Pokazywanie postów oznaczonych etykietą III liga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą III liga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXXI w 24 sekundy

16-22.4.2012

1. Tak wyglądała ostatnia akcja czwartej kwarty meczu Zastalu z Czarnymi.



2. Faul czy nie? Wygląda na to, że tak, ale 100% pewności nie mam.

3. Rzucający Stanley Burrell o tej akcji: Chciałem wejść pod kosz, ale ostatecznie rzucałem z półdystansu. Nie wiem, może mogłem podjąć inną decyzję. Byłem podwojony, więc ciężko było mi trafić. Szkoda, na pewno szkoda tej akcji. Nic o przewinieniu. Z drugiej strony - nikt go o to nie zapytał.

4. Nie zdziwię się, że sędzia nie widział, nie będę też zdziwiony, jeśli bał się niepopularnej decyzji, ale nie oznacza to, że nie powinien odgwizdać przewinienia, jeśli kontakt ręki Marcina Sroki z ręką Burrella faktycznie nastąpił.

5. W NBA władze ligi często ustosunkowują się w oficjalnym komunikacie do takiej kontrowersyjnej decyzji, czasem przyznają, że arbiter się pomylił. U nas? PLK.pl milczy.

6. To była bardzo ważna decyzja, Czarni mogą czuć się pokrzywdzeni, ale z drugiej strony - mają 100 innych przyczyn porażki. Jedną z nich wymienia Dainius Adomaitis. -Pięciu naszych zawodników zatruło się i zamiast w nocy spać, siedziało na kiblu... Zawsze, gdy jeździliśmy do Zielonej Góry stawialiśmy przy tej samej restauracji i jedliśmy obiad. Za każdym razem wszystko było w porządku, przychodzą play-offy i dostajesz taką niespodziankę. Cóż, takie jest życie – powiedział trener Czarnych.

7. Uros Mirković, który trafił dwie kluczowe trójki w dogrywce, ma 6/10 zza łuku w crunchtime w tym sezonie. 20/59 poza nim.

8. Walter Hodge twierdzi, że Zastal stać na finał. Odważne, bo w ewentualnym półfinale zagrają prawdopodobnie z Prokomem. Z drugiej strony - słyszałem (anonimowo) od kilku graczy ekip ćwierćfinalistów, że najbardziej boją się Zastalu. Bo nie wiadomo czego się spodziewać.

9. Przemysław Frasunkiewicz zdobył 17 punktów dla Prokomu na inaugurację play-off. Po raz ostatni tyle “oczek” rzucił dwa lata temu... także w pierwszym meczu ćwierćfinału. Wtedy jego Polonia Warszawa odpadła po 0-3 z Anwilem Włocławek.

10. Piotr Szczotka został uznany przez trenerów klubów PLK najlepszym obrońcą ligi. Kontrowersyjne, krytykowane, ale co ciekawe - statystyki są po jego stronie i ten wybór da się obronić.

11. Zrobiłem szybką sondę wśród kilkunastu koszykarzy, dziennikarzy, kibiców i opróćz Szczotki oraz Allena najczęściej wymieniano nazwiska Łukasza Wiśniewskiego, Darnella Hinsona, Krzysztofa Roszyka, Adama Hrycaniuka. Motiejunasa podała tylko jedna osoba, co potwierdza, że talent ofensywny czasem przyslania umiejętności defensywne. A przecież Litwin to naprawdę dobry obronca.

12. Przy okazji obliczeń do linka z pkt 11 natrafiłem na ciekawą statystykę - Prokom z Adamem Hrycaniukiem zdobywa średnio 13 punktów więcej na 100 posiadań niż bez niego. “Bestia” jest najlepszy w tej statystyce.

13. Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej zapowiedzi play-off, to polecam serię analiz i opinii na PolskiKosz.pl. Można porównać wypowiedzi ekspertów z tym, co się dzieje na boisku.


14. 




Nie przypuszczałem, że nadejdzie tydzień, w którym jedynym meczem obejrzanym na żywo będzie widowisko w tej właśnie hali. Zgadniecie kto tam gra? No tak, plansza na ścianie wszystko zdradza...

15. Do Piaseczna ściągnęła mnie w sobotnie popołudnie właściwie jedna rzecz - bliska odległość od warszawskiego Ursynowa. W ten sposób lider grupy C II ligi wygrał nierówną batalię z turniejem o awans do tejże ligi na Bemowie. Jeśli PWiK awansuje do I ligi, to może być interesującą propozycją dla najbardziej zapalonych kibiców koszykówki w stolicy. Owszem - dojazd (poza godzinami szczytu) komunikacją miejską pod halę z centrum zajmuje przy odpowiednim zgraniu metra i autobusu niecałe 50 minut. Dla porównania OSiR Koło 25 minut, OSiR Bemowo 40 minut, hala w Pruszkowie 50 minut, Arena Legionowo ponad godzinę. Tyle tylko, że nie każdy mieszka w centrum i z południowej części miasta łatwiej się dostać do Piaseczna niż na Bemowo czy Koło.

16. Atmosfera na meczu zrobiła wrażenie typowego spotkania tego szczebla rozgrywek. Kilkuosobowy fanklub, dowcipne okrzyki pod adresem sędziów i słyszalne odgłosy butów koszykarzy. Po chwili zdałem sobie sprawę, że całość wcale dużo nie różni się od tego, co działo się podczas meczów Politechniki w ekstraklasie, szczególnie tych przeciwko słabszym rywalom. Nie było cheerleaderek i ścianki wspinaczkowej za koszem, trybuny mniejsze, ale liczba widzów i meczowa otoczka podobna. Nawet spiker ten sam - pan "Minuta Osiem" Zięba.

17. Sam mecz PWiK z Handlopexem AZS Politechnika Rzeszowska był “letni”. Gospodarze męczyli się tylko przez kilka minut pierwszej kwarty (gdy wynik oscylował wokół remisu) i kilka minut trzeciej (gdy goście z -20 doszli na -8). Poza tym kontrolowali wydarzenia na boisku dominując przede wszystkim ofensywnie - kontratakami i prostymi akcjami rozbijali obronę przeciwnika. Nie wiem, czy to kwestia słabości rzeszowian, ale wyglądali jak... drugoligowi Phoenix Suns. Mieli nawet swojego Steve’a Nasha, czyli Andrzeja Paszkiewicza (choć zupełnie niepodobny do Kanadyjczyka).

18. Żałuję, że spotkanie nie było bardziej zacięte, bo moglibyśmy obejrzeć dłuższe “show” Todora Mołłowa. Trener PWiK żywo komentował każdą decyzję sędziowską, biegał momentami po boisku i... obyło się bez przewinienia technicznego. Tymczasem “technikiem” ukarano jednego z rezerwowych AZS-u, który krzyknął “faul”. Cóż...

19. W Handlopeksie środkowym jest znany nawet z PLK Piotr Miś. Weteran oczywiście prezentuje formę daleką od czasów np. Polpaku Świecie, gdy zasłynął tytułem newsa na PolskiKosz.pl “One Miś show!”, ale być może bardziej cierpi na tym, że nie wszyscy koledzy potrafią podać mu piłkę w strefę podkoszową. Pewnie mógłby spokojnie notować statystyki w okolicach double-double jeden szczebel rozgrywkowy wyżej.

20. Słyszałem o zawodnikach, którzy wykonują rzuty wolne nie stojąc na wprost kosza, ale przed sobotą nie widziałem takiego gracza na żywo. Krzysztof Banyś, rozgrywający z Rzeszowa wzbudził wesołość na trybunach, tym bardziej że pudłował.

21. Do słowniczka zaczepek w stosunku sędziów dołącza piaseczyńskie: "Kapeć, jak gwiżdżesz? To nie pimpong!"

22. Widziałem w tym sezonie po kilka spotkań wszystkich grup II ligi i C po raz kolejny wydaje się zdecydowanie najsłabsza. Nic nie ujmując PWiK to w konfrontacji z Openem Pleszew, Śląskiem Wrocław, Stalą Ostrów Wlkp. stawiam ich na samym końcu. Inna sprawa, że ich przewaga nad konkurencją jest miażdżąca. Pogrom AZS-u nie był jednorazowym wybrykiem.

23. Tymczasem w grupie A i B sensacje - Open i Śląsk przegrywają 0-1 po pierwszych, domowych meczach półfinałów. Końcówka spotkania we Wrocławiu możecie zobaczyć poniżej. Nie ma tam “kluczowej” straty Radosława Hyżego, można za to obejrzeć zwycięskie punkty prudniczan.



24. Do grupy C najprawdopodobniej dołączy Legia Warszawa, która awansowała do II ligi wygrywając turniej w swojej hali na Bemowie. Tym razem nie byłem na żadnym meczu z przyczyn różnych, w tym m.in. nagłego wycofania się kierowcy w niedzielę. Swoje impresje spisał Łukasz Cegliński. Z większością się zgadzam, o czym pisałem już wcześniej. Nie wiem co Łukasz miał na myśli pisząc “powalczyć w II lidze”, ale trudno mi wyobrazić sobie tę Legię grającą za rok o awans na zaplecze ekstraklasy. Nawet bezradny w półfinale Handlopex AZS byłby dla warszawian rywalem trudnym do pokonania.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXIX w 24 sekundy

2-8.4.2012

1. Trwa niesamowita rywalizacja o to, w której hali na meczu PLK pojawi się mniej kibiców. Łódź i Warszawa idą "łeb w łeb". ŁKS oficjalnie mógł się pochwalić liczbą 150, Politechnika była blisko jeszcze lepszego osiągnięcia podczas spotkania z PBG Basketem Poznań. W momencie, gdy sędzia podrzucał piłkę po raz pierwszy na trybunach było 114 kibiców. Albo inaczej - 114 osób, które wyglądały na kibiców. Nie legitymowałem wszystkich, być może ktoś był zaproszonym oficjelem, przedstawicielem sponsora, skautem itd. Ta grupa rosła w trakcie meczu i osiągnęła ponad 150 m.in. dzięki prezesowi PLK Jackowi Jakubowskiemu.

2. Użyłem powyżej słowa "oficjalnie", bo 150 to liczba z raportów meczowych przesyłanych do PLK, czyli tak naprawdę liczba rozprowadzonych wejściówek - sprzedanych i rozdanych (np. wśród zawodników) biletów, zaproszeń. Część z nich mogła zostać niewykorzystana, nie wykluczam też, że ktoś może wejść bez biletu/zaproszenia, ale tych pierwszych jest zapewne więcej. Co z tego wynika? Ano to, że zazwyczaj oficjalna liczba widzów jest nieco zawyżona. Inna sprawa, że 150 w Atlas Arenie wygląda zdecydowanie bardziej efektownie niże 150 na Kole.

3. Mladen Starcević nie prowadzi już drużyny Politechniki, chociaż nikt go... nie zwolnił. Po prostu odsunięto go od zespołu dając stanowisko pierwszego trenera Arkadiuszowi Miłoszewskiemu.

4. Miłoszewski: Nie doszukiwałbym się w tym drugiego dna. (...) Wspólnie ustaliliśmy, że teraz ja dostanę szansę. Wybaczcie, ale nie wierzę w te słowa.

5. Sama zmiana nie byłaby głupim pomysłem, gdyby nie podteksty. Komuś najwyraźniej nie spodobała się postawa Starcevicia, który stał murem za zawodnikami i walczył o ich interes (czytaj: głównie pieniądze). Tym kimś zapewne jest Jarosław Popiołek, od niedawna nowy-stary prezes KSP PL 2011 (dawniej Polonia 2011).

6.W całej sytuacji Starcević zachował się z klasą, czemu w ogóle się nie dziwię. Mógł się obrazić, mógł "olać" sprawę, ale widać, że zżył się z drużyną, graczami i nadal pomaga trenerowi Miłoszewskiemu w jej prowadzeniu. Brawo.

7. Osobiście podejrzewam, że z duetu Starcević - Popiołek na całym "zamieszaniu" lepiej wyjdzie ten pierwszy. Nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowej pracy np. w roli jednego z asystentów w Prokomie. A Popiołek będzie musiał "posprzątać", rozliczyć długi itd. itp.

8. Biednemu wiatr w oczy... Politechnika musiała zapłacić karę, bo część zawodników (ta "nowa") występowała przez kilka spotkań bez nazwisk na koszulkach.

9. Kilka zdań sportowo o spotkaniu Politechnika - PBG. Mimo wcześniejszych obiekcji nie był to kiepski mecz, nie brakowało emocji, efektownych akcji i walki. Najlepiej na boisku prezentował się Mateusz Bartosz, podkoszowy PBG, który wcześniej uczył się koszykówki także w Warszawie. Bartosz po kilku słabszych występach zaliczył 20 punktów, 14 zbiórek i dwa megawsady nad rywalami. Być może przyczyną świetnej postawy zawodnika dwojga imion była obecność na trybunach głośnego dwuosobowego żeńskiego fanklubu?

10. Jakub Parzeński nie miał wsparcia od "prywatnych" kibiców, ale rozegrał chyba najlepsze spotkanie w sezonie. 21-latek umial znaleźć się pod koszem, wykorzystać podanie od kolegi, dobrze radził sobie w defensywie, a przede wszystkim w jego ruchach było więcej agresywności. Momentami na tle podkoszowych Politechniki wyglądał profesorsko, inna sprawa, że Politechnika podkoszowych praktycznie nie ma. Filip Nowicki i Damian Cechniak (nie grał) nie prezentują na razie poziomu nawet I ligi, Patryk Pełka to czwórka, a Michał Nowakowski trójko-czwórka. Tak czy siak - u Parzyka juniora widać pozytywną zmianę.

11. Milija Bogićević, trener PBG Basketu, wspomniał, że Parzeński przed tym sezonem nie przeszedł odpowiedniego okresu przygotowawczego z powodu problemów z wydostaniem go z Włoch. Powiedział też, że w przyszłym sezonie widzi Parzeńskiego jako jedną z podstawowych postaci w zespole. Tutaj pojawiają się jednak dwa znaki zapytania - czy PBG zagra i czy Bogićević pozostanie trenerem?

12. W Poznaniu szykują się na pozostanie w ekstraklasie, chociaż raczej spodziewają się zespołu niskobudżetowego (w takim faktycznie Parzeński mógłby być starterem). Dlatego klubowi bardzo zależało, żeby nie skończyć sezonu na 13 lub 14 miejscu. Warto przypomnieć, że według regulaminu drużyna, która w dwóch kolejnych sezonach zajmie jedno z dwóch ostatnich miejsc w ekstraklasy, może zostać z niej wyrzucona.

13. Robert Terlecki chce utworzyć zespół ekstraklasy w Lublinie.

14. Lublin jest dobrym miejscem dla ekstraklasy, koszykówka jest tam popularna i jeśli tylko sponsor ma być tak mocny jak zapowiada biznesmen, to warto przyjąć ten klub. Tyle tylko, że czasu jest niewiele (dwa miesiące) i warto byłoby już poznać trochę szczegółów.

15. Jestem ciekaw, czy Terlecki ostatecznie dogada się z jednym z aktualnych lubelskich klubów (pierwszoligowy Start, drugoligowe Novum). Mam wątpliwości, czy Start ze swoją szkoleniową piramidą młodzieży i nowym sponsorem zgodzi się na oddanie marki komuś z zewnątrz. Przecież nie chodzi o sponsora, tylko o kogoś, kto miałby przejąć drużynę i znaki handlowe na własność. A Start - w przeciwieństwie do Novum - istnieje od wielu lat i ma za sobą bogatą historię.

16. Terlecki wcześniej ponoć "romansował" już z Toruniem, ale w tym mieście władze miejskie nie były tak chętne do współpracy. Piszę o tym, by pokazać, że względy rodzinne czy sentyment (studia w Lublinie, rodzice urodzeni w tym mieście) mogą nie być jedynym motywem jego działania.

17. Nieoficjalnie - tą perełką z MP do lat 20, o której mówi Terlecki miałby być Grzegorz Grochowski, rozgrywający reprezentacji rocznika 1993, obecnie w MKS-ie Dąbrowa Górnicza.

18. Adam Waczyński z Trefla w trzech spotkaniach przeciwko Anwilowi w tym sezonie zdobywał średnio 19.7 punktu. Przed czwartym powiedział, że może nie rzucić ani jednego, byle drużyna wygrała. I słowo ciałem się stało.

19. Dziwaczna sytuacja w meczu Energa Czarni Słupsk - Asseco Prokom Gdynia. Cytuję: W 38. minucie po przewinieniu technicznym trenera Czarnych Dainiusa Adomaitisa gracz Prokomu Michael Kuebler wykonywał dwa rzuty wolne. Trafił oba, lecz przez pomyłkę do wyniku został dodany tylko jeden punkt. Gra toczyła się dalej, spotkanie zakończyło się przy rezultacie 75:73 dla Prokomu, ale na konferencji prasowej komisarz zawodów Ryszard Łabędź poinformował, że wcześniejszy celny rzut Kueblera został zaliczony, a wynik zmieniono na 76:73.

20. Kluczowe pytanie - czy rzut Kueblera został zapisany w protokole jako niecelny? Czy może po prostu tablica i statystycy się pomylili, a po tradycyjnej konsultacji z protokołem okazało się, że wynik powinien być inny? PLK.pl podaje, że punktu nie zanotowano w protokole, więc został on później przepisany. Szczerze mówiąc nie wiem, czy przepisy pozwalają na takie rozwiązanie, widocznie jest jakiś "kruczek", który na to pozwala. Chętnie sprawdziłbym u bohatera (komisarza Ryszarda Łabędzia, nie Kueblera) sytuacji, ale... stwierdziłem, że lepiej niech spokojnie spędzi święta Wielkanocne :-)

21. Po przeczytaniu kilku relacji z wydarzenia moim prywatnym zdaniem gradacja winy w tej sytuacji wygląda tak: największą ponosi obsługa stolika, mniejszą komisarz, a sędziowie boiskowi praktycznie żadnej.

22. Winni mieli szczęście w nieszczęściu. Po pierwsze - brak transmisji w telewizji, po drugie - święta, po trzecie - trzy dni do następnej kolejki. Skandal (a raczej skandalik) szybko zostanie zapomniany. I przede wszystkim - jeden punkt nie zmienił zwycięzcy. Wyobraźcie sobie, gdyby Burrell trafił ostatni rzut, zawodnicy szykują się na dogrywkę, a tu... konsternacja przy stoliku. Albo Czarni wygrywają jednym punktem...

23. Legia Warszawa turniej finałowy o awans do II ligi zagra u siebie. Mam nadzieję, że wcześniejsze wątpliwości odnośnie bezpieczeństwa w hali na Bemowie pozostaną tylko wątpliwościami.

24. Ciekawsza sprawa z drugim turniejem - najpierw PZKosz ogłosił, że odbędzie się w Częstochowie. Organizatorzy rozpoczęli organizację (rezerwacja noclegów, hali) i wkrótce dowiedzieli się, że... jednak zagrają w Tychach.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Sezon 11/12: Tydzień XXVIII w 24 sekundy

26.3-1.4.2012

1. Najważniejszą informacją dotyczącą PLK w ubiegłym tygodniu nie jest wygrana Anwilu z Prokomem, nie są potwierdzone transfery liderów Politechniki, ale proponowane zmiany regulaminowe.

2. PLK chce do minimum budżetowego w wysokości 2 milionów złotych dołożyć minimalną kwotę (około 600-800 tys. złotych) wydawaną na kontrakty zawodników. Pomysł spóźniony o rok, ale moim zdaniem dobry. Osobiście zrezygnowałbym w tej sytuacji z minimalnego budżetu, który biorąc podaną wcześniej sumę "wytworzy się sam". I nie przeszkadza mi, że będzie o kilkaset tysięcy niższy niż 2 miliony.

3. Wątpliwości dotyczących minimum kontraktowego rzecz jasna nie brakuje. Czy całą sumę trzeba "wydać" (w sensie zakontraktowanych graczy) przed sezonem? A jeśli nie, to co się stanie, jeśli klub nie uzupełni braków w trakcie sezonu? Jakie kary go spotkają? Co zrobić w sytuacji, gdy klub będzie chciał zwolnić zawodnika w trakcie rozgrywek? Czekam na szczegółowy projekt.

4. Liga chce też dodatkowego terminu weryfikacji w trakcie sezonu. Jestem ciekaw, jak kluby sobie z tym poradzą, skoro w proponowanym terminie (na przełomie roku) większość ma przejściowe trudności.

5. Niezależnie od szczegółów - mam wrażenie, że gdyby nowe regulacje były wprowadzone przed obecnym sezonem, to sytuacja Politechniki być może wyglądałaby podobnie, ale przynajmniej klub mógłby zostać ukarany. Obecnie wszystkie długi należą do KSP PL 2011 (skąd gracze byli wypożyczeni), więc PLK ma związane ręce. Oczywiście związane także częściowo przez inne regulacje albo ich brak...

6. Jeśli jesteśmy już przy temacie KSP PL 2011 - na szczęście spór tej spółki z Mateuszem Ponitką i Piotrem Pamułą został rozwiązany. PZKosz wydał listy czystości, obaj mogą grać i zapomnieć o Warszawie... Oj nie tak szybko. Odzyskiwanie długów potrwa pewnie jeszcze nie tydzień i nie miesiąc.

7. Mecz tygodnia w ekstraklasie to spotkanie we Włocławku, gdzie Anwil wygrał z Prokomem 66:55. Metamorfoza mistrza była zdumiewająca - z zespołu, który rozgromił Turów i Trefl w drużynę, która zagrało miękko w Hali Mistrzów.

8. Anwil zrobił z tego widowiska bitwę, a goście wyglądali jakby nie bardzo chcieli się bić. Dla obu ekip to pożyteczna lekcja - Anwil raczej nie wygra z Prokomem, jeśli zdecyduje się na radosną ofensywną koszykówkę. Prokom musi spodziewać się tak twardej gry w decydujących momentach sezonu.

9. Krzysztof Szubarga trafił 5 trójek na 8 prób i ma 41% skuteczności zza łuku w tym sezonie. Czy możemy w końcu zapomnieć o ciągnącej się za nim z niewiadomych przyczyn opinii "gracza bez rzutu"?

10. W Prokomie nie zadebiutował Mateusz Ponitka, choć po meczu trener Andrzej Adamek pewnie trochę żałował, że nie zabrał go do Włocławka. W zespole gości brakowało na obwodzie kogoś, kto zagrałby w stronę kosza zamiast szukać cały czas pozycji na obwodzie.

11. Donatas Motiejunas zakończył mecz z 3/14 z gry, w czym duża zasługa Seida Hajricia, który od pierwszych minut wybił go z rytmu. Te kilka łatwych, ale spudłowanych rzutów Litwina w późniejszej fazie meczu to być może nie zasługa defensywy akurat w danym momencie, ale wcześniejszego "dręczenia" Motiejunasa.

12. Brandon Hazzard z Polpharmy zdobył 45 punktów w 30 minut w spotkaniu z ŁKS-em. Wynik robi wrażenie tyle tylko, że mecz był o pietruszkę.

13. Według relacji z Łodzi - trener Polpharmy Wojciech Kamiński wziął czas 5 sekund przed końcem (przy prowadzeniu 96:83), by ustawić akcję na rzut Hazzarda z dystansu. Wyobrażacie sobie coś takiego w "poważnym" meczu?

14. Legia Warszawa zorganizowała turniej półfinałowy o awans do II ligi w hali OSiR-u Bemowo. Pierwsze wrażenie - szok. Ostatni raz byłem na meczu w tym obiekcie około 2003-2004 roku, gdy dookoła dosłownie nie było nic. Teraz stoi tam blok obok bloku obok bloku. Cóż, znak czasów.

15. Spodziewałem się wielu decybeli i się nie zawiodłem, aczkolwiek nie wiem czy można nazwać to dopingiem dla koszykarzy. Podczas piątkowego spotkania z Notecią 2020 Inowrocław zainteresowanie kilkudziesięciu kibiców wydarzeniami na parkiecie było znikome, by nie powiedzieć żadne. Śpiewy i tańce robią wrażenie, chociaż to kompletnie nie moja bajka. Nie wiem jak to odbierają zawodnicy, nie zdziwię się, jeśli im to bardziej przeszkadza niż pomaga.

16. W sobotę w trakcie meczu Legii z Basketem Piła zainteresowanie spotkaniem było na o wiele wyższym poziomie. Można to tłumaczyć na różne sposoby - "młyn" gospodarzy był dwa razy większy, wynik bliżej remisu, a po drugiej stronie hali pojawiło się kilku kibiców z Piły. Niestety to "zainteresowanie meczem" polegało w dużej mierze na prostych wulgarnych okrzykach na temat miasta przeciwnika i pokazywaniu obraźliwych gestów w kierunku zawodników rezerwowych Basketu na co zresztą ci ostatni odpowiadali tym samym.

17. Legia na szczęście wygrała to spotkanie. Napisałem "na szczęście" w obawie o to, czy 3 (słownie: trzech) ochroniarzy potrafiłoby zapanować nad sytuacją, gdyby ktokolwiek próbował wytłumaczyć koszykarzom gości, że nie wypada im się cieszyć. Radości kibiców Legii nie potrafili/nie próbowali/nie chcieli powstrzymywać, więc już kilka sekund po ostatnim gwizdku na środku parkietu skakało z radości kilkudziesięciu fanów.

18. Zostawiając na boku wydarzenia pozaboiskowe - sportowo mecz Legia - Basket był z całą pewnością wart obejrzenia. Gospodarze mieli na początku czwartej kwarty 17 punktów przewagi, ale nawet mimo takiego prowadzenia cały czas nie mogli sobie poradzić z obroną strefową przeciwnika. W czwartej kwarcie spudłowali 11 kolejnych rzutów z dystansu, trafił dopiero Łukasz Zajączkowski, gdy to Basket prowadził 55:54. Ostatnia akcja przy wyniku 57:56 dla Legii wyglądała kuriozalnie - najpierw legionista Paweł Podobas w ogóle nie trafił w obręcz, pod drugim koszem Łukasz Krzemiński stracił piłkę, by za moment ją odzyskać i... spudłować w prostej sytuacji. Legionista Piotr Nawrot zebrał i podał... w ręce rywala Arkadiusza Urbasia, który równo z syreną rzucał z połowy boiska. Niecelnie.

19. Basket sam jest sobie winien, bo dzień wcześniej potraktował spotkanie z UKS-em Kielno w kategoriach "wygramy na luzie". Przez 30 minut przegrywał minimalnie, a w głowach koszykarzy z Piły zapewne była myśl "spokojnie, jeszcze dużo czasu". Gdy wyszli na prowadzenie, to... rozluźnili się jeszcze bardziej, a przeciwnik to wykorzystał.

20. Grającym trenerem Basketu jest były reprezentant Polski Piotr Ignatowicz. W pierwszym meczu - chociaż był w stroju - nie wystąpił, w dwóch pozostałych zagrał. Nie przypominał w niczym zawodnika, który na początku XX wieku latał nad koszami w ekstraklasie. Kontuzje i operacje kolan zrobiły swoje. Ignatowicz obecnie najchętniej rzucał z dystansu, a bardziej niż w ataku był przydatny w obronie, gdzie jego doświadczenie było widać na pierwszy rzut oka.

21. Tak kiedyś fruwał Ignatowicz.



22. UKS Kielno prowadzi Karol Miecznikowski (kilka sezonów w ekstraklasie w Polpharmie), a awans tej drużyny do finału to duża sensacja. W składzie nie ma żadnego gracza, który występowałby wcześniej w poważnej roli na wyższym szczeblu. Żadne nazwisko nie obiło mi się wcześniej o uszy (jedyny taki przypadek wśród 16 półfinalistów). Kielno to wieś licząca 1000 mieszkańców. Jeśli wystąpi w II lidze, to będzie najmniejszą miejscowością na ogólnopolskim szczeblu rozgrywek.

23. Noteć 2020 Inowrocław jest częściowym sprawcą późniejszych... niepowodzeń Legii. Gospodarze łatwo rozgromili Noteć 100:70 w piątek, ale szybko okazało się, że drużynę z Inowrocławia stać na więcej. Co się stało pierwszego dnia? Noteć przyjechała na ostatnią chwilę, zespół miał ponoć problemy ze... zorganizowaniem busa na wyjazd. Trzecioligowa rzeczywistość.

24. W turnieju finałowym Legia i UKS Kielno zagrają z GTK Gdynia i PBG Basket Junior Poznań. Możliwe, że turniej odbędzie się w Warszawie, ale czy to dobry pomysł biorąc pod uwagę, że zagra zespół z Poznania?

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Sezon 11/12: Tydzień XIII w 24 sekundy

12-18.12.2011

1. Postanowiłem wrócić do chronologicznego pisania 24 sekund. Pomoże mi w tym tworzenie wpisu systematycznie przez cały tydzień, a nie całości w poniedziałek. Uznajmy ten podpunkt za informacyjno-techniczny.

2. Ligowy grudzień w Warszawie na całego. W środę Politechnika w zaległym meczu podejmowała AZS Koszalin. Liczyłem po cichu (baaardzo cichutko) na przełamanie, ale realnie patrząc należało się spodziewać, że prowadzony od niedawna przez Andreja Urlepa zespół gości nie pozwoli sobie na wpadkę w stolicy. Pogromu się nie spodziewałem, a chyba tak należy określić ten wynik.

3. Jeśli miałbym wskazać jedną postać w zespole gości, która zrobiła na mnie największe wrażenie, to... mam trudny wybór pomiędzy Stefhonem Hannahem i Callistusem Eziukwu. Hannah ma bez żadnej przesady umiejętności na poziomie top 3 rozgrywających tej ligi obok Waltera Hodge'a i Łukasza Koszarka. Świetnie panujący nad piłką rozgrywający z oczami dookoła głowy i świetnym rzutem z dystansu.

4. Eziukwu to ktoś, kto odmienił obronę AZS-u. Wspaniale jest mieć pod koszem człowieka, który straszy blokiem - to niby truizm, ale Eziukwu udowadnia, że to prawda. Z nim na boisku gra wyglądała o wiele lepiej niż Marko Lekiciem czy Mateuszem Jarmakowiczem. Nawet jednak oglądając mecz zrobiłem oczy jak piłki tenisowe widząc statystykę +/- Amerykanina. W spotkaniu wygranym różnicą 23 "oczek" grał prawie 32 minuty, a jego zespół ten okres wygrał różnicą 45 (!) punktów. Tu dodatkowa uwaga do kibiców z Koszalina - jeśli cieszycie się z 19 punktów Eziukwu w ataku, to radzę powstrzymać entuzjazm. Przeciwko Politechnice to niemal norma środkowego rywali.

5. Był jeden zawodnik, który nie miał problemu z trafianiem ponad Eziukwu. Tak, zgadliście, to Mateusz Ponitka. Jeden krótki floater, druga akcja z zawiśnięciem w powietrzu pozwalającym środkowemu przeciwnika spokojnie opaść na parkiet. Klasowy hangtime.

6. Ciekawe rzeczy działy się na konferencji prasowej, na którą (z przyczyn służbowych) nieco się spóźniłem. Wrzucam ją poniżej, ale tylko dla osób z bardzo dobrym słuchem. Co się stało? Przedstawiciel sponsora klubu (Bilfinger Berger) zapytał trenera Mladena Starcevicia jak to możliwe, że zawodnicy mają faktycznie problem z podstawowymi rzeczami, skoro jego firma przekazała pieniądze. Z odpowiedzi Chorwata wydobyłem tylko potwierdzenie problemów. Co miało na celu to "wystąpienie"? Czy to próba pokazania, że sponsorzy płacą i gracze nie powinni narzekać? Cokolwiek miało oznaczać - na mnie zrobiło żenujące wrażenie.



7. Komentarz jednego z koszykarzy (akurat nie z Warszawy) do sprawy Politechniki: "I co z tego, że mają buty i halę do treningów? Butem nie zapłacisz za czynsz, buta nie zjesz na obiad."

8. David Dedek został asystentem Andreja Urlepa. W Warszawie prowadził rozgrzewkę, a potem siedział na trybunie za ławką, bo nie miał jeszcze licencji. Dedek nazywa swoją sytuację "otwartą" - jeśli dostanie propozycję pracy w roli pierwszego trenera, to klub nie będzie mu robił przeszkód.

9. Trzy dni wcześniej Marcel Ponitka, tym razem w konkursie rzutów wolnych wziął udzial Sebastian Kowalczyk. I trafił.

10. Pierwszy telewizyjny wywiad Urlepa możecie zobaczyć na stronach TVP Sport.

11. Tyle punktów zdobyli koszykarze Asseco Prokomu w pierwszej połowie meczu w Kazaniu. Jeśli nie słyszeliście o tym spotkaniu, to... tym lepiej dla was, bo widziałem fragmenty. Cóż, obecny skład Prokomu daje podstawy do takich "osiągnięć". Szkoda tylko, że w momencie, gdy gdynianie nie mają już szans na awans do Top 16, "cenne minuty" na parkiecie spędzają (z całym szacunkiem dla nich) Przemysław Frasunkiewicz, Łukasz Seweryn, Piotr Szczotka, Fiodor Dmitriew. A w takiej Olimpiji Lublana prawie 22 minuty zagrał w tym tygodniu niespełna 17-letni Erjon Kastrati. W Prokomie obecnie nie ma nawet skąd wziąć tak mlodych zawodników.

12. W piątek (16 grudnia) Arbiter Dyscyplinarny PLK podjąl decyzję o zawieszeniu Scotta Morrisona z Energi Czarnych Słupsk na jeden mecz i ukaraniu go finansowo. Dyskwalifikacja dotyczy wydarzeń z 26 listopada, gdy Morrison uderzył łokciem Kamila Łączyńskiego z AZS-u Koszalin. Niezależnie od powodów takiego opóźnienia w wydawaniu wyroku to dla ligi kompromitacja.

13. Jak do tego doszło? Wprowadzony przed tym sezonem regulamin dyscyplinarny z nowymi procedurami postępowania pozwolił Czarnym na takie opóźnianie sprawy, by Kanadyjczyka ominął akurat najłatwiejszy mecz z ŁKS-em. Ustanowiono pełnomocnika i pan prawnik wykonał swoją pracę perfekcyjnie. Gdyby Czarni zdecydowali się po prostu wysłać Morrisona na pierwszą "rozprawę", to pewnie opuściłby mecz u siebie z Siarką Tarnobrzeg. Liga chciała, żeby było sprawiedliwie i każdy mógł się wypowiedzieć, a wyszło jak wyszło.

14. Jeśli już jesteśmy przy meczu ŁKS - Czarni. Na stronie kibiców ŁKS-u można przeczytać relację z meczu skladającą się głównie z wypowiedzi trenera Piotra Zycha i zawodnika Piotra Trepki narzekających na sędziów. Wszystko wygląda ciekawie, ale... Jest tak m.in. taki fragment

Decydującą o wyniku sytuacją dzisiejszego wieczoru był moment w którym, świetnie zachował się Szczepaniak. Gracz ŁKS-u wznawiając akcję z boku, odbił ją sobie od odwróconego tyłem rywala i pognał na kosz Czarnych. Niestety w tym momencie swoją wyjątkową nieudolnością popisali się sędziowie odgwizdując jego… niesportowy faul. Chyba nikt z obecnych - podejrzewamy, że z dwójką pozostałych sędziów również - nie wiedział za co był ten faul. Zapytany o to Piotr Zych powiedział: - Ja nie mam pojęcia. Nie wiem za co je otrzymał i ciężko mi to jest wyjaśnić.

Zainteresował mnie ten wątek, bo z opisu wygląda to na sprytne zagranie, które po raz pierwszy na polskich parkietach pokazał kilka lat temu Paweł Szcześniak (w trakcie meczu Polska - Francja we Włocławku), a powtórzył chociażby Dardan Berisha na ostatnim EuroBaskecie. Sprawdziłem i okazuje się, że... Szczepaniak nie dostał w tym meczu żadnego niesportowego przewinienia. Ukarano go faulem technicznym, ale za inną sytuację. To wszystko podważa "trochę" wiarygodność całego tekstu. Jestem w stanie zrozumieć, że kibice nie rozróżniają przewinienia niesportowego od technicznego, ale trener?

15. W ubiegłym tygodniu zostałem skrytykowany za nazwanie Piotra Pamuły produktywnym. Czy teraz mogę tak napisać? Przeciwko AZS - 8/17 z gry to co prawda poniżej 50%, ale wreszcie trafiał seryjnie z półdystansu i dystansu. Przełamanie czy jednorazowy wyskok? Odpowiedź mieliśmy już w sobotę. 14 punktów po 6 minutach, 21 w sumie i 8/11 z gry. Politechnika rozniosła Polpharmę. Pamuła ma średnio 20.7 punktu (50% z gry, 46% za 3) w trzech wygranych meczach Politechniki. W przegranych - 10.5 punktu (34% z gry, 33% za 3).

16. Trener Polpharmy Wojciech Kamiński: “Ja wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię, więc albo jestem słaby albo nic nie dociera do zawodników. Coś trzeba zmienić. Biorę odpowiedzialność na siebie i jeśli sytuacja tego wymaga, to jestem w stanie poświęcić się, by drużyna grała lepiej. Jeśli zarząd klubu uzna inaczej, to na następnym meczu na pewno nie spotkamy się w tym samym składzie.”

17. Co może oznaczać wypowiedż Kamińskiego? Zmiany, zmiany, zmiany. Trener już “oddał się do dyspozycji”, ale jeśli zostanie to chce kogoś się pozbyć. Kogo? Najgorzej w Warszawie zaprezentowali się Michael Hicks, Patrick Okafor i Tony Weeden. Cała trójka zagrała żałośnie w pierwszej połowie, a Weeden nabił sobie statystyki “po meczu” rzucając 20 punktów od 25. minuty, w której było 68:33. Okafor nie potrafił przebić się przez Marcina Kolowcę pudłując spod samej obręczy, a Hicks pudłował z dystansu i tylko dyskutował z sędziami. Jeśli miałbym obstawiać, to pracę straci ktoś z wymienionych (i nie mam na myśli Kolowcy:-))

18. Grzegorz Arabas: “Z całym szacunkiem dla rywala, ale powinniśmy ten mecz wygrać, nawet gdybyśmy przyjechali bez trenera.” Mocno i przesadzone, ale obrazuje katastrofalną grę zespołu gości. A moźe to także prztyczek w nos trenera? :-)

19. Po środowym “happeningu” na konferencji prasowej nie spodziewałem się nic ciekawszego, ale zostalem zaskoczony przez panią prezes Jolantę Dolecką, która - w skrócie - po raz kolejny wyłuszczyła swoje żale do władz miasta apelując o wsparcie. Mówiła także, że to już ostateczne wołanie o pomoc, wspomniała o listach wysyłanych do stołecznych posłów czy... Waldemara Pawlaka. Całość do wysluchania tutaj, a także tutaj oraz tutaj.

20. Trener Mladen Starcević rzucił kwotę 5 milionów euro jaką w Chorwacji w tym roku Cibona otrzymała od władz Zagrzebia. Pytałem znajomego jak to jest na Litwie i podał mi sumy kilku milionów złotych, jakie od władz Kowna i Wilna dostają Żalgiris i Lietuvos Rytas. Ale dodał też, że dyscypliny drugiej i trzeciej kategorii tych pieniędzy prawie nie mają. A koszykówka u nas jest niestety dyscypliną drugiej lub trzeciej kategorii.

21. W sobotę w tej samej hali Koło swój mecz trzeciej ligi rozgrywała Legia. Trybuny były pełne, a doping jak poniżej.



I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że jestem przekonany, iż tych ludzi (poza kilkoma wyjątkami) koszykówka nie interesuje. Przyszli sobie pośpiewać, bo gra Legia. Gdyby zorganizować zawody łucznicze z udziałem reprezentantów Legii, a ktoś wpadlby na pomysł podobnej akcji, to też by się pojawili. Byli już z Legią w koszykarskiej ekstraklasie i co?

22. Odbyłem ciekawą rozmowę na temat możliwości stosowania stałego nadzoru finansowego z jedną osób dobrze zorientowanych w PLK. Mówi ona m.in. że gdyby wymagać od klubów comiesięcznego raportowania o każdej zapłaconej pensji, to biuro ligi utonęłoby w papierach. Inne sposoby? Audyt, który kosztuje 20 tysięcy złotych razy liczba drużyn razy liczba miesięcy.

23. Świąteczny klip Trefla - wszyscy widzieli, ale nie mogę go nie wrzucić tutaj “dla potomnych.” Jego popularność chyba zaskoczyła samych twórców. Widzialem chociażby na Twitterze, że linka wrzucali dziennikarze i kibice z całej Europy - Litwy, Francji, Holandii. Brawo.



24. Życzenia składaja też koszykarze Śląska. Wbrew opiniom wielu osób uważam to za zabawny pomysł i przykład, że można coś takiego zrobić niskobudżetowo. Kamera, czapka i do dzieła!