Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kamiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kamiński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Sezon 11/12: Tydzień XIII w 24 sekundy

12-18.12.2011

1. Postanowiłem wrócić do chronologicznego pisania 24 sekund. Pomoże mi w tym tworzenie wpisu systematycznie przez cały tydzień, a nie całości w poniedziałek. Uznajmy ten podpunkt za informacyjno-techniczny.

2. Ligowy grudzień w Warszawie na całego. W środę Politechnika w zaległym meczu podejmowała AZS Koszalin. Liczyłem po cichu (baaardzo cichutko) na przełamanie, ale realnie patrząc należało się spodziewać, że prowadzony od niedawna przez Andreja Urlepa zespół gości nie pozwoli sobie na wpadkę w stolicy. Pogromu się nie spodziewałem, a chyba tak należy określić ten wynik.

3. Jeśli miałbym wskazać jedną postać w zespole gości, która zrobiła na mnie największe wrażenie, to... mam trudny wybór pomiędzy Stefhonem Hannahem i Callistusem Eziukwu. Hannah ma bez żadnej przesady umiejętności na poziomie top 3 rozgrywających tej ligi obok Waltera Hodge'a i Łukasza Koszarka. Świetnie panujący nad piłką rozgrywający z oczami dookoła głowy i świetnym rzutem z dystansu.

4. Eziukwu to ktoś, kto odmienił obronę AZS-u. Wspaniale jest mieć pod koszem człowieka, który straszy blokiem - to niby truizm, ale Eziukwu udowadnia, że to prawda. Z nim na boisku gra wyglądała o wiele lepiej niż Marko Lekiciem czy Mateuszem Jarmakowiczem. Nawet jednak oglądając mecz zrobiłem oczy jak piłki tenisowe widząc statystykę +/- Amerykanina. W spotkaniu wygranym różnicą 23 "oczek" grał prawie 32 minuty, a jego zespół ten okres wygrał różnicą 45 (!) punktów. Tu dodatkowa uwaga do kibiców z Koszalina - jeśli cieszycie się z 19 punktów Eziukwu w ataku, to radzę powstrzymać entuzjazm. Przeciwko Politechnice to niemal norma środkowego rywali.

5. Był jeden zawodnik, który nie miał problemu z trafianiem ponad Eziukwu. Tak, zgadliście, to Mateusz Ponitka. Jeden krótki floater, druga akcja z zawiśnięciem w powietrzu pozwalającym środkowemu przeciwnika spokojnie opaść na parkiet. Klasowy hangtime.

6. Ciekawe rzeczy działy się na konferencji prasowej, na którą (z przyczyn służbowych) nieco się spóźniłem. Wrzucam ją poniżej, ale tylko dla osób z bardzo dobrym słuchem. Co się stało? Przedstawiciel sponsora klubu (Bilfinger Berger) zapytał trenera Mladena Starcevicia jak to możliwe, że zawodnicy mają faktycznie problem z podstawowymi rzeczami, skoro jego firma przekazała pieniądze. Z odpowiedzi Chorwata wydobyłem tylko potwierdzenie problemów. Co miało na celu to "wystąpienie"? Czy to próba pokazania, że sponsorzy płacą i gracze nie powinni narzekać? Cokolwiek miało oznaczać - na mnie zrobiło żenujące wrażenie.



7. Komentarz jednego z koszykarzy (akurat nie z Warszawy) do sprawy Politechniki: "I co z tego, że mają buty i halę do treningów? Butem nie zapłacisz za czynsz, buta nie zjesz na obiad."

8. David Dedek został asystentem Andreja Urlepa. W Warszawie prowadził rozgrzewkę, a potem siedział na trybunie za ławką, bo nie miał jeszcze licencji. Dedek nazywa swoją sytuację "otwartą" - jeśli dostanie propozycję pracy w roli pierwszego trenera, to klub nie będzie mu robił przeszkód.

9. Trzy dni wcześniej Marcel Ponitka, tym razem w konkursie rzutów wolnych wziął udzial Sebastian Kowalczyk. I trafił.

10. Pierwszy telewizyjny wywiad Urlepa możecie zobaczyć na stronach TVP Sport.

11. Tyle punktów zdobyli koszykarze Asseco Prokomu w pierwszej połowie meczu w Kazaniu. Jeśli nie słyszeliście o tym spotkaniu, to... tym lepiej dla was, bo widziałem fragmenty. Cóż, obecny skład Prokomu daje podstawy do takich "osiągnięć". Szkoda tylko, że w momencie, gdy gdynianie nie mają już szans na awans do Top 16, "cenne minuty" na parkiecie spędzają (z całym szacunkiem dla nich) Przemysław Frasunkiewicz, Łukasz Seweryn, Piotr Szczotka, Fiodor Dmitriew. A w takiej Olimpiji Lublana prawie 22 minuty zagrał w tym tygodniu niespełna 17-letni Erjon Kastrati. W Prokomie obecnie nie ma nawet skąd wziąć tak mlodych zawodników.

12. W piątek (16 grudnia) Arbiter Dyscyplinarny PLK podjąl decyzję o zawieszeniu Scotta Morrisona z Energi Czarnych Słupsk na jeden mecz i ukaraniu go finansowo. Dyskwalifikacja dotyczy wydarzeń z 26 listopada, gdy Morrison uderzył łokciem Kamila Łączyńskiego z AZS-u Koszalin. Niezależnie od powodów takiego opóźnienia w wydawaniu wyroku to dla ligi kompromitacja.

13. Jak do tego doszło? Wprowadzony przed tym sezonem regulamin dyscyplinarny z nowymi procedurami postępowania pozwolił Czarnym na takie opóźnianie sprawy, by Kanadyjczyka ominął akurat najłatwiejszy mecz z ŁKS-em. Ustanowiono pełnomocnika i pan prawnik wykonał swoją pracę perfekcyjnie. Gdyby Czarni zdecydowali się po prostu wysłać Morrisona na pierwszą "rozprawę", to pewnie opuściłby mecz u siebie z Siarką Tarnobrzeg. Liga chciała, żeby było sprawiedliwie i każdy mógł się wypowiedzieć, a wyszło jak wyszło.

14. Jeśli już jesteśmy przy meczu ŁKS - Czarni. Na stronie kibiców ŁKS-u można przeczytać relację z meczu skladającą się głównie z wypowiedzi trenera Piotra Zycha i zawodnika Piotra Trepki narzekających na sędziów. Wszystko wygląda ciekawie, ale... Jest tak m.in. taki fragment

Decydującą o wyniku sytuacją dzisiejszego wieczoru był moment w którym, świetnie zachował się Szczepaniak. Gracz ŁKS-u wznawiając akcję z boku, odbił ją sobie od odwróconego tyłem rywala i pognał na kosz Czarnych. Niestety w tym momencie swoją wyjątkową nieudolnością popisali się sędziowie odgwizdując jego… niesportowy faul. Chyba nikt z obecnych - podejrzewamy, że z dwójką pozostałych sędziów również - nie wiedział za co był ten faul. Zapytany o to Piotr Zych powiedział: - Ja nie mam pojęcia. Nie wiem za co je otrzymał i ciężko mi to jest wyjaśnić.

Zainteresował mnie ten wątek, bo z opisu wygląda to na sprytne zagranie, które po raz pierwszy na polskich parkietach pokazał kilka lat temu Paweł Szcześniak (w trakcie meczu Polska - Francja we Włocławku), a powtórzył chociażby Dardan Berisha na ostatnim EuroBaskecie. Sprawdziłem i okazuje się, że... Szczepaniak nie dostał w tym meczu żadnego niesportowego przewinienia. Ukarano go faulem technicznym, ale za inną sytuację. To wszystko podważa "trochę" wiarygodność całego tekstu. Jestem w stanie zrozumieć, że kibice nie rozróżniają przewinienia niesportowego od technicznego, ale trener?

15. W ubiegłym tygodniu zostałem skrytykowany za nazwanie Piotra Pamuły produktywnym. Czy teraz mogę tak napisać? Przeciwko AZS - 8/17 z gry to co prawda poniżej 50%, ale wreszcie trafiał seryjnie z półdystansu i dystansu. Przełamanie czy jednorazowy wyskok? Odpowiedź mieliśmy już w sobotę. 14 punktów po 6 minutach, 21 w sumie i 8/11 z gry. Politechnika rozniosła Polpharmę. Pamuła ma średnio 20.7 punktu (50% z gry, 46% za 3) w trzech wygranych meczach Politechniki. W przegranych - 10.5 punktu (34% z gry, 33% za 3).

16. Trener Polpharmy Wojciech Kamiński: “Ja wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię, więc albo jestem słaby albo nic nie dociera do zawodników. Coś trzeba zmienić. Biorę odpowiedzialność na siebie i jeśli sytuacja tego wymaga, to jestem w stanie poświęcić się, by drużyna grała lepiej. Jeśli zarząd klubu uzna inaczej, to na następnym meczu na pewno nie spotkamy się w tym samym składzie.”

17. Co może oznaczać wypowiedż Kamińskiego? Zmiany, zmiany, zmiany. Trener już “oddał się do dyspozycji”, ale jeśli zostanie to chce kogoś się pozbyć. Kogo? Najgorzej w Warszawie zaprezentowali się Michael Hicks, Patrick Okafor i Tony Weeden. Cała trójka zagrała żałośnie w pierwszej połowie, a Weeden nabił sobie statystyki “po meczu” rzucając 20 punktów od 25. minuty, w której było 68:33. Okafor nie potrafił przebić się przez Marcina Kolowcę pudłując spod samej obręczy, a Hicks pudłował z dystansu i tylko dyskutował z sędziami. Jeśli miałbym obstawiać, to pracę straci ktoś z wymienionych (i nie mam na myśli Kolowcy:-))

18. Grzegorz Arabas: “Z całym szacunkiem dla rywala, ale powinniśmy ten mecz wygrać, nawet gdybyśmy przyjechali bez trenera.” Mocno i przesadzone, ale obrazuje katastrofalną grę zespołu gości. A moźe to także prztyczek w nos trenera? :-)

19. Po środowym “happeningu” na konferencji prasowej nie spodziewałem się nic ciekawszego, ale zostalem zaskoczony przez panią prezes Jolantę Dolecką, która - w skrócie - po raz kolejny wyłuszczyła swoje żale do władz miasta apelując o wsparcie. Mówiła także, że to już ostateczne wołanie o pomoc, wspomniała o listach wysyłanych do stołecznych posłów czy... Waldemara Pawlaka. Całość do wysluchania tutaj, a także tutaj oraz tutaj.

20. Trener Mladen Starcević rzucił kwotę 5 milionów euro jaką w Chorwacji w tym roku Cibona otrzymała od władz Zagrzebia. Pytałem znajomego jak to jest na Litwie i podał mi sumy kilku milionów złotych, jakie od władz Kowna i Wilna dostają Żalgiris i Lietuvos Rytas. Ale dodał też, że dyscypliny drugiej i trzeciej kategorii tych pieniędzy prawie nie mają. A koszykówka u nas jest niestety dyscypliną drugiej lub trzeciej kategorii.

21. W sobotę w tej samej hali Koło swój mecz trzeciej ligi rozgrywała Legia. Trybuny były pełne, a doping jak poniżej.



I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że jestem przekonany, iż tych ludzi (poza kilkoma wyjątkami) koszykówka nie interesuje. Przyszli sobie pośpiewać, bo gra Legia. Gdyby zorganizować zawody łucznicze z udziałem reprezentantów Legii, a ktoś wpadlby na pomysł podobnej akcji, to też by się pojawili. Byli już z Legią w koszykarskiej ekstraklasie i co?

22. Odbyłem ciekawą rozmowę na temat możliwości stosowania stałego nadzoru finansowego z jedną osób dobrze zorientowanych w PLK. Mówi ona m.in. że gdyby wymagać od klubów comiesięcznego raportowania o każdej zapłaconej pensji, to biuro ligi utonęłoby w papierach. Inne sposoby? Audyt, który kosztuje 20 tysięcy złotych razy liczba drużyn razy liczba miesięcy.

23. Świąteczny klip Trefla - wszyscy widzieli, ale nie mogę go nie wrzucić tutaj “dla potomnych.” Jego popularność chyba zaskoczyła samych twórców. Widzialem chociażby na Twitterze, że linka wrzucali dziennikarze i kibice z całej Europy - Litwy, Francji, Holandii. Brawo.



24. Życzenia składaja też koszykarze Śląska. Wbrew opiniom wielu osób uważam to za zabawny pomysł i przykład, że można coś takiego zrobić niskobudżetowo. Kamera, czapka i do dzieła!

poniedziałek, 7 listopada 2011

Sezon 11/12: Tydzień VII w 24 sekundy

31.10-6.11.2011

1. Przyznaję bez bicia, że to prawdopodobnie nie będą moje najlepsze 24 sekundy. Tydzień świąteczno-ślubny miałem zakończyć w niedzielę meczem Politechniki Warszawskiej z AZS-em Koszalin, ale spotkanie przełożono. Naszykujcie się na 23 punkty głównie statystyczno-przedtelewizyjne.

2. Na zachętę przerywnik wideo - miękka kiść Tony'ego Weedena. Niesamowite.



3. Wracając do wspomnianej Politechniki - zespół z Warszawy ma wrócić przenieść się do OSiR-u Koło. Wiem, że w klubie z finansami nie jest najlepiej, ale po ambitnych planach przedsezonowych (Torwar plus Arena Ursynów) to - mówiąc kolokwialnie - duża wtopa. Mogę podpisać się dwoma rękami pod tekstem Łukasza Ceglińskiego na ten temat.

4. Spotkanie z AZS-em przeniesiono wstępnie na 14 grudnia, co sprawia, że między 11 a 17 grudnia Politechnika rozegra trzy mecze u siebie, a między 11 grudnia a 2 stycznia - pięć. To nie jest dobra sytuacja, jeśli chcemy przyciągnąć kibiców, tym bardziej, że okres noworoczny wielu spędza daleko od stolicy.

5. Zmiana hali może mieć paradoksalnie pozytywny wpływ na wynik sportowy. Politechnika wreszcie będzie mogła trenować i grać w tej samej hali (tak mniemam). Do tej pory na Torwarze drużyna czuła się niemal jak na wyjeżdzie.

6. Politechnika w tym tygodniu rozegrała tylko mecz w Zgorzelcu, w którym po trzech kwartach było 55:52, a na koniec nieco mylące 89:63. Turów ciągle imponuje głębią składu. Co prawda ostatnio ogrywał/gromił ligowych (co najwyżej) przeciętniaków, ale robił to w dużej mierze rezerwowymi. W spotkaniach z Politechniką i ŁKS-em Michał Jankowski zagrał w sumie 40 minut oddając 22 rzuty i zdobywając 25 punktów. Nie widzę w lidze zespołu, który tak odważnie korzystałby z zawodnika nominalnie nr 11 albo nawet 12 w rotacji.

7. Dobre wyniki i szeroki skład sprawiają, że zawodników Turowa próżno szukać w tradycyjnych statystykach najlepszych strzelców itd. itp.. Chyba, że przeliczymy te dane na 40 minut gry. Wtedy okazuje się, że wśród zawodników, którzy zagrali w tym sezonie w co najmniej połowie spotkań swojej drużyny Daniel Kickert ze średnią 26,8 jest na drugim miejscu. A John Edwards (24,6) - na czwartym. Zbiórki? Dallas Lauderdale ósmy - 11,2. Asysty? Ronald Moore drugi - 8,4. Bloki? John Edwards i Dallas Lauderdale na czele - obaj 3,1.

8. Wspomniany John Edwards grywa tylko 9,1 minuty na mecz, ale na 40 minut notuje 24,6 pkt, 6,2 zbiórki i 3,1 bloku. Gdzieś w okolicach osiągnięć Damiana Kuliga z PBG.

9. Ranking "40-minutowy" pozwala jeszcze wyraźniej wyraźniej wykazać dominację środkowych w tym sezonie. W evalu 11 z 13 czołowych pozycji zajmują centrzy. Pozostali dwaj to rozgrywający Łukasz Koszarek i silny skrzydłowy Patryk Pełka. Punkty? Tu 7 z 8 na czele to środkowi, wyjątek to jedynie Kickert, który zresztą też czasami z PF staje się C.

10. Liczyłem w ubiegłym sezonie statystyki strzeleckie (formuły znajdziecie tutaj), teraz planuję większe zestawienie po 1. rundzie. Na razie krótki wycinek. Effective Field Goal Percentage, czyli statystyka uwzględniająca to, że trójki wpadają rzadziej, ale za to są więcej warte. Prowadzi Aleksandar Mladenović (Śląsk) 73,6% przed Jeremym Simmonsem (Polpharma) 73,1%, Łukaszem Koszarkiem (Trefl) 69,5%, Grzegorzem Arabasem (Polpharma) 69,2% i Pawłem Leończykiem (Czarni) 67,9%. Wyniki Koszarka i Arabasa są niesamowite, jak na graczy, którzy tak chętnie rzucają zza łuku.

11. True Shooting Percentage, czyli statystyka, która bierze pod uwagę nie tylko trójki, ale także premiuje zawodników często faulowanych i wykonujących rzuty wolne. Na czele Koszarek 73,0% przed Simmonsem 72,0%, Patrykiem Pełką (Politechnika) 71,9%, Michałem Rabką (Siarka) 71,8% i Mladenoviciem 71,7%.

12. Kolejna - tym razem strzelecka - pochwała Turowa. Aż pięciu zawodników ze Zgorzelca (Gustas, Cel, Wysocki, Edwards, Kickert) ma TS% powyżej 60, pięciu kolejnych (czyli w sumie dziesięciu) co najmniej 50. Dla porównania w Treflu to odpowiednio 3 i 6, w Zastalu 2 i 6, w Czarnych 3 i 8 (czyli wszyscy, którzy grali poza Kikowskim), w Anwilu 0 i 5 (najlepszy Szubarga 59,7%). Z drugiej strony: w Polpharmie czterech graczy ma powyżej 60%.

13. Zespołowo najwyższy TS% ma Turów (59,1%), za nim Trefl (58,6%), AZS (57,9%) i Czarni (57,5%). Na drugim końcu ŁKS (49,9%), Politechnika (53,3%) i Kotwica (53,9%).

14. Trzech rozgrywających w PLK ma średnio więcej niż 15 punktów, 5 asyst i mniej niż 3 straty na 40 minut. To Koszarek (20.1, 7.4, 2.9), Walter Hodge (Zastal, 18.2, 7.3, 2.4) i Josh Miller (Siarka, 21.3, 5.5, 1.3).

15. Siedmiu podkoszowych w PLK ma średnio więcej niż 15 punktów, 10 zbiórek na 40 minut i co najmniej 59 TS%. To Kirk Archibeque (ŁKS, 23.0, 12.5, 60.7), Rafał Bigus (AZS, 16.2, 12.4, 64.3), David Weaver (Czarni, 15.3, 10.1, 70.5), Patryk Pełka (Politechnika, 16.2, 10.8, 71.9), Aleksandar Mladenović (Śląsk, 26.1, 10.3, 71.7%), Gani Lawal (Zastal, 22.6, 15.7, 65.4) i Corsley Edwards (Anwil, 28.8, 11.7, 59.4). Trzech podkoszowych ma co najmniej 12 pkt, 6 zbiórek, 2 bloki i 55 TS%. To John Edwards, Mladenović i Jakub Parzeński (PBG, 16.1, 8.6, 2.4, 59.3).

16. Czterech graczy w PLK ma średnio więcej niż 9 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst na 40 minut. To JT Tiller (Siarka, 19.5, 5.2, 6.3), Jessie Sapp (Kotwica, 19.6, 6.1, 6.3), Krzysztof Szubarga (Anwil, 13.6, 5.1, 7.3) i Łukasz Wilczek (Politechnika, 9.2, 6.5, 9.8). Tylko trzech graczy ma co najmniej 10 pkt, 4 zbiórki, 4 asysty, 55 TS% i mniej niż 3 straty. To Koszarek, Krzysztof Szubarga (Anwil) i... Marcin Flieger (Zastal).

17. Nawet z takich danych można wyciągnać prawdziwe wnioski np. takie, że w Łodzi problemem jest głównie to, że gracze pudłują na potęgę, a Polpharma nie ma kłopotów z egzekucją w ataku, więc raczej z obroną.

18. Na kłopoty Kamiński. Wojciech Kamiński poprowadzi Polpharmę, Zoran Sretenović sam zrezygnował z pracy. Jestem przekonany, że sama zmiana będzie impulsem, który spowoduje poprawę grę, ale jak będzie wyglądała Polpharma długofalowo? I czy pozostanie w obecnym składzie z Grzegorzem Arabasem jako go-to-guyem? To pytania na razie bez odpowiedzi.

19. Dość liczb, czas na ludzi z krwi i kości. I mięśni. Gani Lawal (fot. Filip Niećkowiak) to obecnie największa gwiazda PLK. Możemy spierać się, czy najlepszy zawodnik, ale o nim mówi się najwięcej. Z jednej strony to trochę przykre, że chodzi o zawodnika, który w NBA rozegrał tylko 2 minuty. Z drugiej - to były 2 minuty niecałe 10 miesięcy temu, a gdyby nie lokaut, to Lawal szykowałby się teraz do wyjazdowego meczu Phoenix Suns w Memphis. Narzekającym, że trafił nam się taki lokautowy odpad przypomnę, że w trakcie poprzedniego lokautu nic nam się nie trafiło. Lawal nie jest niestety osobą, która mogłaby być medialną gwiazdą, nawet jeśli mamy na myśli media koszykarskie. Przetestowało go kilka osób i efekty są takie, że odpowiada półsłówkami, niewiele z niego da się wydusić. To może sugerować, że w ślad za muskulaturą i atletycznością nie poszedł intelekt, ale z drugiej strony plotki mówią o jego religijności i tym, że wręcz nie rozstaje się z Biblią. Nie wygląda na luźnego amerykańskiego koszykarza w stylu "drugs, basketball & rap".


20. Wobec pojawiających się wątpliwości odnośnie wymowy imienia Lawala polecam poniższe wideo.



21. Lawal twierdzi, że po powrocie do NBA będzie członkiem rotacji Suns. Czyli wygryzie Hakima Warricka, Channinga Frye'a lub Robina Lopeza. Odważnie.

22. Ostatnio pisałem o tym, że Mateusz Ponitka został najmłodszym graczem, który zdobył 21 punktów od 2000 roku i Szymona Szewczyka. Przemysław Karnowski chyba przeczytał i jeszcze przed 18 urodzinami zagrał swój najlepszy mecz w sezonie rzucając 16 punktów w Koszalinie. Zabrakło czterech "oczek", w tym jednego spudłowanego w końcówce wolnego, który dałby dogrywkę. W czwartek Siarka gra u siebie z Politechniką Ponitki, a Karnowski będzie miał 18 lat i 2 dni....

23. Tradycyjny raport rocznika 1993. W 8. kolejce 106 minut, w 9. kolejce 8 (nie grała Politechnika i Siarka), w sumie w sezonie 571. Jak było w poprzednich latach - możecie sprawdzić tutaj.

24. Uwaga nieligowa - podejrzewam, że wiele osób to przegapi, a już we wtorek rusza Eurochallenge, w którym zagra m.in. BK Niżny Nowogród mającego kolejny dobry (14.3 pkt, 3.9 zbiórki w lidze rosyjskiej i VTB) sezon Michała Ignerskiego. Pierwszy mecz na wyjeździe z Atomeromu Pecs. W grupie są także Chimik Jużny i BK Ventspils.

wtorek, 4 października 2011

Sezon 11/12: Tydzień II w 24 sekundy

(26.09.-2.10.2011)

1. Odwiedziłem w niedzielne popołudnie pożegnalne spotkanie Polonii 2011 Warszawa. Warto się tym pochwalić, bo oprócz mnie na trybunach (tych bocznych, za koszem nawet ich nie ustawiono) pojawiło się około 200 osób, w tym wiele bezpośrednio związanych z Fundacją. Zastanawiam się ilu widzów tego spotkania przyszło tam po prostu zainteresowanych koszykówką...


2. Sam mecz-zagadka (fot. Tomek Oniszk, www.rontom.pl) był po prostu starciem ekstraklasowego zespołu Politechniki prowadzonego przez Mladena Starcevicia z drugoligowymi rezerwami prowadzonymi przez Arkadiusza Miłoszewskiego występującymi w tym meczu w strojach Polonii 2011. Jedyny zawodnik zgłoszony do obu rozgrywek, Michał Michalak, wystąpił w pierwszej drużynie. Czas gry: 4x8 minut bez zegaru 24 sekund na akcję. 3. Zwyciężyła drużyna z ekstraklasy 73:50, chociaż do przerwy było tylko 27:25. Z całym szacunkiem dla rezerw taki wynik to głównie "zasługa" niezbyt żwawej gry drużyny z PLK (grającej na dodatek bez Leszka Karwowskiego). Być może plan był taki, żeby się nie "zabijać", bo trener Starcević nie wyglądał na zbyt nerwowego, a zawodnicy raczej stronili od twardej obrony. W ataku grali bardzo nonszalancko, ale i tak niewiele im było trzeba, żeby odskoczyć po przerwie. Seria trójek Marka Popiołka i Piotra Pamuły załatwiła sprawę.
4. A propos nonszalancji - Mateusz Ponitka w pierwszej połowy przestrzelił 4 (słownie: cztery) wsady, w tym dwa alley-oopy.
5. A propos przerwy - organizatorzy przygotowali "atrakcję". Zawodnicy zmienili stroje i w drugiej połowie ekstraklasowa Politechnika grała w strojach Polonii 2011, a rezerwy w strojach Politechniki. Wystarczyło, by skonfudować kilku przypadkowych kibiców i wprowadzić zamieszanie na tablicy wyników. Zawodnicy pozakładali koszulki z innymi numerami, faule nie bardzo się zgadzały, ale w zasadzie kto się tym przejmował? Chyba nikt.
6. Ze sportowego punktu widzenia bardziej interesowali mnie gracze rezerw z naciskiem na braci Marka i Kamila Zywertów. Rocznik 1996, wychowankowie Kormorana Sieraków. Bliźniaków trudno było rozróżnić, bo zawodnicy grali z innymi numerami niż w II lidze, do tego trzeba jeszcze dodać punkt 5. Obaj na tle starszych kolegów wyglądali jak mój 10-letni szwagier Adam i chociaż jestem przekonany, że jeszcze urosną, to częste wizyty na siłowni też będą konieczne. Oj będą... Koszykarsko? Obaj mieli problemy z wykończeniem akcji, pudłowali z dystansu, ale jeden wyróżniał się przeglądem pola zaliczając dwa efektowne podania, niestety niezamienione na asysty. Przypuszczam, że był to wyżej notowany w rankingu Polish Hoops Kamil, ale głowy nie dam.
7. Poza Zywertami ciekawą postacią jest lider tej drużyny Sebastian Kowalczyk. Rocznik 1993, prawie załapał się kadry Jerzego Szambelana. Pamiętałem go z niezłych występów w turnieju Madball Classic przeciwko Łukaszowi Koszarkowi, tu też można ocenić go pozytywnie jeśli chodzi o umiejętności indywidualne, gorzej z organizacją ataku i kreowaniem partnerów. Niezależnie od tego szkoda, że będzie grał tylko w II lidze.
8. Patrząc na Politechnikę II zastanawiałem się poważnie jakim cudem dzień wcześniej ograła w II lidze KS Pułaski Warka, nawet wzmocniona Michałem Michalakiem. Za tydzień gra u siebie z Unią Tarnów, planuję zobaczyć ten mecz, chociaż tam akurat nie spodziewam się wyniku "na styku".
9. W przerwie odczytano (ustami Marcina Widomskiego) list prezesa PZKosz Grzegorza Bachańskiego, który przeprosił za nieobecność, podziękował, pogratulował itd. itp. Po meczu Jarosław Popiołek, pomysłodawca i szef Fundacji Polonia 2011, podziękował Walterowi Jeklinowi i Mladenowi Starceviciowi, potem Jeklin podziękował Popiołkowi, Starcević nie podziękował nikomu ;-)
10. Gdy już wydawało mi się, że to koniec nagle okazało się, że będzie jeszcze konferencja prasowa z udziałem Jeklina i Popiołka. To akurat zabrzmiało trochę dziwnie biorąc pod uwagę liczbę dziennikarzy obecnych na meczu. Było trzech: Marek Cegliński, Rafał Juć i ja. Przez moment wyglądało na to, że konferencja może być spotkaniem 2 na 3, ale sztuczny tłok zrobili... zawodnicy i inni działacze (np. Józef Piekarzewski). Nie wiem, czy tak miało być, czy może to spontaniczna akcja, wyglądało to dość zabawnie.
11. Dostałem maila od Fundacji Polonia 2011 z informacją o meczu. Wszystko byłoby fajnie, ale wynik został pomylony (tzn. według maila wygrał młodszy zespół), a w składach poprzekręcano nazwiska i imienia. Są (w nawiasie poprawna forma): Marek (Marcin) Kolowca, Adam Meta (Mata), Maciej Łopiński (Łapiński) i Daniel Solecznikow (Solanikow). Moim zdaniem kompromitacja, choć oczywiście na małą skalę.
12. Jarosław Popiołek: "Człon 2011 nie był przypadkiem. Intencje co do efektu końcowego były jednak nieco inne. Fundacja powstała z myślą o realizacji programu, który miał posłużyć zbudowaniu silnego ośrodka młodzieżowego i zaplecza Polonii Warszawa. Zakładaliśmy, że potrzeba do tego okresu około 5 lat, co składało się świetnie z datą związaną z setną rocznicą Polonii Warszawa. (...) Mam niedosyt, chociaż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nasz projekt nie spotkał się z jakąkolwiek chęcią współpracy ze strony osób zajmujących się koszykówką w Polonii Warszawa. Szkoda z perspektywy klubu, bo dzisiaj mamy w Polonii to co mamy, a przecież to sekcja, która zdobywała najwyższe laury w polskiej lidze. Żal mi tego, bo kibicem Czarnych Koszul byłem, jestem i pozostanę. (...) Nawiązaliśmy bardzo sympatyczną współpracę z klubem AZS Politechnika Warszawska i de facto zakończenie projektu Polonia 2011 nie ma znamion czegoś co miałoby charakter negatywny. Wręcz przeciwnie. Jest tożsame z przejęciem całości przedsięwzięcia przez struktury AZS-u. (...) Nie traktuję tego momentu jako przedwczesnego. Było kilka momentów kluczowych, gdy wydawało się, że jesteśmy blisko celu w postaci włączenia w struktury Polonii. Pierwszy to dwa lata temu, gdy udało nam się awansować do ekstraklasy. Złożyliśmy propozycję połączenia, aby wprowadzać sukcesywnie młodych chłopców do koszykówki ekstraklasowej. Wtedy się nie udało. Druga próba, wymuszona okolicznościami, podjęta została kilkanaście dni temu, gdy okazało się, że z przyczyn od nas niezależnych w tym sezonie nie zagra w ekstraklasie zespół Polonii Warszawa. Ja wtedy ponownie zaproponowałem, by skorzystać ze stworzonego przez nas potencjału. Było za późno, żeby ratować ekstraklasę, ale wydawało mi się naturalne, żeby Polonia Warszawa zagrała chociażby w II lidze i rozpoczęła odbudowę. Zaproponowałem wystawienie naszego zaplecza pod szyldem Polonii Warszawa w II lidze. Propozycja spotkała się z brakiem odzewu, więc uznałem, że nie ma już sposobu na to, by w tej formule funkcjonować, zwłaszcza, że równolegle rozwijała się współpraca między Fundacją a Politechniką. Nie ukrywam jednak, że opcją numer 1 było zgłoszenie drugoligowej pod szyldem Polonii Warszawa."
13. Popiołek w trakcie pytań powiedzial, że ma jedną ważną uwagę, ale czeka na pytania, które go na to naprowadzą. Po chwili okazało się, że pytań już w zasadzie nie ma, więc stwierdził, że... sam sobie zada. O co chodziło? "Całkowity brak odzewu, jakiejkolwiek współpracy, zainteresowania ze strony władz miasta i to się odnosi zarówno do władz obecnych, jak i poprzednich. Oczywiście w pierwszej kolejności odnoszę to do sytuacji, która ma miejsce tu i teraz. Tak źle z warszawskim sportem, jeżeli chodzi o zainteresowanie władz dotyczące sportu wyczynowego w Warszawie nie było jeszcze nigdy. Warszawa jest jedyną stolicą w Europie, niedługo będzie jedynym miastem w Polsce, gdzie sport wyczynowy w wymiarze klubowym znalazł się na samym dnie. Ja przez ostatnie 5 lat nie spotykałem się z chęcią współpracy. Nie chodziło mi o uznanie dla moich zasług. Wydawało mi się, że tego typu działalność powinna być przez ośrodek miejski traktowana jako pewna szansa, na której można budować np. poparcie społeczne. Bardzo się w tym względzie rozczarowałem. Nie chcę mówić, że nie otrzymywaliśmy symbolicznego wsparcia ze strony Biura Sportu, ale od czegoś to Biuro Sportu jest. Ja doceniam takie inicjatywy jak Biegnij Warszawo i Maraton Warszawski i jako warszawiak jestem dumny, że takie imprezy się w mieście odbywają. Z drugiej strony wstyd mi za Warszawę w wymiarze dotyczącym obszaru działalności, który my prowadzimy. Jestem przykładem osoby, którą starano się zniechęcić. Jeżeli mi się nie udało, to może dzięki tego typu słowom uda się osobom, które przejmą ode mnie pałeczkę."
14. Fundacja Polonia 2011 zmieniła nazwę na Nasza Warszawa i nadal pozostanie przy sporcie, zajmie się teraz m.in. organizacją obchodów 100-lecia Polonii.
15. Popiołek przedstawił szefa Politechniki Warszawskiej, który będzie teraz nadzorował zespół. A raczej nie "który" tylko "która", bo to pani Jolanta Dolecka. Najpierw werbalnie podpisała się pod gorzkimi słowami Popiołka na temat władz miasta, a potem z uśmiechem... zaprosiła na inaugurację sezonu. Popiołek dodał: "9 października to dzień wyborów, więc mam nadzieję, że dokonają państwo właściwego wyboru."
16. Dopiero wracając z meczu zorientowałem się (po sporej grupie kibiców w środkach komunikacji mieskiej), że równolegle z pożegnaniem Polonii 2011 grali piłkarze Legii. Nie wiem, czy to zamierzona czy przypadkowa koincydencja czasowa. Jeśli zamierzona, to dziwię się, bo Popiołek wyraźnie liczył na trafienie ze swoim wystąpieniem do mediów, a tych mogłoby być więcej w innym terminie.
17. Niemal zapomniałbym - w hali na Kole zobaczyliśmy nowy zespół cheerleaders, którego nazwy niestety nie pamiętam. Układy i stroje można uznać za odważne, prawie jak Red Foxes, z tym, że zamiast czerwonych szpilek były białe trampki. Nie wiadomo, czy dziewczęta pokażą się w niedzielę na Torwarze.
18. Z innych informacji koszykarskich w tym tygodniu - Alesowi Pipanowi skończył się kontrakt z PZKosz, ale prezes Bachański zapewnia, że ma zostać przedłużony do 2013 roku. Czy to dobra decyzja? Już pisałem, że tak, zdanie podtrzymuję.
19. Na razie nie ma żadnych informacji na temat asystentów Pipana, ale liczę na to, że obok Mladena Starcevicia w sztabie znajdzie się ktoś jeszcze. Może dobrym pomysłem byłby Wojciech Kamiński, który jako jedyny z trójki mógłby poświęcić się pracy przez cały sezon?
20. W Łodzi odbył się turniej finałowy mistrzostw Polski 3x3. Wygrała drużyna z Gdańska z dwoma drugoligowcami w składzie. Paweł Pawłowski w sobotę w meczu Żurawia Gniewino miał 27 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty, a potem starczyło mu energii, by pojechać do Łodzi i wraz kolegą klubowym Pawłem Strychalskim oraz Jakubem Danjumą i Maciejem Austenem powalczyć na ulicznym boisku. Brawo.
21. W turnieju w Łodzi zagrała także drużyna z Michaelem Ansleyem w składzie. Odpadła w eliminacjach. Szkoda. "Były gracz NBA mistrzem Polski w streetball" - to tekst na główną stronę ESPN.
22. Info transferowe z Trefla - nowa jedynkodwójka niekoniecznie pojawi się przed pierwszym meczem PLK.
23. W Sopocie nadal przebywa Mike Cook. Nie, Trefl nie chce go zatrzymać mimo kontuzji. Cook uszkodził sobie kolano w ostatnim dniu testów, po których miał zostać odesłany do domu. Trefl zdecydował się pomóc mu w rehabilitacji, chociaż zawodnik nie miał kontraktu, a mówiąc wprost: klubu koszykarsko już Cook nie interesuje. Dziwne zachowanie jak na PLK, prawda?
24. 11 października odbędzie się losowanie fazy grupowej Europucharu z PGE Turowem Zgorzelec. W którym koszyku znajdą się wicemistrzowie Polski? W drugim albo trzecim, z naciskiem jednak na trzeci...

sobota, 20 marca 2010

Czy Kamiński ma rację?

Trochę spóźniony jest to wpis, ale przez ostatnie kilka dni byłem w pracy (w przenośni oczywiście) zasypany żużlem. A w środę byliśmy świadkami drugiej w tym sezonie derbowej konfrontacji w stolicy. Polonia 2011 wygrała z Polonią Azbud 93:86 i zachowała szanse na utrzymanie w ekstraklasie. Wynik wynikiem, ale ciekawe rzeczy działy się na konferencji prasowej.

Trener Polonii Azbud Wojciech Kamiński powiedział (także do posłuchania na plk.pl): "Jak gramy z Prokomem czy Anwilem i czujemy doping, to gra nam się łatwiej. W meczu z Polonią 2011 nie mamy żadnego wsparcia, a przecież prawdziwy kibic Polonii, "Czarnych Koszul", powinien wiedzieć, komu dopingować. Brakowało nam tego dopingu, graliśmy jak w teatrze."

Michał Owczarek twierdzi, że Kamiński ma rację. Teoretycznie tak, bo w Barcelonie w podobnej sytuacji nikt nie miałby wątpliwości komu kibicować. Ale Kamiński nie bierze pod uwagę, że jego klub ma (i miał w poprzednich latach) bardzo małą grupkę fanów - w przeciwieństwie do Barcelony. Tam nawet jeśli część wolałaby wspierać Fundację Barcelona 2011, to reszta pozostałaby przy Barcelonie. Tutaj te kilkanaście osób, które zajmują się dopingiem. I już w zeszłym sezonie było widać, że sytuacja jest nienormalna, bo na meczach Polonii Azbud w PLK i na meczach Polonii 2011 w I lidze można zobaczyć te same twarze i posłuchać tych samych okrzyków (np. "tylko Polonia, w Warszawie tylko Polonia"). Teraz, gdy obie drużyny są w ekstraklasie nic się nie zmieniło w tej kwestii, tyle, że nieco więcej osób może to zauważyć. Na pierwszych derbach ponoć (bo nie byłem) dopingowano i jednych i drugich. Tym razem, w ramach protestu przeciwko nieudanej fuzji latem i wrogim stosunkom, nie dopingowano nikogo. "Kamykowi" się to nie spodobało, bo w meczach przeciwko innym rywalom w hali na Kole jest głośno. Ma do tego prawo, ale trochę sam sobie szkodzi. Nie zdziwię się, jeśli tych kilkunastu kibiców teraz się obrazi i na następnym spotkaniu - już nie z Polonią 2011 - znowu będzie cicho. A ponoć doping tak bardzo "Czarnym Koszulom" pomaga...