wtorek, 2 marca 2010

Fundusz niemiecki na gruncie polskim

W Niemczech od poprzedniego sezonu funkcjonuje system wspierania młodych koszykarzy w Bundeslidze. Ma on jednak nieco inną formę niż ubiegłoroczny nasz (druga kwarta dla rocznika 1986 i młodszego). Minuty spędzanych na parkiecie przez koszykarzy U-24 są dodawane, a każdy klub dostaje tyle procent pieniędzy ile procent wszystkich minut "młodzieży" grali jego zawodnicy. Fundusze pochodzą z pieniędzy wydawanych na transfery, ale szczerze mówiąc nie udało mi się ustalić co oznacza to stwierdzenie konkretnie. Tak czy siak - w tym sezonie do 6 października jest to 243600 euro do podziału, ale kwota ta jeszcze ma się zwiększyć.

Policzyłem (konsultując swoje dane z danymi Jacka Sekleckiego z plk.pl) jak wyglądałaby sytuacja w Polsce, gdyby zastosować podobne rozwiązanie. Zrobiłem dwa zestawienia - 1987 i młodsi oraz 1986 i młodsi. Pierwsze, bo jest lansowane w tym sezonie w Polsce w niższych ligach. Drugie, bo tak robią Niemcy. Stan przed ostatnim weekendem i 21. kolejką. Planowałem to wrzucić na bloga wcześniej. Nie znalazłem czasu i stąd opóźnienie. Ale ta jedna seria spotkań nie wprowadziła wielkich zmian

Na wstępie tylko dodam, że od Niemców jesteśmy lepsi zdecydowanie. Oni po 25 kolejkach uzbierali w sumie nieco ponad 7 tysięcy minut. My (tym samym sposobem) - ponad 8500. Ale, żeby zapobiec euforii trzeba pamiętać, że przecieź w PLK na parkiecie musi przebywać cały czas dwóch Polaków.

Tabela minut koszykarzy z rocznika 1987 i młodsi (w sumie 6314:30 minut)

1. Polonia 2011 Warszawa 2233:25 minut (35,4%)
2. Kotwica Kołobrzeg 962:27 (11,27%)
3. Polonia Azbud Warszawa 746:02 (11,81%)
4. Stal Stalowa Wola 673:52 (10,67%)
5. Asseco Prokom Gdynia 491:39 (7,78%)
6. Polpharma Starogard Gdański 440:06 (6,97%)
7. PBG Basket Poznań 325:59 (5,16%)
8. PGE Turów Zgorzelec 184:46 (2,93%)
9. Znicz Jarosław 138:14 (2,19%)
10. Sportino Inowrocław 38:17 (0,60%)
11. Energa Czarni Słupsk 33:07 (0,52%)
12. Trefl Sopot 26:38 (0,42%)
13. AZS Koszalin 11:34 (0,18%)
14. Anwil Włocławek 8:24 (0,13%)

Tabela minut koszykarzy z rocznika 1986 i młodsi (w sumie 8543:39 minut)

1. Polonia 2011 Warszawa 2683:50 (31,41%)
2. Kotwica Kołobrzeg 962:27 (11,27%)
3. Polonia Azbud Warszawa 746:02 (8,73%)
4. Polpharma Starogard Gdański 678:24 (7,94%)
5. Stal Stalowa Wola 673:52 (7,89%)
6. PGE Turów Zgorzelec 578:55 (6,78%)
7. Asseco Prokom Gdynia 565:42 (6,62%)
8. PBG Basket Poznań 325:59 (3,82%)
9. Sportino Inowrocław 292:23 (3,42%)
10. Anwil Włocławek 289:45 (3,39%)
11. Trefl Sopot 257:12 (3,01%)
12. Energa Czarni Słupsk 217:44 (2,54%)
13. Znicz Jarosław 159:02 (1,86%)
14. AZS Koszalin 139:53 (1,64%)

piątek, 26 lutego 2010

Hej Stal, hej Śląsk, czas na rewanż

Jutro odsłona druga drugoligowego starcia niedawnych potęg PLK, czyli Śląska Wrocław i Stali Ostrów Wielkopolski. W pierwszej rundzie Śląsk wygrał na wyjeździe 60:54. Tym razem mecz we Wrocławiu, a ja tylko odsyłam do wpisu na zaprzyjaźnionym blogu 3 sekundy i krótko wyjaśniam koledze Rodziewiczowi, że Marcin Dymała aktualnie ma problemy z kolanem, które pogorszyły się, gdy zagrał w meczach strefowych juniorów starszych. Nie wiadomo, czy jutro zagra. (edit - potwierdzone, zagra)

Jak ważny to zawodnik dla obecnej Stali wyjaśnia poniższe amatorskie nagranie z końcówki wygranego 72:71 meczu z Open Basketem Pleszew.



A jeśli ktoś chce sobie powspominać, to polecam mój wpis przed pierwszym meczem, gdzie sporo statystyk, wideo i zdjęć z poprzednich lat.

Sinusoida Panathinaikosu


Rok temu w maju miałem okazję z bliska oglądać radość graczy Panathinaikosu Ateny tuż po wygraniu Euroligi. Teraz, ponad dwa miesiące przed kolejnym Final Four, wiemy, że Grecy tego sukcesu nie powtórzą.



Wtedy w Berlinie Panathinaikos był znakomity, a latem przecież jeszcze się wzmocnił. Porównajmy skład z finału z CSKA Moskwa z tym, który w czwartej kolejce obecnego Top 16 przegrał u siebie z Barceloną. Spośród dziewięciu zawodników, którzy wyszli na parkiet w maju tylko jednego nie ma w zespole teraz. To Kostas Tsartsaris. Został zastąpiony przez Marcusa Haislipa. W czym jest problem? Pomijając wszelkie aspekty typowo sportowe jak np. słabsza forma kilku koszykarzy, trener Żeljko Obradović ma najwyraźniej kłopoty z utrzymaniem motywacji na odpowiednim poziomie po spełnieniu i osiągnięciu wielkiego sukcesu. Czyż nie przeżywamy deja vu? Podobnie było przecież w sezonie 2007/2008 po wygraniu Euroligi w 2007 roku. Wtedy Koniczynki zostały wyeliminowane przez Partizan Belgrad, który zresztą był jednym z oprawców także w aktualnie trwających rozgrywkach.

Niepowodzenie Panathinaikosu i jego nieobecność w czołowej ósemce jeszcze bardziej podkreślają wyjątkowość ewentualnego sukcesu Asseco Prokomu. Znaleźć się w ćwierćfinale - to nie przypadek. Ale już jestem pewien, że za rok ateńczycy wrócą dwa razy mocniejsi chcąc się odbudować. Przecież wykres ich wyników w Eurolidze sezon po sezonie to ostatnio sinusoida, więc czas, by krzywa poszła w górę.

czwartek, 25 lutego 2010

Czy Massey jest pro(komo)rokiem?

Dwa lata temu powstała piosenka rapera Masseya na temat mistrzów Polski, w której było między innymi stwierdzenie: "Kto zwycięży w Eurolidze? Prokom. Zajdziemy wysoko!". Brzmiało dość śmiesznie, bo budziło skojarzenie ze zwycięstwem w całym sezonie, a wtedy było równie odległe jak udział w Meczu Gwiazd NBA dla Marcina Gortata. A nawet jeśli wziąć pod uwagę pojedyncze wygrane, to i tak było ich bardzo niewiele.

Ale czas szybko płynie, a sport jest piękny dzięki niespodziankom. Asseco Prokom Gdynia stoi teraz o krok od ćwierćfinału Euroligi. Co więcej - ma szansę na wygranie swojej grupy w fazie Top 16, przewagę parkietu w ćwierćfinale i rywala w swoim zasięgu w walce o Final Four (np. Chimki, które już pokonał). Jeszcze kilka miesięcy temu taka sytuacja wydawała się nierealna. Co więcej, jeszcze kilka tygodni temu sam awans do Top 16 wydawał się wielkim sukcesem. Teraz co mecz można przecierać oczy ze zdumienia patrząc na grę i wyniki mistrzów Polski. Apetyt rośnie i rośnie. Osobiście dwie godziny temu przyłapałem się na tym, że przez chwilę uznałem siedmiopunktowe (88:81) zwycięstwo nad wicemistrzem Euroligi z poprzedniego sezonu, niepokonanym od 10 spotkań CSKA Moskwa za duży niedosyt. Dlaczego? Bo Prokom na wyjeździe przegrał 73:84 i ma gorszy bilans bezpośrednich spotkań.

Owszem - losowanie było udane, bo np. z trzeciego koszyka zamiast Żalgirisu Kowno można było teoretycznie trafić na Maccabi Tel Awiw. Ale to już niekoniecznie nasz problem. Sukces Prokomu jest niebywały, bo do najlepszej ósemki rzadko ma okazję dotrzeć "kopciuszek." Zazwyczaj są w niej potentaci, czyli kluby z najsilniejszych lig (włoska, hiszpańska, grecka, turecka, rosyjska) i izraelski rodzynek Maccabi. W ostatnim dziesięcioleciu tylko trzykrotnie dostał się tam zespół spoza tej grupy - raz Olimpija Lublana, a dwukrotnie Partizan Belgrad. Prokom buduje przy okazji swoją renomę, co jest bardzo ważne, bo marzy przecież o wieloletniej licencji Euroligi dla klubu (a nie dla kraju). Renoma pomoże też na zatrudnienie lepszych graczy przed kolejnym sezonie.

Wygrana z Realem Madryt, wygrana w Maladze z Unicają, wygrana z CSKA Moskwa, awans do ćwierćfinału Euroligi. Tak się zdobywa uznanie w Europie. A jak tak dalej pójdzie, to może Massey zostanie pro(komo)rokiem?

poniedziałek, 22 lutego 2010

U-20 przed półfinałami - kogo oglądać?

Wracają rozgrywki młodzieżowe na szczeblu ogólnopolskim Na pierwszy ogień idą tradycyjnie juniorzy starsi (czyli kategoria do 20 lat lub też z angielska - U-20). Półfinały zaplanowano na 5-7 marca, finał na 17-21 marca. Przyjrzyjmy się jak przebiegała rywalizacja w poszczególnych strefach i na kogo warto zwrócić uwagę. "Suche" wyniki tutaj.

Strefa mazowiecko-podlaska

Właściwie to tylko Mazowsze, bo z Podlasia nikogo nie zauważyłem, a strona tamtejszego OZKosz nie informuje w ogóle o rozgrywkach w U-20. Jeszcze kilka spotkań do rozegrania, ale pierwsze dwa miejsca już rozdzielone. Niepokonana jest Polonia 2011 Warszawa, druga lokata przypadnie Polonii Warszawa. W tej pierwszej ekipie są dwaj ekstraklasowcy Piotr Pamuła i Jarosław Mokros, którzy grali tylko w kilku meczach, ale podejrzewam, że w fazie ogólnopolskiej ich nie zabraknie. Chociaż tu warto zauważyć, że turniej półfinałowy koliduje z meczem PLK przeciwko AZS-owi Koszalin. A w przypadku graczy z I-ligowej drużyny Tempcoldu AZS PW (Krzysztof Sulima, Michał Michalak, Roman Szymański, Mateusz Ponitka) nie bardzo pasuje termin finału, bo mają wtedy zaplanowane spotkanie z Sokołem Łańcut. To stawia trochę znak zapytania przy szansach P2011 na obronę mistrzostwa. Jeśli będą w pełnym składzie, to mają duże szanse, ale czy będą? Z kolei w Polonii jest przede wszystkim Alan Czujkowski (o którym na blogu już wieeele pisałem), który miał epizody w PLK, a w juniorach starszych rzuca średnio ponad 27 punktów. Nieźle. Poza tym Michał Kuśmierz, ławkowicz z ekstraklasy i grupa zawodników z drugoligowego OSSM PZKosz Warszawa.

Strefa lubelsko-podkarpacka

Tu zgłosiły się tylko cztery drużyny (czyli najmniej). Zdecydowanie najlepszy był Znicz Jarosław, którego składu nie udało mi się nigdzie znaleźć, ale podejrzewam, że będą w składzie wszyscy gracze U-20 z pierwszego zespołu: Mateusz Gazarkiewicz, Andrzej Urban, pozyskany niedawno Michał Moralewicz, a przede wszystkim wysoki Dariusz Wyka. Ten ostatni miał już kilka udanych występów w PLK i nawet jest w czołówce klasyfikacji bloków, ale większość punktów zdobywa ... rzutami z dystansu. Ciekawe, czy wśród rówieśników gra podobnie. Drugi zespół z tego regionu to Start Lublin, który w ostatnim meczu ograł Novum 69:67. W Starcie są gracze z pierwszoligowej drużyny, a przede wszystkim Adam Myśliwiec (miał na zapleczu ekstraklasy już występ z 20 punktami). On - z tego co wyczytałem na lubelskikosz.pl - uratował swój zespół przed porażką z Novum.

Strefa łódzko-kujawsko-pomorska

Jedyna strefa, która organizuje turniej z udziałem czterech drużyn - po dwóch z każdego województwa. Tym razem kujawsko-pomorskie górą, bo awansowały TKM Włocławek oraz Katarzynka Toruń. W składzie włocławian jest Wojciech Glabas - na co dzień na ławce w Anwilu w PLK i na boisku (ponoć dobrze sobie tam radzi) w Harmattanie Gniewkowo w II lidze. Jest też pochodzący (chyba) z Trójmiasta Przemysław Szczechowicz oraz Dawid Adamczewski, kolega Glabasa z ławki Anwilu. W Katarzynce spodziewać się można przede wszystkim Przemysława Karnowskiego, w końcu to klub jego ojca. Nie jestem przekonany, że trzymanie tego utalentowanego 17-latka w polskich MP U-20 i drugoligowym SIDEnie Toruń to dobry pomysł, ale przynajmniej jest szansa na obejrzenie go na żywo. Jeśli kogoś interesuje wideo z meczu TKM - Katarzynka, to pomorska.pl wrzuciła go tutaj.

Strefa małopolsko-kielecka

Cztery drużyny z Krakowa, jedna spod Krakowa, Unia Tarnów i MKK MDK Kielce. Awansowały Korona Kraków i Unia Tarnów. Ta pierwsza ekipa nie zmieniła praktycznie składu od poprzedniego sezonu. W skrócie ma większość składu II-ligowej Cracovii plus Wojciecha Frasia, który na co dzień gra w I lidze w Zniczu Pruszków. Najciekawszą postacią obok Frasia wydaje się leworęczny rozgrywający Marek Szumełda-Krzycki, który miał w ubiegłym sezonie epizod w Polonii 2011 Warszawa, ale miał też problemy zdrowotne i znowu jest w Krakowie. Unia Tarnów to dla mnie czarna magia. Oprócz tradycyjnych domysłów, że będą tam młodzi gracze z seniorskiego zespołu, w tym wypadku drugoligowego, nie wiem kogo się spodziewać. Kolega z Tarnowa podał mi nazwiska, ale oprócz Jakuba Wojciechowskiego (to rzecz jasna nie ten 19-latek z Włoch) pozostałe to czarna magia.

Strefa pomorsko-warmińsko-mazurska

Z grona pięciu drużyn awansowali Czarni Słupsk i Trefl Sopot. Prokomu w stawce uczestników nie zauważono. Czarni to te same znajome twarze (a raczej nazwiska) z poprzednich lat - Robertowie Sobczyński (może w końcu uda mi się zobaczyć go w akcji?) i Magnuszewski, Patryk Przyborowski, Sebastian Ścigała. Z Wrocławia wrócił Mateusz Bieg, ale za to zestarzał się lider z ostatniego sezonu Hubert Pabian. W Treflu w rozgrywkach strefowych najskuteczniejszy był rozgrywający Adam Wensierski, ale skład jest szeroki i prawie taki sam jak OSSM PZKosz Sopot. Wojciech Zeidler zachwala środkowych Cezarego Majtykę i Daniela Literskiego.

Strefa śląsko-opolska

W tej strefie mam zagwostkę, bo strona Śląskiego OZKosz oraz skm.polskikosz.pl podają, że dwa zespoły z Katowic awansowały do półfinału, ale co z drużynami z województwa opolskiego, które też mają swoje rozgrywki U-20? W każdym bądź razie ufam śląskim źródło, więc mamy w fayie ogólnopolskiej AZS Katowice i Mickiewicz Katowice. Ta pierwsza ekipa ma fajnego leworęcznego Przemysława Gworka rodem z Oświęcimia (fajnie, że się stamtąd wyrwał), który ma taki problem, że mierzy 195 cm, a gra pod koszem (a przynajmniej kiedyś grał). Są w składzie też epizodyczni koszykarze MCKiS Jaworzno (II liga) - Wacław Adamczyk i Paweł Kurzawa. Dziwne są te układy, w których zawodnik w jednym klubie gra w lidze, a w innym w rozgrywkach młodzieżowych, ale cóż - im więcej meczów, tym dal nich lepiej. W Mickiewiczu pochodzący z Pabianic, a szkolony w Stalowej Woli Adam Jurga oraz Marcin Olczyk. Obydwaj w składzie drugoligowego Mickiewicza. Bogaty wybór wideo z udziałem śląskich drużyn proponuje niezawodny zbyszekfryna.

Strefa wielkopolsko-zachodniopomorska

Niespodzianka, bo do ostatniej chwili wydawało się, że awansuje Stal Ostrów Wlkp., ale przed dwoma ostatnimi meczami kontuzji doznał Marcin Dymała i Stal przegrała u siebie i z Wilkami Morskim Szczecin i ze Spójnią Stargard Szczeciński, które zajęły miejsca 1. i 2. W Spójnii najlepszym strzelcem był Łukasz Ulchurski, znany z zamiłowania do rzutów z dystansu i 18-latek Bartłomiej Wróblewski, którego nazwisko na razie jest mi obce. Podejrzewam, że w fazie ogólnopolskiej dołączy do drużyny podkoszowy Łukasz Bodych, mający pewne miejsce w I-ligowej Spójni, a ostatnio przeziębiony. W Wilkach Morskich są prawie wszyscy istotni gracze z poprzedniego sezonu z Karolem Nowackim i Radosławem Bojko, a także kolejny reprezentant Polski kadetów Tomasz Gielo.

Strefa dolnośląsko-lubuska

Tutaj zaledwie sześć zespołów, w tym dwie ekipy Śląska Wrocław, który zajął pierwsze miejsce. Najlepsi w Śląsku są Jakub Parzeński, syn wielokrotnego mistrza Polski Dariusza i Kacper Sęk. Obaj - podobnie jak kilku innych zawodników - grają w ważnych rolach w II lidze. Z tej strefy awansował też Zastal Zielona Góra, gdzie godny uwagi jest przede wszystkim 17-latek Filip Matczak, członek kadry kadetów, która zajęła czwarte miejsce w Europie. Występują tam też skrzydłowy Adam Chodkiewicz (do tej pory nie wiem czy to rodzina trenera Grzegorza i koszykarza Marcina, ale mniemam, że tak) oraz Adam Stefanowicz, który kiedyś zapowiadał się na niezłego strzelca, ale chyba nie robi spodziewanych postępów.

Gospodarzy półfinałów jeszcze nie znamy, ale wiemy jak będą wyglądały grupy:

GRUPA - I GRUPA - II GRUPA - III GRUPA - IV
Łódź 1 Gdańsk 1 Katowice 1 Kraków 1
Poznań 1 Warszawa 1 Wrocław 1 Rzeszów 1
Katowice 2 Kraków 2 Gdańsk 2 Łódź 2
Rzeszów 2 Wrocław 2 Poznań 2 Warszawa 2

I
TKM Włocławek
Wilki Morskie Szczecin
AZS Katowice
Start Lublin

II
Czarni Słupsk
Polonia 2011 Warszawa
Unia Tarnów
Zastal Zielona Góra

III
Mickiewicz Katowice
Śląsk Wrocław
Trefl Sopot
Spójnia Stargard Szczeciński

IV
Korona Kraków
Znicz Jarosław
Katarzynka Toruń
Polonia Warszawa

Typowanie?

I: TKM, Wilki Morskie, Start, AZS
II: Polonia 2011, Czarni, Zastal, Unia
III: Śląsk, Trefl, Spójnia, Mickiewicz
IV: Korona, Polonia, Znicz, Katarzynka
Po edycji:
Errata od Wojtka Zeidlera: Szczechowicz nie jest z Trójmiasta tylko tam grał tymczasowo. Bieg ponownie opuścił Czarnych. A Tempcold AZS PW przełoży mecz w I lidze.

niedziela, 21 lutego 2010

Chyba robię dobrze kolarzom...

Pisanie o poszczególnych kolarzach najwyraźniej przynosi im szczęście. W tym roku popełniłem dwie notki - o tym, że Edvald Boasson Hagen w Oslo trenował na śniegu i o tym, że Alberto Contador pojedzie pierwszy wyścig od Tour de France 2009. I co? I nie minęło wiele czasu, a obaj odnieśli sukcesy.
Boasson Hagen był drugi w Tour of Oman za Fabianem Cancellarą, ale, co zaskakujące, wygrał ze znakomitym szwajcarskim specjalistą od jazdy indywidualnej właśnie w czasówce. Na dystansie niespełna 18 km Norweg był lepszy od rywala o 18 sekund. Być może Cancellarze zależało na utrzymaniu przewagi w klasyfikacji generalnej, ale nie sądzę, bo taka porażka jest bardzo prestiżowa.
Contador przed Volta ao Algarve (które wygrał rok temu) wypowiadał się bardzo asekuracyjnie, ale zupełnie niesłusznie. Zgarnął jedno zwycięstwo etapowe, w końcowej czasówce przyjechał za Luisem Leonem Sanchezem i triumfował w całej imprezie. W pokonanym polu m.in. Levi Leipheimer, Andreas Kloeden i Samuel Sanchez.
Obiecuję cyklistom, że kolejne - być może również szczęśliwe - notki wkrótce.

czwartek, 18 lutego 2010

Sebastian Balcerzak, czyli z czeluści twardego dysku 3

Ten tekst powstał kilka tygodni temu, gdy Sebastian Balcerzak wrócił do poważnej gry w ekstraklasie. W składzie AZS-u Koszalin był od początku sezonu, ale dopiero po zmianie trenera dostał więcej minut i miejsce w pierwszej piątce. W PS miał być puszczony w okolicach Nowego Roku, ale niestety różne sprawy aktualne wypchnęły go z planów (czyli skończył podobnie jak również niepublikowane: rozmowa z Oscarem Robertsonem oraz najlepsze momenty Meczu Gwiazd NBA). Potem o Balcerzaku zapomniano, aż nagle trochę mi ręce opadły, bo zobaczyłem, że Łukasz Cegliński z GW niezależnie ode mnie wpadł na taki sam pomysł. Tyle, że on do swojej gazety najwyraźniej się nie pchał, od razu wrzucając tekst na bloga. Początkowo pomyślałem, że w tej sytuacji w ogóle nie będę nigdzie swojego publikował, ale w sumie czemu nie? Tym bardziej, że jest okazja, bo Balcerzak zagrał znakomity mecz przeciwko Asseco Prokomowi Gdynia w półfinale Pucharu Polski. Miał 12 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty, a AZS wygrał 103:97. Tekst w nieco zmienionej formie wylądował na sports.pl, czyli portalu Przeglądu Sportowego, a poniżej jest oryginał.

KOSZYKÓWKA » Miał nie chodzić, a wrócił do ekstraklasy
Pozbierałem się, bo ufałem Bogu

Nigdy nie był gwiazdą, lecz mimo to jego losy są scenariuszem na dobry film. Sebastian Balcerzak całe życie poświęcił koszykówce, ale prawie trzy lata temu karierę zawodnika AZS-u Koszalin przerwał groźny wypadek samochodowy. Wydawało się, że nie będzie mógł chodzić, o uprawianiu sportu nawet nie wspominając. A jednak wrócił na parkiet i znowu gra w ekstraklasie.

Balcerzak pochodzi z Białogardu, potem trafił do AZS-u Koszalin, gdzie w ekstraklasie rozegrał kilka przyzwoitych sezonów dla kibiców będąc jednym z symboli zespołu akademików. 22 stycznia 2007 roku pokonywał trasę między dwoma najbardziej bliskimi sobie miastami. Jego auto wpadło w poślizg i uderzyło czołowo w inny samochód. Sebastian nie tłumaczy się padającym śniegiem czy przypadkiem. – Panowały złe warunki atmosferyczne, ale to była tylko i wyłącznie moja wina – przyznaje wprost. Przewieziono go do koszalińskiego szpitala, gdzie stwierdzono liczne obrażenia: od pęknięcia podstawy czaszki poprzez obrzęk mózgu po urazy biodra i łokci. Jeden z lekarzy powiedział, że stopa jest tak zmiażdżona, jakby w pumeks uderzono 100-kilogramowym mlotem.

Czarne myśli
Balcerzak przez kilka dni leżał w śpiączce farmakologicznej. – Najgorsze były pierwsze chwile po wybudzeniu. W głowie samoistnie pisały się czarne scenariusze. Nie byłem przygotowany na taką sytuację. Żaden zdrowy sportowiec nigdy nie jest – wspomina Sebastian. – Udało mi się pozbierać psychicznie poprzez wiarę i zaufanie Bogu – dodaje i od razu wyjaśnia: – To nie było tak, że nagle się do niego zwróciłem. Przed wypadkiem byłem normalnym wierzącym człowiekiem. Nie “szpanowałem”, jak to mówi młodzież, wiarą, ale chodziłem co niedzielę do kościoła. A te czarne myśli w pewnym momencie się skończyły i zaświeciła się lampka nadziei. Postanowiłem sobie, że nawet jeśli moje zdrowie miałoby jeszcze bardziej ucierpieć, to zrobię wszystko, żeby wrócić do sportu. Pomogli mi bardzo wszyscy moi bliscy, którzy odwiedzali mnie często w szpitalu, a najbardziej rodzina. Od strony psychologicznej duże wsparcie udzielili mi ludzie związani z koszykówką. Także ci, których nie znałem wyrażali mi współczucie – mówi Balcerzak. Jego nazwisko skandowano też na meczach w Słupsku czy Kołobrzegu, chociaż ludzie w tych miastach z mieszkańcami Koszalina raczej się nie lubią. – To potwierdziło, że niezależnie od barw klubowych potrafili zrozumieć moją tragedię, a środowisko koszykarskie nie po raz pierwszy wzniosło się ponad wszelkie podziały – zauważa Sebastian.

Wymowna cisza
Balcerzak wyszedł ze szpitala i pojawił się na meczu AZS-u 13 marca. Miał na sobie koszulkę z numerem 9, ale mógł poruszać się tylko przy pomocy kul. Dostał olbrzymią owację, a nikt pewnie nie przypuszczał, że kiedyś jeszcze wróci na boisko. – Lekarze na ten temat nic nie mówili. Było milczenie. Nikt nie podjął się wydania opinii na ten temat, ale cisza była momentami wymowna. Starali się tylko mnie pocieszać. Myślę, że bardziej chodziło im o zwyczajny powrót do normalnej sprawności, nikt nie myślał o sporcie. Ja sam zapytałem o koszykówkę dopiero sporo później w Łodzi u doktora Krochmalskiego – wspomina 29-letni obecnie zawodnik. Miesiąc spędził na rehabilitacji we Włocławku. Zaprosił go tam prezes Anwilu Zbigniew Polatowski.

Później Balcerzak powoli rozpoczął treningi z AZS-em, ale początki były trudne, ale nie brakowało mu samozaparcia. Nie poddawał się łatwo. – Gdy widziałem kolegów biegających normalnie, to dawało mi dodatkową motywację. Chciałem przełamywać kolejne bariery bólu, by móc robić to samo. Bardzo pomagał mi mój ojciec, trener lekkoatletyczny – mówi. Niestety działacze z Koszalina nie zaoferowali mu kontraktu przed sezonem 2008/2009. Nie chcieli ryzykować. Balcerzak był bez klubu kilka miesięcy, aż przyszła oferta z pierwszoligowej Resovii Rzeszów. – Dla mnie to było zaskoczenie, bo musiałem wyjechać daleko od domu. To była także kolejna lekcja pokory. Żeby wrócić do ekstraklasy, musiałem pójść gdzieś trochę niżej. Ten zespół miał problemy finansowe i głównie dlatego spadł z ligi. Ja oczywiście chciałem pomóc drużynie, ale też nie ukrywałem przed kolegami, że chcę w dużej mierze sam się odbudować – tłumaczy koszykarz.

Przyzwyczaić się do bólu
Latem 2009 roku w AZS-ie wreszcie dostał szansę. Ale szybko przyszły kolejne trudne chwile. Rade Mijanović praktycznie w ogóle nie wypuszczał go na parkiet. – Każdy trener ma swoją wizję i nie chciałbym do tego wracać. Ja robiłem wszystko co mogłem, organizowałem nawet sam sobie dodatkowe treningi – uważa Sebastian. Na szczęście dla niego po serii porażek Słoweńca zastąpił Mariusz Karol i postawił na Balcerzaka. W pięciu meczach pod okiem nowego szkoleniowca akademicy triumfowali czterokrotnie. A Balcerzak w każdym z wygranych meczów wychodził w pierwszej piątce i zdobywał średnio 7 punktów. – Nie popadam w hurraoptymizm. Myślę, że trening, samozaparcie poskutkowały – mówi “Balcer”. O wypadku i problemach zdrowotnych zapomniał. – Człowiek jest w stanie dość szybko przyzwyczaić się do bólu, więc tak naprawdę to nie wiem, może ból jest, a ja go nie czuję. Ale myślę, że wróciłem do dyspozycji przedwypadkowej. Nie mam strachu przed jazdą samochodem, chociaż nie szarżuję. Nigdy zresztą nie byłem kierowcą, który znacznie przekraczał prędkość. Widocznie ten wypadek musiał mi się przytrafić. To wszystko miało jakiś swój cel. Jestem silny nie tylko fizycznie, ale także duchowo. A jeśli duch idzie w parze z fizyką to bardzo dobrze – kończy.

środa, 17 lutego 2010

Koniec transferów w PLK. Co się zmieniło?

W poniedziałek o północy zakończyła się możliwość zgłaszania nowych zawodników do rozgrywek PLK. W tym roku nie było sprowadzania koszykarzy na ostatnią chwilę, ale nie oznacza to, że zmian w klubach nie było wcale. Niektóre zmieniły się nie do poznania.

Mój kolega redakcyjny Rafał Tymiński policzył ile kto zapłacił za licencje dla obcokrajowców. A ja postanowiłem przedstawić sytuację porównując skład drużyny z pierwszej kolejki tego sezonu z obecnym, co czynię poniżej. Pominąłem drobne kontuzje (Michael Wright), przez które gracz nie wystąpił na inaugurację i w takich wypadkach uwzględniałem go w rotacji. Wyłączonych na dłużej (Przemysław Zamojski, Dardan Berisha) w zestawieniu z października pomijałem. Pogrubieni są zawodnicy z 1. kolejki, których już nie ma oraz zawodnicy obecni, których wtedy nie było. Już na pierwszy rzut oka najbardziej wyboldowany jest Sportino Inowrocław, w którym nie ma nikogo z pierwszej piątki z inauguracji sezonu, a obecnie jest w składzie aż siedmiu koszykarzy, których wtedy w Inowrocławiu nie było. Sporo zmian także w Turowie Zgorzelec i chyba ani jednym ani drugim nie wyszło to wszystko na dobre. Najmniej poprawek (i to na dodatek kosmetycznych) było w zespołach ze Starogardu Gdańskiego oraz Sopotu i może dlatego spośród ligowych średniaków to Polpharma i Trefl są najwyżej? Na dodatek u Farmaceutów pojawił się tylko Łukasz Wiśniewski, ale jego przenosiny z Koszalina można chyba uznać za najlepszy polski transfer w trakcie obecnego sezonu. A żeby kibicom AZS-u nie było przykro to w kategorii najlepszy zagraniczny transfer wygrywa zdecydowanie Dante Swanson.

Asseco Prokom Gdynia

Początek sezonu
Ewing/Brazelton
Logan/Kostrzewski
Woods/Szczotka/Seweryn
Burrell/Jagla
Hrycaniuk/Sow

Teraz
Ewing/Harrington
Logan/Zamojski/Kostrzewski
Woods/Szczotka/Seweryn
Burrell/Jagla
Hrycaniuk/Varda

PGE Turów Zgorzelec

Początek sezonu
Gray/Szymański
Deane/Bochno/Chanas
Wysocki/Roszyk
Witka/Leończyk/Strzelecki
Wright/Wójcik/Jarmakowicz

Teraz
Loyd/Glavas
Gray/Chyliński/Bochno
Wysocki/Roszyk
Witka/Wallace
Wright/Wójcik/Johnson/Rindin

Anwil Włocławek

Początek sezonu
Szubarga/Trimboli
Pluta/Adamczewski
Tuljković
Jovanović/Barycz
Dunn/Sullivan/Glabas

Teraz
Szubarga/Joyce
Pluta/Chanas/Adamczewski
Tuljković/Wołoszyn
Jovanović/Winkelman
Dunn/Sullivan/Glabas

Polpharma Starogard Gdański

Początek sezonu
Angley/Trivunović
Weeden/Ochońko
Majewski/Dąbrowski/Jarecki/Rabe
Kulig/Mirković
Okafor/Michałek

Teraz
Angley/Wiśniewski
Weeden/Ochońko
Majewski/Dąbrowski/Rabe
Kulig/Mirković
Okafor/Michałek

Energa Czarni Słupsk

Początek sezonu
Joyce/Cesnauskis
Harris/Sulowski/Przyborowski
Sroka/Clark/Pabian
Daniels/Żurawski
Przybyszewski/Djapa

Teraz
Brazelton/Cesnauskis
Harris/Sulowski/Przyborowski
Sroka/Pabian
Daniels/Leończyk/Żurawski
Booker/Przybyszewski

Trefl Sopot

Początek sezonu
Hawkins/Kietliński/Makander
Kitzinger/Kadziulis/Załucki
Stefański/Malesa
Kinnard/Kowalczuk
Kuzminskas/Ratajczak/Trela

Teraz
Hawkins/Tsintsadze/Kietliński/Makander
Kitzinger/Kadziulis/Załucki
Stefański/Malesa
Kinnard/Hlebowicki/Kowalczuk
Kuzminskas/Ratajczak/Trela

AZS Koszalin

Początek sezonu
Navickas/Milicić
Kuebler/Wiśniewski/Stępień/Urbański
Reese/Balcerzak
Surmacz/Ł.Diduszko
Metelski/Tica

Teraz
Swanson/Milicić
Kuebler/Arabas/Stępień/Urbański
Kovac/Balcerzak
Reese/Surmacz
Metelski/Tica

Polonia Warszawa

Początek sezonu
Hughes/Łączyński/Nowakowski
Alexander/
Frasunkiewicz/Czujkowski/Przybylski
Ansley/Perka
Bacik/Kingsley

Teraz
Nowakowski/Hughes
E.Miller
Alexander/Frasunkiewicz/Czujkowski/Przybylski
Nana/Perka
Bacik

Znicz Jarosław

Początek sezonu
Mays
Sarzało/Witos/Gazarkiewicz
Chappell/Misiewicz/G.Szczotka/Urban
Zabłocki/Mikołajko
Williamson/Wyka

Teraz
Mays/Moralewicz
Sarzało/Witos/Gazarkiewicz
Chappell/Misiewicz/G.Szczotka/Urban
Zabłocki/Ł.Diduszko
Mikołajko/Wyka

Stal Stalowa Wola

Początek sezonu
Loyd
Partyka/Malczyk
Godbold/M.Wołoszyn/Mielczarek
Gabiński/Klima
Andrzejewski/Nelson

Teraz
Pydych
Partyka/Malczyk
Godbold/M.Wołoszyn/Jarecki
Gabiński/Klima
Miszczuk/Andrzejewski

Kotwica Kołobrzeg

Początek sezonu
Smith/Bręk
Diduszko/Rduch/Chmielewski
Wichniarz/Danesi/Matys
Stelmach/Złoty
Harris/Freeman

Teraz
Smith/Bręk
Harrington/Diduszko/Rduch/Chmielewski
Wichniarz/Matys
Stelmach/Brown/Złoty
Harris/Freeman

PBG Basket Poznań

Początek sezonu
Duvnjak/Graves
Waczyński/Szawarski/Mowlik/Skowroński
Cirić/Semmler
Białek/Radke
Kljajević/Cipriano

Teraz
Duvnjak/Ocokoljić
Waczyński/Szawarski/Mowlik/Skowroński
Cirić/Mobley/Semmler
Białek/Radke
Tomaszek/Misanović

Sportino Inowrocław

Początek sezonu
Anderson
Scott/Raczyński/Burdacki
ArabasBogavac/Łuszczewski
Ibrahim/Wierzbicki/Grod
Bigus/Robak

Teraz
Rosnowski/Żytko
Day/Greene/Burdacki
Bogavac
Stanevicius/Łuszczewski/Storożyński/Wierzbicki/Grod
Kęsicki/Robak

Polonia 2011 Warszawa

Początek sezonu
Śnieg/Jagoda
Pamuła/Jankowski
Dutkiewicz/Mokros
Karwowski/Lewandowski/Linowski
Kolowca/Szymański/Sulima

Teraz
Śnieg/Wilczek
Pamuła/Berisha/Popiołek/Jankowski
Dutkiewicz/Mokros
Karwowski/Lewandowski/Linowski
Bigus/Kolowca/Szymański/Sulima

Contador wraca na rower

- Wiem, że w tym roku nie dostanę tylu szans, co w poprzednim. Rywale będą mieli mnie na oku - mówi Alberto Contador ubiegłoroczny zwycięzca Tour de France.


Hiszpan nie ma na myśli Wielkiej Pętli (bo ta tradycyjnie w lipcu), ale portugalski wyścig Volta ao Algarve, który rozpoczyna się w środę i potrwa do niedzieli. Contador także triumfował w nim w 2009 roku, ale tegoroczna edycja będzie istotna nie ze względu na obronę miana najlepszego w tej imprezie. Contador wystartuje po raz pierwszy od wspomnianego Tour de France.

- To pierwszy wyścig w tym roku i nie powinniśmy przykładać do niego wielkiej wagi. Jestem kolarzem, który lubi rywalizować. Myślę, że pojadę w Portugalii na dobrym poziomie, ale nie na takim jak w 2009 - zapowiada Contador nieco asekuracyjnie przed powrotem do peletonu. No cóż, może sobie zapowiadać..

Lance'a Armstronga i Andy'ego Schlecka, czyli pozostałych kolarzy z podium TdF 2009 nie będzie. Ekipa Luksemburczyka w ogóle nie startuje, a Radio Shack teksańczyka przysłał m.in. Leviego Leipheimera i Andreasa Kloedena.

niedziela, 14 lutego 2010

Jeden z dziesięciu




Nie, nie będę pisał o popularnym teleturnieju i jego prowadzącym Tadeuszu Sznuku.





To Robert Tomaszek, w obecnym sezonie środkowy PBG Basketu Poznań. Imponuje walecznością, bije się pod koszami, ma średnio 10 punktów oraz 5 zbiórek. Ma też jeden mankament. To rzuty osobiste. Dzisiaj w meczu z Polonią 2011 Warszawa (wygrana 72:67) trafił tylko 1 z 10 (słownie jedną z dziesięciu) prób z linii. Spójrzcie na zdjęcie - co robi źle układając rękę do rzutu? A może pamiętacie takie "osiągnięcie" w polskich rozgrywkach (PLK, I liga, II liga, PLKK, juniorzy)?

Tomaszek w całej karierze nie imponował rzutami osobistymi:

2009/2010 PBG Basket Poznań (Polska) 19/48 - 39,6%
2008/2009 CEZ Nymburk (Czechy) 25/57 - 43.9%
2007/2008 BK Prostejov (Czechy) 75/120 - 62.5%
2006/2007 BK Prostejov (Czechy) 105/192 - 54.7%
2004/2005 Eisbaeren Bremerhaven (Niemcy, 2. liga) 52/79 - 65,8%

Ale warto zauważyć, że całe jego nieszczęście w obecnym sezonie to mecze w warszawskiej hali OSiR-u Koło. W spotkaniach z Polonią i Polonią 2011 miał w sumie 2/18 (czyli 11.1%). W pozostałych – 17/30 (56/7%). Podejrzewam, że nawet najbardziej intratną ofertę ze stolicy przez kolejnym sezonem Tomaszek szybko odrzuci :)

Tomaszek sprawia sympatyczne wrażenie, więc postanowiłem znaleźć znalezienie gorszego od Tomaszka. Jeśli nie w Polsce, to w NBA. Nie wiem jaki jest rekord, ale od sezonu 1986/1987 tylko czterech graczy (w tym oczywiście Shaquille O’Neal) miało mniej niż 10% skuteczności z rzutów osobistych. Oczywiście pomijam tych, którzy mieli 0% pudłując np. raz.

Kwartet szczęśliwców:

Jerome Lane (Denver Nuggets) - 1/10 (10%) w meczu z Washington Bullets w sezonie 1989/1990
Shaquille O’Neal (Miami Heat) – 1/11 (9.1%) w meczu z Golden State Warriors w sezonie 2005/2006
Ken Bannister (Los Angeles Clippers) - 1/11 (9.1%) w meczu z Golden State Warriors w sezonie 1990/1991
i uwaga, uwaga:
Chris Dudley (New Jersey Nets) – 1/18 (5.6%) w meczu z Indiana Pacers w sezonie 1989/1990

Rekord wykonywanych rzutów osobistych bez trafienia to 11. Tyle prób miał Shaquille O’Neal w meczu Los Angeles Lakers z Seattle Supersonics w sezonie 2000/2001. Co nie przeszkodziło mu w trakcie swojej kariery być wielokrotnym mistrzem NBA, MVP tej ligi, mistrzem olimpijskim...

Po edycji:

I mam już pierwszą reakcję zacnego statystyka Adroma, który wynalazł popisy Kachy Szengeliji i Harolda Jamisona.