Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antonio Boban. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antonio Boban. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2011

Wrocław 18: Bo Boban miał dzień

Antonio Boban w pierwszych dwóch dniach mistrzostw Europy we Wrocławiu był na parkiecie w sumie 6 minut. Przez trzy kwarty spotkania z Polską grał tylko minutę. A w ostatniej części wyszedł i wygrał Chorwacji mecz. Trzy trójki, półdystans, pompka z odegraniem na czystą pozycję na skrzydle - 11 punktów i dzika radość.

Chorwaci w poprzednich spotkaniach rzucali z 20% skuteczności zza łuku, teraz mieli 12 celnych trójek (na 32 próby) i można oczywiście tłumaczyć to w odwiecznie popularny sposób: cóż, mieli dobry dzień. W takiej sytuacji sensowniej jest jednak zapytać się samego siebie: a co my zrobiliśmy, by mieli gorszy? Zvonimira... wróć! Antonio Bobana krył w czwartej kwarcie Przemek Karnowski, gigant o wzroście 213 centymetrów. Chorwaci mieli wtedy niski skład bez żadnego środkowego, więc Karnowski musiał zająć się kimś niższym. Dostał do opieki Bobana, który "rozklepał" rywala w popisowy sposób. Przemek wziął winę na siebie.

Tylko czy naprawdę musiał być tym winnym? Taki wielki zawodnik jak Karnowski to wielki atut w ataku, ale przecież Chorwaci grali obroną strefową i nie bardzo umieliśmy go wykorzystać. Może warto było zdjąć go na kilka minut, sprawdzić niższe ustawienie, bardziej dopasowane do przeciwnika. Piotr Niedźwiedzki lub Tomasz Gielo na Bobanie - szkoda, że nikogo nie korciło, by to sprawdzić. Rozumiem, że skoro Chorwaci wyszli niższym składem, to trenerzy zdecydowali, by Karnowski zajął się tym teoretycznie najmniej groźnym przeciwnikiem. Ale gdy pojawiają się problemy, to chyba warto zareagować.