14-20.11.2011
1. Obejrzałem prawdopodobnie najgorsze możliwe widowisko w Tauron Basket Lidze, czyli starcie dwóch beniaminków i jednocześnie dwóch ostatnich drużyn w tabeli. Niestety drużyny Politechniki i ŁKS-u nie zrobiły wiele, żeby zmienić tę, w zasadzie już przedmeczową, opinię.
2. Z braku wielkich emocji i znakomitych akcji najbardziej zapamiętamy po tym meczu dwie decyzje taktyczne trenerów. Piotr Zych z ŁKS-u posadził na ławce rezerwowych dotychczasowego pierwszego rozgrywającego BJ Holmesa i wpuścił go na parkiet dopiero w drugiej kwarcie. Efekt był taki, że Holmes zagrał (13 punktów, 4/7 z gry) o wiele lepiej niż w trzech poprzednich spotkaniach (średnio 5.7 punktu, 22% z gry), a ŁKS zwyciężył 76:68.
3. Mladen Starcević, trener Politechniki, od 26. minuty trzymał na ławce Mateusza Ponitkę. To może dziwić, bo Ponitka był najlepszym zawodnikiem drużyny w dwóch ostatnich meczach, a tuż przed zejściem z boiska rzucił 5 punktów z rzędu i wyraźnie się rozkręcał. W czwartej kwarcie nie wyszedł na boisko ani na moment, chociaż Politechnika miała problemy z atakiem i poza Michałem Michalakiem żaden z graczy nie potrafił wykreować nic pozytywnego.
4. Michał Nowakowski pauzował w drugim kolejnym spotkaniu z powodu kontuzji kostki, ale ponieważ Politechnice brakuje innych zawodników z licencjami i tak musiał być w składzie gospodarzy.
5. Do rotacji ŁKS-u wrócił na dobre Michał Krajewski.
"Krajek" na razie (?) nie lata tak wysoko. Przez ostatnie kilka miesięcy borykał się z kontuzjowanym kolanem i sugeruje, że jeśli ktoś chce na niego głosować do konkursu wsadów, to może za rok? A póki co trafia trójki (5/8 w sześciu meczach).
6. Jermaine Mallett z ŁKS-u był najlepszym strzelcem ligi po czterech kolejkach, ale od tego czasu rzuca średnio tylko 10 punktów. Zderzenie z rzeczywistością?
7. Politechnika zagrała po pierwszy w hali OSiR-u Koło, gdzie występowała i Polonia, i Polonia 2011. Różnice organizacyjne? Banery dookoła parkietu, więcej miejsc dla dziennikarzy, brak trybuny za jednym koszem i... ludzie na ściance wspinaczkowej za drugim koszem. Na Polonii ich nie było.
8. Wydawało mi się, że nie zobaczę na Kole ciekawszego dopingu niż ten spod znaku Rady Puchaczy, ale jednak! Fanklub Politechniki tworzyło dosłownie kilka osób (jedna z nich po pewnym czasie przeszła na przeciwną trybunę, by stamtąd krzyczeć "Druga strona odpowiada. Kto wygra mecz?"). Pokrzyczeli, pokibicowali, próbowali zachęcić "cały stadion" (cytat dosłowny) do podniesienia rąk. Bez reakcji. Przy "całej hali" ręce podniosły cztery osoby.
9. Wróciliśmy do konferencji prasowych bez mikrofonu w zimnym korytarzu, do czego zdążyłem się już wcześniej przyzwyczaić. Na meczu był też znajomy z Litwy, który zrobił taaakie oczy widząc, co się dzieje. Kwintensencją wszystkiego było ostentacyjne pytanie się "konferansjera" przy wejściu do "sali konferencyjnej" o dane osobowe jej uczestników. Mam na myśli trenera i zawodników.
10. Są oczywiście plusy meczów na Kole. Bufet pana Piotra to jeden z nich, możliwość treningu i gry w tym samym obiekcie dla koszykarzy Politechniki to drugi. Klub pewnie doda, że jest po prostu taniej. I w zasadzie tylko o to chodzi.
11. Nowym trenerem Politechniki ma zostać David Dedek, który był już widywany na meczach w Warszawie. Bezrobotny Słoweniec znajdujący zatrudnienie w Politechnice? To budzi skojarzenia z Walterem Jeklinem. Ale pomijając powody tej decyzji trzeba pochwalić chęć zmiany. Mladen Starcević niestety nie jest dobrym trenerem meczowym. Dedek ze swoim doświadczeniem z Euroligi - nawet w roli asystenta - powinien stanowić różnicę na plus. Ważniejsze pytanie brzmi - czy wystarczy mu potencjału ludzkiego?
12. Tarnobrzeg - where amazing happens. Hasło wymyślone przez Łukasza Ceglińskiego ma coś w sobie, bo podczas drugiego kolejnego meczu Siarki u siebie działy się rzeczy co najmniej zaskakujące. W ten weekend Przemysław Karnowski zdobył 27 punktów, jak to mówią Amerykanie, “just like that”. To nie był jego mecz życia, po prostu zrobił swoje. Oczywiście poza tym rzutem.
13. Wbrew temu co można było przeczytać tu i ówdzie: Karnowski nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji o wyjeżdzie do NCAA, nie mówiąc już o wyborze uczelni...
14. Sprawdziłem ile lat mieli czołowi polscy koszykarze ostatnich dwóch dekad, gdy zdobyli po raz pierwszy 20 punktów w ekstraklasie. Nie dokopałem się tylko do Andrzeja Pluty (tzn. do dokładnej daty, na pewno był już 20-latkiem). Oto reszta:
Szymon Szewczyk - 16 lat i 271 dni (18.09.1999, SKK Szczecin, 20 punktów przeciwko Pekaesowi Pruszków)
Maciej Zieliński - 17 lat i 48 dni (22.02.1988, Śląsk Wrocław, 20 punktów przeciwko Lechowi Poznań)
Dominik Tomczyk - 17 lat i 278 dni (18.01.1992, Aspro Wrocław, 26 punktów przeciwko Polonii Warszawa)
Adam Wójcik - 19 lat i 240 dni (16.12.1989, Gwardia Wrocław, 21 punktów przeciwko AZS-owi Koszalin)
Krzysztof Szubarga – 20 lat i 144 dni (6.11.2004, Noteć Inowrocław, 26 punktów przeciwko Astorii Bydgoszcz)
Łukasz Koszarek – 21 lat i 3 dni (15.01.2005, Polonia Warszawa, 27 punktów przeciwko Czarnym Słupsk)
Filip Dylewicz – 25 lat i 107 dni (12.05.2005, Prokom Trefl Sopot, 23 punkty przeciwko Anwilowi Włocławek)
Marcin Gortat i Maciej Lampe w PLK nigdy nie grali. Pominąłem Michała Ignerskiego ze względu na studia w USA.
Dla porównania:
Przemysław Karnowski - 18 lat i 11 dni (19.11.2011, Siarka Tarnobrzeg, 27 punktów przeciwko Anwilowi Włocławek)
Mateusz Ponitka - 18 lat i 62 dni (30.10.2011, AZS Politechnika Warszawska, 21 punktów przeciwko Zastalowi Zielona Góra)
W ostatnich 10 latach przed 20 rokiem udało się to także Hubertowi Mazurowi (20 punktów 48 dni przed 20. urodzinami w 2004 roku), Adamowi Waczyńskiemu (25 punktów 211 dni przed 20. urodzinami w 2009 roku) i Piotrowi Pamule (22 punkty 95 dni przed 20. urodzinami w 2009 roku). Tylko w trzecim przypadku był to mecz "o coś". W przypadku Mazura to ostatnia kolejka play-outów, w przypadku Waczyńskiego - mecz, przed którym Górnik już wiedział, że spadnie. Pamuła grał przeciwko Prokomowi.
15. W 1992 roku tekst o spotkaniu, w którym niespełna 18-letni Dominik Tomczyk zdobył 26 punktów na łamach Przeglądu Sportowego napisał obecny redaktor naczelny Marcin Kalita. Czy to oznacza, że w 2030 roku, 19 lat od napisania o 27 punktach Karnowskiego będę...aż strach spytać :-)
16. Ciekawa była też sytuacja związana z powtórką wideo. Sędziowie sprawdzili na ekranie PLK TV, czy rzut Corsleya Edwardsa (dobity potem przez Seida Hajricia) został oddany w czasie. To budzi kontrowersje, tym bardziej że w pierwszej połowie Siarka zdobyła punkty mając 0.4 sekundy. I nikt wideo nie oglądał. A można mieć spore wątpliwości, czy Nicchaeus Doaks złożył nadgarstek w czasie...
17. Powyższą sytuację należy oceniać na kilku płaszczyznach. Pierwsza - czy sędziowie powinni byli oglądać powtórkę wideo w tym spotkaniu? Wydawało mi się, że nie powinni, bo aktualnie przepisy na to nie pozwalają. Ale teraz jestem w kropce. Więcej na ten temat.
18. Inna kwestia czy powtórki wideo w ogóle powinny pomagać sędziom? Powinny, ale należałoby wprowadzić jednakowe wymagania dotyczące wszystkich meczów. W PLK to nierealne. Klubów niestety na to nie stać.
19. Anwil złożył oficjalny protest tłumacząc m.in, że w rywalizacji sportowej musimy mieć pewność, że wszyscy traktowani będą według tych samych, sprawiedliwych i z góry ustalonych zasad.
20. Jaką decyzję może podjąć liga? To ciekawe, bo jeśli ukarają sędziów, to arbitrzy będą bali się podobnych sytuacji. Jeśli nie ukarają, to otworzą furtkę do tego, by oglądanie wideo zdarzało się częściej. Jest jeszcze inne wyjście - nie ukarać, ale zabronić oglądania. Wnioskując po tym, co mówił mi prezes PLK Jacek Jakubowski nie wykluczam takiego rozwiązania.
21. W “aferze wideo” jest drugie dno. Sędzia Marcin Kowalski trzy lata temu nie zauważył, że Mustafa Shakur wyszedł na aut podczas kluczowego meczu półfinału i został zawieszony. Może teraz bał się kolejnej poważnej wpadki i dlatego rozpaczliwie szukał pomocy?
22. W ramach rozważań, co niezwykłego stanie się podczas kolejnego meczu w Tarnobrzegu padła propozycja: Tomasz Śnieg odda rzut za 3 punkty. Możemy sobie żartować, ale statystyki nie są powodem do śmiechu. Rozgrywający Polphamy ostatni raz rzucał z dystansu w poprzednim sezonie i twierdzi, że chociaż zablokował się w Koszalinie, to na treningach trafia.
23. Wróbelki ćwierkają, że wczorajszy mecz z Treflem Sopot miał być ostatnim występem Marko Lekicia w AZS-ie Koszalin. Ciekawe, czy jego 13 punktów coś zmieni, ciekawe, czy nowy gracz(e) już jest w drodze, ciekawe...
24. Tradycyjny raport rocznika 1993 (i młodszych) w PLK. W 12. kolejce 84 minuty, w sumie w sezonie 781. Jak było w poprzednich latach - możecie sprawdzić tutaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Nowakowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Nowakowski. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 listopada 2011
poniedziałek, 31 października 2011
Sezon 11/12: Tydzień VI w 24 sekundy
24-30.10.2011
1. Śniadanie prasowe organizowane przez PZKosz odbyło się w miłej i przyjemnej atmosferze przy rzeczowej wymianie argumentów. Czy można uznać to spotkanie za sukces? To zależy kto czego oczekiwał. Jeśli właśnie tego - wymiany argumentów - to tak. Jeśli skutecznego przekonania PZKosz do swoich racji skutkującego mniejszymi lub większymi zmianami w działaniach związku, to chyba nie. Ale czy to w ogóle realne?
2. Nie mierzyłem stoperem, ale niemal połowa dyskusji została zdominowana przez temat akcjonariuszy PLK przeradzający się momentami w pojedynek red. Szeleszczuka z prezesem Bachańskim (fot. Paweł Pietranik, pzkosz.pl). O co chodzi? Ano o to, że część klubów występujących w lidze nie ma formalnego wpływu na jej funkcjonowanie ze względu na brak akcji spółki. Akcje ma natomiast Polpak Świecie, niegrający w PLK od 2008 roku. Nie będę przepisywał co mówiły obydwie strony, możecie zerknąć na blog Łukasza Ceglińskiego. Rozwijając kwestię klubu ze Świecia - PLK nie wypłaciła Polpakowi premii za 4. miejsce w sezonie 2007/2008, bo zwyczajowo nagrody rekompensowały się z wpisowym na następny sezon. Polpak zgłosił się do rozgrywek, ale po terminie wycofał. Liga uznała, że Polpakowi należy się kara. Polpak nie uznaje tych zobowiązań i nie chce w związku z tym pozbyć się akcji. Sprawa trafiła do sądu dopiero w zeszłym roku. Dlaczego nie wcześniej? Można tylko podejrzewać, że ówczesnych władz PLK nie bardzo to interesowało.
3. Kampania reklamowa Tauron Basket Ligi zawierająca m.in. paski zapowiedziowe w PS, spoty w radiu i koszmarne plakaty została skrytykowana głównie ze względu na te ostatnie. Władzom PLK i PZKosz chyba nie wypadało powiedzieć wprost, że się z tym zgadzają. Między słowami przyznały, iż nie było innego wyjścia, a w zasadzie zwaliły winę na Łukasza Łazarewicza odpowiedzialnego od niedawna za marketing. Dowiedzieliśmy się też, że druga odsłona kampanii ruszy przed fazą play-off. Niewykluczono, że wtedy na plakatach pojawią się zawodnicy, co moim zdaniem jest bezsensowne, bo część tych "do wykorzystania" w play-off nie zagra albo odpadnie po kilku meczach ćwierćfinału.
4. Ze strony przedstawiciela firmy Bonivest pojawił się zarzut (chyba tak można to nazwać) w stosunku do dziennikarzy, że oni też nie promują polskich koszykarzy, nie starają się wykreować gwiazd. Mogę skwitować to stwierdzeniem: chyba nie czyta gazet.
5. Krótko w dyskusji przewinęła się Szkoła Mistrzostwa Sportowego we Władysławowie. Prezes Bachański w zasadzie nie wyraził jednoznacznej opinii, czy powinna istnieć. Dowiedzieliśmy się za to, że trudne byłoby ponowne zreformowanie systemu i powrót do czterech ośrodków. Tu i ówdzie słyszałem, że rozmowa o SMS-ie przy jajecznicy wywołała burzę domysłów osób związanych ze szkołą obawiających się o swoją przyszłość. Do sprawy SMS-u obiecano powrócić na następnym spotkaniu, na którym pojawi się prawdopodobnie również odpowiedzialny za pion szkoleniowy w PZKosz Zdzisław Kassyk.
6. Prezes Bachański powiedział, że Ales Pipan pozostanie trenerem polskiej kadry na 90%. Miesiąc temu mówił, że do końca października powinni podpisać umowę. Chyba nie zdążą.
7. W lipcu między piłkarskim Euro a eliminacjami do mistrzostw Europy i igrzyskami w Londynie odbędzie się turniej w Polsce. Gdzie? Albo nie wiadomo albo to wielka tajemnica. Kto zagra? Tutaj związek wstrzymuje się do grudniowego losowania eliminacji. Z tego co mówili sekretarz Widomski i prezes Bachański chcemy gościć jedną silną markową drużyną i pozostałe "do ogrania".
8. W sobotę w Łodzi nie udało się pobić rekordu frekwencji na meczu ligowym. Na trybunach było 9128 widzów, co i tak jest niezłym wynikiem. Drugim w historii. W Łodzi oczywiście zapowiadają kolejną próbę, ale mam wątpliwości czy uda się przyciągnąć do hali więcej osób niż teraz. Po pierwsze ŁKS wynikami nie zachęca i gra po prostu słabo. Po drugie trudno będzie znaleźć atrakcyjnego przeciwnika. Myślę, że na przeciętnego kibica sportu w Łodzi Siarka, Czarni czy Polpharma nie zadziałają pobudzająco. Największą szansę upatrywałbym w styczniowym spotkaniu z wicemistrzem Turowem Zgorzelec lub późniejszym z warszawską Politechniką.
9. Atlas Arena (fot. Andrzej Romański, plk.pl) potwierdziła to, co wiedzieliśmy o niej wcześniej. Nie jest dobrą halą do organizowania meczów koszykówki. Olbrzymie odległości od trybun do boiska i kiepska akustyka niszczą starania kibiców, którzy starają się stworzyć dobrą atmosferę.
10. Trener Śląska Miodrag Rajković przyznał, że przygotowywał zawodników pod kątem dużej publiczności, pokazywał im nagłówki w gazetach. Wypytywał też zawodników, przed jaką widownią grali w swojej karierze. Paul Graham odpowiedział: 47 tysięcy.
11. Największy entuzjazm na trybunach wywołała przyśpiewka "Kto nie skacze ten z Żydzewa" podczas której skakała prawie cała publiczność i... część trybuny VIP-owskiej.
12. Robert Skibniewski już zasługuje w polskiej lidze na miano profesora. A może to tylko ten mecz? W każdym razie na tle niezbyt doświadczonych Amerykanów, młodzieży i łódzkich pierwszoligowców prezentował się o dwie klasy lepiej.
13. Paul Graham, Amerykanin ze Śląska, według doniesień Szczepana Radzkiego (Gazeta Wyborcza) w najbliższych dniach ma stracić pracę. Nie dziwię się. Statystycznie nie wyglądał źle (12 punktów, 5 asyst), ale w szczególności zapamiętałem dwie kolejne kontry, w których najpierw wkozłował sobie w kolano, a potem zrobił faul w ataku. Śmiem twierdzić, że Bartosz Diduszko, grający tylko w II-ligowych rezerwach, nie byłby od niego dużo gorszy. Jeśli nie lepszy.
14. Bartosz Bochno w ciągu miesiąca z pierwszej piątki wypadł poza rotację. Z kolei Piotr Niedźwiedzki spoza rotacji wskoczył do pierwszej piątki i zaliczył koszmarny występ. W ciągu 10 minut trudno było dopatrzyć się pozytywnego zagrania w jego wykonaniu poza jedną zasłoną i zbiórką. "Pusty przebieg" miał Jarosław Zyskowski junior obserwowany z loży VIP-owskiej przez Jarosława Zyskowskiego seniora.
15. Paweł Buczak, czyli jedyny Polak z PLK, którego nie widziałem w akcji przed tym sezonem. Na żywo wygląda na 206 cm i 80 kg i trudno go przyporządkować do jakiejkolwiek pozycji. Najlepiej chyba pasowałby na wysoką trójkę, taka wersja light Michała Ignerskiego. W Śląsku grywał nawet na piątce, ale najczęściej na czwórce, co w tym Śląsku i tej lidze ma największy sens. We Wrocławiu na SF mają potencjalnie czterech graczy (Vairogs, Bogavac, Calhoun, nawet Zyskowski), a poza tym trudno wyobrazić sobie Buczaka kryjącego niskich skrzydłowych rozmiarów Mateusza Ponitki, Jermaine'a Malletta, Michaela Hicksa.
16. Jeśli miałbym obstawiać, gdzie możemy spodziewać się zmian w składzie, to wybrałbym Tarnobrzeg. Posłuchajcie trenera Dariusza Szczubiała na konferencji prasowej po meczu z Turowem (od 11:30).
17. Porównanie frekwencji podczas meczów w Łodzi i Warszawie najlepiej widać na tych zdjęciach. Najpierw "młyn" ŁKS-u, potem "młyn" Zastalu Zielona Góra na Torwarze.
18. W trakcie akcji "Pocałuj mnie" w przerwie na telebimie pokazali m.in. siedzących obok siebie brata Marka Popiołka i dziewczynę Łukasza Wilczka. Oby nie było z tego powodu konfliktu w drużynie...
19. Jeden z pracowników PZKosz na swoim Twitterze (nie podam jego danych, bo ma konto prywatne, a za ujawnienie niezwykle poufnych wpisów grozi usunięcie ze znajomych) słusznie zauważył, że mecz Politechnika - Zastal nakładał się godzinowo na transmitowany w telewizji mecz piłkarskiej ekstraklasy Lech Poznań - Legia Warszawa, co mogło część kibiców zniechęcić do wizyty na Torwarze.To już druga w tym sezonie (wcześniej podczas meczu pożegnalnego Fundacji Polonia 2011) koincydencja czasowa z Legią, co nakazuje doszukiwać się w tym celowego działania. Albo kompletnego braku myślenia.
20. Michał Nowakowski po 21 sekundach meczu podkręcił kostkę i nie było go na ławce rezerwowych przez całą pierwszą połowę. W przerwie rozgrzewał się intensywnie, wrócił na parkiet, ale na krótko. Nie wiadomo czy wystąpi w następnym meczu Politechniki z Turowem, ale pewnie pojedzie do Zgorzelca, bo klub z Warszawy ma 10 zawodników zgłoszonych do PLK.
21. Trener Politechniki Mladen Starcević tym razem nie czekając na pytania dziennikarzy wygłosił komentarz na konferencji prasowej i nie mógł się nachwalić Waltera Hodge'a. 35 minut przy nacisku czterech różnych graczy i 0 strat. Zdaniem Chorwata Hodge to "rarytas".
22. Po 7 kolejkach Polacy najwięcej grają w Politechnice (100% minut), PBG (66,4%), Zastalu (62,1%), Treflu (61,3%) i Anwilu (61,1%). Najmniej w Turowie (41,5%, czyli tylko 1,5% powyżej wymagań przepisowych), Siarce (42,6%) i Śląsku (43,2%). Najwięcej punktują w Politechnice (100%), PBG (66%) i Treflu (63%), najmniej w Siarce (28,9%), Śląsku (29,3%) i Turowie (35,6%). Największa dysproporcja między procentów minut a punktów jest w ŁKS-ie (17%), Śląsku (13,9%) i Siarce (13,7%). Trefl jest jedynym zespołem, w którym rodzimi gracze mają większy wkład punktowy niż minutowy. Czyli - bardzo upraszczając - tam Polacy rządzą, obcokrajowcy pomagają.
23. Mateusz Ponitka został najmłodszym graczem, który zdobył więcej niż 20 punktów w polskiej lidze od 25 lutego 2000 roku. Wtedy Szymon Szewczyk mając 18 lat i 66 dni rzucił 21 "oczek" dla SKK Szczecin w wygranym 87:82 meczu z Brokiem Czarnymi Słupsk. Ponitka w niedzielę zdobył 21 punktów dla Politechniki mając 18 lat i 93 dni. Obydwu mogą "pobić" Przemysław Karnowski (Siarka) i Michał Michalak (Politechnika), którzy obchodzą 18-te urodziny odpowiednio 8 i 2 listopada. Czyli pozostały im około dwa miesiące na zdobycie 20 punktów w jednym spotkaniu.
24. Tradycyjny raport rocznika 1993. W 6. kolejce 74 minuty, w 7. kolejce 80, w sumie w sezonie 457. Jak było w poprzednich latach - możecie sprawdzić tutaj.
1. Śniadanie prasowe organizowane przez PZKosz odbyło się w miłej i przyjemnej atmosferze przy rzeczowej wymianie argumentów. Czy można uznać to spotkanie za sukces? To zależy kto czego oczekiwał. Jeśli właśnie tego - wymiany argumentów - to tak. Jeśli skutecznego przekonania PZKosz do swoich racji skutkującego mniejszymi lub większymi zmianami w działaniach związku, to chyba nie. Ale czy to w ogóle realne?
2. Nie mierzyłem stoperem, ale niemal połowa dyskusji została zdominowana przez temat akcjonariuszy PLK przeradzający się momentami w pojedynek red. Szeleszczuka z prezesem Bachańskim (fot. Paweł Pietranik, pzkosz.pl). O co chodzi? Ano o to, że część klubów występujących w lidze nie ma formalnego wpływu na jej funkcjonowanie ze względu na brak akcji spółki. Akcje ma natomiast Polpak Świecie, niegrający w PLK od 2008 roku. Nie będę przepisywał co mówiły obydwie strony, możecie zerknąć na blog Łukasza Ceglińskiego. Rozwijając kwestię klubu ze Świecia - PLK nie wypłaciła Polpakowi premii za 4. miejsce w sezonie 2007/2008, bo zwyczajowo nagrody rekompensowały się z wpisowym na następny sezon. Polpak zgłosił się do rozgrywek, ale po terminie wycofał. Liga uznała, że Polpakowi należy się kara. Polpak nie uznaje tych zobowiązań i nie chce w związku z tym pozbyć się akcji. Sprawa trafiła do sądu dopiero w zeszłym roku. Dlaczego nie wcześniej? Można tylko podejrzewać, że ówczesnych władz PLK nie bardzo to interesowało.
3. Kampania reklamowa Tauron Basket Ligi zawierająca m.in. paski zapowiedziowe w PS, spoty w radiu i koszmarne plakaty została skrytykowana głównie ze względu na te ostatnie. Władzom PLK i PZKosz chyba nie wypadało powiedzieć wprost, że się z tym zgadzają. Między słowami przyznały, iż nie było innego wyjścia, a w zasadzie zwaliły winę na Łukasza Łazarewicza odpowiedzialnego od niedawna za marketing. Dowiedzieliśmy się też, że druga odsłona kampanii ruszy przed fazą play-off. Niewykluczono, że wtedy na plakatach pojawią się zawodnicy, co moim zdaniem jest bezsensowne, bo część tych "do wykorzystania" w play-off nie zagra albo odpadnie po kilku meczach ćwierćfinału.
4. Ze strony przedstawiciela firmy Bonivest pojawił się zarzut (chyba tak można to nazwać) w stosunku do dziennikarzy, że oni też nie promują polskich koszykarzy, nie starają się wykreować gwiazd. Mogę skwitować to stwierdzeniem: chyba nie czyta gazet.
5. Krótko w dyskusji przewinęła się Szkoła Mistrzostwa Sportowego we Władysławowie. Prezes Bachański w zasadzie nie wyraził jednoznacznej opinii, czy powinna istnieć. Dowiedzieliśmy się za to, że trudne byłoby ponowne zreformowanie systemu i powrót do czterech ośrodków. Tu i ówdzie słyszałem, że rozmowa o SMS-ie przy jajecznicy wywołała burzę domysłów osób związanych ze szkołą obawiających się o swoją przyszłość. Do sprawy SMS-u obiecano powrócić na następnym spotkaniu, na którym pojawi się prawdopodobnie również odpowiedzialny za pion szkoleniowy w PZKosz Zdzisław Kassyk.
6. Prezes Bachański powiedział, że Ales Pipan pozostanie trenerem polskiej kadry na 90%. Miesiąc temu mówił, że do końca października powinni podpisać umowę. Chyba nie zdążą.
7. W lipcu między piłkarskim Euro a eliminacjami do mistrzostw Europy i igrzyskami w Londynie odbędzie się turniej w Polsce. Gdzie? Albo nie wiadomo albo to wielka tajemnica. Kto zagra? Tutaj związek wstrzymuje się do grudniowego losowania eliminacji. Z tego co mówili sekretarz Widomski i prezes Bachański chcemy gościć jedną silną markową drużyną i pozostałe "do ogrania".
8. W sobotę w Łodzi nie udało się pobić rekordu frekwencji na meczu ligowym. Na trybunach było 9128 widzów, co i tak jest niezłym wynikiem. Drugim w historii. W Łodzi oczywiście zapowiadają kolejną próbę, ale mam wątpliwości czy uda się przyciągnąć do hali więcej osób niż teraz. Po pierwsze ŁKS wynikami nie zachęca i gra po prostu słabo. Po drugie trudno będzie znaleźć atrakcyjnego przeciwnika. Myślę, że na przeciętnego kibica sportu w Łodzi Siarka, Czarni czy Polpharma nie zadziałają pobudzająco. Największą szansę upatrywałbym w styczniowym spotkaniu z wicemistrzem Turowem Zgorzelec lub późniejszym z warszawską Politechniką.
9. Atlas Arena (fot. Andrzej Romański, plk.pl) potwierdziła to, co wiedzieliśmy o niej wcześniej. Nie jest dobrą halą do organizowania meczów koszykówki. Olbrzymie odległości od trybun do boiska i kiepska akustyka niszczą starania kibiców, którzy starają się stworzyć dobrą atmosferę.
10. Trener Śląska Miodrag Rajković przyznał, że przygotowywał zawodników pod kątem dużej publiczności, pokazywał im nagłówki w gazetach. Wypytywał też zawodników, przed jaką widownią grali w swojej karierze. Paul Graham odpowiedział: 47 tysięcy.
11. Największy entuzjazm na trybunach wywołała przyśpiewka "Kto nie skacze ten z Żydzewa" podczas której skakała prawie cała publiczność i... część trybuny VIP-owskiej.
12. Robert Skibniewski już zasługuje w polskiej lidze na miano profesora. A może to tylko ten mecz? W każdym razie na tle niezbyt doświadczonych Amerykanów, młodzieży i łódzkich pierwszoligowców prezentował się o dwie klasy lepiej.
13. Paul Graham, Amerykanin ze Śląska, według doniesień Szczepana Radzkiego (Gazeta Wyborcza) w najbliższych dniach ma stracić pracę. Nie dziwię się. Statystycznie nie wyglądał źle (12 punktów, 5 asyst), ale w szczególności zapamiętałem dwie kolejne kontry, w których najpierw wkozłował sobie w kolano, a potem zrobił faul w ataku. Śmiem twierdzić, że Bartosz Diduszko, grający tylko w II-ligowych rezerwach, nie byłby od niego dużo gorszy. Jeśli nie lepszy.
14. Bartosz Bochno w ciągu miesiąca z pierwszej piątki wypadł poza rotację. Z kolei Piotr Niedźwiedzki spoza rotacji wskoczył do pierwszej piątki i zaliczył koszmarny występ. W ciągu 10 minut trudno było dopatrzyć się pozytywnego zagrania w jego wykonaniu poza jedną zasłoną i zbiórką. "Pusty przebieg" miał Jarosław Zyskowski junior obserwowany z loży VIP-owskiej przez Jarosława Zyskowskiego seniora.
15. Paweł Buczak, czyli jedyny Polak z PLK, którego nie widziałem w akcji przed tym sezonem. Na żywo wygląda na 206 cm i 80 kg i trudno go przyporządkować do jakiejkolwiek pozycji. Najlepiej chyba pasowałby na wysoką trójkę, taka wersja light Michała Ignerskiego. W Śląsku grywał nawet na piątce, ale najczęściej na czwórce, co w tym Śląsku i tej lidze ma największy sens. We Wrocławiu na SF mają potencjalnie czterech graczy (Vairogs, Bogavac, Calhoun, nawet Zyskowski), a poza tym trudno wyobrazić sobie Buczaka kryjącego niskich skrzydłowych rozmiarów Mateusza Ponitki, Jermaine'a Malletta, Michaela Hicksa.
16. Jeśli miałbym obstawiać, gdzie możemy spodziewać się zmian w składzie, to wybrałbym Tarnobrzeg. Posłuchajcie trenera Dariusza Szczubiała na konferencji prasowej po meczu z Turowem (od 11:30).
17. Porównanie frekwencji podczas meczów w Łodzi i Warszawie najlepiej widać na tych zdjęciach. Najpierw "młyn" ŁKS-u, potem "młyn" Zastalu Zielona Góra na Torwarze.
18. W trakcie akcji "Pocałuj mnie" w przerwie na telebimie pokazali m.in. siedzących obok siebie brata Marka Popiołka i dziewczynę Łukasza Wilczka. Oby nie było z tego powodu konfliktu w drużynie...
19. Jeden z pracowników PZKosz na swoim Twitterze (nie podam jego danych, bo ma konto prywatne, a za ujawnienie niezwykle poufnych wpisów grozi usunięcie ze znajomych) słusznie zauważył, że mecz Politechnika - Zastal nakładał się godzinowo na transmitowany w telewizji mecz piłkarskiej ekstraklasy Lech Poznań - Legia Warszawa, co mogło część kibiców zniechęcić do wizyty na Torwarze.To już druga w tym sezonie (wcześniej podczas meczu pożegnalnego Fundacji Polonia 2011) koincydencja czasowa z Legią, co nakazuje doszukiwać się w tym celowego działania. Albo kompletnego braku myślenia.
20. Michał Nowakowski po 21 sekundach meczu podkręcił kostkę i nie było go na ławce rezerwowych przez całą pierwszą połowę. W przerwie rozgrzewał się intensywnie, wrócił na parkiet, ale na krótko. Nie wiadomo czy wystąpi w następnym meczu Politechniki z Turowem, ale pewnie pojedzie do Zgorzelca, bo klub z Warszawy ma 10 zawodników zgłoszonych do PLK.
21. Trener Politechniki Mladen Starcević tym razem nie czekając na pytania dziennikarzy wygłosił komentarz na konferencji prasowej i nie mógł się nachwalić Waltera Hodge'a. 35 minut przy nacisku czterech różnych graczy i 0 strat. Zdaniem Chorwata Hodge to "rarytas".
22. Po 7 kolejkach Polacy najwięcej grają w Politechnice (100% minut), PBG (66,4%), Zastalu (62,1%), Treflu (61,3%) i Anwilu (61,1%). Najmniej w Turowie (41,5%, czyli tylko 1,5% powyżej wymagań przepisowych), Siarce (42,6%) i Śląsku (43,2%). Najwięcej punktują w Politechnice (100%), PBG (66%) i Treflu (63%), najmniej w Siarce (28,9%), Śląsku (29,3%) i Turowie (35,6%). Największa dysproporcja między procentów minut a punktów jest w ŁKS-ie (17%), Śląsku (13,9%) i Siarce (13,7%). Trefl jest jedynym zespołem, w którym rodzimi gracze mają większy wkład punktowy niż minutowy. Czyli - bardzo upraszczając - tam Polacy rządzą, obcokrajowcy pomagają.
23. Mateusz Ponitka został najmłodszym graczem, który zdobył więcej niż 20 punktów w polskiej lidze od 25 lutego 2000 roku. Wtedy Szymon Szewczyk mając 18 lat i 66 dni rzucił 21 "oczek" dla SKK Szczecin w wygranym 87:82 meczu z Brokiem Czarnymi Słupsk. Ponitka w niedzielę zdobył 21 punktów dla Politechniki mając 18 lat i 93 dni. Obydwu mogą "pobić" Przemysław Karnowski (Siarka) i Michał Michalak (Politechnika), którzy obchodzą 18-te urodziny odpowiednio 8 i 2 listopada. Czyli pozostały im około dwa miesiące na zdobycie 20 punktów w jednym spotkaniu.
24. Tradycyjny raport rocznika 1993. W 6. kolejce 74 minuty, w 7. kolejce 80, w sumie w sezonie 457. Jak było w poprzednich latach - możecie sprawdzić tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




