Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radosław Hyży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radosław Hyży. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXXI w 24 sekundy

16-22.4.2012

1. Tak wyglądała ostatnia akcja czwartej kwarty meczu Zastalu z Czarnymi.



2. Faul czy nie? Wygląda na to, że tak, ale 100% pewności nie mam.

3. Rzucający Stanley Burrell o tej akcji: Chciałem wejść pod kosz, ale ostatecznie rzucałem z półdystansu. Nie wiem, może mogłem podjąć inną decyzję. Byłem podwojony, więc ciężko było mi trafić. Szkoda, na pewno szkoda tej akcji. Nic o przewinieniu. Z drugiej strony - nikt go o to nie zapytał.

4. Nie zdziwię się, że sędzia nie widział, nie będę też zdziwiony, jeśli bał się niepopularnej decyzji, ale nie oznacza to, że nie powinien odgwizdać przewinienia, jeśli kontakt ręki Marcina Sroki z ręką Burrella faktycznie nastąpił.

5. W NBA władze ligi często ustosunkowują się w oficjalnym komunikacie do takiej kontrowersyjnej decyzji, czasem przyznają, że arbiter się pomylił. U nas? PLK.pl milczy.

6. To była bardzo ważna decyzja, Czarni mogą czuć się pokrzywdzeni, ale z drugiej strony - mają 100 innych przyczyn porażki. Jedną z nich wymienia Dainius Adomaitis. -Pięciu naszych zawodników zatruło się i zamiast w nocy spać, siedziało na kiblu... Zawsze, gdy jeździliśmy do Zielonej Góry stawialiśmy przy tej samej restauracji i jedliśmy obiad. Za każdym razem wszystko było w porządku, przychodzą play-offy i dostajesz taką niespodziankę. Cóż, takie jest życie – powiedział trener Czarnych.

7. Uros Mirković, który trafił dwie kluczowe trójki w dogrywce, ma 6/10 zza łuku w crunchtime w tym sezonie. 20/59 poza nim.

8. Walter Hodge twierdzi, że Zastal stać na finał. Odważne, bo w ewentualnym półfinale zagrają prawdopodobnie z Prokomem. Z drugiej strony - słyszałem (anonimowo) od kilku graczy ekip ćwierćfinalistów, że najbardziej boją się Zastalu. Bo nie wiadomo czego się spodziewać.

9. Przemysław Frasunkiewicz zdobył 17 punktów dla Prokomu na inaugurację play-off. Po raz ostatni tyle “oczek” rzucił dwa lata temu... także w pierwszym meczu ćwierćfinału. Wtedy jego Polonia Warszawa odpadła po 0-3 z Anwilem Włocławek.

10. Piotr Szczotka został uznany przez trenerów klubów PLK najlepszym obrońcą ligi. Kontrowersyjne, krytykowane, ale co ciekawe - statystyki są po jego stronie i ten wybór da się obronić.

11. Zrobiłem szybką sondę wśród kilkunastu koszykarzy, dziennikarzy, kibiców i opróćz Szczotki oraz Allena najczęściej wymieniano nazwiska Łukasza Wiśniewskiego, Darnella Hinsona, Krzysztofa Roszyka, Adama Hrycaniuka. Motiejunasa podała tylko jedna osoba, co potwierdza, że talent ofensywny czasem przyslania umiejętności defensywne. A przecież Litwin to naprawdę dobry obronca.

12. Przy okazji obliczeń do linka z pkt 11 natrafiłem na ciekawą statystykę - Prokom z Adamem Hrycaniukiem zdobywa średnio 13 punktów więcej na 100 posiadań niż bez niego. “Bestia” jest najlepszy w tej statystyce.

13. Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej zapowiedzi play-off, to polecam serię analiz i opinii na PolskiKosz.pl. Można porównać wypowiedzi ekspertów z tym, co się dzieje na boisku.


14. 




Nie przypuszczałem, że nadejdzie tydzień, w którym jedynym meczem obejrzanym na żywo będzie widowisko w tej właśnie hali. Zgadniecie kto tam gra? No tak, plansza na ścianie wszystko zdradza...

15. Do Piaseczna ściągnęła mnie w sobotnie popołudnie właściwie jedna rzecz - bliska odległość od warszawskiego Ursynowa. W ten sposób lider grupy C II ligi wygrał nierówną batalię z turniejem o awans do tejże ligi na Bemowie. Jeśli PWiK awansuje do I ligi, to może być interesującą propozycją dla najbardziej zapalonych kibiców koszykówki w stolicy. Owszem - dojazd (poza godzinami szczytu) komunikacją miejską pod halę z centrum zajmuje przy odpowiednim zgraniu metra i autobusu niecałe 50 minut. Dla porównania OSiR Koło 25 minut, OSiR Bemowo 40 minut, hala w Pruszkowie 50 minut, Arena Legionowo ponad godzinę. Tyle tylko, że nie każdy mieszka w centrum i z południowej części miasta łatwiej się dostać do Piaseczna niż na Bemowo czy Koło.

16. Atmosfera na meczu zrobiła wrażenie typowego spotkania tego szczebla rozgrywek. Kilkuosobowy fanklub, dowcipne okrzyki pod adresem sędziów i słyszalne odgłosy butów koszykarzy. Po chwili zdałem sobie sprawę, że całość wcale dużo nie różni się od tego, co działo się podczas meczów Politechniki w ekstraklasie, szczególnie tych przeciwko słabszym rywalom. Nie było cheerleaderek i ścianki wspinaczkowej za koszem, trybuny mniejsze, ale liczba widzów i meczowa otoczka podobna. Nawet spiker ten sam - pan "Minuta Osiem" Zięba.

17. Sam mecz PWiK z Handlopexem AZS Politechnika Rzeszowska był “letni”. Gospodarze męczyli się tylko przez kilka minut pierwszej kwarty (gdy wynik oscylował wokół remisu) i kilka minut trzeciej (gdy goście z -20 doszli na -8). Poza tym kontrolowali wydarzenia na boisku dominując przede wszystkim ofensywnie - kontratakami i prostymi akcjami rozbijali obronę przeciwnika. Nie wiem, czy to kwestia słabości rzeszowian, ale wyglądali jak... drugoligowi Phoenix Suns. Mieli nawet swojego Steve’a Nasha, czyli Andrzeja Paszkiewicza (choć zupełnie niepodobny do Kanadyjczyka).

18. Żałuję, że spotkanie nie było bardziej zacięte, bo moglibyśmy obejrzeć dłuższe “show” Todora Mołłowa. Trener PWiK żywo komentował każdą decyzję sędziowską, biegał momentami po boisku i... obyło się bez przewinienia technicznego. Tymczasem “technikiem” ukarano jednego z rezerwowych AZS-u, który krzyknął “faul”. Cóż...

19. W Handlopeksie środkowym jest znany nawet z PLK Piotr Miś. Weteran oczywiście prezentuje formę daleką od czasów np. Polpaku Świecie, gdy zasłynął tytułem newsa na PolskiKosz.pl “One Miś show!”, ale być może bardziej cierpi na tym, że nie wszyscy koledzy potrafią podać mu piłkę w strefę podkoszową. Pewnie mógłby spokojnie notować statystyki w okolicach double-double jeden szczebel rozgrywkowy wyżej.

20. Słyszałem o zawodnikach, którzy wykonują rzuty wolne nie stojąc na wprost kosza, ale przed sobotą nie widziałem takiego gracza na żywo. Krzysztof Banyś, rozgrywający z Rzeszowa wzbudził wesołość na trybunach, tym bardziej że pudłował.

21. Do słowniczka zaczepek w stosunku sędziów dołącza piaseczyńskie: "Kapeć, jak gwiżdżesz? To nie pimpong!"

22. Widziałem w tym sezonie po kilka spotkań wszystkich grup II ligi i C po raz kolejny wydaje się zdecydowanie najsłabsza. Nic nie ujmując PWiK to w konfrontacji z Openem Pleszew, Śląskiem Wrocław, Stalą Ostrów Wlkp. stawiam ich na samym końcu. Inna sprawa, że ich przewaga nad konkurencją jest miażdżąca. Pogrom AZS-u nie był jednorazowym wybrykiem.

23. Tymczasem w grupie A i B sensacje - Open i Śląsk przegrywają 0-1 po pierwszych, domowych meczach półfinałów. Końcówka spotkania we Wrocławiu możecie zobaczyć poniżej. Nie ma tam “kluczowej” straty Radosława Hyżego, można za to obejrzeć zwycięskie punkty prudniczan.



24. Do grupy C najprawdopodobniej dołączy Legia Warszawa, która awansowała do II ligi wygrywając turniej w swojej hali na Bemowie. Tym razem nie byłem na żadnym meczu z przyczyn różnych, w tym m.in. nagłego wycofania się kierowcy w niedzielę. Swoje impresje spisał Łukasz Cegliński. Z większością się zgadzam, o czym pisałem już wcześniej. Nie wiem co Łukasz miał na myśli pisząc “powalczyć w II lidze”, ale trudno mi wyobrazić sobie tę Legię grającą za rok o awans na zaplecze ekstraklasy. Nawet bezradny w półfinale Handlopex AZS byłby dla warszawian rywalem trudnym do pokonania.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXIII w 24 sekundy

20-26.2.2012

1. Czy ktoś naprawdę jest zdziwiony odejściem Tomasa Pacesasa? Ja nie. Ataki Litwina na PZKosz i 1001 osób, zatrudnienie Waltera Jeklina w Prokomie, trudniejsza sytuacja finansowa klubu - to wszystko nakazywało spodziewać się takiej zmiany wcześniej niż później.

2. Dziwi mnie natomiast naiwność osób, które wyciągają daleko idące wnioski ze związanych z rozstaniem wypowiedzi Ryszarda Krauzego, Przemysława Sęczkowskiego czy Pacesasa. Coś trzeba powiedzieć...

3. W połowie lutego pewne źródło poinformowało, że Pacesas nie dotrwa w Prokomie do końca miesiąca. Potwierdziło się. Obiecuję częściej kontaktować się z wróblem Ćwirkiem :-)

4. Po odejściu Pacesasa Prokom został przez wielu skazany na porażkę. Dlaczego? Personalnie to skład na finał. W power rankingu przed drugą rundą umieściłem ich na drugim miejscu. Dobry polski skład (najlepszy obok Trefla) i dwóch obcokrajowców (Jerel Blassingame, Donatas Motiejunas) być może najlepszych na swoich pozycjach w całej lidze. Źle?

5. Lider Trefla Łukasz Koszarek o Pacesasie: "On był ikoną klubu."

6. O Pacesasie w wywiadzie mówi także prezes PZKosz Grzegorz Bachański. Ciekawsza wydaje się jednak sprawa sponsora. Na ten temat Bachański wypowiada się tak: To czy sprawa rozstrzygnie się w listopadzie czy marcu nie ma większego znaczenia. Rozmowy zostały przez ostatnie trzy miesiące wstrzymane, ze względu na duże zmiany w kierownictwie zainteresowanych firm, które bardzo poważnie myślą o wsparciu koszykówki. Spokojnie więc czekamy. Musi być sponsor, bo inaczej sobie nie poradzimy (...)Ostatecznie do rozpoczęcia rozgrywek reprezentacyjnych. Realnie daję miesiąc, bo to tyle czasu potrwa. Ale sponsor to nie wszystko. Chcemy porozmawiać z panią minister Joanną Muchą o większym wsparciu finansowym dla koszykówki, bo ta dyscyplina na to zasługuje.

7. Bachański gościł w ten weekend w Ostrowie Wielkopolskim na turnieju finałowym Pucharu PZKosz. I chociaż związkowym władzom bardzo się podobało, to ostatni turniej w takiej formie. W przyszłym sezonie nie będzie już dwóch osobnych rozgrywek pucharowych.

8. Turniej wygrał zasłużenie Śląsk Wrocław z liderem Radosławem Hyżym. Hyży pozbył się olbrzymiego zarostu, ale w przeciwieństwie do Samsona z włosami nie stracił swojej siły. W starciach z czołowymi podkoszowymi "zabijakami" I ligi prezentował się świetnie. Potwierdził, że mógłby być nadal przydatny na poziomie ekstraklasy.

9. W zespole Startu Gdynia najbardziej interesowało mnie jak radzi sobie Mateusz Kostrzewski. Czytałem opinie, że to najlepszy gracz I ligi i mogę być rozczarowany. Zawodnik, który występował udanie w Eurolidze i był powoływany do kadry, nadal wygląda na kogoś, kto korzysta głównie ze swojego naturalnego talentu. Oczywiście nie wiem co się dzieje w Starcie na treningach, ale podczas meczu Kostrzewski wyglądał momentami jak ktoś grający "od niechcenia". Umiejętności, spryt, rozumienie koszykówki pozwalają mu "szkolić" rywali, ale miałem wrażenie, że przy większym zaangażowaniu mógłby być kimś takim jak Hyży w II lidze.

10. Start Gdynia nie jest rezerwami Asseco Prokomu, ale ze względu na kwestie sponsorskie powiązania są jasne. Co stanie się ze Startem po tym sezonie, jeśli wygra I ligę? Według ostatnich doniesień "z kuluarów" Start ma występować w PLK niezależnie od Prokomu. W jakim składzie, po co i z jakimi celami? To już trudniejsze pytania.

11. Zastanawiacie się jakimi warunkami dysponują koszykarze Startu? Znakomitymi. Wspomnę tylko, że niedawno w trakcie sezonu byli na obozie na... Wyspach Kanaryjskich.

12. Tomasz Nowakowski w 2010 roku zgłosił się do draftu NBA (a potem wycofał), teraz gra w Starcie. Przeciwko Śląskowi spędził na boisku zbyt mało czasu, żeby ocenić jego postęp/regres, ale można było zauważyć, że nadal nie jest "mięśniakiem". Przy Hyżym wyglądał jak młodszy brat.

13. Spotkanie Śląska ze Startem było niestety fatalnie sędziowane. Najdziwniejsza sytuacja miała miejsce w końcówce spotkania. Skrzydłowy Śląska Mateusz Płatek został sfaulowany i miał wykonywać dwa rzuty wolne, ale przez pomyłkę/specjalnie na linii stanął Adrian Mroczek. Rzucił raz, sędziowie się zorientowali, że to błąd i... dali piłkę Startowi.

14. Skoro padło nazwisko Płatka - jestem zadziwiony jego osoba, bo silny skrzydłowy o wzroście 196 cm bez rzutu i z co najwyżej przeciętną umiejętnością wykończenia akcji pod koszem to nawet w II lidze ewenement. A jednak ma pewne miejsce w rotacji - jest takim odpowiednikiem Hyżego z ekstraklasy.

15. Mroczek to mój prywatny MVP turnieju - znakomity obrońca ze świetnym rzutem, dobrze "czytający" grę. Dziwne, że nigdy nie zaistniał na dłużej w ekstraklasie.

16. Open Florentyna Pleszew przerwał serię 23 zwycięstw w oficjalnych meczach w tym sezonie. Najdłuższa na wszystkich szczeblach rozgrywek.Andrzej Kowalczyk, trener Openu i były wieloletni trener Stali, obawiał się gwizdów na prezentacji. Niesłusznie. Nikt nie gwizdał, były oklaski, choć nie tak owacyjne jak przy Wojciechu Szawarskim.

17. Marcin Stokłosa w najtrudniejszym meczu sezonu miał najgorszy występ, co źle wróży Openowi przed play-off. Nie dość, że grał kiepsko, to na dodatek pod koniec trzeciej kwarty w ciągu kilku sekund najpierw popełnił faul (czwarty), a potem dostał przewinienie techniczne (piąty). Początkowo wydawało mi się, że sędziowie przesadzili, ale z drugiej strony - ostrzegali go kilka razy wcześniej i kilka razy w tej sytuacji.

18. Marcin Dymała rozdał w półfinale 11 asyst, a większość z nich to proste akcje penetracyjne z odrzuceniem na obwód. W II lidze przy tak szybkim graczu z dobrym ballhandlingiem i trafiających kolegach to bardzo skuteczne.

19. PZKosz przeznaczył 20 tysięcy złotych dla triumfatora. Z kolei działacze Stali obiecali swoim zawodnikom premię w wysokości 20 tysięcy... dolarów. To więcej niż Trefl Sopot dostał od ligi za Puchar Polski. Tyle że Trefl dostał, a Stal nie, bo przegrała.

20. 36-letni Tomasz Cielebąk (zgłoszony do ligi przez Stal) wróci do treningów w połowie marca.

21. 6000 to najlepsza szczytowa (czyli w jednym momencie) oglądałność PLK na esportv.pl w tym sezonie.

22. Turniej finałowy Pucharu PZKosz komentował m.in. Wadim Czeczuro, trener drużyny koszykarek z Brzegu. Dima został niedawno trenerem reprezentacji Ukrainy i wygląda na to, że po średnio udanej przygodzie z męskim basketem zwiąże się na dłużej z żeńskim.

23. Anegdota pokazująca, że z koszykówką w Polsce może nie jest tak źle... Przedstawiciele PZKosz i PLK przebywali w ten weekend na Wyspach Kanaryjskich podczas organizowanego przez FIBA otwarcia centrum technicznego. Pokazali przybyszom z innych krajów relacje z Pucharu PZKosz. A ci ostatni byli zadziwieni zainteresowaniem, meczem, transmisją. "3rd division teams? In Serbia not possible!"

24. Mocny akcent na koniec. Przemysław Zamojski w piątek zepchnął Mateusza Ponitkę z pierwszego miejsca w rankingu pod tytułem "najlepszy wsad Polaka w PLK w sezonie 2011/2012".

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XVI w 24 sekundy

2-8.1.2012

1. - Gramy! - można było usłyszeć tydzień temu w poniedziałkowy wieczór od prezes Politechniki Jolanty Doleckiej. To pierwsza pozytywna wiadomość z warszawskiego klubu.

2. Pytanie numer 2 po "Czy gracie?" brzmi "Dlaczego?". Czyli czy Politechnika zostaje w lidze, bo znalazły się pieniądze czy może zostaje, bo chce jeszcze trochę czasu ich poszukać. Odpowiedź leży gdzieś pośrodku. Klub jest - cytuję - "na dobrej drodze w rozmowach z miastem i sponsorami". Zawodnicy dostali zaległe pieniądze, ale nie wszystkie.

3. Żeby nie było tak różowo - Politechnika ma problemy z wolną halą i przed wyjazdowym meczem w Zielonej Górze (5 stycznia) odbyła w Nowym Roku tylko jeden trening w Warszawie. W weekend gracze dostali jeden dzień wolnego więcej - z tego samego powodu.

4. Ciekawostka "okołopolitechnikowa" - jeden ze znajomych żurnalistów zadzwonił w sprawie akredytacji do media managera klubu Adriana Komorowskiego, by dowiedzieć się, że... to pomyłka.

5. W centrum Warszawy na telebimie między reklamami można przeczytać m.in. taki apel: "Ratujcie AZS Politechnikę! www.petycje.pl www.azspw.pl"

6. Walter Hodge (Zastal Zielona Góra), Piotr Pamuła, Mateusz Ponitka (obaj AZS Politechnika Warszawska), Daniel Kickert (PGE Turów Zgorzelec) i Przemysław Karnowski (Siarka Tarnobrzeg) oraz Dardan Berisha (Anwil Włocławek), Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Filip Dylewicz i John Turek (wszyscy Trefl Sopot). To piątki na Mecz Gwiazd, które typował... zwycięzca głosowania Mateusz Ponitka. Kibice wybrali trzech innych graczy - zamiast Pamuły, Waczyńskiego i Turka są Robert Skibniewski (Śląsk Wrocław), Darrell Harris (Kotwica Kołobrzeg) i Corsley Edwards (Anwil).

7. W Meczu Gwiazd zagra 12 Polaków - najwięcej od 1998 roku.

8. Robiąc porządki w szafach dokopałem się do rozmaitych zbiorów sprzed kilku i kilkunastu lat, wśród których szczególnie ciekawe wydają się dwie pozycje. Pierwsza to Skarb Kibica PLK przygotowany przez Super Basket w sezonie 1999/2000 (koszt 9 zł) z sylwetkami wszystkich zawodników.Niektóre zawierają tak ciekawe informacje, że warto je przytoczyć. W formie zagadki. Zacytuję trzy zdania z opisów trzech ówczesnych ligowców (dla ułatwienia dodam, że wszyscy są jeszcze związani z polską koszykówką). Nagrody brak.


A) "Jest fanatykiem dojadania. Nawet podczas treningu potrafi ze skarpetki wyciągnąć jakąś czekoladę do schrupania.".

B) W wolnym czasie najbardziej lubi słuchać muzyki i grać na gitarze śpiewając ckliwe ballady swojej ukochanej."

C) "Jego marzeniem jest gra w reprezentacji Polski i podróż dookoła świata."

9. Drugi "rarytas" to magazyn SLAM z 2002 roku, w którym obok artykułu o tym, że Los Angeles Clippers już wkrótce będą wielcy (z Lamarem Odomem i Eltonem Brandem), fotografii trzech braci Dengów (z których jeden gra w Chicago Bulls, drugi grał w Śląsku Wrocław, a trzeci... nie wiem gdzie grał) i zapowiedzi wielkiej kariery ówczesnego uniwersyteckiego zawodnika Jasona Kapono znalazłem coś takiego.



"Dzienniczek" niespełna 18-letniego LeBrona Jamesa półtora roku przed wyborem w drafcie. Najlepszy fragment traktuje o tym, że zakumplował się z Antoine'em Walkerem i mógłby się wiele od niego nauczyć. Ale twierdzi też, że sam już może czegoś nauczyć Walkera.

10. Wziąłem udział w koszykarskim podsumowaniu roku na blogu Szczepana Radzkiego. Kategorie były nietypowe, odpowiedzi poszczególnych osób rozmaite, więc warto przeczytać.

11. Szczepan nie zamieścił odpowiedzi w kategorii "Postać roku". W zasadzie nie wiem dlaczego, zainterweniowałem i... nic :-) W każdym bądź razie moja odpowiedź brzmiała: "Mladen Starcević - można narzekać na jego niektóre decyzje trenerskie, ale to nie ma wielkiego znaczenia przy ocenie całej całości postaci. Kapitalny człowiek, który angażuje się całym sercem w swoją pracę i nie tylko w pracę."

12. Dwa najważniejsze mecze tego sezonu na parkietach II ligi już za nami. W rewanżu BM Węgiel Stal pokonała w Ostrowie Śląsk Wrocław 77:70. Atmosfera w hali i emocje jak podczas meczu ekstraklasy w okolicach 2005 roku. Na trybunach wszyscy lokalni koszykarscy celebryci od Tomasza Główki (pozdrawiam!) przez Mateusza Ponitkę po Dariusza Parzeńskiego. Szkoda tylko, że poziom spotkania “trochę” niższy niż pięć lat temu.

13. W 14. minucie Śląsk prowadził 30:14, a koszykarze Stali grali bez ładu i składu, na dodatek pudłując w prostych sytuacjach (4/24). Pozostałe 26 minut gospodarze wygrali 63:40. I to mimo, że ich skuteczność wzrosła do poziomu zaledwie przeciętnego (17/43), a na końcu zatrzymała się na 31%. Jak można wygrać tak pudłując? 20 razy zbierając w ataku przy zaledwie 24 zbiórkach rywali w obronie. Mierzący 183 cm Marcin Dymała miał 5 zbiórek ofensywnych! Przegrana 28-47 na “deskach” to dla zespołu, w którym są Mirosław Łopatka i Radosław Hyży po prostu wstyd.

14. W Śląsku zadebiutował rozgrywający Rafał Glapiński. To były przeciętne zawody w jego wykonaniu. Błysnął tylko w obu zagraniach, w których punktował. Pierwsza to trójka po uwolnieniu się od obrońcy jednym zwodem. Druga to penetracja, w której zakręcił Dymałą i trafił z faulem z drugiej strony obręczy. Gorzej dla Śląska, że częściej to Dymała kręcił Glapińskim, a w drugiej połowie właśnie akcje tego zawodnika przeciwko właściwie wszystkim obwodowym rywali okazały się sposobem, który pozwolił Stali wyjść na prowadzenie.

15. Play of the day - trójka Dymały po dwóch crossoverach w ostatniej sekundzie akcji w ostatniej minucie meczu na 73:67. Amerykanizując - dagger & ankle breaker w jednym.

16. Cichy (a może nie taki cichy?) bohater Stali - Mateusz Zębski. 19-letni rzucający obrońca to szybki w kontrze najlepszy obwodowy defensor Stali, który przede wszystkim dobrze "czyta" grę. Największy problem - rzut. Airball z linii jest najlepszym podsumowaniem. Zębski w dwóch ostatnich sezonach ma w II lidze i pucharze skuteczność z dystansu 16/69. Nie mamy do dyspozycji bardziej zaawansowanych statystyk, ale obserwacje własne mówią mi, że zdecydowanie lepiej radzi sobie na półdystansie. W meczu ze Śląskiem w trzeciej kwarcie trzy razy z rzędu karcił w ten sposób gości. Wiem, że przy obecnie szalejących w PLK nastolatkach, niespełna 20-letni (urodziny w maju) koszykarz z II ligi nie jest wielkim ewenementem, ale też nie należy przekreślać możliwości zrobienia kariery. To jest materiał na co najmniej solidnego koszykarza ekstraklasy. A najciekawsze, że - jeśli się nie mylę - nigdy nie był w kręgu zainteresowań trenerów kadry rocznika 1992, niezbyt przecież mocnego. Inna sprawa, że tenże rocznik 1992 często po prostu przegrywał walkę o miejsce w składzie z rocznikiem 1993. Sporzałem na ranking Polishhoops.pl - Zębski jest 23. Widziałem w tym sezonie w akcji Wojciecha Leszczyńskiego (miejsce 11), Bartłomieja Bojko (18) i Jakuba Lewandowskiego (19). Moim zdaniem prezentuje się obecnie lepiej od całej trójki.

17. Wojciech Szawarski - 1/6 z gry, 7 punktów i 9 zbiórek. Co gorsza w obronie często nie nadążał za Adrianem Mroczkiem, można było mieć wątpliwości kto tu jest o dziewięć lat starszym spryciarzem, a kto rozegrał w PLK tylo 17 spotkań w czterech sezonach.

18. Hyży: Gramy oczywiście także dla pieniędzy, ale przede wszystkim dla kibiców. W Czechach na mecze mojej drużyny przychodziło mało osób i zastanawiałem się po co w zasadzie to robimy? W Polsce najbardziej lubię hale w Słupsku i Ostrowie, bo tam kibice nie przychodzą do teatru.

19. Członkowie klubu kibica Stali na okrzyk "Cała Polska w cieniu Śląska" wyjęli flagę z napisem "W cieniu Stal błyszczy!". Przygotowanie tego celnego hasła zajęło im więcej niż dekadę, ale brawo za pomysłowość i niepowtarzalność. Takie hasło mogą podkraść chyba tylko do Stalowej Woli.

20. Cytat stycznia w PLK (zasłyszane z drugiej ręki). Robert Skibniewski do dziennikarza pytającego jak wytrzymuje 40 minut na parkiecie: Nie piję, nie palę, panu to tez polecam.

21. Zastanawiam się, kto powinien dostać (nieformalną) nagrodę dla polskiego debiutanta sezonu. Nie pamiętam rozgrywek, w których konkurencja byłaby tak duża i na tak niezłym poziomie. Oczywiście niestety duża w tym zasługa naturalizowanych zawodników, bo jeśli mielibyśmy brać tylko tych z jednym paszportem, to wygrywa w cuglach Mateusz Ponitka. Ale nie widzę powodu, dla którego powinniśmy tak robić, więc wybór rozszerza się - na razie - do trzech nazwisk. Ponitka, Oded Brandwein i Aleksander Lichodziejewski. Niestety Przemek Karnowski po serii słabszych występów jest w drugim szeregu. Każdy z wymienionej trójki ma swoje wady oraz zalety i nie jestem w stanie w tej chwili wytypować najlepszego. O Lichodziejewskim mówi się najmniej, gra najmniej efektownie i spektakularnie, ale to przecież nie jest konkurs piękności.

22. Być może problem częściowo rozwiąże się, gdy Lichodziejewski rozstanie się z PBG Basketem. Wróbelki ćwierkają, że jest nim poważnie zainteresowany klub z czołówki II ligi, a w Poznaniu nie mają nic przeciwko oszczędnościom.

23. Kolejna "nagroda" - największy postęp. Tutaj moim zdaniem zdecydowanym faworytem jest Łukasz Wiśniewski, który z przeciętnego gracza drużyny z dołu tabeli (PBG) stał się jednym z liderów potencjalnego medalisty (Trefl). Zastanawiam się jak spojrzeć na Damiana Kuliga. Statystyki ma o wiele lepsze (także te na minutę), zespół o podobnej pozycji w tabeli, ale jednak obecne PBG to inna bajka niż ubiegłoroczne. I jest jeszcze Marcin Dutkiewicz, który w swojej karierze miał wzloty i upadki, ale teraz ma zdecydowanie najlepszy sezon - 8.7 punktu w 22 minuty przy 52% za 3 (!).

24. Najlepszy rezerwowy? Cóż, skoro Daniel Kickert 15 z 16 meczów rozpoczynał na ławce, to nie ma innego wyboru. Nieźle to Jacek Winnicki wykombinował. Nawet jeśli Kickert nie będzie MVP, to dostanie nagrodę pocieszenia...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XIV/XV w 24 sekundy

19.12.2011-1.1.2012

1. Na wstępie wyjaśnienie/przeprosiny - tydzień temu nie było 24 sekund, bo poniedziałek wypadł w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Stwierdziłem, że lepszy będzie wpis dwutygodniowy niż pisanie na łapu-capu między grochem a kapustą.

2. 2 stycznia 2012 roku może być przełomową datą dla polskiej koszykówki. Jeśli zarząd AZS Politechnika Warszawska zadecyduje o wycofaniu drużyny z PLK, to nie tylko zawodnicy zostaną zmuszeni do szukania pracy, ale także liga dostanie poważny cios wizerunkowy. Profesjonalna liga kontraktowa, w której pozytywnie zweryfikowany klub nie potrafi dotrwać do końca sezonu? Można to tłumaczyć na rozmaite sposoby, można nawet mieć rację w tych tłumaczeniach, ale z boku będzie to po prostu wyglądało jak kompromitacja.

3. Ostatnie grudniowe wieści z Politechniki brzmiały: "coś drgnęło" i "jest nadzieja". Nie mam żadnych informacji z pierwszej, drugiej, trzeciej czy czwartej ręki, ale przeczucie mówi mi, że klub postanowi walczyć, bo... tak zawsze było w PLK. Nie mam kasy? Może znajdę. Inna sprawa, że władze Politechniki to osoby wydatnie ze środowiska niekoszykarskiego mające do ratowania także sekcję siatkarską.

4. Do końca grudnia Politechnika miała na polecenie ligi ustabilizować sytuację w klubie. Domyślam się, że PLK wstrzyma się z jakimkolwiek komunikatem do 3 stycznia i decyzji zarządu Politechniki. Teoretycznie może być... zabawnie. Politechnika stwierdzi: "gramy", a PLK na to: "Nie gracie." Ale lepiej tak niż odwrotna kolejność, czyli PLK: "Możecie grać.", a Politechnika później: "Nie chcemy."

5. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zawodnicy zostali pozostawieni sami sobie. Nikt im nie mówi co się dzieje, nikt nie zasugerował, żeby szukać nowych klubów. A przecież to też mogłoby być rozwiązanie - gracze sondują rynek transferowy i jeśli okaże się, że wszyscy (albo prawie wszyscy) będą mieli "miękkie" lądowanie w ekstraklasie, to może czas najwyższy skończyć tę farsę? Przecież Politechnice pozostało do rozegrania 21 spotkań, z których pewnie nawet nie połowa to poważne starcia z wymagajacymi rywalami. Nie ma co się oszukiwać. Politechnika nie ma realnej wizji gry w play-off (chociaż życzę im tego). W drugiej rundzie w grupie słabszej zapewne szybko straci/straciłaby szansę na miejsce w ósemce i pozostaną/pozostałyby jej pasjonujące spotkania "o nic" z ŁKS-em czy PBG.

6. Dyrektor sportowy i ds. PR PLK Adam Romański udzielił długiego propagandowego wywiadu, którego ogólny przekaz brzmi: "nie jest tak źle jak wam się wydaje". Mówi m.in. o Politechnice i ŁKS-ie Łódź (tam też są/były problemy): Obie sytuacje nie są oczywiście dobre, ale moim zdaniem świadczą właśnie o tym, że pomysł ligi kontraktowej działa. Koszykówka na poziomie PLK w Łodzi i Warszawie jest potrzebna. I teraz - zamiast myśleć o wzmacnianiu składów (bo grozi spadek) lub obiecywać zawodnikom pieniądze, których w kasie klubowej nie ma - w ŁKS i AZS mają możliwość obniżenia kosztów i czas na rozmowy z potencjalnymi sponsorami i partnerami, którzy pomogą klubom. 8000 widzów na meczu w Atlas Arenie to jest argument, który może zaowocować wsparciem dla klubu. Mam nadzieję, że tak się to właśnie skończy, podobnie jak w Warszawie. A że w międzyczasie więcej minut na boisku dostają młodzi zawodnicy, z którymi wiążemy przyszłość polskiej koszykówki - choćby Ponitka, Michalak, Pamuła czy Mokros w AZS Politechnice czy Sulima i Bartoszewicz w ŁKS - to tylko należy się cieszyć. Jeszcze dwa sezony temu Polonia 2011 Warszawa była przecież na ustach wszystkich, choć przegrywała mecz za meczem przy słabej frekwencji. Były głosy, żeby ją na stałe wprowadzić do PLK bez prawa spadku. Teraz podobnie działające kluby nie powinny więc chyba budzić kontrowersji.

Fragment o nieobiecywaniu pieniędzy, których nie ma brzmi jak kiepski żart, bo coś takiego właśnie dzieje/działo się w Politechnice... Śmiem twierdzić, że wydarzenia w tym klubie nie mają żadnego związku z ligą kontraktową. Widmo spadku nie zmieniłoby wizji budowy drużyny, sytuacji finansowej itd.

7. W ramach fantazjowania "gdzie mogliby zagrać?" przeanalizowałem składy ekip ekstraklasy pod kątem przydatności zawodników z Politechniki. PBG? Właściwie... każdy. Polpharma i Kotwica? W obu przyda się czwórka w postaci Michała Nowakowskiego lub Patryka Pełki. Czarni i Śląsk? Łukasz Wilczek jako rezerwowa jedynka na 10 minut. Siarka? Dodatkowy zawodnik na obwód, czyli Piotr Pamuła, Michał Michalak, Jarosław Mokros, Mateusz Ponitka. Turów? Dodatkowy Polak do rotacji zawsze się przyda. Może np. Pamuła czy Mokros. Prokom? Pewnie nie pogardziłby silnym skrzydłowym. Pomijam w tych rozważaniach faktyczne chęci graczy czy zastępstwa - zawsze przecież klub X może zdecydować się zwolnić gracza Y żeby zatrudnić zawodnika Z.

8. Politechnika była jedną z ośmiu drużyn, które wybiegły na parkiet dzień przed wigilią Bożego Narodzenia, czyli 23 grudnia. Termin wyjątkowo niefortunny, bo kto w przedświątecznej gorączce ma czas iść na mecz? Widzieliśmy na trybunach, że niewiele osób. Zdecydowanie lepiej dla kibiców byłoby zorganizować kolejkę ligową 27 grudnia, a jedno ze spotkań, najlepiej telewizyjne, zaplanować nawet dzień wcześniej. PLK wybrała jednak - umyślnie lub nie - interesy zawodników, którzy co prawda mieli długą podróż do domu po przedwigilijnych meczach, ale spędzili święta z rodziną. Gdyby spotkania odbyły się 26/27 grudnia, nikt nie dałby im wolnego.

9. Mecz Politechniki z Kotwicą to już niemal prehistoria, ale warto o nim wspomnieć z powodu jednej, nietypowej sekwencji akcji. W ostatnich sześciu sekundach sędziowie odgwizdali dwa przewinienia niesportowe na Mateuszu Ponitce, którego najpierw sfaulował Michał Kwiatkowski (tak przynajmniej widzieli to arbitrzy), a potem Wojciech Złoty. Niebywałe, tym bardziej, że oba gwizdki nie były przesadzone, a Kotwica wygrała ten mecz 80:64.

10. Politechnika grała też 30 grudnia pokonując PBG Basket Poznań 77:55. Na trybunach wśród wszystkich znajomych twarzy (nie jest ich tak dużo, by większości nie kojarzyć chociażby z widzenia) była także jedna zupełnie nowa. To skaut Portland Trail Blazers Jason Filippi, który obserwował młode talenty z Politechniki i PBG. Wywiad z Filippim możecie przeczytać tutaj. Dwa dni wcześniej Filippi był we Wrocławiu na meczu Śląska ze Siarką Tarnobrzeg, więc w krótkim okresie czasu mógł zobaczyć w akcji czterech naszych zawodników z rocznika 1993 - Mateusza Ponitkę, Michała Michalaka, Przemysława Karnowskiego i Piotra Niedźwiedzkiego, a także dwa lata starszych Jakuba Parzeńskiego i Niksę Nikolicia.

11. Najlepiej z tej szóstki wypadł Ponitka, który w ciągu 28 minut miał aż 17 "desek" i chociaż wiele z nich były prostymi zbiórkami w obronie, to jednak ta liczba robi wrażenie. Ponitka zdobył także 16 punktów pokazując bogaty repertuar zagrań - rzut z półdystansu po zatrzymaniu, penetracja z serią zwodów czy przechwyt z kontrą zakończoną efektownym wsadem. Nie widziałem meczu Śląsk - Siarka, ale mogę stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż najgorzej z wymienionych zagrał Nikolić (fot. pietranik.com). Nie boję się napisać, że Serb jest wręcz bezczelnie promowany w PBG, chociaż powinien dawno zostać odesłany do domu. 3.5 punktu i 3.9 asysty przy 23% skuteczności z gry w 27 minut? W normalnej sytuacji sytuacji byłby już zwolniony, ale mamy... ligę kontraktową. PBG nie musi na siłę się wzmacniać, więc trener Milija Bogićević może ogrywać rodaka. Domyślam się, że zarobki tego koszykarza nie są wysokie, ale jeśli władze klubu koniecznie chciały dodatkowego zawodnika na obwód, to mogły spokojnie znaleźć taniego Amerykanina.

12. Ponitka oraz Karnowski udzielili wywiadów, które zostały opublikowane w poświątecznym wydaniu Przeglądu Sportowego. Rozkładówka z dwójką 18-latków? Mały sukcesik koszykówki jako dyscypliny.

13. Mecz Politechnika - PBG przez większość czasu prowadziło tylko dwóch arbitrów, bo pan Karol Nowak doznał... kontuzji. Nie wyglądało to na poważny uraz, ale miał problemy z bieganiem. Ciekawe, czy gdyby mecz był bardziej wyrównany i o wyższą stawkę (np. play-off) to komisarz też zgodziłby się na takie rozwiązanie?

14. Oglądałem pierwszy dzień turnieju noworocznego w Ostrowie Wielkopolskim z udziałem miejscowej Stali i trzech drużyn z I ligi. Niestety nie widziałem finału, w którym gospodarze pokonali mierzącą w awans do ekstraklasy Rosę Radom 82:77, ale rezultat pokazuje, że różnica poziomów między kilkoma najlepszymi zespołami II ligi a I ligą jest właściwie żadna. Niestety - tutaj też pasuje to słowo - oglądałem spotkanie ostrowian z SKK Siedlce. Stal prowadziła w trzeciej kwarcie nawet 71:33, a wygrała 87:65. Rywale wyglądali jakby jeszcze spotkali się tuż przed meczem, a w szatni zjedli... 12 potraw wigilijnych. Chęć do gry przejawiał właściwie tylko Kamil Sulima, który po 15 minutach miał na koncie 13 z 20 punktów drużyny, ale później najwyraźniej stwierdził, że nie ma sensu się wysilać. Na dodatek na ławce zabrakło pierwszego trenera Tomasza Araszkiewicza. Rozumiem, że to nie był dla SKK ważny turniej, ale po co w takim razie zgodzili się na udział w nim? Ten wynik to dla nich po prostu wstyd.

15. Pierwszy raz widziałem w akcji Radosława Basińskiego, znanego na zapleczu ekstraklasy rozgrywającego. Być może opinia na podstawie tego występu będzie mylna, ale pierwsze skojarzenie: wolny playmaker w starym stylu. 20 sekund kozłowania i próba decydującego podania na koniec akcji. Prawie każdej akcji. Na tym poziomie rozgrywek całkiem skuteczne, ale już rozumiem dlaczego nigdy nie awansował szczebel wyżej.

16. W występującym na tym samym turnieju AZS-ie Kutno zadebiutował wypożyczony z Anwilu Włocławek Wojciech Glabas. Jeśli ma to być wzmocnienie na pozycji środkowego (a na takie wygląda parząc na skład), to autor takiego pomysłu chyba nie widział nigdy Glabasa. Niestety oczekiwanie od niego wsparcia w walce pod tablicą może okazać się naiwnością, co było widać już po pierwszym występie.

17. Są źródła, które mówią, że do Kutna miałby zostać wypożyczony także Filip Matczak z Zastalu Zielona Góra, ale inne plotki twierdzą, że klub z Lubuskiego jednak zablokował transakcję. Czyżby Matczak miał dostać szansę od nowego trenera Zastalu Mihailo Uvalina?

18. Kończy się głosowanie na uczestników Meczu Gwiazd PLK. Pierwsze piątki najprawdopodobniej będą wyglądały tak: Łukasz Koszarek, Dardan Berisha, Filip Dylewicz, Paweł Leończyk lub Darrell Harris, Corsley Edwards oraz Walter Hodge, Robert Skibniewski, Mateusz Ponitka, Daniel Kickert, Przemysław Karnowski. Kolejne 24 sekundy już po zakończeniu głosowania, więc swoje typy na rezerwowych podaję już teraz. Północ: Szubarga, Wiśniewski, Weeden, Burrell, Reese, Motiejunas, Leończyk lub Harris. Południe: Moore, Jackson, Corbett, Wysocki, Stelmach, Kulig, Mladenović. Starałem się zapewnić reprezentację każdemu klubowi, ale niestety w ŁKS-ie nie widzę żadnego kandydata.

19. Świąteczna kolęda Trefla Sopot żyje swoim życiem. Najnowsza parodia w wykonaniu graczy Meduzy Gdańsk wygląda tak:



20. Już po raz dziewiąty portal PolskiKosz.pl opublikował ranking najlepszych polskich koszykarzy. Zestawienie, jak każde, może budzić trochę kontrowersji, ale daje obraz aktualnej siły polskiej koszykówki. Warto porównać obecny ranking z tym z 2003 roku. Widzimy np. że wtedy aż 13 z 50 zawodników grało za granicą, teraz tylko 9. Teraz w obcych ligach występują praktycznie sami zawodnicy klasy europejskiej - Gortat, Lampe, Szewczyk, Kelati, Logan, Ignerski. Wyjątki to student Czyż, Mróz, który polubił Czechy i Słowację oraz Tomaszek, który gra w swojej drugiej ojczyźnie w Bundeslidze. W 2003 roku mieliśmy Celeja w Niemczech, Stefańskiego, Storożyńskiego, Korytka, Ignatowicza we Francji (na dodatek niewiele wcześniej wrócił stamtąd Hyży), Bacika, Bigusa i McNaulla w Grecji, Wilangowskiego w... Estonii, Tomaszka na studiach w USA, Szewczyka w Niemczech, Trybańskiego i Lampego w NBA. Gdyby podzielić te dwie grupy na podgrupy to można ocenić, że teraz mamy 3 europejskie gwiazdy, 3 uznanej renomy graczy, 2 przeciętnych i 1 Czyża, którego trudno skategoryzować. W 2003 mieliśmy jedną gwiazdkę (Lampe), jednego na wyrost w NBA, jednego gracza prosto po drafcie, dziewięciu przeciętniaków i Tomaszka w NCAA.

21. Postęp jest widoczny, także dlatego, że chętnie rozdajemy paszporty. W 2003 roku z dwunarodowców na liście byli Lofton, Sinielnikow, McNaull, Nordgaard, Storożyński i Tomaszek. Obecnie: Milicić, Brandwein, Logan, Cesnauskis, Kelati, Cel, wspomniany Tomaszek, tylko kontuzje wykluczyły Hajricia. A przecież są jeszcze kadrowicze z innych państw Wysocki i Lichodzijewski.

22. W 2003 roku najmłodszy Lampe liczył sobie 18 lat, ale tylko pięciu graczy 23 lub mniej. Tym razem 18-latków jest dwóch (Ponitka, Karnowski), 23 lat i mniej ma dwunastu. W 2003 roku trzynastu graczy miało więcej niż 30 lat, obecnie tylko sześciu, w tym dwóch 31-latków. To teoretycznie pokazuje, że polską koszykówkę powoli przejmuje młodsze pokolenie. Powoli, bo jeśli policzyć średnią wieku graczy z pierwszych trójek na poszczególnych pozycjach to w 2003 roku była... niższa.

23. Ranking doskonale pokazuje (chyba pozytywne) efekty ligi kontraktowej i limitów w PLK - nasze gwiazdy grają w silnych zagranicznych ligach (patrz punkt 20.), a cała reszta w polskiej ekstraklasie. Żaden gracz z 50-tki nie występuje w I lidze, co zdarzyło się do tej pory tylko w 2005 roku.

24. Na deser najnowszy wizerunek Radosława Hyżego (fot. wks-slask.pl).