan na mecz z Polską. Odpowiedział, że nie może powiedzieć, bo jeszcze nie podał go zawodnikom. A po konferencji dorwało go... 2 z 3 portugalskich dziennikarzy obecnych w Poniewieżu. Gdy skończył, to podszedł i... przeprosił za taką odpowiedź wcześniej. Porozmawialiśmy 10 minut (do przeczytania tutaj), a gdy wychodziliśmy z sali konferencyjnej, to na korytarzu przy Scariolo nadal tłoczyli się dziennikarze.
13. Miguel Miranda, ten co rok temu ogrywał Marcina Gortata stwierdził: "10 punktów Hiszpanii w czwartej kwarcie to bardzo rzadkie wydarzenie. Cieszymy się z tego małego sukcesu". Wtedy się śmiałem pod nosem, teraz cieszę się, że wygraliśmy czwartą kwartę z Litwą.
14. Mecz Polska - Hiszpania w TVP2 oglądało w najlepszym momencie 600 tys. widzów. Biorąc pod uwagę godzinę (14.15 w Polsce), to chyba nie jest zły wynik. Próbowałem się dowiedzieć ile osób ogląda mecze EuroBasketu w Portugalii, ale oficer prasowy odpowiedział tylko: "Nie wiem, ale na pewno mniej niż byśmy chcieli".
15. Rozmawiałem z jednym z brytyjskich dziennikarzy, który był dwa lata temu w Warszawie. Stwierdził, że nie może porównać obu EuroBasketów, bo wtedy w grupie Wielkiej Brytanii nie grali gospodarze i brakowało miejscowych kibiców. Sprzedał nam też informację na temat cen noclegu jego znajomych kibiców. 100 euro za dobę za... wynajęty namiot. Dodał, że nie podoba mu się ta strefa czasowa, bo budzi się o 7 rano, nie może zasnąć, a potem przysypia na hali. Potwierdzam: drzemał sobie w drugim rzędzie. Słodko i bezczelnie.
16. Po rozmowach z zawodnikami i trenerami z Hiszpanii i Portugalii mogę zrobić ranking rozpoznawalności polskich koszykarzy: Koszarek, Szewczyk, Kelati. W tej kolejności. Dziwne, prawda?
17. Marek Cegliński z Rzeczpospolitej zadebiutował na Twitterze!
18. Bośniak Ermin Jazvin (w poprzednim sezonie Energa Czarni Słupsk) zagra do tej pory na EuroBaskecie tylko jedną minutę. Według Pawła Łakomskiego napisał na Facebooku, że ma w dupie EuroBasket.
19. Odwiedziłem główne miasteczko koszykarskie przed halą, jakieś 15 minut przed meczem Polska - Litwa. Było w nim jakieś 100 osób, pod sceną z pięć, a przygrywał rock'n'rollowy anglojęzyczny zespół, który przeplatał piosenki okrzykami "Lietuva". Wyglądało to tak:


Ale za chwil kilka miasteczko na pewno się zapełniło, bo idąc do hali czułem się jakbym jechał pod prąd ulicą jednokierunkową.
20. Porażkę 77:97 z Litwą potraktuję tylko ciekawostką statystyczną: Litwini mieli dzisiaj 9/12 (75%!) z półdystansu i dystansu przed przerwą, 18/26 (69%) po przerwie.
21. Thomas Kelati: "Nie graliśmy z sercem". Adam Hrycaniuk: "Byliśmy trochę zaspani". Brawo za samokrytykę, chociaż lepiej, żeby nie była nam potrzebna.
22. Dopadłem Mantasa Kalnietisa, zadałem mu trzy szybkie pytania, on dał mi trzy szybkie odpowiedzi. Z sekundy na sekundę otaczał nas wianuszek Litwinów (i nie tylko), ale po złości zakończyłem: "Thank you Mantas, you can go". I poszedł.
23. Konferencja prasowa. Litewski dziennikarz dostaje mikrofon: "Kestuti... Paulius Jankunas has knee problems...". Sakis Kontos przerywa: "Sorry, this is English conference". Dziennikarz: "I was speaking English". Sakis: "Oh, okay". Dziennikarz dokończył pytanie. Kestutis Kemzura: "Sorry, I don't understand".
24. Pierwsza sensacja w turnieju stała się faktem. Macedonia ograła Chorwację 78:76 po rzucie Vlado Ilievskiego 10 sekund przed końcem. Mecz odbywał się równocześnie z polskim, ale skończył trochę później. Oglądałem stream na komputerze. 20 sekund przed końcem Macedończycy rozpoczynali kluczową akcję, a ja musiałem... sprintem ruszyć do oddalonej o 5 metrów mixed zone'y, bo Polacy akurat schodzili do szatni. Jakby nie mogli poczekać pół minuty...

środa, 31 sierpnia 2011

Litwa 2011: Dzień I w 24 sekundy

Niezwykle ciepło przyjęta EuroBasketowa seria blogowa "24 sekundy" od dzisiaj będzie dodatkowa ubarwiana zdjęciami. Zaczynam fotką oficjalnej piłki turnieju.


1. Za moją namową wybraliśmy się na poranny trening Wielkiej Brytanii, by ujrzeć na żywo Luola Denga. Robi wrażenie. Ale po kolei - wchodzę na trybunę prasową niezatrzymywany, opiekun mediów z ramienia FIBA Europe znany i lubiany po ME do lat 18 we Wrocławiu Sakis Kontos wstaje i patrzy z odległości 15 metrów. Rozpakowuję komputer, stawiam kawę, siadam. Delektuję się przez 5 sekund. Sakis podchodzi "It's closed practice". Wyczekał mnie.
2. Końcówka treningu była na szczęście otwarta. Niestety na razie jestem w tyle za Brytyjczykami, jeśli chodzi o skuteczność rzutów z połowy. 1/2 miał Luol Deng, 1/3 Andrew Sullivan, 1/2 Dan Clark. Przypominam, że u nas wczoraj 2/4 Dardan Berisha, reszta 0/100.
3. Pozytywna informacja na temat komunikacji miejskiej - akredytacja uprawnia do przejazdów bez "biletas", które kosztują 1,80 lita. Niby drobiazg, ale po tygodniu zostanie w kieszeni jakieś 40-50 zł.
4. W Official Media Guide tylko jeden błąd w polskich nazwiskach: Łukasz Wizniewski, który w przeszłości występował w Starogradzie. Poza tym nikt nie zauważył, że Pamuła ma za sobą rok w ekstraklasie. Według FIBA: AZS Warsaw (Poland-PLK2, 2009-11). Piotr Szczotka w Ostrowie Wielkopolskim występował także w 2. lidze, a przy Szymonie Szewczyku widnieje "Place of birth: Szczecinie".
5. Zmaskulinizowana hiszpańska dziennikarka ma poważną rywalkę z telewizji tureckiej, który wygląda tak.
6. W biurze prasowym przed meczami na ekranach zamiast meczów puszczają lokalną telewizją i TVP Polonia.
7. Wszyscy zapewne wiecie, co się wydarzyło w meczu Polska - Hiszpania . Ja w tym miejscu chciałem przede wszystkim oddać honor Piotrowi Szczotce, z którego zdarzało mi się podśmiechiwać. Szacunek! Poważnie.
8. Czy tylko mi się wydawało, że spiker podczas prezentacji przeczytał "Adam Wojczyński"?
9. Nie wiem czy wszyscy na to zwrócili uwagę. Łukasz Koszarek miał więcej punktów (19) niż cały hiszpański obwód poza Juanem Carlosem Navarro (7).
10. Thomas Kelati w mixed zone: "(...) we need bench players to come on the floor like Piotrek ...yyy", "Pamuła?", "Pamuła, yes". Więcej Kelatiego tutaj.
11. Z polskich koszykarzy obok Kelatiego (co oczywiste) największe zainteresowanie wśród dziennikarzy hiszpańskich wzbudził Łukasz Koszarek. Gdy podszedł do dwuosobowej polskiej grupki medialnego zaraz doskoczył do nas Hiszpan z mikrofon stacji radiowej. Po pierwszym zdaniu Koszarka machnął ręką. Było po polsku. Więcej zdań Łukasza tutaj. A Hiszpanie zemścili się na mnie, gdy z 50 mikrofonami dopadli Sergio Scariolo nie pozwalając nawet podsłuchać w jakim języku mówi.
12. Nie dowiedzieliśmy się jak Adam Hrycaniuk czuje się po 101 zderzeniach z braćmi Gasol. Poszedł na kontrolę antydopingową i słuch o nim zaginął.
13. Grupa polskich kibiców była zdecydowanie liczniejsza od hiszpańskiej i dominowała na hali przez cały mecz. Usłyszeliśmy zza pleców nawet tradycyjne "Sędzia kalosz"!
14. Scenka z holu. Kilku polskich kibiców zgubiło się w plątaninie korytarzy. Ochroniarz tłumaczy: "Exit is there". Odpowiedż: "No exit, beer, beer!"
15. Nasi byli nie tylko w hali!


16. Czwartkowy mecz Polska - Litwa w litewskiej telewizji będzie komentował trener Asseco Prokomu Gdynia Tomas Pacesas. Dzisiaj jest tylko ekspertem w studiu. A przed spotkaniem z Wielką Brytanią powiedział: "Zobaczycie, że Litwa będzie miała bardzo, bardzo trudno". Pomylił się o jedno "bardzo".
17. Spotkanie Turcja - Portugalia było tak kiepskie, że planujemy w dniu przerwy rzucić rękawicę Portugalczykom. Jedyną ciekawostką w ich składzie jest wielkie afro Carlosa Andrade, przypominające Bena Wallace'a w najlepszych latach. Tzn. w najlepszych latach jego fryzjera.
18. Jeśli boicie się, że sędziowie mogą pomagać Litwie, to... słusznie. Przeciwko Wielkiej Brytanii zaliczyli rzut na koniec drugiej kwarty oddany jakieś trzy sekundy po czasie.
19. Wybrano już pierwszą piątkę turnieju. Chcecie poznać? Kliknijcie! Przy okazji pozdrawiam moją konkubinę.
20. Szukałem stoiska z koszulkami i znalazlem. Mają litewskie bez nazwisk (330 litów) oraz... Tony'ego Parkera i Dirka Nowitzkiego (około 180 litów). Mają też buty Nike'a w litewskich kolorach za 549 litów. Nie tylko ja byłem zdziwiony, że sprzedają jedynie francuskie i niemieckie. Starszy pan z Wysp Brytyjskich wykrzykiwał: "Noł dżibi? Rili?"
21. Wszystko tutaj porównujemy z polskim EuroBasketem i, o dziwo, na razie wychodzi częściej na naszą korzyść. Chociażby publika - niby głośno, ale Hala Ludowa we Wrocławiu było jakieś 50 decybeli więcej.
22. Minusem są toalety - taki trochę lepszy "tojtoj" na zewnątrz hali. Już jest w nich przeraźliwie zimno, a przecież na dworze 15 stopni. Ciekawe, czy tak jak w Atlas Arenie w Łodzi ktoś zapomniał zaprojektować, czy może wszystkie przeznaczono dla kibiców i oficjeli, a dziennikarze mogą marznąć?
23. Znacie charakterystycznego litewskiego kibica z wielką brodą? Usłyszeliśmy w kuluarach, że tutaj... nikt go nie lubi. Bo płacą mu, żeby koniecznie pokazywał się w mediach, bo obkleja się reklamami, bo nic niezwykłego nie robi tylko wali w bęben, bo dostaje od federacji darmowe bilety dla siebie, a potem sprzedaje na lewo. Itd...
24. Widzieliście maskotkę mistrzostw? Kto to do cholery jest? U nas był Mieszko, może brzydki, ale wiadomo, że Żubr. A to?

sobota, 25 grudnia 2010

Pacesas - spec od defensywy?

fot. W. Figurski (plk.pl)
Trzy tygodnie temu policzyłem statystyki ataku i obrony w PLK i obiecałem aktualizację. Dotrzymuję słowa. Poniżej statystyki po 11 kolejkach, czyli teoretycznie w połowie sezonu (teoretycznie, bo Asseco Prokom Gdynia ma cztery mecze zaległe).

W porównaniu z poprzednimi obliczeniami dokonałem drobnej poprawki. Po analizie podobnych amerykańskich statystyk zdecydowałem się na uśrednienie wyników. Wyjaśniam o co chodzi: skoro nie uznajemy zbiórki w ataku za nowe posiadanie, to przecież obie drużyny w jednym meczu powinny mieć taką samą liczbę posiadań.

Stary wzór był taki:

Possesions = Tm FGA + 0.4 * Tm FTA - 1.07 * (Tm ORB / (Tm ORB + Opp DRB)) * (Tm FGA - Tm FG) + Tm TOV

Posiadania = rzuty oddane przez drużynę + 0,4 * rzuty wolne oddane przez drużynę - 1.07 * (zbiórki drużyny w ataku / (zbiórki drużyny w ataku + zbiórki przeciwnika w obronie)) * (rzuty oddane - rzuty celne) + straty

Nowy to:

Possesions = 0.5 * ((Tm FGA + 0.4 * Tm FTA - 1.07 * (Tm ORB / (Tm ORB + Opp DRB)) * (Tm FGA - Tm FG) + Tm TOV) + (Opp FGA + 0.4 * Opp FTA - 1.07 * (Opp ORB / (Opp ORB + Tm DRB)) * (Opp FGA - Opp FG) + Opp TOV))

Posiadania = 0,5 * ((rzuty oddane przez drużynę + 0,4 * rzuty wolne oddane przez drużynę - 1.07 * (zbiórki drużyny w ataku / (zbiórki drużyny w ataku + zbiórki przeciwnika w obronie)) * (rzuty oddane przez drużynę - rzuty celne drużyny) + straty drużyny) + (rzuty oddane przez przeciwnika + 0,4 * rzuty wolne oddane przez przeciwnika - 1.07 * (zbiórki przeciwnika w ataku / (zbiórki przeciwnika w ataku + zbiórki drużyny w obronie)) * (rzuty oddane przeciwnika - rzuty celne przeciwnika) + straty przeciwnika))

Czyli w skrócie: realne posiadania to 0,5 * (posiadania drużyny+posiadania przeciwnika).

Tyle wyjaśnień, a oto wyniki:

Średnia punktów zdobywanych na 100 posiadań zespołu:

1. Czarni 115,5
2. Turów 114,3
3. Polpharma 113,8
4. Anwil 111,9
5. AZS 108,6
6. Kotwica 108,6
7. Prokom 108,1
8. Trefl 108,0
9. PBG 105,9
10. Zastal 104,8
11. Siarka 99,3
12. Polonia 98,5

Średnia punktów traconych na 100 posiadań zespołu:

1. Trefl 99,4
2. Prokom 101,3
3. Polonia 102,4
4. Czarni 104,5
5. Zastal 104,6
6. PBG 108,4
7. Turów 108,9
8. Anwil 108,9
9. Polpharma 110,7
10. Kotwica 113,2
11. Siarka 115,1
12. AZS 117,2

Tempo gry (czyli średnia posiadań na mecz):

1. AZS 73,2
2. Polonia 72,9
3. Siarka 71,7
4. Czarni 71,5
5. Zastal 71,3
6. Polpharma 71,0
7. Anwil 70,7
8. Kotwica 70,3
9. Prokom 69,8
10. Trefl 69,7
11. Turów 68,7
12. PBG 68,7

Pięć drużyn było prowadzonych w tej rundzie przez różnych trenerów. W Polpharmie Zoran Sretenović po czterech meczach zastąpił Pawła Turkiewicza, w AZS-ie Mariusz Karol po dwóch meczach Charlesa Bartona, w Anwilu Emir Mutapcić po dziewięciu meczach Igora Griszczuka, a w Siarce po Bogdan Pamuła po dziesięciu meczach Zbigniewa Pyszniaka. Trzy wyjazdowe spotkania Prokomu prowadził nie Tomas Pacesas, a Andrzej Adamek. W pozostałych zespołach trenerzy się nie zmieniali - Dainius Adomaitis (Czarni), Jacek Winnicki (Turów), Dariusz Szczubiał (Kotwica), Milija Bogićević (PBG), Karlis Muiznieks (Trefl), Tomasz Herkt (Zastal) i Wojciech Kamiński (Polonia).

Poniżej statystyki uwzględniające grę drużyny pod różnymi trenerami.

Średnia punktów zdobywanych na 100 posiadań zespołu:

1. Anwil Mutapcicia 120,4
2. Polpharma Sretenovicia 118,1
3. Siarka Pamuły 118,1
4. Czarni 115,5
5. Turów 114,3
6. Prokom Pacesasa 111,7
7. AZS Karola111,6
8. Anwil Griszczuka 110,9
9. Kotwica 108,6
10. Trefl 108,0
11. Polpharma Turkiewicza 106,3
12. PBG 105,9
13. Zastal 104,8
14. Prokom Adamka 102,7
15. Polonia 98,5
16. Siarka Pyszniaka 97,1
17. AZS Bartona 96,4

Średnia punktów traconych na 100 posiadań zespołu:

1. Prokom Pacesasa 95,2
2. Trefl 99,4
3. Polonia 102,4
4. Czarni 104,5
5. Zastal 104,6
6. Polpharma Sretenovicia 105,6
7. Siarka Pamuły 105,9
8. Anwil Griszczuka 106,2
9. PBG 108,4
10. Turów 108,9
11. Prokom Adamka 109,5
12. AZS Karola 112,2
13. Kotwica 113,2
14. Siarka Pyszniaka 116,2
15. Polpharma Turkiewicza119,6
16. Anwil Mutapcicia 133,0
17. AZS Bartona 138,2

Tempo gry (czyli średnia posiadań na mecz):

1. AZS Karola 73,8
2. Siarka Pamuły 73,0
3. Polonia 72,9
4. Siarka Pyszniaka 71,6
5. Czarni 71,5
6. Anwil Mutapcicia 71,4
7. Zastal 71,3
8. Polpharma Turkiewicza 71,3
9. Polpharma Sretenovicia 70,9
10. Anwil Griszczuk 70,6
11. AZS Bartona 70,6
12. Prokom Pacesasa 70,5
13. Kotwica 70,3
14. Prokom Adamka 69,1
15. Trefl 69,7
16. Turów 68,7
17. PBG 68,7

Warto wziąć pod uwagę, że jeden mecz Emira Mutapcicia w roli trenera Anwilu w Słupsku oraz jedno spotkanie Bogdana Pamuły w roli trenera Siarki w Kołobrzegu nie powinny być wielkimi wyznacznikami, ale kilka innych wniosków można wyciągnąć. Np. takie:
- Prokom w najsilniejszym składzie z Pacesasem na ławce broni zdecydowanie najlepiej w lidze
- Polpharma po zmianie trenera kontynuuje niezwykle skuteczną grę w ataku. W ofensywie jest efektywniejsza niż Czarni!
- główne grzechy trzech szkoleniowców bez pracy to defensywa. Pyszniak, Turkiewicz i Barton zajmują trzy z czterech ostatnich miejsc

P.S.
W okresie między świętami a Nowym Rokiem powinna pojawić się aktualizacja indywidualnych statystyk strzeleckich.

sobota, 20 listopada 2010

Wiadro pomyj na Prokom?


Sytuacja Asseco Prokomu Gdynia w Eurolidze jest tragiczna. Pięć meczów, pięć porażek i minimalne szanse na awans do Top 16. Najprościej w tej sytuacji wylać wiadro pomyj na zawodników, którzy w kompromitującym stylu przegrali w Tel Awiwie z Maccabi 58:99. Nie mam zamiaru bronić graczy Prokomu, ale może zastanówmy się nad przyczyną takiego stanu rzeczy.

Osobiście widzę trzy główne przyczyny:

1. Drużyna została skompletowana bardzo późno, a na zgranie brakuje czasu. Prokom występuje w trzech różnych rozgrywkach i choć spora liczba meczów teoretycznie powinna ułatwiać wspólne zrozumienie w trudnych momentach (bo żaden trening nie daje tyle co mecz), to tutaj jest inaczej. Prokom ma ponad 20 graczy z kontraktami, a poza Euroligą ciągle gra w innym składzie. Zawodnicy sami nie wiedzą, czy i gdzie pojadą w przyszłym tygodniu. To powoduje chaos w meczach PLK (patrz niedawne spotkanie w Poznaniu), ale także ma wpływ na występy w Eurolidze. Nieprzypadkowo podczas meczu Prokom - Partizan w 4. kolejce Euroligi Olivier Lafayette i James Gist byli zdecydowanie lepiej wkomponowani w grę Partizana Belgrad, mimo że dołączyli do serbskiego zespołu dwa tygodnie później niż ostatni nabytek Prokomu Filip Widenow.

2. Trzy czołowe postaci (Giddens, Wilks, Brown) to gracze, którzy ostatnio grali "ogony" w NBA albo siedzieli tam na końcu ławki rezerwowych. Praktycznie nikt tak nie buduje drużyny w Europie. Tacy koszykarze są przyzwyczajeni do tego, że każdy mecz jest meczem o życie. W NBA sezon rozkręca się powoli - cztery kolejne porażki w listopadzie nie są tragedią. A u nas oznaczają stracony rok w Eurolidze.

3. Nie wiadomo, kto jest w tym zespole najważniejszy. Mike Wilks, Daniel Ewing, JR Giddens, Bobby Brown - ta czwórka Amerykanów na pozycjach 1-3 ma podobny status w światowej koszykówce i podobne ambicje w Polsce. Ewing po odejściu Davida Logana i Qyntela Woodsa zwietrzył swoją szansę, by zostać liderem zespołu, a trzej pozostali właśnie przenieśli się z NBA do Europy i też chcieliby pełnić pierwszoplanowe role. A do tego dochodzi jeszcze Filip Widenow... Pięć meczów Euroligi za nami i trudno wskazać lidera tej ekipy. Rok temu wszystko było jasne. Najważniejsi byli Woods i Logan, Ewing był numerem 3, a reszta tłem. A teraz? Nie wiemy. To powoduje frustracje, szczególnie u Giddensa, który jako niski skrzydłowy rzadziej od Ewinga i Browna może sobie po prostu sam wziąć piłkę i zagrać indywidualną akcję. Cytat z jego Twittera mówi chyba wszystko: "How u going to be a teams leading scorer and not be incorporated into the offense. Sum things just don't make sense..." Wilks też pewnie nie jest najszczęśliwszy będąc w roli juniora, który po jednym błędzie zostaje przyspawany do ławki rezerwowych. Co zresztą odbija się na zespole, bo to on jest jedynym klasycznym rozgrywającym.

To ostatnie zdanie zresztą pokazuje, że mimo szerokiego składu w zespole są braki. Problem z tylko jedną typową jedynką można jakoś rozwiązać, gorzej, że jest tylko dwóch silnych skrzydłowych. Na pozostałych pozycjach może teoretycznie występować po kilku koszykarzy, na tej tylko Jan-Hendrik Jagla i Ronnie Burrell. Po kontuzji Amerykanina trener Tomas Pacesas musiał wygrzebać Roberta Witkę albo kombinować z dwoma Adamowymi wieżami Hrycaniuk i Łapeta...

Prokom nadal ma szansę na Top 16. Nie wierzę w komplet wygranych w rundzie rewanżowej, ale musi odnieść trzy zwycięstwa u siebie i pokonać Partizan w Belgradzie. Teoretycznie to ciągle jest wykonalne.

czwartek, 11 marca 2010

Siedem momentów Prokomu

Dzisiaj Asseco Prokom Gdynia zagra z Unicają Malaga na zakończenie Top 16 Euroligi. Dla Prokomu to mecz bez znaczenia, bo awans do ćwierćfinału już ma. Ale spotkanie będzie szczególne, bo to setny występ Prokomu w Eurolidze.

6 sezonów, 99 meczów, 32 wygrane, 67 porażek. Cztery awanse do Top 16, jeden awans do ćwierćfinału. Czy to dobry bilans czy zły? Sami oceńcie. Więcej statystyk (kto zdobył najwięcej punktów, z kim Prokom ma najlepszy bilans, kto najwięcej razy wygrywał w Trójmieście itd.) na sports.pl.

Prokom miał w tym okresie wzloty oraz upadki i na pewno dostarczył wielu wrażeń. Było kilka spotkań, które warto zapamiętać. Ja wybrałem siedem (a właściwie osiem).

Prokom Trefl Sopot - Estudiantes Madryt 78:74 (sezon 2004/2005)

Mecz warty wspomnienia, bo gości prowadził Pepu Hernandez, a w składzie byli Sergio Rodriguez i Carlos Jimenez. Eugeniusz Kijewski ogrywający ekipę trenera mistrzów świata? Tomas Pacesas dominujący późniejszego wicemistrza olimpijskiego? Niemożliwe, a stało się. Na dodatek akurat ta wygrana dała Prokomowi pierwszy awans do Top 16.

Armani Jeans Mediolan - Prokom Trefl Sopot 71:92 (sezon 2005/2006)

Trzecia kolejka rundy zasadniczej i znakomity mecz Prokomu we Włoszech. Siedem "trójek" Gorana Jagodnika, świetny występ Adama Wójcika. Po tej wygranej mistrzowie Polski mieli bilans 2-1 i wydawało się, że Prokom może w tamtym sezonie sporo osiągnać. Niestety przegrali kolejne sześć spotkań...

Prokom Trefl Sopot - RheinEnergie Koeln 72:61 (sezon 2006/2007)

Jedno nazwisko zasługuje na szczególną uwagę w zespole gości - to Marcin Gortat, który kilka miesięcy później był już zawodnikiem Orlando Magic. W Olivii miał double-double (12 punktów i 13 zbiórek), ale chyba nie był to rewelacyjny mecz w jego wykonaniu. Piszę "chyba", bo przyznaję, że nie pamiętam tego występu dokładnie.

Efes Pilsen Stambuł - Prokom Trefl Sopot 67:71 (sezon 2006/2007)
(2xfoto z euroleague.net)

Efes Pilsen był w pierwszych sezonach gry w Eurolidze prawdziwym koszmarem dla koszykarzy Prokomu. W trzy lata grali z tym zespołem dziesięć razy przegrywając pierwsze osiem konfrontacji. I niespodziewanie wygrali na wyjeździe w drugiej kolejce Top 16. O meczu mówi Pacesas: - Musieliśmy grać dogrywkę, bo sędziowie nie zaliczyli punktów zdobytych przez Michaela Andersena, po wsadzie równo z syreną. W tamtej akcji podawał mu Rashid Atkins. Było zamieszanie, bo już wyszliśmy z hali, poszliśmy do szatni, a trzeba było wracać i grać dalej. Ale wreszcie przyszła wygrana w Top 16.

Prokom Trefl Sopot - Olympiacos Pireus 63:59 (sezon 2007/2008)

Po serii sześciu porażek Prokom niespodziewanie się przełamał w meczu z Olympiacosem i miał jeszcze iluzoryczne szanse na awans do Top 16. Ten mecz jest godny uwagi ze względu na Qyntela Woodsa, który wtedy grał w Olympiacosie i nie będzie wspominał najlepiej pierwszej wizyty w Sopocie. W niecałe 14 minut nie zdobył punktu. To był jego najgorszy występ w całym sezonie. W składzie drużyny z Pireusu byli Ioannis Bouroussis, Loukas Mavrokefalides, Panagiotis Vasilopoulos i Milos Teodosić, którzy teraz zagrają przeciwko Prokomowi w ćwierćfinale. W Prokomie został do teraz tylko Adam Łapeta, ale wtedy nie wyszedł na parkiet nawet na moment. Trenerzy będą ci sami - Panagiotis Giannakis i Tomas Pacesas.

Asseco Prokom Sopot - SLUC Nancy 91:62 (sezon 2008/2009)

Strzelanina, która potem, mimo porażek w Kownie i Nancy, pozwoliła Prokomowi na awans do Top 16 z bilansem 2-8. Daniel Ewing zdobył 32 punkty, a David Logan grał całe 40 minut i udało się. Skład podobny, ale jakże inny był to Prokom od obecnego...

Asseco Prokom Gdynia - Real Madryt 82:76 oraz Unicaja Malaga - Asseco Prokom Gdynia 50:70 (sezon 2009/2010)

Prokom tylko trzykrotnie wygrywał z drużynami z ligi hiszpańskiej, czyli najsilniejszej w Europie. Każda miała duże znaczenie nie tylko prestiżowe. Najpierw była wymieniona wyżej wygrana z Estudiantes, a w tym sezonie triumf u siebie nad Realem, który bardzo przybliżył Prokom do Top 16 oraz demolka Unicaji w Maladze będąca milowym krokiem do ćwierćfinału. Nie mogłem się zdecydować, który z tych dwóch meczów dodać do tej listy z obecnego sezonu, więc wpisałem dwa. Mam nadzieję, że po ćwierćfinale z Olympiacosem nie będzie wątpliwości, który mecz był najważniejszy.

czwartek, 4 marca 2010

Pacesas niczym Pyrrus

Asseco Prokom Gdynia w ćwierćfinale to w tym momencie fakt mimo, iż do końca Top 16 mamy jeszcze jedną kolejkę. Nawet porażka w Kownie w Żalgirisem nic nie zmieniła, bo CSKA pokonało w Maladze Unicaję.

Starożytny król Pyrrus wygrywał wiele bitew, ale zawsze ponosił olbrzymie straty. Od niego pochodzi "pyrrusowe zwycięstwo", które w sporcie potocznie oznacza zwycięstwo nic nie dające wygranej drużynie. Prokom i trener Tomas Pacesas zrobili coś innego - przegrali mecz, ale porażka nic nie zmieniła. Może powinniśmy taką sytuację zacząć nazywać "pacesasową porażką"?

Żarty na bok, bo sukces jest niesamowity i z perspektywy np. października 2009 sensacyjny. Adam Romański wspomina dotychczasowe, czym troszkę mnie uprzedził, bo zamierzałem wygrzebać po powrocie z Kowna wyniki Lecha Poznań i reszty. Nie jest łatwo porównać tamte osiągnięcia z obecnymi, a antyprokomowcy mają jeden argument - wtedy w składzie byli sami Polacy. No cóź, zgadza się, ale to nie zmienia faktu, że wtedy były inne czasy, a teraz, czy komuś się to podoba czy nie, koszykówka wielonarodowa i rządzą w niej (w Europie) bogacze z południa kontynentu plus Rosja. Reszta w ćwierćfinale tej nowej ULEB-owskiej Euroligi bywa bardzo rzadko. Raz zdarzyło się to Olimpiji Lublana (ale wtedy była równolegle Euroligi i Suproliga), dwa razy Partizanowi Belgrad, ale gdzie nam porównywać się do Partizana?

Po prostu brawo. A teraz lejemy Olympiacos :-)

wtorek, 2 marca 2010

Przed Żalgiris - Prokom z Kowna

Już w środę Asseco Prokom Gdynia może przejść do historii polskiej koszykówki. Jeśli pokona w Kownie Żalgiris to awansuje do ćwierćfinału Euroligi. Zapowiedź i przedmeczowa rozmowa z trenerem Tomasem Pacesasem na sports.pl.



No dobra, to pani z litewskiej telewizji i to nie ta rozmowa będzie na sports.pl :-) Nastroje w zespole są bojowe, a hala na pewno będzie gorąca, chociaż Kowno przywitało Prokom śniegiem (który najwyraźniej z Polski powędrował we wschodnim kierunku).



Żalgiris gra nadal w obiekcie, który powstał pod koniec 1938 roku na trzecie mistrzostwa Europy zaplanowane na 1939. Litwini ten turniej wygrali (Polska zdobyła brąz), więc chyba było warto. Teraz, na EuroBasket 2011, powstaje nowy gigant mogący pomieścić kilkanaście tysięcy osób. Stara hala - mimo widocznej wiekowości - służy dzielnie do dzisiaj i pewnie, gdyby się uprzeć, to mogłaby być jedną z lepszych w PLK. Po renowacji kilka lat temu powiększyła swoją pojemność na 5000 miejsc. Pod sufitem w rogach hali jest trochę niebezpiecznie (niziutkie barierki), ale i tak widoczność stamtąd nie jest zła.



Starość nie radość, więc hala idealna nie jest i ma wiele nietypowych rozwiązań jak choćby te oto laweczki albo...



... tablica wyników. Z daleka tego nie widać, ale numery zawodników są ... naklejane stosownie do używanych w danym meczu. W oryginale tablica ma zamontowane na stałe numery od 4 do 15. Doklejana jest też nazwa zespołu, ale dzisiaj jeszcze widniał stary zestaw. Unicaja Malaga i np. 00 znikną do jutra.





A to już Powszechny Zakład Ubezpieczeń będący sponsorem Żalgirisu. Rzecz jasna chodzi o istniejącą d kilku lat litewską odnogę, czyli PZU Lietuva, ale to i tak dziwna sytuacja, nieprawdaż?. W Polsce PZU i koszykówka? Nieee...