23-29.4.2012
1. Zazwyczaj koncentrowałem się w 24 sekundach na wydarzeniach, które widziałem na żywo w hali. Ale tym razem jednak poświęcę się ćwierćfinałom Tauron Basket Ligi oglądanym sprzed telewizora. Czy będzie przesadą, jeśli napiszę, że przeżywamy właśnie najlepsze play-offy PLK w XXI wieku?
2. Na potwierdzenie powyższego kilka statystyk. Na początek liczba meczów w ćwierćfinałach play-off w XXI wieku. Od 2011 roku wstecz: 17, 14, 16, 16, 14, 13, 13, 12, 15, 18, 15. W obecnym sezonie mamy już pewne 18, a jeśli w poniedziałek wygrają Trefl i Anwil, to może być 20.
3. Liczba piątych meczów w ćwierćfinałach play-off w XXI wieku. Od 2011 roku wstecz: 1, 0, 1, 1, 0, 0, 0, 0, 1, 2, 1. W sumie od 2004 roku odbyły się tylko trzy. W obecnym sezonie mamy już dwa pewne.
4. Liczba drużyn niżej rozstawionych, które wygrały ćwierćfinały play-off w XXI wieku. Od 2011 roku wstecz: 0, 0, 1, 1, 0, 0, 0, 0, 0, 0, 1. W sumie od 2001 roku tylko trzy: Czarni Słupsk (numer 6 w 2009), Polpak Świecie (numer 5 w 2008) i Hoop Pruszków (numer 6 w 2001). W tym roku cała czwórka jest w grze, a Turów i Śląsk mają dzisiaj "piłki meczowe".
5. Z obecnym play-offami konkurować może tylko 2002 rok, gdy dwie serie zakończyły się wynikami 3-2, a dwie inne rezultatami 3-1. Ale... wtedy w każdej parze po dwóch meczach było 2-0, a potem Anwil i Śląsk przegrywały raz w Pruszkowie i Stargardzie, by zakończyć rywalizację na 3-1. Szczerze mówiąc - zdecydowanie mniej emocji niż obecnie, gdzie nie mamy szans na ani jedną taką sytuację.
6. Historia tego weekendu to... no wlaśnie. Trudno się zdecydować. Wielki rzut Piotra Stelmacha, napaść i zwycięstwo w Koszalinie, nokaut w Zgorzelcu, Trefl nad przepaścią. Mimo wszystko wybieram jednak to pierwsze, czyli "jak półfinał Czarnych zatańczył na obręczy". Widziałem już dziesiątki buzzer-beaterów, ale taki? Mierzący 205 cm Piotr Stelmach robiący crossover w stylu Kevina Duranta, mijający dwóch rywali i kładący piłkę na obręczy. Szacunek dla Stelmacha. Doceniając wszystkie inne game-winnery - oddać rzut z półdystansu/dystansu równo z syreną to trudne zadanie, ale mimo wszystko łatwiejsze niż tak skomplikowana akcja.
7. Dla tych, którzy nie widzieli - dzięki uprzejmości TVP Sport.
8. Seria Czarnych z Zastalem jest tak ciekawa także dlatego, że obfituje w pozaboiskowe smaczki. Np. taki:
9. I dzięki sprytnemu fotoreporterowi Głosu Pomorza już mamy materiał do wielogodzinnych analiz - czy Hodge pokazuje tu środkowy palec czy tylko macha ręką, a fotoreporter złapał go w dwuznacznym momencie? Nie wykluczam, że Hodge faktycznie popisał się klasycznym "fuck you" (a moze miał coś innego na myśli? - tak, wiem, głupi żart), ale jeśli mamy osądzać go na podstawie powyższego zdjęcia, to nie wydaje mi się to słuszne. A nawet jeśli znajdą się mocniejsze dowody - Hodge'owi nie należy się nic więcej niż ewentualnie kara finansowa.
10. Hodge w tej serii rzuca z 32% skuteczności z gry (23/72), ale jeśli faktycznie chce być dla Zastalu tym, kim Kobe Bryant dla Los Angeles Lakers, to - pojadę stereotypem - musi przejąć kontrolę nad ostatnim meczem.
11. Zadziwiające, że na razie najmniej "mówi się" o parze Anwil - Turów, która teoretycznie miała być starciem dwóch wielkich firm (na koszykarską skalę). Tymczasem nie licząc pierwszej kwarty pierwszego meczu zgorzelczanie wygrywają z rywalem różnicą 61 punktów. Anwil w tej serii miał zaledwie kilkanaście minut dobrej gry i w zasadzie powinien dziękować, że nie jest już 0-3.
12. Kluczem do niepowodzeń Anwilu stała się niby drobna kontuzja i nieobecność Seida Hajricia. Po pierwsze brak Bośniaka z biało-czerwonym paszportem zniszczył trenerowi Krzysztofowi Szablowskiemu rotację Polaków, po drugie zawęził możliwość wyboru pod koszem, po trzecie pozbawił defensora zdolnego do ograniczenia Daniela Kickerta. No i Australijczyk w 2. i 3. meczu zdobył 38 punktow przy 60% z gry.
13. W sobotę w Koszalinie doszło do napaści na koszykarzy AZS-u. Pierwsze doniesienia mówiły o zdekompletowanym zespole, przełożonym meczu Prokomem itd. Jak zwykle - straty akademików zostały rozdmuchane, nie zagrał tylko Lamont McIntosh, który zresztą pauzował przez większą część 2. rundy, więc koledzy byli przyzwyczajeni do jego nieobecności.
14. Mój komentarz o wydarzeniach w Koszalinie z dzisiejszego PS:
Nowa ładna hala, która ma być do dyspozycji zawodników AZS-u już w przyszłym sezonie. Zaangażowany w tę dyscyplinę sportu sponsor. Młodzi i ambitni działacze. Oddani kibice. Kosz-alin (myślnik nieprzypadkowy) może nie jest metropolią, o jakich marzą władze PLK, ale to na pewno miasto, których koszykarskiej ekstraklasie potrzeba. Szkoda, że ten wizerunek zakłóciła grupka podpitych frustratów. AZS nie miał z nimi nic wspólnego, nawet nie byli jego kibicami, ale nie da się ukryć, że incydent połozy się cieniem na najbliższej przyszłości klubu. Menadżerowie będą się wahali przed wysłaniem graczy w miejsce, gdzie można zostać pobitym. W obecnym składzie jest kilku zawodników, którzy mówili, że chętnie zostaną na przyszły sezon. Ciekawe, czy teraz nie zmienią zdania, A nawet jeśli uda się ich przekonać, to pewnie za większe pieniądze. Wszystko dlatego, że idiotów nie brakuje. Lepiej unikać stereotypów, ale w pewnym sensie znamienne jest to, że ci w Koszalinie znaleźli się tam z powodu meczu piłki nożnej. Zaczepili koszykarza, bo miał kamerę. Mogli go też zaczepić, bo jest Murzynem, bo ma niebieską koszulkę lub po prostu spojrzał w ich kierunku. „Co się gapisz? Nie gapię się. W papę chcesz? Nie. I tak dostaniesz sk....nu!" Bum. Niestety podejrzewam, że część naszych czytelników zna takie sytuacje z autopsji...
15. Napiszę to wprost - uradowało mnie zwycięstwo drużyny AZS-u z Prokomem w niedzielę, bo takie zwroty wydarzeń po prostu się kocha w play-offach. Sam trener Andrej Urlep przyznał, że nie spodziewał się, iż mecz w ogóle się odbędzie. A gdy postanowiono, że zagrają, to pierwsza myśl była taka: "chcą szybko go przegrać, żeby móc wyjechać z miejsca, gdzie można narazić się na niebezpieczeństwo." Myliłem się. Zagrali, żeby wygrać. I paradoksalnie ta "scysja" ich tylko skonsolidowała. Skoro jeden gracz stanął w obronie drugiego w ulicznej bójce, to tym bardziej zrobi to na boisku.
16. W natłoku powyższych wydarzeń tylko jeden podpunkt o parze, która może skończyć się największą sensacją (bo nie przypuszczam, by Prokom poległ u siebie z AZS-em), czyli o rywalizacji Śląska z Treflem. Głównie dlatego, że czwarty mecz już za kilka godzin. Teoretycznie Trefl POWINIEN jednak uporać się ze zdekompletowanym i personalnie słabszym przeciwnikiem, ale dodatkowy dzień przerwy pomaga Śląskowi. Jeśli gospodarze zwyciężą, to największym przegranym będzie Łukasz Koszarek, który jako lider jeszcze właściwie nic w karierze nie wygrał... Ma natomiast na koncie już jedną poważną "wtopę", czyli pamiętnie 2-3 Anwilu z Polpakiem Świecie cztery lata temu. Oczywiście nie on jeden wtedy grał we Włocławku, ale - zachowując skalę porównania - LeBron James też sam nie grał w Cleveland Cavaliers...:)
17. 10 - tyle transmisji z ćwierćfinałów zaplanowano w TVP Sport i TV PLK. Możliwe, że będzie ich jeszcze (jedną/dwie) więcej. Świetny wynik, lepiej nawet nie porównywać do poprzednich lat. PLK dobrze zrobiła rozkładając tę fazę w czasie i rezygnując z meczów dzień po dniu.
18. Grzegorz Grochowski (18-latek z MKS Dąbrowa Górnicza) ma średnio 12.6 punktu, 8.8 asysty, 5 zbiórek w play-off I ligi, czyli na poziomie porównywalnym do końcówki 2. etapu PLK. Albo i wyższym. Czekamy na "Groszka" w ekstraklasie.
19. W piątek zajrzałem do niewielkiej hali przy ulicy Koncertowej na warszawskim Ursynowie, gdzie swój turniej półfinałowy MP kadetów rozgrywały cztery drużyny, w tym gospodarz UKS Gimnazjum 92 Ursynów. To ten klubik, który podjął przed sezonem współpracę z Polonią 2011/Politechniką i przyjął pod swoje skrzydła najzdolniejszych graczy rocznik 1996 - braci Zywertów czy Wojciecha Majchrzaka. I niestety od drugiej połowy sezonu jest jedynym zespołem, w którym mogą grać wymienieni.
20. Upał na dworze dawał się we znaki, ale i tak był niczym w porównaniu z temperaturą wewnątrz hali. Jeśli ktoś z was był kiedyś w maju/czerwcu na meczu Turowa w Zgorzelcu, to wie, o czym mówię. Ale mam wrażenie, że Zgorzelec z Ursynowem tę rywalizację przegrywa. To zresztą temat na długą dyskusję - czy poważne zawody powinny być organizowane w obiektach, w których jednej ekipie cały czas przeszkadza oślepiające słońce?
21. Wśród kilkudziesięcioosobowej grupy kibiców nie dostrzegłem ani Pezeta, ani Onara, ale byliby zapewne dumni słysząc doping w stylu: "Ursynów, gramy u siebie!". Doping organizowany oczywiście przez tzw. komitet rodzicielski.
22. Słów kilka o samym spotkaniu, które było zdecydowanie mniej gorące niż powietrze w hali. UKS grał z Zastalem Zielona Góra (asystentem tam jest legendarny w pewnych kręgach trener Bogusław Onufrowicz) i wygrał łatwo, lekko i przyjemnie. Zawodnicy chyba się tego spodziewali, bo szczególnie w pierwszej połowie Marek i Kamil Zywertowie "kombinowali" zamiast grać prostą i skuteczną koszykówkę. To za mała próbka, by wyciągać daleko idące wnioski, ale oby moje wrażenie było mylne. Z mniej znanych, ale ciekawych postaci w ursynowskiej drużynie wyróżnili się także pochodzący z Białorusi chudy, wysoki i chętnie rzucający z półdystansu Bogdan Repieka oraz niski, zwrotny i wszechstronny Jan Stanisław Bielecki (czy to rodzina Jana Krzysztof Bieleckiego?).
23. Mecze na Ursynowie oglądał były trener Polonii 2011 i Politechniki Mladen Starćević. Chorwat opuszcza Polskę, ale na pewno wróci. I wcale nie jest wykluczone, że nie będzie to ponownie Warszawa... Stay tuned.
24. Nie tylko polską koszykówką człowiek żyje, więc polecam Ligę Typerów NBA Playoffs na PolskiKosz.pl z udzialem także kilku koszykarzy PLK. Mamy przedstawicieli 5 z 8 drużyn grających w ćwierćfinałach, pozostali nie odpowiedzieli na zaproszenie. Rok temu wygrał Chris Burgess, wtedy koszykarz Zastalu. Ale teraz gra w Portoryko, więc trudno, nie będzie miał okazji bronić tytułu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seid Hajrić. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seid Hajrić. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Sezon 11/12: Tydzień XXVIII w 24 sekundy
26.3-1.4.2012
1. Najważniejszą informacją dotyczącą PLK w ubiegłym tygodniu nie jest wygrana Anwilu z Prokomem, nie są potwierdzone transfery liderów Politechniki, ale proponowane zmiany regulaminowe.
2. PLK chce do minimum budżetowego w wysokości 2 milionów złotych dołożyć minimalną kwotę (około 600-800 tys. złotych) wydawaną na kontrakty zawodników. Pomysł spóźniony o rok, ale moim zdaniem dobry. Osobiście zrezygnowałbym w tej sytuacji z minimalnego budżetu, który biorąc podaną wcześniej sumę "wytworzy się sam". I nie przeszkadza mi, że będzie o kilkaset tysięcy niższy niż 2 miliony.
3. Wątpliwości dotyczących minimum kontraktowego rzecz jasna nie brakuje. Czy całą sumę trzeba "wydać" (w sensie zakontraktowanych graczy) przed sezonem? A jeśli nie, to co się stanie, jeśli klub nie uzupełni braków w trakcie sezonu? Jakie kary go spotkają? Co zrobić w sytuacji, gdy klub będzie chciał zwolnić zawodnika w trakcie rozgrywek? Czekam na szczegółowy projekt.
4. Liga chce też dodatkowego terminu weryfikacji w trakcie sezonu. Jestem ciekaw, jak kluby sobie z tym poradzą, skoro w proponowanym terminie (na przełomie roku) większość ma przejściowe trudności.
5. Niezależnie od szczegółów - mam wrażenie, że gdyby nowe regulacje były wprowadzone przed obecnym sezonem, to sytuacja Politechniki być może wyglądałaby podobnie, ale przynajmniej klub mógłby zostać ukarany. Obecnie wszystkie długi należą do KSP PL 2011 (skąd gracze byli wypożyczeni), więc PLK ma związane ręce. Oczywiście związane także częściowo przez inne regulacje albo ich brak...
6. Jeśli jesteśmy już przy temacie KSP PL 2011 - na szczęście spór tej spółki z Mateuszem Ponitką i Piotrem Pamułą został rozwiązany. PZKosz wydał listy czystości, obaj mogą grać i zapomnieć o Warszawie... Oj nie tak szybko. Odzyskiwanie długów potrwa pewnie jeszcze nie tydzień i nie miesiąc.
7. Mecz tygodnia w ekstraklasie to spotkanie we Włocławku, gdzie Anwil wygrał z Prokomem 66:55. Metamorfoza mistrza była zdumiewająca - z zespołu, który rozgromił Turów i Trefl w drużynę, która zagrało miękko w Hali Mistrzów.
8. Anwil zrobił z tego widowiska bitwę, a goście wyglądali jakby nie bardzo chcieli się bić. Dla obu ekip to pożyteczna lekcja - Anwil raczej nie wygra z Prokomem, jeśli zdecyduje się na radosną ofensywną koszykówkę. Prokom musi spodziewać się tak twardej gry w decydujących momentach sezonu.
9. Krzysztof Szubarga trafił 5 trójek na 8 prób i ma 41% skuteczności zza łuku w tym sezonie. Czy możemy w końcu zapomnieć o ciągnącej się za nim z niewiadomych przyczyn opinii "gracza bez rzutu"?
10. W Prokomie nie zadebiutował Mateusz Ponitka, choć po meczu trener Andrzej Adamek pewnie trochę żałował, że nie zabrał go do Włocławka. W zespole gości brakowało na obwodzie kogoś, kto zagrałby w stronę kosza zamiast szukać cały czas pozycji na obwodzie.
11. Donatas Motiejunas zakończył mecz z 3/14 z gry, w czym duża zasługa Seida Hajricia, który od pierwszych minut wybił go z rytmu. Te kilka łatwych, ale spudłowanych rzutów Litwina w późniejszej fazie meczu to być może nie zasługa defensywy akurat w danym momencie, ale wcześniejszego "dręczenia" Motiejunasa.
12. Brandon Hazzard z Polpharmy zdobył 45 punktów w 30 minut w spotkaniu z ŁKS-em. Wynik robi wrażenie tyle tylko, że mecz był o pietruszkę.
13. Według relacji z Łodzi - trener Polpharmy Wojciech Kamiński wziął czas 5 sekund przed końcem (przy prowadzeniu 96:83), by ustawić akcję na rzut Hazzarda z dystansu. Wyobrażacie sobie coś takiego w "poważnym" meczu?
14. Legia Warszawa zorganizowała turniej półfinałowy o awans do II ligi w hali OSiR-u Bemowo. Pierwsze wrażenie - szok. Ostatni raz byłem na meczu w tym obiekcie około 2003-2004 roku, gdy dookoła dosłownie nie było nic. Teraz stoi tam blok obok bloku obok bloku. Cóż, znak czasów.
15. Spodziewałem się wielu decybeli i się nie zawiodłem, aczkolwiek nie wiem czy można nazwać to dopingiem dla koszykarzy. Podczas piątkowego spotkania z Notecią 2020 Inowrocław zainteresowanie kilkudziesięciu kibiców wydarzeniami na parkiecie było znikome, by nie powiedzieć żadne. Śpiewy i tańce robią wrażenie, chociaż to kompletnie nie moja bajka. Nie wiem jak to odbierają zawodnicy, nie zdziwię się, jeśli im to bardziej przeszkadza niż pomaga.
16. W sobotę w trakcie meczu Legii z Basketem Piła zainteresowanie spotkaniem było na o wiele wyższym poziomie. Można to tłumaczyć na różne sposoby - "młyn" gospodarzy był dwa razy większy, wynik bliżej remisu, a po drugiej stronie hali pojawiło się kilku kibiców z Piły. Niestety to "zainteresowanie meczem" polegało w dużej mierze na prostych wulgarnych okrzykach na temat miasta przeciwnika i pokazywaniu obraźliwych gestów w kierunku zawodników rezerwowych Basketu na co zresztą ci ostatni odpowiadali tym samym.
17. Legia na szczęście wygrała to spotkanie. Napisałem "na szczęście" w obawie o to, czy 3 (słownie: trzech) ochroniarzy potrafiłoby zapanować nad sytuacją, gdyby ktokolwiek próbował wytłumaczyć koszykarzom gości, że nie wypada im się cieszyć. Radości kibiców Legii nie potrafili/nie próbowali/nie chcieli powstrzymywać, więc już kilka sekund po ostatnim gwizdku na środku parkietu skakało z radości kilkudziesięciu fanów.
18. Zostawiając na boku wydarzenia pozaboiskowe - sportowo mecz Legia - Basket był z całą pewnością wart obejrzenia. Gospodarze mieli na początku czwartej kwarty 17 punktów przewagi, ale nawet mimo takiego prowadzenia cały czas nie mogli sobie poradzić z obroną strefową przeciwnika. W czwartej kwarcie spudłowali 11 kolejnych rzutów z dystansu, trafił dopiero Łukasz Zajączkowski, gdy to Basket prowadził 55:54. Ostatnia akcja przy wyniku 57:56 dla Legii wyglądała kuriozalnie - najpierw legionista Paweł Podobas w ogóle nie trafił w obręcz, pod drugim koszem Łukasz Krzemiński stracił piłkę, by za moment ją odzyskać i... spudłować w prostej sytuacji. Legionista Piotr Nawrot zebrał i podał... w ręce rywala Arkadiusza Urbasia, który równo z syreną rzucał z połowy boiska. Niecelnie.
19. Basket sam jest sobie winien, bo dzień wcześniej potraktował spotkanie z UKS-em Kielno w kategoriach "wygramy na luzie". Przez 30 minut przegrywał minimalnie, a w głowach koszykarzy z Piły zapewne była myśl "spokojnie, jeszcze dużo czasu". Gdy wyszli na prowadzenie, to... rozluźnili się jeszcze bardziej, a przeciwnik to wykorzystał.
20. Grającym trenerem Basketu jest były reprezentant Polski Piotr Ignatowicz. W pierwszym meczu - chociaż był w stroju - nie wystąpił, w dwóch pozostałych zagrał. Nie przypominał w niczym zawodnika, który na początku XX wieku latał nad koszami w ekstraklasie. Kontuzje i operacje kolan zrobiły swoje. Ignatowicz obecnie najchętniej rzucał z dystansu, a bardziej niż w ataku był przydatny w obronie, gdzie jego doświadczenie było widać na pierwszy rzut oka.
21. Tak kiedyś fruwał Ignatowicz.
22. UKS Kielno prowadzi Karol Miecznikowski (kilka sezonów w ekstraklasie w Polpharmie), a awans tej drużyny do finału to duża sensacja. W składzie nie ma żadnego gracza, który występowałby wcześniej w poważnej roli na wyższym szczeblu. Żadne nazwisko nie obiło mi się wcześniej o uszy (jedyny taki przypadek wśród 16 półfinalistów). Kielno to wieś licząca 1000 mieszkańców. Jeśli wystąpi w II lidze, to będzie najmniejszą miejscowością na ogólnopolskim szczeblu rozgrywek.
23. Noteć 2020 Inowrocław jest częściowym sprawcą późniejszych... niepowodzeń Legii. Gospodarze łatwo rozgromili Noteć 100:70 w piątek, ale szybko okazało się, że drużynę z Inowrocławia stać na więcej. Co się stało pierwszego dnia? Noteć przyjechała na ostatnią chwilę, zespół miał ponoć problemy ze... zorganizowaniem busa na wyjazd. Trzecioligowa rzeczywistość.
24. W turnieju finałowym Legia i UKS Kielno zagrają z GTK Gdynia i PBG Basket Junior Poznań. Możliwe, że turniej odbędzie się w Warszawie, ale czy to dobry pomysł biorąc pod uwagę, że zagra zespół z Poznania?
1. Najważniejszą informacją dotyczącą PLK w ubiegłym tygodniu nie jest wygrana Anwilu z Prokomem, nie są potwierdzone transfery liderów Politechniki, ale proponowane zmiany regulaminowe.
2. PLK chce do minimum budżetowego w wysokości 2 milionów złotych dołożyć minimalną kwotę (około 600-800 tys. złotych) wydawaną na kontrakty zawodników. Pomysł spóźniony o rok, ale moim zdaniem dobry. Osobiście zrezygnowałbym w tej sytuacji z minimalnego budżetu, który biorąc podaną wcześniej sumę "wytworzy się sam". I nie przeszkadza mi, że będzie o kilkaset tysięcy niższy niż 2 miliony.
3. Wątpliwości dotyczących minimum kontraktowego rzecz jasna nie brakuje. Czy całą sumę trzeba "wydać" (w sensie zakontraktowanych graczy) przed sezonem? A jeśli nie, to co się stanie, jeśli klub nie uzupełni braków w trakcie sezonu? Jakie kary go spotkają? Co zrobić w sytuacji, gdy klub będzie chciał zwolnić zawodnika w trakcie rozgrywek? Czekam na szczegółowy projekt.
4. Liga chce też dodatkowego terminu weryfikacji w trakcie sezonu. Jestem ciekaw, jak kluby sobie z tym poradzą, skoro w proponowanym terminie (na przełomie roku) większość ma przejściowe trudności.
5. Niezależnie od szczegółów - mam wrażenie, że gdyby nowe regulacje były wprowadzone przed obecnym sezonem, to sytuacja Politechniki być może wyglądałaby podobnie, ale przynajmniej klub mógłby zostać ukarany. Obecnie wszystkie długi należą do KSP PL 2011 (skąd gracze byli wypożyczeni), więc PLK ma związane ręce. Oczywiście związane także częściowo przez inne regulacje albo ich brak...
6. Jeśli jesteśmy już przy temacie KSP PL 2011 - na szczęście spór tej spółki z Mateuszem Ponitką i Piotrem Pamułą został rozwiązany. PZKosz wydał listy czystości, obaj mogą grać i zapomnieć o Warszawie... Oj nie tak szybko. Odzyskiwanie długów potrwa pewnie jeszcze nie tydzień i nie miesiąc.
7. Mecz tygodnia w ekstraklasie to spotkanie we Włocławku, gdzie Anwil wygrał z Prokomem 66:55. Metamorfoza mistrza była zdumiewająca - z zespołu, który rozgromił Turów i Trefl w drużynę, która zagrało miękko w Hali Mistrzów.
8. Anwil zrobił z tego widowiska bitwę, a goście wyglądali jakby nie bardzo chcieli się bić. Dla obu ekip to pożyteczna lekcja - Anwil raczej nie wygra z Prokomem, jeśli zdecyduje się na radosną ofensywną koszykówkę. Prokom musi spodziewać się tak twardej gry w decydujących momentach sezonu.
9. Krzysztof Szubarga trafił 5 trójek na 8 prób i ma 41% skuteczności zza łuku w tym sezonie. Czy możemy w końcu zapomnieć o ciągnącej się za nim z niewiadomych przyczyn opinii "gracza bez rzutu"?
10. W Prokomie nie zadebiutował Mateusz Ponitka, choć po meczu trener Andrzej Adamek pewnie trochę żałował, że nie zabrał go do Włocławka. W zespole gości brakowało na obwodzie kogoś, kto zagrałby w stronę kosza zamiast szukać cały czas pozycji na obwodzie.
11. Donatas Motiejunas zakończył mecz z 3/14 z gry, w czym duża zasługa Seida Hajricia, który od pierwszych minut wybił go z rytmu. Te kilka łatwych, ale spudłowanych rzutów Litwina w późniejszej fazie meczu to być może nie zasługa defensywy akurat w danym momencie, ale wcześniejszego "dręczenia" Motiejunasa.
12. Brandon Hazzard z Polpharmy zdobył 45 punktów w 30 minut w spotkaniu z ŁKS-em. Wynik robi wrażenie tyle tylko, że mecz był o pietruszkę.
13. Według relacji z Łodzi - trener Polpharmy Wojciech Kamiński wziął czas 5 sekund przed końcem (przy prowadzeniu 96:83), by ustawić akcję na rzut Hazzarda z dystansu. Wyobrażacie sobie coś takiego w "poważnym" meczu?
14. Legia Warszawa zorganizowała turniej półfinałowy o awans do II ligi w hali OSiR-u Bemowo. Pierwsze wrażenie - szok. Ostatni raz byłem na meczu w tym obiekcie około 2003-2004 roku, gdy dookoła dosłownie nie było nic. Teraz stoi tam blok obok bloku obok bloku. Cóż, znak czasów.
15. Spodziewałem się wielu decybeli i się nie zawiodłem, aczkolwiek nie wiem czy można nazwać to dopingiem dla koszykarzy. Podczas piątkowego spotkania z Notecią 2020 Inowrocław zainteresowanie kilkudziesięciu kibiców wydarzeniami na parkiecie było znikome, by nie powiedzieć żadne. Śpiewy i tańce robią wrażenie, chociaż to kompletnie nie moja bajka. Nie wiem jak to odbierają zawodnicy, nie zdziwię się, jeśli im to bardziej przeszkadza niż pomaga.
16. W sobotę w trakcie meczu Legii z Basketem Piła zainteresowanie spotkaniem było na o wiele wyższym poziomie. Można to tłumaczyć na różne sposoby - "młyn" gospodarzy był dwa razy większy, wynik bliżej remisu, a po drugiej stronie hali pojawiło się kilku kibiców z Piły. Niestety to "zainteresowanie meczem" polegało w dużej mierze na prostych wulgarnych okrzykach na temat miasta przeciwnika i pokazywaniu obraźliwych gestów w kierunku zawodników rezerwowych Basketu na co zresztą ci ostatni odpowiadali tym samym.
17. Legia na szczęście wygrała to spotkanie. Napisałem "na szczęście" w obawie o to, czy 3 (słownie: trzech) ochroniarzy potrafiłoby zapanować nad sytuacją, gdyby ktokolwiek próbował wytłumaczyć koszykarzom gości, że nie wypada im się cieszyć. Radości kibiców Legii nie potrafili/nie próbowali/nie chcieli powstrzymywać, więc już kilka sekund po ostatnim gwizdku na środku parkietu skakało z radości kilkudziesięciu fanów.
18. Zostawiając na boku wydarzenia pozaboiskowe - sportowo mecz Legia - Basket był z całą pewnością wart obejrzenia. Gospodarze mieli na początku czwartej kwarty 17 punktów przewagi, ale nawet mimo takiego prowadzenia cały czas nie mogli sobie poradzić z obroną strefową przeciwnika. W czwartej kwarcie spudłowali 11 kolejnych rzutów z dystansu, trafił dopiero Łukasz Zajączkowski, gdy to Basket prowadził 55:54. Ostatnia akcja przy wyniku 57:56 dla Legii wyglądała kuriozalnie - najpierw legionista Paweł Podobas w ogóle nie trafił w obręcz, pod drugim koszem Łukasz Krzemiński stracił piłkę, by za moment ją odzyskać i... spudłować w prostej sytuacji. Legionista Piotr Nawrot zebrał i podał... w ręce rywala Arkadiusza Urbasia, który równo z syreną rzucał z połowy boiska. Niecelnie.
19. Basket sam jest sobie winien, bo dzień wcześniej potraktował spotkanie z UKS-em Kielno w kategoriach "wygramy na luzie". Przez 30 minut przegrywał minimalnie, a w głowach koszykarzy z Piły zapewne była myśl "spokojnie, jeszcze dużo czasu". Gdy wyszli na prowadzenie, to... rozluźnili się jeszcze bardziej, a przeciwnik to wykorzystał.
20. Grającym trenerem Basketu jest były reprezentant Polski Piotr Ignatowicz. W pierwszym meczu - chociaż był w stroju - nie wystąpił, w dwóch pozostałych zagrał. Nie przypominał w niczym zawodnika, który na początku XX wieku latał nad koszami w ekstraklasie. Kontuzje i operacje kolan zrobiły swoje. Ignatowicz obecnie najchętniej rzucał z dystansu, a bardziej niż w ataku był przydatny w obronie, gdzie jego doświadczenie było widać na pierwszy rzut oka.
21. Tak kiedyś fruwał Ignatowicz.
22. UKS Kielno prowadzi Karol Miecznikowski (kilka sezonów w ekstraklasie w Polpharmie), a awans tej drużyny do finału to duża sensacja. W składzie nie ma żadnego gracza, który występowałby wcześniej w poważnej roli na wyższym szczeblu. Żadne nazwisko nie obiło mi się wcześniej o uszy (jedyny taki przypadek wśród 16 półfinalistów). Kielno to wieś licząca 1000 mieszkańców. Jeśli wystąpi w II lidze, to będzie najmniejszą miejscowością na ogólnopolskim szczeblu rozgrywek.
23. Noteć 2020 Inowrocław jest częściowym sprawcą późniejszych... niepowodzeń Legii. Gospodarze łatwo rozgromili Noteć 100:70 w piątek, ale szybko okazało się, że drużynę z Inowrocławia stać na więcej. Co się stało pierwszego dnia? Noteć przyjechała na ostatnią chwilę, zespół miał ponoć problemy ze... zorganizowaniem busa na wyjazd. Trzecioligowa rzeczywistość.
24. W turnieju finałowym Legia i UKS Kielno zagrają z GTK Gdynia i PBG Basket Junior Poznań. Możliwe, że turniej odbędzie się w Warszawie, ale czy to dobry pomysł biorąc pod uwagę, że zagra zespół z Poznania?
poniedziałek, 6 lutego 2012
Sezon 11/12: Tydzień XX w 24 sekundy
30.1-5.2.2012
1. Jeśli to będzie słabsza odsłona 24 sekund, to wybaczcie. Ostatni tydzień minął mi na przeprowadzce, walce z telewizją kablową i zajęciach związanych z innymi dyscyplinami.
2. Byłem zszokowany tym, co działo się w meczu Energa Czarni - PGE Turów. Szczerze. Kompletnie nie przekonuje mnie drużyna ze Słupska z rozgrywającym, który nie rzuca dalej niż 2 metry od kosza, Krzysztofem Roszykiem momentami w roli silnego skrzydłowego i bez nikogo, kto mógłby sam zmienić losy meczu. Ale... tym razem Czarni byli wyraźnie lepsi od rywala. Czekam jednak aż potwierdzą taką grę w kolejnych spotkaniach z ligową czołówką.
3. Środkowy Czarnych Scott Morrison od początku stycznia ma średnio 15 punktów, 6 zbiórek, 1.5 bloku i 70% z gry w średnio 24 minuty gry.
4. Czarni poza spotkaniem z Turowem w spotkaniach z czołową piątką mają na koncie dwa jednopunktowe zwycięstwa i porażki. Wygrali w Zgorzelcu po dziwnym spotkaniu, które trener Turowa Jacek Winnicki najwyraźniej chciał wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Wygrali też u siebie z Treflem, który był wtedy lepszy przez 38 minut i popisowo zepsuł końcówkę.
5. Jestem przekonany, że w Słupsku w drugiej rundzie ktoś przegra, może nawet wysoko, ale zdziwię się, jeśli drużyna trenera Dainiusa Adomaitisa wygra chociażby jeden mecz na wyjeździe. Nawet w Zielonej Górze. A moze "przede wszystkim w Zielonej Górze?"
6. Być może rozpędziłem się trochę ze wspominaniem nazwy Zastalu, ale po prostu nie wierzę, żeby ten zespół przegrał w ostatniej kolejce z Kotwicą u siebie i zmarnował szansę na piąte miejsce.
7. Ponoć Seid Hajrić śnił się dzisiaj Przemysławowi Karnowskiemu i Dariuszowi Szczubiałowi. Bośniak z polskim paszportem w dwóch spotkaniach z Siarką miał przeciętnie 24.5 punktu i 13.5 zbiórki. W pozostałych 6.1 punktu i 3.9 zbiórki. Niestety dla Anwilu i na szczęście dla Siarki obie drużyny raczej nie spotkają się w play-off.
8. Naprawdę dobra informacja dla kibiców Prokomu. Wedlug trenera Tomasa Pacesasa Donatas Motiejunas nie jest na sprzedaż.
9. Bez Motiejunasa można by "spokojnie" zdjąć z gdynian łatkę głównego kandydata do mistrzostwa. Z nim w składzie to ciągle numer 1. I piszę to z pełną świadomością, bo Litwin przerasta rywali z polskiej ligi o dwie klasy. Wszyscy widzieliśmy jak Daniel Kickert z Turowa potrafi dominować w PLK - Motiejunas to jeszcze wyższa półka.
10. Pierwszy pojedynek Motiejunas vs. Kickert 15 lutego w Zgorzelcu. Turów zagra z Prokomem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Wyniki losowania sprawiają, że teoretycznie drugorzędne rozgrywki mogą być bardzo ciekawe - w innych parach ćwierćfinałowych Trefl zagra z Czarnymi, a Anwil ze Śląskiem.
11. Prokom dwa dni przed spotkaniem w Zgorzelcu gra ważny wyjazdowy mecz w Wilnie w ramach Zjednoczonej Ligi VTB. “Ślepy los” był wyjątkowo mało łaskawy dla drużyny trenera Tomasa Pacesasa. Terminu co prawda zmienić nie mógł, ale występ u siebie byłby zdecydowanie korzystniejszy logistycznie.
12. Oczami wyobraźni już widzę co się będzie działo w mediach i wśród kibiców, jeśli zmęczony podróżą Prokom przegra wysoko/gładko w Zgorzelcu. Ranga spotkania i termin (daleko do play-off) nakazują jednak podchodzić do wyniku tej konfrontacji ostrożnie. Bardzo ostrożnie.
13. Michał Michalak o tym, dlaczego odszedł z Politechniki Warszawskiej do ŁKS-u Łódż.
14. Politechnika wygrala w Łodzi dość pewnie (77:65), a Michalak zdobył 6 punktów i trafił 1 z 9 rzutów z gry. Duży zjazd po 31 punktach w Tarnobrzegu.
15. Łukasz Wilczek po krótkiej przygodzie z Prokomem wrócił do Politechniki, zagrał w Łodzi i... nie wiadomo co dalej. Ciągle może odejść.
16. Politechnika ma poważniejszy problem niż obecność/nieobecność Wilczka - szpital pod koszem. Marcin Kolowca po kontuzji kolana może pauzować kilka tygodni, Leszek Karwowski po meczu w Łodzi pojechał do szpitala.
17. Problemy Karwowskiego i Kolowcy to szansa dla Filipa Nowickiego. 17-latek przeciwko ŁKS-owi zdobył 4 punkty i miał aż 5 zbiórek. W środę zagra przeciwko Johnowi Edwardsowi z Turowa, a w niedzielę przeciwko Corsleyowi Edwardsowi z Anwilu. Ulala.
18. ŁKS po jednym meczu opuścił rozgrywający Brock Gillespie. Dostał lepszą ofertę.
19. Bracia Marek i Kamil Zywertowie - o których pisałem tu po meczach rezerw Politechniki - mieli swoj wydatny wkład w drugie miejsce kadry kadetów na silnie obsadzonym turnieju w Turcji. Więcej tutaj. Rocznik 1996 potwierdza, że - podobnie jak wcześniej 1993 - ma szansę na sukcesy na mistrzostwach Europy.
20. Ales Pipan pozostał na stanowisku trenera kadry koszykarzy podpisując dwuletnią umowę. Niby tylko formalność, ale można ją przyjąć z pewną ulgą. Niestety nasza koszykarska rzeczywistość przyzwyczaiła mnie do braku ufności w jakiekolwiek zapewnienia, że coś będzie “na pewno”.
21. Top 3 stycznia, top 10 dostępne na stronie TVP Sport.
22. Ekwilibrystyka Krzysztofa Szubargi godna docenienia, ale wsad Corsleya Edwardsa nad Piotrem Niedźwiedzkim można skomentować popularnym ostatnio "Oh Me Oh My!" :)
23. Zdziwiłem się, że w Sportowej Niedzieli w TVP materiał dotyczący ekstraklasy koszykarzy pojawił się w przeciwieństwie do ligi siatkarzy. A może nie powinienem się dziwić? W końcu TVP ma PLK w swojej ofercie...
24. Ze Sportowej Niedzieli dowiedziałem się, że w Polpharmie gra niejaki Deniel Łol. W tym momencie przypomniała mi się anegdota sprzed kilku dobrych lat o spikerze, który w zespole Polonii Warszawa widział niejakiego Łoltera Dżeklina.
1. Jeśli to będzie słabsza odsłona 24 sekund, to wybaczcie. Ostatni tydzień minął mi na przeprowadzce, walce z telewizją kablową i zajęciach związanych z innymi dyscyplinami.
2. Byłem zszokowany tym, co działo się w meczu Energa Czarni - PGE Turów. Szczerze. Kompletnie nie przekonuje mnie drużyna ze Słupska z rozgrywającym, który nie rzuca dalej niż 2 metry od kosza, Krzysztofem Roszykiem momentami w roli silnego skrzydłowego i bez nikogo, kto mógłby sam zmienić losy meczu. Ale... tym razem Czarni byli wyraźnie lepsi od rywala. Czekam jednak aż potwierdzą taką grę w kolejnych spotkaniach z ligową czołówką.
3. Środkowy Czarnych Scott Morrison od początku stycznia ma średnio 15 punktów, 6 zbiórek, 1.5 bloku i 70% z gry w średnio 24 minuty gry.
4. Czarni poza spotkaniem z Turowem w spotkaniach z czołową piątką mają na koncie dwa jednopunktowe zwycięstwa i porażki. Wygrali w Zgorzelcu po dziwnym spotkaniu, które trener Turowa Jacek Winnicki najwyraźniej chciał wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Wygrali też u siebie z Treflem, który był wtedy lepszy przez 38 minut i popisowo zepsuł końcówkę.
5. Jestem przekonany, że w Słupsku w drugiej rundzie ktoś przegra, może nawet wysoko, ale zdziwię się, jeśli drużyna trenera Dainiusa Adomaitisa wygra chociażby jeden mecz na wyjeździe. Nawet w Zielonej Górze. A moze "przede wszystkim w Zielonej Górze?"
6. Być może rozpędziłem się trochę ze wspominaniem nazwy Zastalu, ale po prostu nie wierzę, żeby ten zespół przegrał w ostatniej kolejce z Kotwicą u siebie i zmarnował szansę na piąte miejsce.
7. Ponoć Seid Hajrić śnił się dzisiaj Przemysławowi Karnowskiemu i Dariuszowi Szczubiałowi. Bośniak z polskim paszportem w dwóch spotkaniach z Siarką miał przeciętnie 24.5 punktu i 13.5 zbiórki. W pozostałych 6.1 punktu i 3.9 zbiórki. Niestety dla Anwilu i na szczęście dla Siarki obie drużyny raczej nie spotkają się w play-off.
8. Naprawdę dobra informacja dla kibiców Prokomu. Wedlug trenera Tomasa Pacesasa Donatas Motiejunas nie jest na sprzedaż.
9. Bez Motiejunasa można by "spokojnie" zdjąć z gdynian łatkę głównego kandydata do mistrzostwa. Z nim w składzie to ciągle numer 1. I piszę to z pełną świadomością, bo Litwin przerasta rywali z polskiej ligi o dwie klasy. Wszyscy widzieliśmy jak Daniel Kickert z Turowa potrafi dominować w PLK - Motiejunas to jeszcze wyższa półka.
10. Pierwszy pojedynek Motiejunas vs. Kickert 15 lutego w Zgorzelcu. Turów zagra z Prokomem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Wyniki losowania sprawiają, że teoretycznie drugorzędne rozgrywki mogą być bardzo ciekawe - w innych parach ćwierćfinałowych Trefl zagra z Czarnymi, a Anwil ze Śląskiem.
11. Prokom dwa dni przed spotkaniem w Zgorzelcu gra ważny wyjazdowy mecz w Wilnie w ramach Zjednoczonej Ligi VTB. “Ślepy los” był wyjątkowo mało łaskawy dla drużyny trenera Tomasa Pacesasa. Terminu co prawda zmienić nie mógł, ale występ u siebie byłby zdecydowanie korzystniejszy logistycznie.
12. Oczami wyobraźni już widzę co się będzie działo w mediach i wśród kibiców, jeśli zmęczony podróżą Prokom przegra wysoko/gładko w Zgorzelcu. Ranga spotkania i termin (daleko do play-off) nakazują jednak podchodzić do wyniku tej konfrontacji ostrożnie. Bardzo ostrożnie.
13. Michał Michalak o tym, dlaczego odszedł z Politechniki Warszawskiej do ŁKS-u Łódż.
14. Politechnika wygrala w Łodzi dość pewnie (77:65), a Michalak zdobył 6 punktów i trafił 1 z 9 rzutów z gry. Duży zjazd po 31 punktach w Tarnobrzegu.
15. Łukasz Wilczek po krótkiej przygodzie z Prokomem wrócił do Politechniki, zagrał w Łodzi i... nie wiadomo co dalej. Ciągle może odejść.
16. Politechnika ma poważniejszy problem niż obecność/nieobecność Wilczka - szpital pod koszem. Marcin Kolowca po kontuzji kolana może pauzować kilka tygodni, Leszek Karwowski po meczu w Łodzi pojechał do szpitala.
17. Problemy Karwowskiego i Kolowcy to szansa dla Filipa Nowickiego. 17-latek przeciwko ŁKS-owi zdobył 4 punkty i miał aż 5 zbiórek. W środę zagra przeciwko Johnowi Edwardsowi z Turowa, a w niedzielę przeciwko Corsleyowi Edwardsowi z Anwilu. Ulala.
18. ŁKS po jednym meczu opuścił rozgrywający Brock Gillespie. Dostał lepszą ofertę.
19. Bracia Marek i Kamil Zywertowie - o których pisałem tu po meczach rezerw Politechniki - mieli swoj wydatny wkład w drugie miejsce kadry kadetów na silnie obsadzonym turnieju w Turcji. Więcej tutaj. Rocznik 1996 potwierdza, że - podobnie jak wcześniej 1993 - ma szansę na sukcesy na mistrzostwach Europy.
20. Ales Pipan pozostał na stanowisku trenera kadry koszykarzy podpisując dwuletnią umowę. Niby tylko formalność, ale można ją przyjąć z pewną ulgą. Niestety nasza koszykarska rzeczywistość przyzwyczaiła mnie do braku ufności w jakiekolwiek zapewnienia, że coś będzie “na pewno”.
21. Top 3 stycznia, top 10 dostępne na stronie TVP Sport.
22. Ekwilibrystyka Krzysztofa Szubargi godna docenienia, ale wsad Corsleya Edwardsa nad Piotrem Niedźwiedzkim można skomentować popularnym ostatnio "Oh Me Oh My!" :)
23. Zdziwiłem się, że w Sportowej Niedzieli w TVP materiał dotyczący ekstraklasy koszykarzy pojawił się w przeciwieństwie do ligi siatkarzy. A może nie powinienem się dziwić? W końcu TVP ma PLK w swojej ofercie...
24. Ze Sportowej Niedzieli dowiedziałem się, że w Polpharmie gra niejaki Deniel Łol. W tym momencie przypomniała mi się anegdota sprzed kilku dobrych lat o spikerze, który w zespole Polonii Warszawa widział niejakiego Łoltera Dżeklina.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




