Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AZS Koszalin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AZS Koszalin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2011

Rozpędzony akademik dwojga imion


To będzie superszybki wpis statystyczny.

Kilka tygodnie temu policzyłem statystyki ataku i obrony w PLK, potem aktualizowałem dane, a potem aktualizowałem raz jeszcze. Jeśli chcecie wiedzieć jak wyglądają obliczenia, to kwitnijcie na drugi link. Poniżej kolejny update - statystyki po rundzie zasadniczej. Wnioski? Wyciągnijcie sami :-) Ja radzę zwrócić na liczby AZS-u Koszalin za panowania Mariusza Karola. Ich szybki atak jest wyjątkowo skuteczny, ale obrona - bardzo dziurawa. W ćwierćfinale AZS trafił na żelazną defensywę Prokomu.

Średnia punktów zdobywanych na 100 posiadań zespołu:

1. AZS 114,0
2. Polpharma 114,0
3. Turów 113,6
4. Czarni 110,9
5. Anwil 108,7
6. Prokom 108,6
7. PBG 108,6
8. Kotwica 108,3
9. Trefl 107,1
10. Zastal 104,5
11. Siarka 99,9
12. Polonia 97,8

Średnia punktów traconych na 100 posiadań zespołu:

1. Prokom 97,8
2. Trefl 99,7
3. Polonia 103,8
4. Anwil 104,6
5. Turów 106,1
6. Czarni 106,9
7. Zastal 108,4
8. PBG 109,1
9. Polpharma 111,5
10. Kotwica 111,8
11. Siarka 117,6
12. AZS 118,6

Tempo gry, czyli średnia posiadań na mecz:

1. AZS 74,0
2. Zastal 73,2
3. Polonia 72,8
4. Prokom 72,8
5. Czarni 72,6
6. Kotwica 72,2
7. Siarka 71,9
8. Trefl 71,7
9. Polpharma 70,6
10. Anwil 70,5
11. Turów 69,6
12. PBG 68,7

Sześć drużyn było prowadzonych przez różnych trenerów. W Polpharmie Zoran Sretenović po czterech meczach zastąpił Pawła Turkiewicza, w AZS-ie Mariusz Karol po dwóch meczach Charlesa Bartona, Anwilu Emir Mutapcić po dziewięciu meczach Igora Griszczuka, w Siarce Bogdan Pamuła po dziesięciu meczach Zbigniewa Pyszniaka, a w Zastalu Tomasza Herkta po siedemnastu meczach Tomasz Jankowski. Trzy wyjazdowe spotkania Prokomu prowadził nie Tomas Pacesas, ale Andrzej Adamek. W pozostałych zespołach trenerzy się nie zmieniali - Dainius Adomaitis (Czarni), Jacek Winnicki (Turów), Dariusz Szczubiał (Kotwica), Milija Bogićević (PBG), Karlis Muiznieks (Trefl) i Wojciech Kamiński (Polonia).

Poniżej statystyki uwzględniające grę drużyny pod różnymi trenerami.

Średnia punktów zdobywanych na 100 posiadań zespołu:

1. Zastal Jankowskiego 117,4
2. AZS Karola 115,7
3. Polpharma Sretenovicia 115,7
4. Turów 113,6
5. Czarni 110,9
6. Anwil Griszczuka 110,9
7. Prokom Pacesasa 109,5
8. PBG 108,6
9. Kotwica 108,3
10. Anwil Mutapcicia 107,3
11. Trefl 107,1
12. Polpharma Turkiewicza 106,3
13. Prokom Adamka 102,7
14. Siarka Pamuły 102,1
15. Zastal Herkta 100,7
16. Polonia 97,8
17. Siarka Pyszniaka 97,1
18. AZS Bartona 96,4

Średnia punktów traconych na 100 posiadań zespołu :

1. Prokom 96,0
2. Trefl 99,7
3. Anwil Mutapcicia 103,6
4. Polonia 103,8
5. Turów 106,1
6. Anwil Griszczuka 106,2
7. Zastal Herkta 106,9
8. Czarni 106,9
9. PBG 109,1
10. Prokom Adamka 109,5
11. Polpharma Sretenovicia 109,8
12. Kotwica 111,8
13. Zastal Jankowskiego 113,3
14. Siarka Pyszniaka 116,2
15. AZS Karola 116,7
16. Siarka Pamuły 118,8
17. Polpharma Turkiewicza119,6
18. AZS Bartona 138,2

Tempo gry (czyli średnia posiadań na mecz):

1. AZS Karola 74,4
2. Zastal Jankowskiego 73,8
3. Prokom Pacesasa 73,4
4. Zastal Herkta 73,0
5. Polonia 72,8
6. Czarni 72,6
7. Siarka Pamuły 72,2
8. Kotwica 72,2
9. Trefl 71,7
10. Siarka Pyszniaka 71,6
11. Polpharma Turkiewicza 71,3
12. Anwil Griszczuk 70,6
13. AZS Bartona 70,6
14. Polpharma Sretenovicia 70,5
15. Anwil Mutapcicia 70,4
16. Turów 69,6
17. Prokom Adamka 69,1
18. PBG 68,7

niedziela, 30 stycznia 2011

Akcja sezonu w PLK?

29 stycznia w polskiej koszykówce to przede wszystkim wybory prezesa PZKosz. Ale grała także liga i to jak grała!

W Warszawie zawodnicy AZS-u Koszalin wykonali prawdopodobnie akcję sezonu. Szkoda tylko, że raczej nie zachowała się ani na nagraniach wideo, ani na zdjęciach. Musimy więc zadowolić się starym foto głównego bohatera.


fot. figurski.com.pl
 Druga kwarta. Tomasz Śnieg przechwytuje piłkę i wyprowadza kontrę. Długie podanie do Winsome'a Fraziera. Frazier może kończyć sam, ale decyduje się na no look pass między nogami za siebie do nadbiegającego George Reese'a. A Reese pakuje dwoma rękami nad rywalem!

Złapałem się za głowę po podaniu Fraziera i szczerze mówiąc nie zwróciłem uwagi nad kim wsadził Reese, ale wydaje mi się, że był najlepiej blokujący w lidze Tony Easley.

Tak czy siak - Bennerdunk się chowa :-)

Polonia i tak wygrała ten mecz 89:82, a AZS może pochwalić się jeszcze jedną "efektowną" akcją. W pierwszej kwarcie Slavisa Bogavac wybijając piłkę spod kosza podał do Darnella Hinsona z Polonii. Hinson zdobył łatwe punkty. Bogavac znowu wybijał i znowu do... Hinsona. Tym razem zdziwiony Amerykanin spudłował.

P.S.
Bogavac to uczestnik tegorocznego Meczu Gwiazd. Reese'a w nim zabrakło. Ciekawe, prawda?

piątek, 24 grudnia 2010

Śnieg tu, śnieg tam...

To chyba idealny screen na krótki zimowy wpis świąteczny.


Znalezione kilka dni temu na jednym z koszykarskich forów.

Dla niekumatych wyjaśnienie: to galeria zdjęć zawodnika Tomasza Śniega na stronie PLK. Do koszykarza przyporządkowano fotografię... zaśnieżonego parkingu przed Ergo Areną. Szybka reakcja redaktora naczelnego plk.pl spowodowała, że ostał się tylko screen, ale tak czy siak - zabawnie wyszło, prawda?

A już całkiem poważnie - zmiany szykują się nie tylko w śnieżnej galerii, ale także w karierze koszykarskiej zawodnika.

Wesołych Świąt!

wtorek, 27 kwietnia 2010

Play-off PLK: typowanie

Ruszają play-offy w PLK. Już dzisiaj ćwierćfinały, więc krótko i na temat - typowanie:

Asseco Prokom Gdynia - Energa Czarni Słupsk 3-0
Teoretycznie nie ma żadnych wątpliwości. Tym bardziej, że Czarni właśnie stracili dwóch graczy z pierwszej piątki (Tyrone Brazelton, Marcin Sroka). Z drugiej strony pamiętamy męczarnie Prokomu ze Stalą w ćwierćfinale rok temu. Czarni nie mają jednak tak dobrej w grze jeden na jeden pary obwodowych, jaką byli Krzysztof Szubarga i Brandun Hughes, którzy zrobili najwięcej szkód późniejszym mistrzom Polski.

Anwil Włocławek - Polonia Warszawa 3-0

Podobna sytuacja - zdecydowany faworyt kontra drużyna, w której niedawno "połamali się" dwaj podstawowi zawodnicy, czyli Mariusz Bacik i Josh Alexander. Chociaż wierzę, że Marcin Nowakowski sprawdzi się w starciu z Szubargą, to nie wierzę w jakikolwiek sukces Polonii.

Polpharma Starogard Gdański - AZS Koszalin 1-3

Rywalizacja z podtekstami (Mariusz Karol, Łukasz Wiśniewski, George Reese), która sprawi, że jedna z rewelacji rundy zasadniczej pozostanie poza czołową czwórką. Jeśli tylko Vladimir Tica będzie zdrów (by powalczyć z Patrickiem Okaforem), to stawiam na AZS. Polpharma będzie miała więcej problemów w defensywie np. Damian Kulig vs. Reese.

Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 3-2

Korciło mnie, żeby postawić na 3-0, po tym co pokazał Turów w meczach z Kotwicą Kołobrzeg w pre play-off. Ale po pierwsze Trefl to nie jest aż tak silny zespół, a po drugie tuż przed play-off miał różne kłopoty zdrowotne. Ciekawa będzie walka pod koszem Michaela Wrighta z Sauliusem Kuzminskasem. Podejrzewam, że Amerykanin znowu zrobi Litwinowi "kuku", tak jak to było np. podczas Meczu Gwiazd. Sam Wright serii nie wygra, więc wszystko zależy od jego "supporting cast" - Michale Chyliński pokaż na co cię stać.

czwartek, 18 lutego 2010

Sebastian Balcerzak, czyli z czeluści twardego dysku 3

Ten tekst powstał kilka tygodni temu, gdy Sebastian Balcerzak wrócił do poważnej gry w ekstraklasie. W składzie AZS-u Koszalin był od początku sezonu, ale dopiero po zmianie trenera dostał więcej minut i miejsce w pierwszej piątce. W PS miał być puszczony w okolicach Nowego Roku, ale niestety różne sprawy aktualne wypchnęły go z planów (czyli skończył podobnie jak również niepublikowane: rozmowa z Oscarem Robertsonem oraz najlepsze momenty Meczu Gwiazd NBA). Potem o Balcerzaku zapomniano, aż nagle trochę mi ręce opadły, bo zobaczyłem, że Łukasz Cegliński z GW niezależnie ode mnie wpadł na taki sam pomysł. Tyle, że on do swojej gazety najwyraźniej się nie pchał, od razu wrzucając tekst na bloga. Początkowo pomyślałem, że w tej sytuacji w ogóle nie będę nigdzie swojego publikował, ale w sumie czemu nie? Tym bardziej, że jest okazja, bo Balcerzak zagrał znakomity mecz przeciwko Asseco Prokomowi Gdynia w półfinale Pucharu Polski. Miał 12 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty, a AZS wygrał 103:97. Tekst w nieco zmienionej formie wylądował na sports.pl, czyli portalu Przeglądu Sportowego, a poniżej jest oryginał.

KOSZYKÓWKA » Miał nie chodzić, a wrócił do ekstraklasy
Pozbierałem się, bo ufałem Bogu

Nigdy nie był gwiazdą, lecz mimo to jego losy są scenariuszem na dobry film. Sebastian Balcerzak całe życie poświęcił koszykówce, ale prawie trzy lata temu karierę zawodnika AZS-u Koszalin przerwał groźny wypadek samochodowy. Wydawało się, że nie będzie mógł chodzić, o uprawianiu sportu nawet nie wspominając. A jednak wrócił na parkiet i znowu gra w ekstraklasie.

Balcerzak pochodzi z Białogardu, potem trafił do AZS-u Koszalin, gdzie w ekstraklasie rozegrał kilka przyzwoitych sezonów dla kibiców będąc jednym z symboli zespołu akademików. 22 stycznia 2007 roku pokonywał trasę między dwoma najbardziej bliskimi sobie miastami. Jego auto wpadło w poślizg i uderzyło czołowo w inny samochód. Sebastian nie tłumaczy się padającym śniegiem czy przypadkiem. – Panowały złe warunki atmosferyczne, ale to była tylko i wyłącznie moja wina – przyznaje wprost. Przewieziono go do koszalińskiego szpitala, gdzie stwierdzono liczne obrażenia: od pęknięcia podstawy czaszki poprzez obrzęk mózgu po urazy biodra i łokci. Jeden z lekarzy powiedział, że stopa jest tak zmiażdżona, jakby w pumeks uderzono 100-kilogramowym mlotem.

Czarne myśli
Balcerzak przez kilka dni leżał w śpiączce farmakologicznej. – Najgorsze były pierwsze chwile po wybudzeniu. W głowie samoistnie pisały się czarne scenariusze. Nie byłem przygotowany na taką sytuację. Żaden zdrowy sportowiec nigdy nie jest – wspomina Sebastian. – Udało mi się pozbierać psychicznie poprzez wiarę i zaufanie Bogu – dodaje i od razu wyjaśnia: – To nie było tak, że nagle się do niego zwróciłem. Przed wypadkiem byłem normalnym wierzącym człowiekiem. Nie “szpanowałem”, jak to mówi młodzież, wiarą, ale chodziłem co niedzielę do kościoła. A te czarne myśli w pewnym momencie się skończyły i zaświeciła się lampka nadziei. Postanowiłem sobie, że nawet jeśli moje zdrowie miałoby jeszcze bardziej ucierpieć, to zrobię wszystko, żeby wrócić do sportu. Pomogli mi bardzo wszyscy moi bliscy, którzy odwiedzali mnie często w szpitalu, a najbardziej rodzina. Od strony psychologicznej duże wsparcie udzielili mi ludzie związani z koszykówką. Także ci, których nie znałem wyrażali mi współczucie – mówi Balcerzak. Jego nazwisko skandowano też na meczach w Słupsku czy Kołobrzegu, chociaż ludzie w tych miastach z mieszkańcami Koszalina raczej się nie lubią. – To potwierdziło, że niezależnie od barw klubowych potrafili zrozumieć moją tragedię, a środowisko koszykarskie nie po raz pierwszy wzniosło się ponad wszelkie podziały – zauważa Sebastian.

Wymowna cisza
Balcerzak wyszedł ze szpitala i pojawił się na meczu AZS-u 13 marca. Miał na sobie koszulkę z numerem 9, ale mógł poruszać się tylko przy pomocy kul. Dostał olbrzymią owację, a nikt pewnie nie przypuszczał, że kiedyś jeszcze wróci na boisko. – Lekarze na ten temat nic nie mówili. Było milczenie. Nikt nie podjął się wydania opinii na ten temat, ale cisza była momentami wymowna. Starali się tylko mnie pocieszać. Myślę, że bardziej chodziło im o zwyczajny powrót do normalnej sprawności, nikt nie myślał o sporcie. Ja sam zapytałem o koszykówkę dopiero sporo później w Łodzi u doktora Krochmalskiego – wspomina 29-letni obecnie zawodnik. Miesiąc spędził na rehabilitacji we Włocławku. Zaprosił go tam prezes Anwilu Zbigniew Polatowski.

Później Balcerzak powoli rozpoczął treningi z AZS-em, ale początki były trudne, ale nie brakowało mu samozaparcia. Nie poddawał się łatwo. – Gdy widziałem kolegów biegających normalnie, to dawało mi dodatkową motywację. Chciałem przełamywać kolejne bariery bólu, by móc robić to samo. Bardzo pomagał mi mój ojciec, trener lekkoatletyczny – mówi. Niestety działacze z Koszalina nie zaoferowali mu kontraktu przed sezonem 2008/2009. Nie chcieli ryzykować. Balcerzak był bez klubu kilka miesięcy, aż przyszła oferta z pierwszoligowej Resovii Rzeszów. – Dla mnie to było zaskoczenie, bo musiałem wyjechać daleko od domu. To była także kolejna lekcja pokory. Żeby wrócić do ekstraklasy, musiałem pójść gdzieś trochę niżej. Ten zespół miał problemy finansowe i głównie dlatego spadł z ligi. Ja oczywiście chciałem pomóc drużynie, ale też nie ukrywałem przed kolegami, że chcę w dużej mierze sam się odbudować – tłumaczy koszykarz.

Przyzwyczaić się do bólu
Latem 2009 roku w AZS-ie wreszcie dostał szansę. Ale szybko przyszły kolejne trudne chwile. Rade Mijanović praktycznie w ogóle nie wypuszczał go na parkiet. – Każdy trener ma swoją wizję i nie chciałbym do tego wracać. Ja robiłem wszystko co mogłem, organizowałem nawet sam sobie dodatkowe treningi – uważa Sebastian. Na szczęście dla niego po serii porażek Słoweńca zastąpił Mariusz Karol i postawił na Balcerzaka. W pięciu meczach pod okiem nowego szkoleniowca akademicy triumfowali czterokrotnie. A Balcerzak w każdym z wygranych meczów wychodził w pierwszej piątce i zdobywał średnio 7 punktów. – Nie popadam w hurraoptymizm. Myślę, że trening, samozaparcie poskutkowały – mówi “Balcer”. O wypadku i problemach zdrowotnych zapomniał. – Człowiek jest w stanie dość szybko przyzwyczaić się do bólu, więc tak naprawdę to nie wiem, może ból jest, a ja go nie czuję. Ale myślę, że wróciłem do dyspozycji przedwypadkowej. Nie mam strachu przed jazdą samochodem, chociaż nie szarżuję. Nigdy zresztą nie byłem kierowcą, który znacznie przekraczał prędkość. Widocznie ten wypadek musiał mi się przytrafić. To wszystko miało jakiś swój cel. Jestem silny nie tylko fizycznie, ale także duchowo. A jeśli duch idzie w parze z fizyką to bardzo dobrze – kończy.