Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Michalak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXIV w 24 sekundy

27.2-4.3.2012

1. Do rozpoczęcia play-off jeszcze miesiąc, do walki o medale jeszcze dłużej i wiele może się jeszcze zdarzyć, ale myślę, że można to napisać wprost: Anwil Włocławek nie stanie w tym sezonie na podium.

2. Skąd wziął taki kategoryczny osąd? Nie, nie chodzi o same wyniki i porażki z Prokomem oraz Treflem, ale o to, co nawet nie będąc wewnątrz lub blisko drużyny widać gołym okiem. Ten zespół jest rozbity, a trener Krzysztof Szablowski nie bardzo ma pomysł na jej uratowanie, nie potrafi zapanować nad zawodnikami i wyzwolić w nich walki. W dużej mierze chodzi o amerykańską część Anwilu - tej polskiej (do której zaliczamy także naturalizowanego Seida Hajricia) pod względem zaangażowania można zarzucić o wiele mniej. Hajrić, Dardan Berisha, Krzysztof Szubarga (fot. Andrzej Romański), Bartłomiej Wołoszyn - mam wrażenie, że tylko im się chciało powalczyć w Sopocie.

3. Zespół z Włocławka pod względem talentu to czołowa trójka ligi, ale nie wierzę w nagłą cudowną przemianę. W obecnym składzie ten zespół w play-off zapewne przegra 0-3 w ćwierćfinale. Czy jest jakiś sposób na uratowanie sezonu dla Anwilu? Chyba jedynym rozwiązaniem obecnie wydaje się zwolnienie 2-3 graczy, chociażby na pokaz, zatrudnienie zastępców i... liczenie na zaskoczenie przeciwnika w play-off. Ryzyko? Mniejsze niż status quo.

4. Wpis z Twittera Lorinzy Harringtona, rozgrywajacego Anwilu: "trying to..this shit here..losing,boring city,fines,can't do no where, never lost likethis since I came to Europe. Going bald.lol" W skrócie: jest bardzo niezadowolony.

5. Anwil - owszem - zagrał w Sopocie bez Łukasza Majewskiego i Nicka Lewisa, ale to nie może być usprawiedliwieniem skoro w zespole Trefla zabrakło Łukasza Koszarka, Łukasza Wiśniewskiego i Johna Turka, którzy średnio zdobywają 43 z 83 punktów Trefla.

6. Koszarka i Wiśniewskiego w sobotę zaatakowała choroba, która tego drugiego nie wypuściła nawet z łóżka. Pierwszy pojawił się na chwilę w hali, bo Treflowi brakowało zawodników do 10-osobowego składu. Z podobnego powodu w protokole figurował John Turek, który przeciążył mięśnie... na siłowni.

7. Trefl miał problem, bo zespół juniorów starszych (analogia do ŁKS-u - będzie o tym w pkt 23) grał turniej półfinałowy mistrzostw Polski w Zielonej Górze. Daniel Szymkiewicz zdązył wrócić do Trójmiasta, co planowano już wcześniej. Ale Trefl nie mógł ściągnąć nikogo więcej, bo dwóch juniorów doznało kontuzji i ich drużyna też miała problemy kadrowe.

8. Drugim, obok Anwilu, zespołem, który ma problem jest PGE Turów. W Zgorzelcu kryzys jest jednak zdecydowanie mniejszy. Chociaż wicemistrzowie przegrali po raz trzeci w tym sezonie z Czarnymi (65:67), to według relacji świadków zagrali o niebo lepiej niż tydzień wcześniej przeciwko Zastalowi na własnym parkiecie. Narzucili rywalowi własne warunki gry, świetnie bronili i "tylko" zabrakło im wykończenia. W przeciwieństwie do Anwilu w Turowie widać podstawy (mówię tylko o aspekcie sportowym) do długoterminowego optymizmu. I warto przypomnieć, że rok temu w podobnym momencie sezonu też można było mieć wątpliwości, czy zespół trenera Jacka Winnickiego jest w stanie włączyć się do walki o medale.

9. Przyznaję się, że Czarni zaskoczyli mnie świetnym początkiem drugiej rundy. Nie spodziewałem się, że pokonają i Trefl, i Turów. Tymczasem postawili się w świetnej sytuacji w walce o przewagę parkietu w ćwierćfinale, w której kluczem będą mecze wyjazdowe. Może się okazać, że słupszczanie nie będą potrzebowali "cudów", jeśli Anwil nie będzie potrafił wykrzesać z siebie czegoś więcej niż 1-2 zwycięstwa u siebie, a Prokom będzie przegrywał w obcych halach tak gładko, jak w Zielonej Górze. Jeśli Czarni odniosą trzy zwycięstwa u siebie z Prokomem, Zastalem i Anwilem, to daję im 95% szans na co najmniej czwartą lokatę.

10. Gdybym tworzyć ranking siły zespołów PLK kroczący - czyli kto jest dzisiaj najlepszy - to zdecydowanie wygrywa Zastal. Zielonogórzanie wygrali z Asseco Prokomem just like that, jak to mówią Amerykanie. Nie było w ich grze niczego nadzwyczajnego, po prostu wyszli na boisko i zrobili swoje. Ba! Nadal było dużo miejsca na poprawę (tak jak w poprzednim meczu w Zgorzelcu), a najwięcej go widać u Ganiego Lawala (fot. Filip Niećkowiak). Nowy-stary środkowy w ostatnim tygodniu przebył drogę z Chin przez USA do Polski, więc nic dziwnego, że momentami był myślami gdzieś indziej.

11. Żeby nie było tak cukierkowo intrygujący cytat z Gazety Wyborczej: Między Lawalem a Uvalinem doszło w trakcie meczu do małej rozmowy wychowawczej. - Zawodnik przekroczył pewną linię, której nikomu nie wolno przekraczać. Ale w szatni mnie przeprosił i wszystko jest OK - uciął trener Zastalu. Zapowiedział przy tym, że w kolejnych spotkaniach będzie próbował gry na dwie wieże, czyli Lawala i Kirka Archibeque'a w jednej piątce. Lawal przed wyjazdem wyglądał na kogoś o bardzo spokojnym usposobieniu, więc takie spięcie z nowym trenerem (przedtem prowadził go Tomasz Jankowski) nie jest dobrą wróżbą...

12. Uvalin ma teraz do dyspozycji pięciu podkoszowych - Lawal, Archibeque, Piotr Stelmach, Uros Mirković i Rafał Rajewicz. Ten ostatni może zaopatrzyć się w wygodne spodenki, żeby nie dostać odcisków od siedzenia na ławce rezerwowych. To jednak i tak nie rozwiązuje problemu bogactwa. Uvalin próbował ustawienia z Mirkoviciem jako niskim skrzydłowym, co sprawdziło się nadspodziewanie dobrze. Sprawny Mirković dobrze bronił, trafiał z dystansu i Marcin Sroka z Jakubem Dłoniakiem mogą zacząć się bać. Spodziewam się, że Uvalin będzie dawał rodakowi na trójce 8-10 minut.

13. Walka w słabszej grupie Tauron Basket Ligi zaczyna powoli wyglądać tak, jak się tego spodziewaliśmy - nie potrzeba nawet całej ręki, by policzyć zespoły, które nie uruchomiły jeszcze "trybu oszczędnościowego". To AZS Koszalin, Polpharma Starogard Gdański i Siarka Jezioro Tarnobrzeg. Nawet Śląsk Wrocław odesłał do domu Qa'rraana Calhouna, teoretycznie z powodu złego zachowania, ale czy zdecydowano by się na taki ruch, gdyby zespół z Wrocławia był w czołowej szóstce?

14. Zaliczenie Polpharmy i Siarki do grona "nieoszczędzających" jest umowne i być może trochę naciągane. W Starogardzie oczywiście twierdzą, że walczą o play-off i pod koniec rundy zasadniczej zatrudnili Brandona Hazzarda, ale zrobili to raczej z myślą o przyszłym sezonie. I nie pozyskali nikogo za Patricka Okafora. Siarka też jest już w niepełnym składzie, bo kontuzji doznał LaMarshall Corbett. Nikt tego nie oczywiście nie planował, ale brak następcy może świadczyć o chęci do zatrzymania kilku złotych w budżecie.

15. W Politechnice większość zawodników czeka na wypłaty, w ŁKS-ie wszyscy obcokrajowcy już dawno wyjechali, w Kotwicy odesłano do domu Reginalda Holmesa, a w PBG Baskecie Poznań wolną rękę dostał kilka tygodni temu Jacek Sulowski. Kto zrobi kolejny ruch? Gdybym miał typować, to spodziewałbym się rezygnacji z jednego z serbskich koszykarzy w PBG.

16. To wszystko nie zmienia jednak faktu, że na razie na brak emocji w słabszej grupie nie możemy narzekać. 5 z 8 spotkań kończyło się różnicą 4 lub mniej punktów, mieliśmy jedną dogrywkę. Dla porównania w grupie silniejszej - 1 z 6.

17. Czarnym koniem w walce o play-off może być Siarka, która bez swojego najlepszego strzelca Corbetta teoretycznie stoi (stała) na straconej pozycji. Tymczasem wygrała z AZS-em u siebie i w Poznaniu tracąc obecnie jeden punkt do ósmej Kotwicy. W środę może już ją wyprzedzić, bo zagra z kołobrzeżanami na własnym parkiecie.

18. Siarka ma obecnie w rotacji zaledwie ośmiu graczy (w tym Michała Rabkę, który w rundzie zasadniczej często w ogóle nie pojawiał się na boisku), a w marcu rozegra aż 9 spotkań. Przeciwko PBG trzech zawodników grało ponad 40 minut. Jeśli drużyna trenera Dariusza Szczubiała (fot. Rafał Podleśny) wytrzyma to tempo i awansuje do ósemki, to będzie dla niej małe prywatne mistrzostwo Polski.

19. W piątek oglądałem po raz drugi w tym sezonie ma "na szczycie dna", czyli przedostatniej Politechniki z ostatnim ŁKS-em. W przeciwieństwie do poprzedniego starcia tym razem i poziom, i emocje były na wyższym poziomie. Gospodarze wygrali 95:92, a po 23 punkty i 8 zbiórek mieli 18-latkowie Mateusz Ponitka i Michał Michalak. Pół roku byłoby to niezwykłe wydarzenie, a teraz? Normalne popołudnie w hali Koło...

20. Spotkanie z trybun oglądał Jarosław Zyskowski senior, ojciec koszykarza ŁKS-u Jarosława Zyskowsiego juniora. Mógł być bardziej zadowolony niż z własnej pracy w Toruniu (pierwszoligowy SIDEn znowu poległ), bo 19-latek rozegrał prawdopodobnie najlepsze spotkanie w sezonie zdobywając 11 punktów.

21. Jeśli nie znaleźliście jeszcze powodu, dla którego warto pojawić się na meczu ŁKS-u, to mam jeden wyjątkowy: rzut Zyskowskiego. Nie chodzi o celność, ale o wykonanie - widziałem "to" już wcześniej, ale i tak byłem zadziwiony techniką.

22. Zyskowski junior, posiadacz jasnej bujnej czupryny, w wywiadzie telewizyjnym przyznał, że w przyszłości chciałby być... łysy jak ojciec. Trzymam kciuki.

23. ŁKS pojawił się w Warszawie w zaledwie 8-osobowym składzie. Bartłomiej Bartoszewicz, Dominik Binkowski i Marcin Kuczmera przebywali w ten weekend na turnieju półfinałowym mistrzostw Polski juniorów starszych. ŁKS nie zdecydował się na zgłoszenie jeszcze młodszych graczy. Zgłosił PLK problem licząc, że uniknie 2000 złotych kary. Najprawdopodobniej nie uniknie.

24. Cała sytuacja wygląda jak tworzenie zastępczego problemu, bo ŁKS ma kłopot "egzystencjonalny" o wiele większy niż skład na jeden mecz. Ja osobiście nie dziwię się PLK, że tak zareagowała, bo klub z Łodzi sam jest sobie winien. Termin turnieju juniorów starszych był znany wcześniej, można było dogadać się z rywalem odnośnie przełożenia spotkania, tym bardziej, że od 5 do 25 lutego ŁKS nie grał ani razu. A Politechnika miała wolne od 12 do 25 lutego. Można było też zabrać graczy z zespołu juniorów (których w Łodzi nie brakuje), tak jak zrobiła w ten weekend mająca problemy zdrotowne Kotwica. Dla nich wyjazd na mecz ekstraklasy byłby przydatnym doświadczeniem. Można było także wyrobić licencję zawodniczą masażyście/asystentowi trenera/kamerzyście/portierowi/kierowcy autobusu. Ba! Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której ŁKS wykorzystuje cały problem na własną korzyść ogłaszając konkurs dla kibiców, w którym nagrodą jest wyjazd z drużyną na mecz.

sobota, 18 lutego 2012

Co czyni Patryka Pełkę wyjątkowym w PLK?

Na PolskiKosz.pl znajdziecie podsumowanie rundy zasadniczej Tauron Basket Ligi. Z użyciem tradycyjnych i zaawansowanych statystyk.

Wyjaśniam - podobnie jak po pierwszej rundzie - dlaczego przeliczam statystyki na 28 minut? To średnia minut spędzana przez zawodnika pierwszej piątki na parkiecie, co pozwala nam sprawdzić "co by było gdyby Iksiński zamiast dawać krótkie zmiany był starterem".

Jeśli nie lubicie liczbowych analiz, to nie czytajcie dalej. Jeśli lubicie - oto kilka ciekawostek:

- aż 44,4% rzutów oddawanych przez Adama Wójcika to rzuty wolne. Ciekawe jak to rozumieć - weteran imponuje sprytem czy sędziowie "gwiżdżą" dla gwiazdy? W czołówce tej klasyfikacji także m.in. Marcin Flieger (41%) i Mateusz Ponitka (38,1%). Na drugim biegunie najciekawsze nazwiska to Bartosz Bochno (10%) i Filip Dylewicz (13%), co może świadczy np. o małej agresywności tych zawodników
- aż 68% rzutów Jakuba Koelnera to "trójki" trafiane na 20% skuteczności. W tej klasyfikacji w czołówce także Artur Mielczarek (64,8%) i Michał Jankowski (62,1%). Ogólny trend jest taki - im większy procent oddawanych "trójek", tym niższy procent oddawanych wolnych. Ewenementem tutaj jest Igor Milicić - 45,3% "trójek" i 25,2% rzutów wolnych
- po pierwszej rundzie był jeden gracz (Jonathon Tiller z Siarki), który notował średnio co najmniej 10 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty na 28 minut gry. Tym razem ani jednego, a najbliżej był Ronald Moore z Turowa - 9.9, 4.9 i 5.6.
- tylko jeden zawodnik miał średnio co najmniej 9 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty na 28 minut. To Paweł Leończyk z Czarnych (9.6, 7.1, 2.1)
- tylko dwóch rozgrywających ma średnio co najmniej 10 punktów i 4 asysty na 28 minut i "prawdziwą" skuteczność powyżej 60%. To Łukasz Koszarek z Trefla (13,6, 4.3, 68.3%) i Krzysztof Szubarga z Anwilu (11.2, 4.5, 61.4%)

- dwóch rozgrywających procent asyst wyższy niż 15, a procent strat niższy niż 15. To Krzysztof Szubarga z Anwilu (22.1%, 14.5%) i Josh Miller (22,4%, 11,2%)
- tylko jeden zawodnik ma średnio na 28 minut gry 1 asystę, 1 przechwyt, 1 blok i 1 celny rzut za 3. To Patryk Pełka z Politechniki (1.2, 1.2, 1.0, 1.2)
- pięciu podkoszowych ma średnio co najmniej 12 punktów, 6 zbiórek i 1 blok na 28 minut. To Aleksandar Mladenović ze Śląska (15.8, 7.3, 1.5), Scott Morrison z Czarnych (13.7, 7.5, 1.7), Nicchaeus Doaks z Siarki (12.5, 7.7, 1.0), John Turek z Trefla (17.0, 7.8, 1.2) i Corsley Edwards z Anwilu (17.3, 6.8, 1.0)
- siedmiu graczy trafia średnio więcej niż dwa rzuty z dystansu na 28 minut przy skuteczności ponad 40%. To Marcin Dutkiewicz z AZS-u (2.1, 52,4%), Tony Weeden z Polpharmy (2.9, 41%), LaMarshall Corbett z Siarki (2.3, 46%), Stefhon Hannah (2.6, 43.1%), Michał Michalak z ŁKS-u i Politechniki (2.8, 41.8%), Jermaine Mallett z Trefla i ŁKS-u (2.7, 47.2%) i Oded Brandwein z Kotwicy (2.1, 41%)
- dwóch graczy oddaje średnio co najmniej 5 rzutów wolnych na 28 minut przy skuteczności co najmniej 70%. To Walter Hodge (5.6, 86.7%) i Marcin Flieger (5.2, 86.7%) - obaj z Zastalu
- pięciu graczy oddaje co najmniej 10 rzutów z gry na 28 minut przy co najmniej 60% "prawdziwej" skuteczności z gry. To John Edwards z Turowa (13.6, 62.8%), Daniel Kickert z Turowa (12.8, 64,0%), Corsley Edwards z Anwilu (10.9, 61,7%), John Turek z Trefla (10.8, 62,6%) i LaMarshall Corbett z Siarki (10.6, 61,6%)
- na koniec coś z drugiego bieguna - czterech graczy miało średnio na 28 minut co najmniej 2 straty, 4 faule, mniej niż 2 asysty i mniej 50% "prawdziwej" skuteczności. To Michał Rabka z Siarki (2.4, 4.3, 0.4, 43.3%), Michał Sokołowski z Anwilu (2.4, 4.3, 1.2, 41.5%), Bartłomiej Bartoszewicz z ŁKS-u (2.5, 4.9, 0.2, 48.9%) i Mateusz Jarmakowicz z AZS-u (2.3, 4.9, 0.7, 36.9%)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Sezon 11/12: Tydzień XX w 24 sekundy

30.1-5.2.2012

1. Jeśli to będzie słabsza odsłona 24 sekund, to wybaczcie. Ostatni tydzień minął mi na przeprowadzce, walce z telewizją kablową i zajęciach związanych z innymi dyscyplinami.

2. Byłem zszokowany tym, co działo się w meczu Energa Czarni - PGE Turów. Szczerze. Kompletnie nie przekonuje mnie drużyna ze Słupska z rozgrywającym, który nie rzuca dalej niż 2 metry od kosza, Krzysztofem Roszykiem momentami w roli silnego skrzydłowego i bez nikogo, kto mógłby sam zmienić losy meczu. Ale... tym razem Czarni byli wyraźnie lepsi od rywala. Czekam jednak aż potwierdzą taką grę w kolejnych spotkaniach z ligową czołówką.

3. Środkowy Czarnych Scott Morrison od początku stycznia ma średnio 15 punktów, 6 zbiórek, 1.5 bloku i 70% z gry w średnio 24 minuty gry.

4. Czarni poza spotkaniem z Turowem w spotkaniach z czołową piątką mają na koncie dwa jednopunktowe zwycięstwa i porażki. Wygrali w Zgorzelcu po dziwnym spotkaniu, które trener Turowa Jacek Winnicki najwyraźniej chciał wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Wygrali też u siebie z Treflem, który był wtedy lepszy przez 38 minut i popisowo zepsuł końcówkę.

5. Jestem przekonany, że w Słupsku w drugiej rundzie ktoś przegra, może nawet wysoko, ale zdziwię się, jeśli drużyna trenera Dainiusa Adomaitisa wygra chociażby jeden mecz na wyjeździe. Nawet w Zielonej Górze. A moze "przede wszystkim w Zielonej Górze?"

6. Być może rozpędziłem się trochę ze wspominaniem nazwy Zastalu, ale po prostu nie wierzę, żeby ten zespół przegrał w ostatniej kolejce z Kotwicą u siebie i zmarnował szansę na piąte miejsce.

7. Ponoć Seid Hajrić śnił się dzisiaj Przemysławowi Karnowskiemu i Dariuszowi Szczubiałowi. Bośniak z polskim paszportem w dwóch spotkaniach z Siarką miał przeciętnie 24.5 punktu i 13.5 zbiórki. W pozostałych 6.1 punktu i 3.9 zbiórki. Niestety dla Anwilu i na szczęście dla Siarki obie drużyny raczej nie spotkają się w play-off.

8. Naprawdę dobra informacja dla kibiców Prokomu. Wedlug trenera Tomasa Pacesasa Donatas Motiejunas nie jest na sprzedaż.

9. Bez Motiejunasa można by "spokojnie" zdjąć z gdynian łatkę głównego kandydata do mistrzostwa. Z nim w składzie to ciągle numer 1. I piszę to z pełną świadomością, bo Litwin przerasta rywali z polskiej ligi o dwie klasy. Wszyscy widzieliśmy jak Daniel Kickert z Turowa potrafi dominować w PLK - Motiejunas to jeszcze wyższa półka.

10. Pierwszy pojedynek Motiejunas vs. Kickert 15 lutego w Zgorzelcu. Turów zagra z Prokomem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Wyniki losowania sprawiają, że teoretycznie drugorzędne rozgrywki mogą być bardzo ciekawe - w innych parach ćwierćfinałowych Trefl zagra z Czarnymi, a Anwil ze Śląskiem.

11. Prokom dwa dni przed spotkaniem w Zgorzelcu gra ważny wyjazdowy mecz w Wilnie w ramach Zjednoczonej Ligi VTB. “Ślepy los” był wyjątkowo mało łaskawy dla drużyny trenera Tomasa Pacesasa. Terminu co prawda zmienić nie mógł, ale występ u siebie byłby zdecydowanie korzystniejszy logistycznie.

12. Oczami wyobraźni już widzę co się będzie działo w mediach i wśród kibiców, jeśli zmęczony podróżą Prokom przegra wysoko/gładko w Zgorzelcu. Ranga spotkania i termin (daleko do play-off) nakazują jednak podchodzić do wyniku tej konfrontacji ostrożnie. Bardzo ostrożnie.

13. Michał Michalak o tym, dlaczego odszedł z Politechniki Warszawskiej do ŁKS-u Łódż.

14. Politechnika wygrala w Łodzi dość pewnie (77:65), a Michalak zdobył 6 punktów i trafił 1 z 9 rzutów z gry. Duży zjazd po 31 punktach w Tarnobrzegu.

15. Łukasz Wilczek po krótkiej przygodzie z Prokomem wrócił do Politechniki, zagrał w Łodzi i... nie wiadomo co dalej. Ciągle może odejść.

16. Politechnika ma poważniejszy problem niż obecność/nieobecność Wilczka - szpital pod koszem. Marcin Kolowca po kontuzji kolana może pauzować kilka tygodni, Leszek Karwowski po meczu w Łodzi pojechał do szpitala.

17. Problemy Karwowskiego i Kolowcy to szansa dla Filipa Nowickiego. 17-latek przeciwko ŁKS-owi zdobył 4 punkty i miał aż 5 zbiórek. W środę zagra przeciwko Johnowi Edwardsowi z Turowa, a w niedzielę przeciwko Corsleyowi Edwardsowi z Anwilu. Ulala.

18. ŁKS po jednym meczu opuścił rozgrywający Brock Gillespie. Dostał lepszą ofertę.

19. Bracia Marek i Kamil Zywertowie - o których pisałem tu po meczach rezerw Politechniki - mieli swoj wydatny wkład w drugie miejsce kadry kadetów na silnie obsadzonym turnieju w Turcji. Więcej tutaj. Rocznik 1996 potwierdza, że - podobnie jak wcześniej 1993 - ma szansę na sukcesy na mistrzostwach Europy.

20. Ales Pipan pozostał na stanowisku trenera kadry koszykarzy podpisując dwuletnią umowę. Niby tylko formalność, ale można ją przyjąć z pewną ulgą. Niestety nasza koszykarska rzeczywistość przyzwyczaiła mnie do braku ufności w jakiekolwiek zapewnienia, że coś będzie “na pewno”.

21. Top 3 stycznia, top 10 dostępne na stronie TVP Sport.



22. Ekwilibrystyka Krzysztofa Szubargi godna docenienia, ale wsad Corsleya Edwardsa nad Piotrem Niedźwiedzkim można skomentować popularnym ostatnio "Oh Me Oh My!" :)

23. Zdziwiłem się, że w Sportowej Niedzieli w TVP materiał dotyczący ekstraklasy koszykarzy pojawił się w przeciwieństwie do ligi siatkarzy. A może nie powinienem się dziwić? W końcu TVP ma PLK w swojej ofercie...

24. Ze Sportowej Niedzieli dowiedziałem się, że w Polpharmie gra niejaki Deniel Łol. W tym momencie przypomniała mi się anegdota sprzed kilku dobrych lat o spikerze, który w zespole Polonii Warszawa widział niejakiego Łoltera Dżeklina.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XIX w 24 sekundy

23-29.1.2012

1. Na dzień dobry muszę się pokajać. W zeszłym tygodniu wyraziłem wątpliwość, czy Michał Michalak dostanie odpowiednio dużo czasu na parkiecie w ŁKS-ie. 33 minuty i pierwsza piątka w debiucie pozwalają pozbyć się takich myśli. Trener Piotr Zych szybko zorientował się, że Michalak wszystkich swoich obwodowych kolegów już teraz zdecydowanie przewyższa umiejętnościami.

2. Michalak zdobył 16 punktów w pierwszej kwarcie, 26 w pierwszej połowie i 31 w całym meczu, który ŁKS przegrał w Tarnobrzegu z Siarką 76:105. Wbrew temu, co można sobie pomyśleć po spojrzeniu na wynik i statystyki - rzucający ŁKS-u nie nabijał sobie statystyk w końcówce meczu przy rozstrzygniętym wyniku.

3. Kilka tygodni temu sporządziłem zestawienie dotyczące wieku w jakim najlepsi polscy koszykarze ostatnich kilkunastu lat po raz pierwszy rzucali 20 punktów w ekstraklasie. Jest tutaj w punkcie 14. Tym razem mógłbym zrobić zestawienie dotyczące granicy 30 punktów, tyle tylko, że niektórym nie udało się to dzisiaj...

4. Pozostając przy granicy 20 punktów: Michalak osiągnął ją mając 18 lat i 87 dni. Dla porównania przypominam jego kolegów z rocznika 1993:

Przemysław Karnowski - 18 lat i 11 dni (19.11.2011, Siarka Tarnobrzeg, 27 punktów przeciwko Anwilowi Włocławek)
Mateusz Ponitka - 18 lat i 62 dni (30.10.2011, AZS Politechnika Warszawska, 21 punktów przeciwko Zastalowi Zielona Góra)

5. Od 2003 roku więcej niż 30 punktów w PLK zdobywali następujący polscy koszykarze: Dardan Berisha, Bartosz Diduszko, Paweł Kikowski, Andrzej Pluta, Jacek Sulowski, Wojciech Majchrzak, Łukasz Seweryn, Marcin Sroka, Krzysztof Mielczarek. Patrząc na nazwiska widać, że nie jest to żadne “Hall of Fame”.

6. Bohater PLK w ostatnich tygodniach? Marcin Dutkiewicz - 64% skuteczności za 3 punkty od czasu, gdy AZS Koszalin przejął Andrej Urlep. 53% w całych rozgrywkach. Jeśli utrzyma ten poziom, to będzie pierwszym graczem ekstraklasy od 2006 roku, który zakończył sezon z ponad 50% celności. Ostatni to Andrzej Pluta - 54.4%.

7. Dutkiewicz (fot. Grzegorz Bereziuk) o podstawach swojej formy: Zostaję po treningu w hali i rzucam seriami z różnych pozycji, w różnych sytuacjach, z dobiegnięciem, z podaniem. Najważniejsze jest to, że widzę efekty. To motywuje. Skrzydłowego AZS-u nie zaproszono do konkursu rzutów za 3 punkty podczas Meczu Gwiazd, co on sam kwituje tak: Ja w ogóle nie nastawiałem się na występ w takim spotkaniu i nie przejąłem się brakiem zaproszenia. Gdy trwał Mecz Gwiazd i odbywały się wszystkie konkursy, ja też byłem w hali. Na treningu rzutowym.

8. AZS Koszalin chciał w tym tygodniu przełożyć mecz z Anwilem Włocławek ze względu na plagę kontuzji. Nie dostał zgody. Żeby było ciekawiej - tydzień wcześniej AZS nie zgodził się na przełożenie meczu z ŁKS-em w Łodzi ze względu na brak hali.

9. W dniach 18-19 lutego w Zielonej Górze odbędzie się turniej finałowy o Puchar Polski. Lokalizacja świetna. Zastal w końcu doczekał się imprezy w swojej nowej hali. Na dodatek w tym tygodniu mamy poznać sponsora tytularnego Pucharu Polski.

10. Według aktualnej wersji w ten sam weekend cztery drużyny z I i II ligi mają zagrać o Puchar PZKosz. Domyślam się, że zbieźność terminów wynika z tego, iż początkowo oba Puchary miały stanowić jedne rozgrywki. Nie dało się tego naprawić już w trakcie sezonu, ale celowo użyłem sformułowania "według aktualnej wersji", bo ciągle możliwe jest przeniesienie imprezy na później.

11. Final Four Pucharu PZKosz według plotek miał odbyć się w Gdyni. Dementuję. Miasta-kandydaci to Wrocław i Ostrów Wielkopolski.

12. Od początku wiadomo, że osobne rozgrywki pucharowe dla zespołów z niższych lig i zespołów z ekstraklasy są bezsensownym pomysłem. Przyznały to nawet władze PLK. Rozumiem oczywiście brak wystarczającej liczby terminów w napiętym kalendarzu drużyn z ekstraklasy, ale niegłupim pomysłem mogłoby być np. włączenie zwycięzcy (bądź nawet obu finalistów) Pucharu PZKosz do turnieju finałowego o Puchar Polski.

13. Żałuję istnienia dwóch oddzielnych bytów pucharowych także dlatego, że chętnie zobaczyłbym np. mecz Open Florentyny Pleszew (lider 2. ligi) z ŁKS-em (outsider PLK), w którym wygrana tych pierwszych nie byłaby wykluczona.

14. W ćwierćfinałach Pucharu Polski zagrają Prokom, Turów, Anwil, Czarni, Trefl i... zespół, który zajmie szóste miejsce po rundzie zasadniczej. Największe szanse ma Śląsk Wrocław, ale nie należy lekceważyć Kotwicy. Kołobrzeżanie musieliby jednak pokonać Śląsk Wrocław co najmniej 5 punktam i potem wygrać w Zielonej Górze albo liczyć na porażkę Śląska z PBG u siebie. W walce jest także AZS Koszalin, którego czeka jednak trudny wyjazd do Sopotu i derby z Czarnymi Słupsk u siebie.

15. Turów Zgorzelec znowu przegrał minimalnie (86:87) z Treflem Sopot, a zwycięskie punkty zdobył Adam Waczyński (fot. Grzegorz Bereziuk). 22-latek w czterech meczach z Turowem i Anwilem Włocławek rzucał przeciętnie 19 punktów. Całkiem nieźle jak na kogoś, kto jest krytykowany przez wielu kibiców za "miękkość".

16. Za Waczyńskim powyższa opinia ciągnie się od mistrzostw Europy na Litwie, podczas których zagrał bardzo słabo i nerwowo. Dla niego był to pierwszy taki turniej i chociaż w kadrze grali zawodnicy w podobnej sytuacji, którzy nie zawiedli (np. Dardan Berisha) to nie należy Waczyńskiego od razu skreślać w rozmowach o reprezentacji. Nie mamy nadmiaru graczy na europejskim poziomie na pozycjach 2-3 (tym bardziej że Michał Ignerski to już "czwórka"). W zasadzie od kilku lat są problemy z niskimi skrzydłowymi, co skutkowało występami w reprezentacji ligowych zadaniowców średniej klasy jak Krzysztof Roszyk, Łukasz Majewski czy Piotr Szczotka. Dlatego dla Waczyńskiego bez dwóch zdań powinno się znaleźć miejsce w kadrze 2012.

17. Waczyński: Uczymy się na własnych błędach. Wiemy, kto powinien mieć piłkę w decydujących momentach. To oczywiście Łukasz Koszarek, rozgrywający, który w takich chwilach decyduje o wszystkim na parkiecie. My robimy właściwie to, co on nam każe. (...) Przed takim spotkaniem z dobrą drużyną motywacja zawsze jest większa, na dodatek rywalizacja z Konradem Wysockim powoduje u mnie większą mobilizację.

18. Rezerwowy środkowy John Edwards - w meczach z Anwilem i Treflem w sumie 44 punkty w 45 minut. 18/22 z gry. To może być kluczowy gracz Turowa w play-off.

19. 53 tysiące widzów – tyle osób oglądalo mecz Trefla z Turowem w TVP Sport. Każde ze spotkań w 2012 roku oglądało więcej niż 30 tysięcy.

20. Gdybym tworzył ranking PLK kroczący (czyli kto aktualnie gra najlepiej) to Trefl byłby zdecydowanie pierwszy. Bilans 10-1 w ostatnich meczach, jedyna porażka w kiepskim stylu w Kołobrzegu może zostać uznana za wpadkę.

21. W czołowej piątce znajdą się Trefl, Turów, Czarni, Anwil i na 90% Zastal. Wymienione zespoły rozegrały już prawie wszystkie mecze między sobą, pozostało tylko spotkanie Czarni - Turów. Tabela dotyczących bezpośrednich starć czołówki wygląda następująco: 1. Trefl 6-2, 2. Turów 4-3, 3. Zastal 4-4, 4. Anwil 3-5, 5. Czarni 2-5.

22. Jeśli Trefl utrzyma pierwsze miejsce, to derby Trójmiasta z Asseco Prokomem rozegra 24-25 marca (w Gdyni) i 15 kwietnia (w Sopocie).

23. Tydzień temu pisałem o niemal pewnej przyszłości Łukasza Wilczka w Asseco Prokomie. Okazało się, że problemy zdrowotne gracza zmusiły obie strony do rezygnacji z kontraktu. Ale podtrzymuję stwierdzenie, że nie zdziwię się, jeśli w przyszłym sezonie Wilczek zagra w Starcie Gdynia. W ekstraklasie.

24. Prokom z tylko jednym rozgrywającym (Jerel Blassingame) pokonał CEZ Nymburk w Zjednoczonej Lidze VTB, ale walka zespołu bez zmiennika na tej pozycji (przeciwko Czechom ponoć rozgrywał epizodycznie Michael Kuebler!) źle jej wróży. A przecież mówi się, że wzmocnień już nie będzie...

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XVIII w 24 sekundy

16-22.1.2012

1. Prawdziwa rewolucja w Politechnice - odeszli Łukasz Wilczek i Michał Michalak. O ile w przypadku tego pierwszego nie ma co się dziwić, o tyle decyzja tego drugiego była zaskoczeniem dla wszystkich, nawet dla trenera Mladena Starcevicia.

2. Michalak zapewne liczy na dużo więcej minut (w Politechnice średnio 16) w ŁKS-ie, ale czy na pewno je dostanie? Można mieć wątpliwości. Bartłomiej Szczepaniak, Paweł Malesa, Jarosław Zyskowski, może Bartłomiej Bartoszewicz to jego rywale. Nawet jeśli szybko przekona trenera Piotra Zycha, że jest z nich najlepszy, to nie znaczy, że będzie grał po 30-35 minut. Ale szansa jest oczywiście większa niż w Warszawie.

3. Inna sprawa, że skład Politechniki już przed sezonem wyglądał na przeładowany na pozycjach 2-3. Piotr Pamuła, Mateusz Ponitka, Jarosław Mokros i Michalak - wszyscy mogący w takim zespole pełnić pierwszoplanowe role, wszyscy chcący to robić. Ktoś musiał na tym ucierpieć, ktoś musiał tej sytuacji nie wytrzymać...

4. Można mieć obawy, czy Michalak w ogóle zagra w ŁKS-ie, bo spółka zarządzająca sekcją piłkarską i koszykarską ogłasza upadłość. Ale działacze zapewniają, że o koszykarzy nie należy się martwić, bo koszt dogrania sezonu do końca to koszt... jednego piłkarza.

5. ŁKS miał w weekend grać z AZS-em Koszalin, ale w Atlas Arenie odbyły się Targi Ślubne, a klub nie dostał zezwolenia na grę w Hali Parkowej, bo po prostu nie zgłosił tego faktu w odpowiednim terminie. Decyzja PLK - walkower.

6. Wilczek trafił na treningi do Asseco Prokomu, co zbiegło się w czasie z odejściem Olivera Lafayette'a i zostało uznane za próbę znalezienia zastępcy. Sytuacja nie wygląda jednak tak prosto - mówi się, że Wilczek miał tak naprawdę pójść do pierwszoligowego Startu, który walczy o awans do PLK. W Starcie uznali jednak, że (na razie?) kolejny rozgrywający jest im niepotrzebny, bo mają Grzegorza Mordzaka, Karola Szpyrkę, Piotra Śmigielskiego. A jednocześnie nie chcieli, by wzmocnił się ktoś z pierwszoligowych konkurentów, więc wysłali Wilczka do Prokomu. Biorąc pod uwagę obecną sytuację kadrową u mistrzów Polski nie zdziwię się, jeśli dostanie tam minuty. Nie zdziwię się też, jeśli zagra w koszulce Startu w rozgrywkach PLK 2012/2013.

7. Tak na marginesie - Gazeta Wyborcza Trójmiasto podała, że Wilczek sam zgłosił się do Prokomu, bo zapewne uzyskała takie informacje w klubie. Czyżby w Prokomie wstydzili się podchodów pod takiego gracza?

8. Politechnika nie zapłaci zawodnikom do czasu, gdy dostanie pieniądze z miasta. Według prezes Jolanty Doleckiej 300 tysięcy złotych ma zostać przesłane do końca stycznia.

9. Zapytałem prezes Dolecką co na to wszystko liga. Reakcja była... dość ostra. Nie będę lepiej cytował całości, ale m.in. chcę pozbawić "tych młodych chłopaków" możliwości gry w ekstraklasie.

10. Stanowisko PLK w sprawie Politechniki ma pojawić się jutro. Ciekawe. Na początku stycznia odpowiedź była taka sama. W lidze najwidoczniej lubią filmy z Jamesem Bondem.

11. W środę w zaległym meczu Politechnika przegrała 74:87 ze Śląskiem Wrocław. Mecz wyglądał tak, jakby gospodarzom starczyło sił tylko na 15 minut. I jak na złość - po 1 kwarcie mieli 5/6 za 3, później 1/15.

12. Robert Skibniewski miał w Warszawie 8 punktów, 5 asyst, 4 straty i 3 przechwyty w 30 minut. Przeciętny mecz? Może przesadzę, ale "Skiba" był kluczowym zawodnikiem tego spotkania. Zamęczył rozgrywających rywala swoją obroną dezorganizując atak przeciwnika.

13. Do pierwszego zespołu Politechniki włączono kilku nastolatków z rozwiązanego zespołu rezerw. Debiut zdecydowanie najlepszy miał rozgrywający Sebastian Kowalczyk. 9 punktów i 4 asysty w 16 minut wyglądają okazale, chociaż początek był kiepski.

14. Sebastian Kowalczyk jest fanem Derricka Rose'a. A jeśli chcecie wiedzieć jak radził sobie w II lidze, to przeczytajcie punkt 20 tutaj.

15. W niedzielnym meczu z Siarką Tarnobrzeg (porażka po dogrywce 85:88) Kowalczyk zagrał nerwowo, by nie powiedzieć, że momentami... nieporadnie. Najlepszym podsumowaniem tego jest pudło w kontrze sam na sam z koszem (patrz foto Andrzej Romański).

16. Przeciwko Siarce lepiej wypadli rówieśnik Kowalczyka Maciej Kucharek (także rocznik 1993) oraz Filip Nowicki (rocznik 1994). Kucharek koszykówkę odziedziczył po ojcu Robercie (42 lata, legenda niższych lig, ciągle gra w Księżaku Łowicz), mierzy ponad 2 metry, ale mógłby nawet występować jako rzucający obrońca. Dobrze rzuca z dystansu, nie ma problemów z panowaniem nad piłką, jest sprawny i dynamiczny. W II lidze miał nawet akcje, w których kończył penetracje wsadem nad rywalem. Czekamy na coś takiego w PLK. Przy okazji taka konstatacja - czy tak (rzut, ballhandling, dynamika) nie powinien prezentować się przeciętny polski dwumetrowy koszykarz nastolatek? Dlaczego każdy kto trochę urośnie musi być “podkoszowym klockiem”?

17. Filip Nowicki jest środkowym o wzroście 201 cm i należy mieć nadzieję, że jeszcze urośnie. Z II ligi zapamiętałem go przede wszystkim jako nieruchawego gracza, który ma problemy ze złapaniem piłki w podkoszowym tłoku, ale to zapewne pierwsze wrażenie. Przeciwko Siarce błysnął akcją 2+0 (bo spudłował wolnego) po zbiórce w ataku.

18. Nowicki zagrał ponad 7 minut w dużej mierze z powodu nieobecności podstawowego środkowego Politechniki Marcina Kolowcy. Kontuzja kolana.

19. W dogrywce Wojciech Barycz i Marek Piechowicz z Siarki mieli po pięć przewinień, a Przemysław Karnowski cztery i istniała groźba, że na parkiet będzie musiał wejść Rafał Walski (rocznik 1995) albo Damian Aniszewski (rocznik 1994). Niestety ominęła ich ta przyjemność. A może - na szczęscie ominęła ich ta nieprzyjemność. Patrząc na ich przestraszone miny można przypuszczać, że w duchu modlili się, by nie zagrać.

20. 37-letni Leszek Karwowski rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie, a w trzech ostatnich meczach ma średnio 16 punktów i 6.3 zbiórki.

21. Gdyby Karwowski urodził się 20 lat później, to obserwujący mecz wysłannicy kilku klubów NBA byliby zachwyceni. Ale oni bardziej zwracali uwagę na Mateusza Ponitkę i Przemysława Karnowskiego, którzy w tym sezonie mieli już zdecydowanie lepsze mecze. Dotyczy to szczególnie Mateusza... Tak a propos - Ponitka i Karnowski byli bohaterami akcji dnia, w której drugi zablokował pierwszego przy próbie wsadu.

22. Kibice Siarki mają jedną z najlepszych przyśpiewek jakie słyszałem. Zaczyna się od "Tarnobrzeg jest? Jest! Siareczka gra? Gra!" Polecam.

23. Michał Gabiński z PGE Turowa Zgorzelec ciągle leczy kontuzję i być może wróci dopiero w drugiej fazie rozgrywek. Ale to nie znaczy, że się nudzi, bo zaczął próbować swoich sił w dziennikarstwie. Oto jego pierwszy wywiad z Konradem Wysockim.

24. Na forum basketa trwa od dłuższego czasu dyskusja na temat pracy dyrektora sportowego i PR Polskiej Ligi Koszykówki Adama Romańskiego. Dyskusja, w której nie padła odpowiedż na podstawowe pytanie - za co w zasadzie odpowiada osoba na wymienionym stanowisku? Zapytałem samego zainteresowanego. Odesłał do wywiadu na plk.pl i dodał:

Ponadto napisałem wszystkie regulaminy PLK na ten sezon, a na co dzień zajmuję się głównie licencjami, terminarzem, wyborem meczów TV oraz pilnowaniem i raportowaniem przebiegu meczów i spełniania wymogów pod względem sportowym i marketingowym. A także kontaktami z mediami, akredytacjami. I wiele, wiele innych.

Czy powyższe zadania wykonywane są poprawnie? Czy raczej w sposób kompromitujący? Nie mi oceniać czy mecze spełniają wymagania pod względem marketingowym, ale w pozostałych kwestiach nie mam większych zastrzeżeń. W zasadzie za jedyną poważną wpadkę można uznać tzw. “aferę wideo” w Tarnobrzegu.

wtorek, 22 listopada 2011

Sezon 11/12: Tydzień IX w 24 sekundy

14-20.11.2011

1. Obejrzałem prawdopodobnie najgorsze możliwe widowisko w Tauron Basket Lidze, czyli starcie dwóch beniaminków i jednocześnie dwóch ostatnich drużyn w tabeli. Niestety drużyny Politechniki i ŁKS-u nie zrobiły wiele, żeby zmienić tę, w zasadzie już przedmeczową, opinię.

2. Z braku wielkich emocji i znakomitych akcji najbardziej zapamiętamy po tym meczu dwie decyzje taktyczne trenerów. Piotr Zych z ŁKS-u posadził na ławce rezerwowych dotychczasowego pierwszego rozgrywającego BJ Holmesa i wpuścił go na parkiet dopiero w drugiej kwarcie. Efekt był taki, że Holmes zagrał (13 punktów, 4/7 z gry) o wiele lepiej niż w trzech poprzednich spotkaniach (średnio 5.7 punktu, 22% z gry), a ŁKS zwyciężył 76:68.

3. Mladen Starcević, trener Politechniki, od 26. minuty trzymał na ławce Mateusza Ponitkę. To może dziwić, bo Ponitka był najlepszym zawodnikiem drużyny w dwóch ostatnich meczach, a tuż przed zejściem z boiska rzucił 5 punktów z rzędu i wyraźnie się rozkręcał. W czwartej kwarcie nie wyszedł na boisko ani na moment, chociaż Politechnika miała problemy z atakiem i poza Michałem Michalakiem żaden z graczy nie potrafił wykreować nic pozytywnego.

4. Michał Nowakowski pauzował w drugim kolejnym spotkaniu z powodu kontuzji kostki, ale ponieważ Politechnice brakuje innych zawodników z licencjami i tak musiał być w składzie gospodarzy.

5. Do rotacji ŁKS-u wrócił na dobre Michał Krajewski.


"Krajek" na razie (?) nie lata tak wysoko. Przez ostatnie kilka miesięcy borykał się z kontuzjowanym kolanem i sugeruje, że jeśli ktoś chce na niego głosować do konkursu wsadów, to może za rok? A póki co trafia trójki (5/8 w sześciu meczach).

6. Jermaine Mallett z ŁKS-u był najlepszym strzelcem ligi po czterech kolejkach, ale od tego czasu rzuca średnio tylko 10 punktów. Zderzenie z rzeczywistością?

7. Politechnika zagrała po pierwszy w hali OSiR-u Koło, gdzie występowała i Polonia, i Polonia 2011. Różnice organizacyjne? Banery dookoła parkietu, więcej miejsc dla dziennikarzy, brak trybuny za jednym koszem i... ludzie na ściance wspinaczkowej za drugim koszem. Na Polonii ich nie było.

8. Wydawało mi się, że nie zobaczę na Kole ciekawszego dopingu niż ten spod znaku Rady Puchaczy, ale jednak! Fanklub Politechniki tworzyło dosłownie kilka osób (jedna z nich po pewnym czasie przeszła na przeciwną trybunę, by stamtąd krzyczeć "Druga strona odpowiada. Kto wygra mecz?"). Pokrzyczeli, pokibicowali, próbowali zachęcić "cały stadion" (cytat dosłowny) do podniesienia rąk. Bez reakcji. Przy "całej hali" ręce podniosły cztery osoby.

9. Wróciliśmy do konferencji prasowych bez mikrofonu w zimnym korytarzu, do czego zdążyłem się już wcześniej przyzwyczaić. Na meczu był też znajomy z Litwy, który zrobił taaakie oczy widząc, co się dzieje. Kwintensencją wszystkiego było ostentacyjne pytanie się "konferansjera" przy wejściu do "sali konferencyjnej" o dane osobowe jej uczestników. Mam na myśli trenera i zawodników.

10. Są oczywiście plusy meczów na Kole. Bufet pana Piotra to jeden z nich, możliwość treningu i gry w tym samym obiekcie dla koszykarzy Politechniki to drugi. Klub pewnie doda, że jest po prostu taniej. I w zasadzie tylko o to chodzi.

11. Nowym trenerem Politechniki ma zostać David Dedek, który był już widywany na meczach w Warszawie. Bezrobotny Słoweniec znajdujący zatrudnienie w Politechnice? To budzi skojarzenia z Walterem Jeklinem. Ale pomijając powody tej decyzji trzeba pochwalić chęć zmiany. Mladen Starcević niestety nie jest dobrym trenerem meczowym. Dedek ze swoim doświadczeniem z Euroligi - nawet w roli asystenta - powinien stanowić różnicę na plus. Ważniejsze pytanie brzmi - czy wystarczy mu potencjału ludzkiego?

12. Tarnobrzeg - where amazing happens. Hasło wymyślone przez Łukasza Ceglińskiego ma coś w sobie, bo podczas drugiego kolejnego meczu Siarki u siebie działy się rzeczy co najmniej zaskakujące. W ten weekend Przemysław Karnowski zdobył 27 punktów, jak to mówią Amerykanie, “just like that”. To nie był jego mecz życia, po prostu zrobił swoje. Oczywiście poza tym rzutem.

13. Wbrew temu co można było przeczytać tu i ówdzie: Karnowski nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji o wyjeżdzie do NCAA, nie mówiąc już o wyborze uczelni...

14. Sprawdziłem ile lat mieli czołowi polscy koszykarze ostatnich dwóch dekad, gdy zdobyli po raz pierwszy 20 punktów w ekstraklasie. Nie dokopałem się tylko do Andrzeja Pluty (tzn. do dokładnej daty, na pewno był już 20-latkiem). Oto reszta:

Szymon Szewczyk - 16 lat i 271 dni (18.09.1999, SKK Szczecin, 20 punktów przeciwko Pekaesowi Pruszków)
Maciej Zieliński - 17 lat i 48 dni (22.02.1988, Śląsk Wrocław, 20 punktów przeciwko Lechowi Poznań)
Dominik Tomczyk - 17 lat i 278 dni (18.01.1992, Aspro Wrocław, 26 punktów przeciwko Polonii Warszawa)
Adam Wójcik - 19 lat i 240 dni (16.12.1989, Gwardia Wrocław, 21 punktów przeciwko AZS-owi Koszalin)
Krzysztof Szubarga – 20 lat i 144 dni (6.11.2004, Noteć Inowrocław, 26 punktów przeciwko Astorii Bydgoszcz)
Łukasz Koszarek – 21 lat i 3 dni (15.01.2005, Polonia Warszawa, 27 punktów przeciwko Czarnym Słupsk)
Filip Dylewicz – 25 lat i 107 dni (12.05.2005, Prokom Trefl Sopot, 23 punkty przeciwko Anwilowi Włocławek)

Marcin Gortat i Maciej Lampe w PLK nigdy nie grali. Pominąłem Michała Ignerskiego ze względu na studia w USA.

Dla porównania:
Przemysław Karnowski - 18 lat i 11 dni (19.11.2011, Siarka Tarnobrzeg, 27 punktów przeciwko Anwilowi Włocławek)
Mateusz Ponitka - 18 lat i 62 dni (30.10.2011, AZS Politechnika Warszawska, 21 punktów przeciwko Zastalowi Zielona Góra)

W ostatnich 10 latach przed 20 rokiem udało się to także Hubertowi Mazurowi (20 punktów 48 dni przed 20. urodzinami w 2004 roku), Adamowi Waczyńskiemu (25 punktów 211 dni przed 20. urodzinami w 2009 roku) i Piotrowi Pamule (22 punkty 95 dni przed 20. urodzinami w 2009 roku). Tylko w trzecim przypadku był to mecz "o coś". W przypadku Mazura to ostatnia kolejka play-outów, w przypadku Waczyńskiego - mecz, przed którym Górnik już wiedział, że spadnie. Pamuła grał przeciwko Prokomowi.

15. W 1992 roku tekst o spotkaniu, w którym niespełna 18-letni Dominik Tomczyk zdobył 26 punktów na łamach Przeglądu Sportowego napisał obecny redaktor naczelny Marcin Kalita. Czy to oznacza, że w 2030 roku, 19 lat od napisania o 27 punktach Karnowskiego będę...aż strach spytać :-)

16. Ciekawa była też sytuacja związana z powtórką wideo. Sędziowie sprawdzili na ekranie PLK TV, czy rzut Corsleya Edwardsa (dobity potem przez Seida Hajricia) został oddany w czasie. To budzi kontrowersje, tym bardziej że w pierwszej połowie Siarka zdobyła punkty mając 0.4 sekundy. I nikt wideo nie oglądał. A można mieć spore wątpliwości, czy Nicchaeus Doaks złożył nadgarstek w czasie...

17. Powyższą sytuację należy oceniać na kilku płaszczyznach. Pierwsza - czy sędziowie powinni byli oglądać powtórkę wideo w tym spotkaniu? Wydawało mi się, że nie powinni, bo aktualnie przepisy na to nie pozwalają. Ale teraz jestem w kropce. Więcej na ten temat.

18. Inna kwestia czy powtórki wideo w ogóle powinny pomagać sędziom? Powinny, ale należałoby wprowadzić jednakowe wymagania dotyczące wszystkich meczów. W PLK to nierealne. Klubów niestety na to nie stać.

19. Anwil złożył oficjalny protest tłumacząc m.in, że w rywalizacji sportowej musimy mieć pewność, że wszyscy traktowani będą według tych samych, sprawiedliwych i z góry ustalonych zasad.

20. Jaką decyzję może podjąć liga? To ciekawe, bo jeśli ukarają sędziów, to arbitrzy będą bali się podobnych sytuacji. Jeśli nie ukarają, to otworzą furtkę do tego, by oglądanie wideo zdarzało się częściej. Jest jeszcze inne wyjście - nie ukarać, ale zabronić oglądania. Wnioskując po tym, co mówił mi prezes PLK Jacek Jakubowski nie wykluczam takiego rozwiązania.

21. W “aferze wideo” jest drugie dno. Sędzia Marcin Kowalski trzy lata temu nie zauważył, że Mustafa Shakur wyszedł na aut podczas kluczowego meczu półfinału i został zawieszony. Może teraz bał się kolejnej poważnej wpadki i dlatego rozpaczliwie szukał pomocy?

22. W ramach rozważań, co niezwykłego stanie się podczas kolejnego meczu w Tarnobrzegu padła propozycja: Tomasz Śnieg odda rzut za 3 punkty. Możemy sobie żartować, ale statystyki nie są powodem do śmiechu. Rozgrywający Polphamy ostatni raz rzucał z dystansu w poprzednim sezonie i twierdzi, że chociaż zablokował się w Koszalinie, to na treningach trafia.

23. Wróbelki ćwierkają, że wczorajszy mecz z Treflem Sopot miał być ostatnim występem Marko Lekicia w AZS-ie Koszalin. Ciekawe, czy jego 13 punktów coś zmieni, ciekawe, czy nowy gracz(e) już jest w drodze, ciekawe...

24. Tradycyjny raport rocznika 1993 (i młodszych) w PLK. W 12. kolejce 84 minuty, w sumie w sezonie 781. Jak było w poprzednich latach - możecie sprawdzić tutaj.

sobota, 15 października 2011

Jak grała młodzież w poprzednich latach?


Napisałem do PS tekst o tym, że w tym sezonie PLK wyjątkowo często będziemy mogli na parkiecie oglądać nastolatków. Dlaczego wyjątkowo? Wystarczy spojrzeć na statystyki z występów 18-latków i młodszych w ostatnich sezonach. Podliczyłem dane dostępne na plk.pl, czyli od rozgrywek 2003/2004.

Co z nich wynika? M.in. to, że od 2003 roku tylko 11 zawodników w tym wieku dostało realną szansę w ekstraklasie rozgrywając więcej niż 100 minut w sezonie. Sześciu z nich występowało w zespołach Unii Tarnów lub Noteci Inowrocław, które w danych sezonach były biedne jak mysz kościelna i przegrywały mecz za meczem. Grali, bo ktoś musiał. Pozostała piątka? Kamil Łączyński, Hubert Wierzbicki (w dwóch sezonach), Michał Kwiatkowski, Dariusz Wyka i Kamil Michalski. Co z nich wyrosło? Wierzbicki nadspodziewanie dobry jako nastolatek w Inowrocławiu ciągle nie opuścił aktualnie pierwszoligowego Sportino, Michalski ostatnio jest gdzieś między I a II ligą, Wyka wrócił dopiero teraz do PLK po pobycie w II lidze, Łączyński "zbiera się" po serii kontuzji, a Kwiatkowski dostał tę szansę rok temu i na razie pozwoliła ona na kontrakt w Kołobrzegu.

Wnioski z całego zestawienia? Poza obecnym sezonem praktycznie nigdy nie stawiano na najlepszych w danym roczniku w kraju, mało kto próbował ściągnąć największe talenty do siebie inwestując w przyszłość ich i swoją. Nieważne czy to epizody w końcówkach rozstrzygniętych meczów czy to poważniejsza szansa w spotkaniach o stawkę - grali miejscowi juniorzy, którzy akurat byli pod ręką. O części nazwisk nigdy potem nie słyszeliśmy. Wyjątki od tych reguł? Adam Waczyński (ściągnięty z Torunia do Trójmiasta, ale w PLK tylko epizody), Michał Kwiatkowski (ściągnięty z Pruszkowa do Polonii) i Sebastian Szymański (co prawda wychowanek Turowa, ale - wtedy - postać numer 1 swojego rocznika).

To pokazuje jak (po raz kolejny) dobrze trafił rocznik 1993 - trzech najlepszych zawodników może w wieku 18 lat grać dużo i często w PLK, kilku kolejnych z czołówki walczy o minuty w ekstraklasie. Czy to dlatego, że ten rocznik jest najlepszy od dekady (albo i dwóch), czy to dzięki lidze kontraktowej, czy może "ktoś poszedł po rozum do glowy"? Najlepiej byłoby odpowiedzieć: trochę tego, tego i tamtego...

Jeszcze jedno - tak, wiem, że przyjęte poniżej i powyżej kryteria nie są doskonałe (ktośmógł grać w wieku 18 lat w I lidze, a rok póżniej dużo w PLK, dobrym przykładem jest Piotr Pamuła), ale jakieś trzeba było przyjąć. Wiek dojrzałości chyba nie jest złą granicą.

Statystyki zawodników 18-letnich* i młodszych

Sezon-liczba graczy-liczba minut-liczba graczy z więcej niż 50 minutami

2011/2012**-7-133-1
2010/2011-8-392-1
2009/2010-9-458-2
2008/2009-15-231-1
2007/2008-7-123-0
2006/2007- 8-1436-5 (3-438-1 bez Unii)
2005/2006-21-1335-3 (1-326-14 bez Noteci)
2004/2005-3-87-0
2003/2004-6-98-0

* - rocznikowo w roku rozpoczęcia sezonu
** - po 2 kolejkach

Sezon 2010/2011 – 8 graczy, 392 minuty, 1 gracz więcej niż 100 minut

1992: Kwiatkowski (364 minuty), Bojko (10 minut), Mortka (minuta), Pyszniak (6 minut)
1993: Gibaszek (2 minuty), Śpica (4 minuty)
1994: Szymkiewicz (3 minuty)
1995: Radomski (2 minuty)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: nikt
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 5
Grają w I lidze: nikt
Grają w niższych ligach/bez klubu: 3

Sezon 2009/2010 – 9 graczy, 458 minuty, 2 graczy więcej niż 100 minut

1991: Złoty (9 minut), Chmielewski (minuta), R. Szymański (26 minut), Wierzbicki (112 minut), Stężewski (10 minut), Wyka (236 minut), Urban (6 minut), Moralewicz (46 minut), Gazarkiewicz (12 minut)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: nikt
Grają za granicą: 1
Grają w PLK: 2
Grają w I lidze: 1
Grają w niższych ligach/bez klubu: 5

Sezon 2008/2009 – 15 graczy, 231 minut, 1 gracz więcej niż 100 minut

1990: Adamczewski (3 minuty), Glabas (8 minut), Drewa (17 minut)
1991: Złoty (2 minuty), S. Szymański (48 minut), Wyka (2 minuty), Gazarkiewicz (5 minut), Urban (3 minuty), Wierzbicki (113 minut), Stężewski (3 minuty), Adranowicz (5 minut), Wrona (6 minut), Ratajczak (12 minut)
1992: Młynarski (2 minuty)
1994: Murzacz (2 minuty)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: nikt
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 3
Grają w I lidze: 2
Grają w niższych ligach/bez klubu: 10

Sezon 2007/2008 – 7 graczy, 123 minuty, 0 graczy więcej niż 100 minut

1989: Waczyński (32 minuty), Kostrzewski (25 minut), Przyborowski (minuta), Pabian (5 minut), Gruszecki (9 minut), Łączyński (46 minut), Pieloch (5 minut)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: 1
Grają za granicą: 1
Grają w PLK: 3
Grają w I lidze: 2
Grają w niższych ligach/bez klubu: 1

Sezon 2006/2007 – 8 graczy, 1436 minut, 5 graczy więcej niż 100 minut

1988: Kijanowski (8 minut), Uriasz (320 minut), Bacik (371 minut)
1989: Pabian (2 minuty), Łączyński (428 minut), Niemczura (48 minut), Koczwara (106 minut), Piska (153 minuty)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: nikt
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 1
Grają w I lidze: 1
Grają w niższych ligach/bez klubu: 6

Sezon 2005/2006 – 21 graczy, 1335 minut, 3 graczy więcej niż 100 minut

1987: Gabiński (40 minut), Michalski (113 minut), Szopiński (3 minuty), Dłuski (11 minut), Laydych (9 minut), Poliwka (5 minut), Szydłowski (569 minut), Bogusz (70 minut), Strzeszewski (3 minut), Nieszwiec (2 minuty), Neumann (29 minut), Zych (6 minut), Grys (29 minut), Borowicz (87 minut), Konopa (9 minut), Korólczyk (93 minuty), Majer (192 minuty), Makowski (42 minuty), Radzikowski (17 minut),
1988: Podgalski (3 minuty)
1989: Chmielewski (3 minuty)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: 1
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 3
Grają w I lidze: 1
Grają w niższych ligach/bez klubu: 17

Sezon 2004/2005 - 3 graczy, 87 minut, 0 graczy więcej niż 100 minut

1986: Dutkiewicz (52 minuty)
1987: Gabiński (30 minut),
1989: Waczyński (5 minut),

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: 2
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 3
Grają w I lidze: nikt
Grają w niższych ligach/bez klubu: nikt

Sezon 2003/2004 - 6 graczy, 98 minut, 0 graczy więcej niż 100 minut

1985: Szagdaj (45 minut), Wieszczak (10 minut), Kłosiński (5 minut), Chanas (15 minut)
1986: Leończyk (17 minut)
1987: Kwiatkowski (6 minut)

Co się z nimi stało?
Grają/grali w kadrze: 2
Grają za granicą: nikt
Grają w PLK: 2
Grają w I lidze: nikt
Grają w niższych ligach/bez klubu: 4

Juniorzy w PLK 2011/2012 według roku urodzenia

1993: Michał Pietrzak (Anwil), Robert Gibaszek (AZS Koszalin), Mateusz Ponitka, Michał Michalak (obaj Politechnika), Przemysław Karnowski (Siarka), Piotr Niedźwiedzki, Jakub Koelner (Śląsk), Filip Matczak (Zastal), Witold Filarowski, Krzysztof Martuzalski, Szymon Milczyński, Filip Nowicki, Wojciech Pawełczyk, Fryderyk Szydłowski (wszyscy PBG)
1994: Daniel Szymkiewicz (Trefl), Damian Aniszewski (Siarka)
1995: Szymon Radomski (Polpharma), Rafał Walski (Siarka)

poniedziałek, 10 października 2011

Sezon 11/12: Tydzień III w 24 sekundy

(3-9.10.2011)

1. Dla wielu koszykarskim wydarzeniem tygodnia był środowy występ Marcin Iwo Kitzingera Kosińskiego w programie Top Model w TVN. Nie moja bajka, nie moje zainteresowania, pozowanie nago, tym bardziej w polskiej telewizji, jest "trochę" kontrowersyjne, ale nie potępiam go za ten pomysł, bo niby dlaczego?

2. "Marcin Kosiński zawodowy koszykarz pierwszej ligi" (jak go przedstawiono) pokazał się na dzień dobry w koszulce reprezentacji Polski, która przez tę chwilę miała zdecydowanie największą oglądalność w tym roku, lepszą niż na EuroBaskecie na Litwie.

3. Teraz to już prawie prehistoria, ale tydzień zaczął się od porażki Asseco Prokomu Gdynia w Superpucharze Polski z Polpharmą Starogard Gdański. 2 sekundy przed końcem Alonzo Gee przy remisie specjalnie sfaulował Tony'ego Weedena, a ten trafił wolnego pieczętując zwycięstwo. Po pierwsze dziwię się, że nikt nie zapytał Gee dlaczego to zrobił - czy myślał, że Prokom przegrywa, czy może, że mają jeszcze faule do wykorzystania. Po drugie przypominam sobie podobną sytuację o zdecydowanie większym ciężarze gatunkowym. 2003 rok, 5. mecz ćwierćfinału PLK, Polonia Warszawa - Stal Ostrów Wlkp. Przy remisie Michał Wiesner fauluje Gorana Kalamizę i też wydawało się wręcz niemożliwe, że można się tak pomylić. A jednak. Trzeba jednak pamiętać, że popularny "Wenus" był wtedy w ekstraklasie nieopierzonym rezerwowym, Gee to gwiazda po dwóch sezonach w NBA.

4. Piotr Szeleszczuk napisał na swoim blogu o sprawie związanej z zaległościami wobec korespondentów plk.pl i rozgrywki.pzkosz.pl. Teoretycznie zalega im firma Gryka Serwis, ale PLK i PZKosz zobowiązały się załatwić to "osobiście". Na mieście mówi się, że na razie nic nie wypłacono. Zobaczymy co dalej. Sprawę na pewno trzeba monitorować, bo zainteresowało się nią całe środowisko koszykarskie z jednym trenerem reprezentacji Polski na czele...

5. W sobotę byłem na meczu grupy C II ligi. Rezerwy warszawskiej Politechniki uległy 70:81 tarnowskiej Unii. Dlaczego Politechnika II przegrała? Najprościej powiedzieć: bo rywale byli mądrzejsi i w ostatniej kwarcie kompletnie rozbili atak rywala. Ale z drugiej storny - nie wiadomo, jak wyglądałby ten atak, gdyby na parkiecie był jeszcze Maciej Kucharek.

6. 18-letni Kucharek, syn ciągle aktywnego ligowca Roberta (42 lata, Księżak Łowicz w grupie A II ligi) w tym meczu zdobył 20 punktów, ale grał tylko nieco ponad 18 minut z powodu problemów z faulami. Już w trzeciej kwarcie popełnił piąte (dość głupie) przewinienie i musiał usiąść na ławce rezerwowych. Jego dynamika i rzuty z dystansu mogłyby przydać się w końcówce.

7. Kucharek miał świetną sekwencję w pierwszej kwarcie. Najpierw minął rywala wzdłuż linii końcowej i wsadził nad kolejnym przeciwnikiem z faulem, potem powtórzył akcję bez faulu, a na koniec pobiegł do kontry i też oczywiście zapakował.

8. Patrząc na rówieśników z ekstraklasowej Politechniki (Mateusz Ponitka, Michał Michalak) można narzekać, że Kucharek ma już 18 lat, a gra tylko w II lidze, ale talent jego kolegów trochę nam zakłamuje obraz polskiej koszykówki. 18-latek świetnie grający w II lidze - to się nie zdarza u nas często.

9. Ciągnąc ten wątek - w zespole Unii w decydujących momentach błysnął Jakub Wojciechowski (także rocznik 1993), przez kilku kibiców na trybunach mylony z tym Jakubem Wojciechowskim z Benettonu Treviso. Zdobył 10 punktów w czwartej kwarcie trafiając z półdystansu, kończąc akcję pod koszem i w kontrze.

10. Tydzień temu po meczu pożegnalnym Fundacji Polonia 2011 pisałem o 15-letnich braciach Zywertach z Sierakowa grających w rezerwach Politechniki. W sobotę na boisku pojawił się i Kamil, i Marek. W poważnym ligowym meczu widać było, że Kamil (nr 14) to bardziej kreator, Marek (nr 11) egzekutor. Kamil rozdał kilka ładnych asyst m.in. do podkoszowego Filipa Nowickiego, ale miał problemy z dryblingiem w tłoku, a w czwartej kwarcie pod presją popełnił kilka prostych strat (inna sprawa, że Nowicki nie zawsze umiał złapać lecącą w jego kierunku piłkę w dwie ręce). Marek czaił się w rogu boiska, by bez wahania wykorzystywać wolną pozycję do rzutu z dystansu. Trafi dwie trójki przed przerwą, potem były dwa pudła.

11. Jedna z ciekawszych akcji meczu - Kamil Zywert "wyjął" piłkę z kozła 24-letniemu Łukaszowi Grysowi, który mając dawno, dawno temu 15 lat debiutował w PLK. Grys nie pokazał nic, co świadczyłoby o tym, że kiedyś był zawodnikiem ekstraklasy. Zresztą podobnie można powiedzieć o kilku jego kolegach z drużyny. To zresztą nie dziwi, bo grali w Unii w PLK, gdy ta była baaardzo biedna i zmierzała wprost do I ligi przegrywając mecz za meczem.

12. Jaskółki to niepokonany lider grupy C, ale... nie są aż tak silne. Pokonali rezerwy Politechniki, rezerwy Rosy Radom i UKS Pułaski Warka. Unia na tle Śląska Wrocław i Stali Ostrów Wlkp. z grupy B (które oglądałem wcześniej) wygląda jak zespół o dwie klasy gorszy. W zasadzie pod względem mobilizacji i podejścia do spotkania przypominała ekipę z ligi miejskiej: żarty, śmiech po nieudanych akcjach kolegów, luźne uwagi trenera, którego w zasadzie trudno było wskazać, bo najaktywniejszy z "niezawodników" był pan w koszulce z napisem "fizjoterapeuta". Ot, grupa facetów, którzy grają w koszykówkę, bo lubią i dobrze się przy tym bawią.

13. Inauguracja Tauron Basket Ligi wypadła okazale. Średnia 3000 widzów wygląda całkiem nieźle jak na taką złą i żenującą ligę, nieprawdaż? Oczywiście średnią zawyża 7000 widzów w Atlas Arenie, ale ten pojedynczy wynik też jest sam w sobie dużym pozytywem. Tym bardziej, że mecze piłkarzy ŁKS-u ogląda zdecydowanie mniej ludzi.

14. Odwiedziłem Torwar z okazji meczu Politechniki Warszawa z Treflem Sopot. Pierwsze spostrzeżenie - dłuuuugie kolejki przed kasami. Spodziewałem się, że to oznacza tłumy na trybunach. Tymczasem było około 1600-1800 osób. Z drugiej strony - my narzekamy, a kolega Gabriel z Wilna mówił, że na meczach ligi litewskiej nigdy tyle nie było. Drugie spostrzeżenie Gabriela - organizacyjnie spotkanie przebiło nawet finały ligi litewskiej. Ale powiedział to jeszcze przed punktem 15...

15. Największa klapa ze strony Politechniki - brak internetu w "loży" prasowej. I to akurat ten jeden raz na 1000, kiedy nie zabrałem własnego. Oficer prasowy przysłał nawet "mechanika", który skwitował sytuację "kurczę blade" i poszedł.


16. Z ciekawostek - e-mail do klubu z materiałów prasowych: siatkowka@azspw.pl

17. Czas wreszcie na sportową stronę spotkania. Gospodarze tak naprawdę nie zasłużyli na tak wysoką porażkę. Przez prawie 35 minut trzymali się dzielnie, mimo że wszystkie atuty były w ręku rywala. Podkoszowi Trefla robili wszystko, by dać szansę przeciwnikowi. Liczba przestrzelonych rzutów z trumny w pierwszych trzech kwartach była oszałamiająca. Coś jednak jest w tych twardych obręczach na Torwarze...:)

18. Łukasz Koszarek, czyli profesor. Zawodnik z innej półki na tle rywali i kolegów. Zrobił 17 punktów i 10 asyst tak po prostu. Filip Dylewicz w drugiej połowie też zaczął wykorzystywać swoje doświadczenie w starciach ze słabszymi fizycznie i młodszymi rywalami. Koszar i Dylu mieli być kluczowymi postaciami Trefla w tym sezonie. Na razie to się potwierdza, ale pamiętajmy, że to mecz z zespołem prawdopodobnie z końca tabeli. Jedno co może martwić kibiców z Sopotu - aż 38 minut Koszarka. Wiem, że nie dojechał jeszcze Vonteego Cummings, ale czy naprawdę nie można było roli rozgrywającego powierzyć na kilka minut Łukaszowi Wiśniewskiemu? Nie mówię tu nawet o Danielu Szymkiewiczu, chociaż on w ciągu 6 minut zagrał naprawdę przyzwoicie i nie było po nim widać żadnej tremy.

19. Długo oczekiwany debiut Mateusza Ponitki wypadł nieźle. 10 punktów, ładna seria trafień pod koniec trzeciej kwarty. Piszę "nieźle", bo podświadomie spodziewałem się więcej, ale z drugiej strony: to 18-latek debiutujący w ekstraklasie przeciwko jednemu z ligowych potentatów. Z trzeciej strony - Ponitka miał przecież momentami przewagę wieku (!), bo krył go Szymkiewicz.

20. Ponitka i Michał Michalak, drugi 18-latek, wyszli z ławki i w 31 minut zdobyli 19 punktów przy skuteczności 7/14. Pierwszopiątkowi gracze na pozycjach 2-3 Piotr Pamuła i Jarosław Mokros (obaj 21-letni) w 49 minut zdobyli 12 punktów przy skuteczności 3/13 z gry oraz 6/13 z linii rzutów wolnych.

21. Duże pozytywne zaskoczenie - Michał Nowakowski. Może nie powinienem się do tego przyznawać, ale po ostatnim udanym sezonie w I lidze nie spodziewałem się, że tak łatwo przystosuje się do ekstraklasy. Brawo. Nowakowski będzie ciekawym problemem dla rywali, bo przy 202 centymetrów jest mobilną trójką z dobrym rzutem z dystansu grającą na czwórce.

22. Trzy najfajniejsze akcje meczu: megablok Leszka Karwowskiego na Chrisie Burgessie, Jarosław Mokros próbujący "post-upować" Johna Turka oraz blok Mateusza Ponitki z pomocy na Łukaszu Koszarku.

23. Mladen Starcević na konferencji prasowej: "Czego zabrakło? Drugiej piłki. Za dużo dzieliliśmy się nią z rywalami. Mieliśmy 18 strat". To niby nie jest katastrofalny wynik, ale rywale mieli tylko 10.

24. Dużo złego napisano o PLK tuż przed startem sezonu, ale powinniśmy też dostrzegać pozytywne strony rozgrywek. Po pierwsze - liga gra w coraz większych i ładniejszych halach, po drugie - kluby udało się namówić do poważniejszego potraktowania strony marketingowej, czego efektem były i są m.in. prezentacje i dni medialne każdego klubu przed sezonem oraz materiały wideo z większości spotkań, po trzecie - więcej młodzieży w lidze (w zeszłym sezonie gracze 18-letni i młodsi rozegrali w sumie 392 minuty, w tym już 69, a pauzował przecież Śląsk), po czwarte - Tauron, co mało kto docenił, przedłużył umowę sponsorską i zapłacił lidze sporo więcej niż wcześniej. I można by wymieniać dalej... A może nie?

poniedziałek, 26 września 2011

Sezon 11/12: Tydzień I w 24 sekundy

(19-25.09.2011)

1. Rubryka 24 sekundy powraca. Tym razem nie EuroBasketowo z Litwy, ale będzie równie ciekawie. Ta forma zamieszczania (także zakulisowych) informacji/ciekawostek/spostrzeżeń moim zdaniem przyjęła się bardzo dobrze, więc postanowiłem kontynuować jej stosowanie również w nowym koszykarskim sezonie 2011/2012. Jak to będzie wyglądało? Planuję wrzucać 24 sekundy zawsze w poniedziałek. O czym chcę pisać? Tego jeszcze nie wiem;-) Poważnie: głównie o meczach/wydarzeniach koszykarskich, których byłem naocznym świadkiem. Ruszam teraz, bo ruszył koszykarski sezon w Polsce. W ostatni weekend pierwszą kolejkę rozegrali drugoligowcy.
2. O drugiej lidze później. Niech będzie chronologicznie. We wtorek byłem we Włocławku na Meczu Wieńczącym Karierę Reprezentacyjną i Klubową Andrzeja Pluty. Uff, pisałem z pamięci, mam nadzieję, że bez błędów. Włocławek to dobre miejsce na przywitanie z Polską po EuroBaskecie na Litwie. Dlaczego? Bo człowiek czuje się tam chyba najbardziej koszykarsko w Polsce i wie, że większość mijanych na ulicy osób wie, że dzisiaj jest mecz tego Pluty i że gra Anwil itd. itp. Gdy na dodatek wszedłem do Reala i zobaczyłem na dzień dobry wielki kosz, to pierwszą moją myślą było: yyy to Real czy Akropolis w Kownie?
3. Sam mecz był świetnym pomysłem, ale mam wątpliwości, czy sensowne było sprowadzanie Asseco Prokomu. Podejrzewam, że organizatorzy chcieli połączyć pożegnanie Pluty (pierwsza połowa) z normalnym meczem (druga połowa). Ale może lepiej byłoby zaprosić do gry kolegów pana Andrzeja z parkietu?
4. Cytat dnia. Prezes PZKosz Grzegorz Bachański: "Andrzej zawsze pozostanie w naszych sercach!"
5. Przed spotkaniem pojawiła się plotka "Gortat nie zagra w koszulce Anwilu!". Nie zagrał, wystapił w koszulce w podobnych kolorach, ale z napisem "Mecz Pluty" zamiast "Anwil".
6. Obawialiśmy się, że Gortat "ukradnie" show Plucie. Na szczęście tak się nie stało, chociaż w przerwie doszło do zabawnej/dziwnej sytuacji. Konferansjer zapraszał rozmaite osoby do wręczenia prezentów Plucie, wyczytał też Gortata, który był wtedy w szatni zmieniając strój koszykarski na cywilny. Za chwilę wyszedł na środek parkietu. Bez prezentu, za to wziął mikrofon i podziękował kibicom, że tak miło... go przyjęli. Na szczęście za chwilę wychwalał Plutę pod niebiosa. Aż do przesady.
7. Drugi raz Gortat wygrał z Plutą po meczu. Kółeczko kibiców zainteresowanych autografem od Gortata było zdecydowanie większe od tego "okołoplutowego". Można to oczywiście wytłumaczyć tym, że Plutę mieli codziennie...
8. Wystarczył jeden EuroBasket i Adam Łapeta już jest gwiazdą. Najpierw zaatakował go starszy pan z wnuczkiem z piątej klasy podstawówki, który już mierzy grubo powyżej 190 centymetrów i chce urosnąć tak jak Adam. A potem czarnoskóra małżonka jednego z koszykarzy Anwilu zaproponowała: "Can you take me a picture with this very tall guy? I wanna see his height on the picture!".
9. Z dwóch gdyńskich Amerykanów zdecydowanie bardziej podobał mi się Alonzo Gee, chociażby dlatego, że ma “windę w nogach” i powinien być stałym dostarczycielem akcji do Top 10 Euroligi. Devin Brown nawet w kontrze przypominał szybkiego chodziarza i można było odnieść wrażenie, że przyjechał z nadwagą. Nie miał też zbyt wiele do powiedzenia poza tym, że jest w Polsce, żeby “stay in shape”. Powtórzył to chyba z sześć razy.
10. Sobota, wreszcie poważne ligowe granie. Inauguracja II ligi we Wrocławiu, na parkiecie dwóch potentatów grupy B: miejscowy Śląsk i Stal Ostrów Wielkopolski. Nigdy wcześniej nie byłem w Kosynierce i w zasadzie nie wiem, czego spodziewałem się po wyglądzie tej hali, chyba właśnie takiej “klitki”. Spodziewałem się też, że kibice będą “wisieli z sufitu”, a tu pojawiły się nawet wolne miejsca. Niewiele, ale jednak. Wyglądało to zabawnie biorąc pod uwagę, że za oknem naprzeciw trybuny stał rządek kibiców obserwujących mecz za darmo.



11. Komisarzem z ramienia PZKosz był Marek Kalwasiński. Trenerem Śląska jest Rafał Kalwasiński, ale w protokole nie wiadomo dlaczego wpisano Grzegorz Krzak. Jakim cudem WGiD PZKosz dopuszcza do takich “śmierdzących” sytuacji?
12. Trzy niezależne osoby z Wrocławia niezagadywane na ten temat samodzielnie stwierdziły, że kibice Stali zagłuszyli kibiców Śląska.
13. Wyjaśnienie dlaczego mecz odbył się w Kosynierce, a nie w Orbicie jest proste. Kosynierka jest za darmo, Orbita kosztuje. Dużo za dużo.
14. Zupełnie przypadkiem w przerwie zakupiłem taką pozycję.

Wszystkie wyniki ME od 1935 do 2007 roku, statystyki, ciekawostki. Ponoć krąży po kraju od dawna, ja widziałem po raz pierwszy.
15. Przy zakupie powyższej książki dostałem ulotkę ze sklepu internetowego www.in-game.pl a w nim w dziale koszykówka... replika koszulki Marcina Gortata z reprezentacji Polski za 46 zł.
16. W niedzielę miałem niewątpliwą przyjemność oglądać ostatni dzień Mazovia Cup w Legionowie. Widziałem w statystykach, że oficjalnie na meczach było 100 widzów. Myślę, że to zawyżone dane. Policzcie sami, z naszej strony na trybunie nikt nie siedział.


17. W Legionowie zaobserwowano Piotra Szybilskiego, byłego koszykarza, obecnie biznesmena. Śmiem twierdzić, że trochę mu ubyło, chociaż nadal jest duuuuży.
18. Niewątpliwie MVP Mazovia Cup był spiker, który mógł zaimponować modulacją głosu, ciekawostkami i fantazją. Dowiedzieliśmy się, że Dariusz Szczubiał grał kiedyś z Murzynem z Misia, spiker przypomniał, jak to ZSRR po rzucie w ostatniej sekundzie pokonało USA w Monachium, a także pochwalił się, że oglądał na Discovery Channel dokument pod tytułem “Pistolet”.
19. Spiker szczególnie upodobał sobie rozgrywającego Siarki Tarnobrzeg Josha Wendella Millera, który w niedzielę miał na dodatek dzień konia i zdobył 24 punkty w czwartej kwarcie. Amerykanin chyba nakręcał się też dzięki spikerowi. Nie mógł rozumieć, co pan mówi przez mikrofon, ale krzyki “Weeeeeeeeeendeeeeeell Milleeeeeeeeeeer” były jednoznaczne. Na koniec przy wręczaniu nagrody MVP, dla najlepszego strzelca i piątki turnieju (Miller dostał trzy sztuki) rozemocjonowany spiker stwierdził wprost: “nie znam języka angielskiego, ale stary, byłeś dzisiaj bohaterem!”
20. Pomijając całe zamieszanie z Millerem w Legionowie - ten koszykarz kompletnie nie przypomina... koszykarza. 168 centymetrów wzrostu i strasznie krótkie ręce. Widząc go przed rozgrzewką zastanawiałem się jak on może w ogóle grać...



21. AZS Koszalin testował Kevina Wysockiego, brata Konrada z Turowa. Kevin nie figurował nawet w protokole i statystykach, ale przeciwko ŁKS-owi zagrał niecałe 5 minut. Zdobył 6 punktów. Zaraz po wejściu dostał piłkę pod koszem i... nie trafił. Dobił znowu niecelnie, ale za trzecim razem wreszcie się udało. Za chwilę w podobnej sytuacji został sfaulowany i wykorzystał jeden rzut wolny. Następnie wykonał akcję wzdłuż linii końcowej i faulowany trafił z odchylenia metr od obręczy na wprost kosza. Potem mógł zostać bohaterem, ale przeszarżował. W ostatniej minucie AZS gonił ŁKS i przechwycił piłkę na połowie rywala przy dwupunktowej stracie. Kamil Łączyński podał do Wysockiego, a Wysocki zamiast samemu kończyć akcję posłał petardę (dosłownie) w kierunku George’a Reese’a, który po pierwsze nie spodziewał się podania, a po drugie nie miał prawa jej złapać. Ogólne wrażenie dotyczące Wysockiego nie jest jednak złe. Po jego ubiegłorocznych nieudanych epizodach w w kilku klubach PLK spodziewałem się tragedii, a Wysocki junior pokazał sie w tym krótkim fragmencie jak kopia Konrada “dla ubogich”. Nieszablonowy w ataku, agresywny, żywiołowy, “elektryczny”.
22. Siarka testowała JT Tillera, który ostatnio grał w NBDL. Przyleciał trzy dni wcześniej, widać było, że bardzo zależy mu na dobrym występie, mocno przeżył piąty faul już w czwartej kwarcie. Tiller to mocna fizycznie dwójka, która chętnie dzieli się piłką z kolegami. Nie wiem czy tego w Siarce oczekują, może woleliby raczej typowego strzelca? O jego przyszłości trener Dariusz Szczubiał ma zdecydować po sparingach z ŁKS-em Łódź w najbliższy weekend.
23. Michał Michalak około 17.30 zakończył mecz w Legionowie, a już o 19 w hali AWF-u zaczął spotkanie drugiej ligi w barwach rezerw Politechniki. Ciekawe czy to będzie stała praktyka? Oby nie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Michalak ma dużą konkurencję na pozycjach 2-3 w ekstraklasie.
24. Naszła mnie dość smutna myśl, że jeszcze niedawno Mazovia Cup była duża imprezą rozgrywaną w dwóch halach w stolicy z udziałem 8 drużyn, w tym także gości z zagranicy. Teraz jej prestiż “trochę” się obniżył...

piątek, 29 lipca 2011

Wrocław 18: Zaczyna się prawdziwe życie

Już za chwileczkę, już za momencik karuzela krytyki zacznie się kręcić... Owszem. Styl porażki polskiej młodzieży (fot. Wojtek Figurski, FIBA Europe) w ćwierćfinale mistrzostw Europy z osłabionymi brakiem Amedeo Della Valle Włochami był fatalny. 52:70 to niski wymiar kary, przecież po trzeciej kwarcie mieli na koncie zaledwie 29 "oczek". Przemysław Karnowski rzadko dostawał piłkę, nie trafiał w prostych sytuacjach, nie radził sobie z podwojeniami, wyglądał na mocno zniechęconego. Obwodowi pudłowali z dystansu, Mateusza Ponitka nie miał jak wbijać się pod kosz, bo Włosi zagęścili "trumnę". Rozgrywający nie kreowali, przeważały indywidualne akcje. To był fatalny występ i powód do wstydu, nauczka na przyszłość.

Przyszłość. No właśnie. Chociaż fajnie byłoby wygrać turniej we Wrocławiu, to przyszłość jest najważniejsza. Juniorskie czasy skończą się w zasadzie w niedzielę. Za rok ten rocznik ma prawo występu tylko w dywizji B mistrzostw Europy, mistrzostw świata nie będzie. Dlatego czas zapomnieć o młodzieżowym graniu i skupić się na karierze seniorskiej. Jedna porażka z Włochami niczego nie zmienia. Nie oznacza, że Karnowski, Ponitka, Piotr Niedźwiedzki i inni mają mniejsze szanse na zrobienie kariery, że mają mniejszy talent. Nie należy ich przekreślać. Wydaje mi się to oczywiste, ale niestety spodziewam się również pomstowania i dosadnych określeń typu "nieudacznicy". Frustratów nie brakuje.

Kilku chłopców z drużyny Jerzego Szambelana już od września będzie występowało w PLK, gdzie spotka ich twarda walka o miejsce na parkiecie. A gdy już na to boisko trafią, to czekają na nich zmagania z ligowymi "wyjadaczami" i spryciarzami. Można powiedzieć - zacznie się prawdziwe koszykarskie życie. Liceum rocznik 1993 skończył z przeciętną średnią w ostatniej klasie, ale przecież znamy ludzi na poważnych stanowiskach nawet bez matury...:)

czwartek, 8 lipca 2010

Nasze nadzieje kontra nowy Teodosić

Powracam z blogiem, bo jest powód. Dwunastu polskich koszykarzy z rocznika 1993 stanie właśnie przed historyczną szansą zdobycia medalu na mistrzostwach świata. Miejsce na podium nie jest najważniejsze, bo liczy się to, co z nich wyrośnie, ale ... kto by nie chciał, by nasi pokonali w ćwierćfinale Serbię, w półfinale Litwę, a potem w finale ... powalczyli z USA?

Serbia. Zajęła dopiero czwarte w grupie A, tej silniejszej. To jednak rywal, który może Polaków pokonać i już raz to zrobił. Rok temu podczas mistrzostw Europy do 16 lat w meczu o trzecie miejsce wygrał 85:79. Stać nas na rewanż, ale wśród Serbów jest jeden gracz, którego z pewnością bać się należy. To Nenad Miljenović, który już właściwie może być pewien, że trafi w przyszłości do NBA (jeśli oczywiście będzie chciał). Trzy? Cztery? Pięć lat? Kwestia czasu. Porównywany do Ricky’ego Rubio i (złośliwie) do Sergio Rodrigueza, ale ja chętniej (ze względu na narodowość) nazwałbym go drugim Milosem Teodosiciem.

Miljenovicia widziałem rok temu na turnieju juniorskim przy okazji Final Four Euroligi. Grał wtedy ze starszymi od siebie o średnio dwa lata kolegami, ale wcale nie było tego widać. 16-latkowi brakło zaledwie dwie zbiórki do triple-double. Żeby było ciekawiej - w materiałach Euroligi przy Miljenoviciu widniała omyłkowo data urodzenia 1989 (a nie rzeczywista, czyli 1993), przez co wydawało mi się oczywiste, że gra jak profesor. Tegoroczne rozgrywki “juniorskiej Euroligi” śledziłem już tylko statystycznie w internecie, ale nawet w ten sposób było widać, że mierzący 194 cm combo guard robi postępy i zdominował Żeleznik Belgrad.

W kadrze - zarówno rok temu na Litwie na ME, tak i teraz na turnieju w Hamburgu jest najlepszym graczem Serbów. Wtedy miał 17.7 punktu, 7 zbiórek oraz 4.6 asysty. Teraz odpowiednio - 12.6, 4.4 i 3. Rok temu Polakom rzucił 18 punktów, dołożył 8 zbiórek oraz 4 asysty. Oby tym razem było gorzej...

Obyśmy widzieli w piątek wieczorem takie sceny:












Michał Michalak, Przemysław Karnowski, Mateusz Ponitka, Grzegorz Grochowski, Piotr Niedźwiedzki, Daniel Szymkiewicz, Tomasz Gielo, Jakub Koelner, Filip Matczak, Łukasz Bonarek, Paweł Śpica, Dawid Kołakowski - panowie, liczymy na was.