Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Utah Jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Utah Jazz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2011

Są chwile, w których trzeba SPUDŁOWAĆ

Około sekundy do końca meczu, remis, masz dwa wolne. Pierwszego trafiasz, co z drugim? PUDŁUJESZ! Po ostatnich Mistrzostwach Polski Dziennikarzy i meczu PolskiKosz.pl - Pomorze wie to każdy. To wydaje się oczywiste - w tak krótkim czasie rywale nie zdążą zebrać piłki i oddać normalnego rzutu albo wziąć czasu. (jeśli mówimy o polskiej lidze to czas nie wchodzi nawet w grę).

Są jednak tacy, którzy kochają każdy punkt. Panie i panowie, Paul Millsap.



Utah Jazz (37-36) byli gorsi w dogrywce i po tej porażce mają już niewielkie szanse na play-off. New Orleans Hornets (40-32) uratowali się przed spadkiem na 8. miejsce.

Na pocieszenie dla Millsapa są tacy, którzy chcieli w podobnej sytuacji spudłować, ale nie umieli. Przypomnijmy sobie Rudy'ego Gaya.

środa, 23 lutego 2011

Deron Williams - wygrany czy przegrany?


Jeżeli Deron Williams (z lewej powyżej) myślał, że jest wygranym konfliktu z Jerrym Sloanem i będzie teraz rządził w Salt Lake City, to chyba się przeliczył. Odchodzi. Trafił do (obecnie) jednego z najsłabszych zespołów ligi. A może jednak jest wygranym, bo nie będzie musiał się męczyć w Jazz i rozpocznie "życie" od nowa?

Utah Jazz niespodziewanie wymienili swojego rozgrywającego za Devina Harrisa (z prawej powyżej) i Derricka Favorsa z New Jersey Nets. Pierwsza myśl: świetny plan Michaiła Prochorowa, właściciela Nets. Skoro się nie udało z Carmelo Anthonym (poszedł do New York Knicks), to mamy plan B w postaci Williamsa. Ale trener Nets Avery Johnson mówi, że to jest część planu A, która nigdy nie wyszła na światło dzienne.

I had talked to Jazz GM Kevin O'Connor yesterday. He asked me would I do something. And I said no, then I called him back and asked, I wonder if you'll do this. And he said let me look at it. We talked a couple times yesterday. And then I guess he visited with his ownership. I visited with mine. And this morning we came to an agreement.

Tak o kulisach opowiada GM Nets Billy King.

Czyli wychodzi na to, że od pomysłu do realizacji minęły około 24 godziny. Nieżle.

Nets dostają jednego z najlepszych rozgrywających ligi, a w zamian oddali playmakera, który jeszcze dwa lata temu grał na poziomie All Star i młodego podkoszowego, któremu wróży się wielką przyszłość. Z drugiej strony - nie wiadomo, ile trzeba by czekać na eksplozję Favorsa, a z Harrisem na PG drużyna raczej zmierzała donikąd. W zasadzie - jeśli masz okazję pozyskać gościa pokroju Williamsa oddając naprawdę niedużo, to czemu tego nie zrobić?

Jazz? Po całkiem niedawnej rezygnacji Jerry'ego Sloana Williams przyznawał, że chyba niepotrzebnie kłócił się z nim w trakcie meczów. Wyglądało jednak na to, że gdy trener sam odszedł to klub pozwoli zawodnikowi się wykazać. Skoro jesteś taki mądry, to wygrzeb nas z dołka, panie Deronie. Tyle tylko, że w Jazz chyba nie chcieli szopki podobnej do zamieszania z Anthonym. Umowa Williamsa kończy się latem 2012 roku. Możemy sobie wyobrażać, co działoby się w trakcie najbliższego sezonu. A wcale nie należy wykluczać, że w nowym otoczeniu Harris znowu wskoczy na All Star level.

A wy jak uważacie? Deron jest wygranym czy przegranym?

piątek, 11 lutego 2011

Screw yourself Deron Williams


Jestem wstrząśniety, nie zmieszany. A nawet wstrząsnięty i zmieszany.

Moje początki z NBA, czyli połowa lat 90-tych. Finały z udziałem Houston Rockets i Orlando Magic, ale gdzieś tam po cichu do głosu zaczynają dochodzić jacyś Jazzmeni z Utah. Drewniany i monotonny Karl Malone plus dwóch białasów w przykrótkich spodenkach, czyli Jeff Hornacek i John Stockton. Prowadzi ich - ponoć od dawien dawna - niejaki Jerry Sloan. Pasuje do nich. Też białas, wygląda na sztywniaka.

Sezon 1996/1997. Jazz mają najlepszy bilans w lidze, ale są znienawidzeni. Odważyli się postawić Michaelowi Jordanowi i Bykom. Przegrywają. Hurra! Kolejne finały, czyli 1998 rok. Znowu Bulls, znowu Jazz. Ci drudzy są teraz lepiej przygotowani, mówi się, że to ten Sloan. Ale co z tego - trzeci mecz i wygrana Bulls 96:54. Jordan ze Scottiem Pippenem w czwartej kwarcie śmieją się na ławce rezerwowych. Na drugiej "ławce" Sloan siedzi zrezygnowany, wpuszcza dalekich zmienników. Kilka dni póżniej Bulls wygrywają tę serię 4-2. Zwycięski rzut Jordana nad Bryonem Russellem.

Kolejny rok to lockout w NBA, moje zainteresowanie - przyznaję - trochę spada. Ale potem wraca. Słyszę, że Jazz biorą w drafcie wielki talent, niejakiego DeShawna Stevensona. Jest nieokiełznany, ale Sloan zrobi z niego człowieka. Nie udaje się, Jazz grają słabiej, ledwo łapią się do play-offów, a wkrótce Malone i Stockton odchodzą. Koniec? A gdzie tam... Sloan zostaje. W międzyczasie pojawia się niesamowicie wszechstronny Andriej Kirilenko, kilku innych młodych graczy. Jazz stają się swego rodzaju pośmiewiskiem. Bez gwiazd, bez talentów, bez nadziei, poza play-offami. Sloan ciągle tam jest.

2008 rok. Jazz są teraz modni. Niesamowity duet Deron Williams/Carlos Boozer i kapitalne play-offy najpierw wygrane z Rockets, potem przegrane z Lakers. Mówi się, że to zasługa Sloana. Że to on ich cierpliwie odbudowywał zespół. Sezon 2010/2011. Z zespołu odchodzi Boozer. Nie, Jazz nie pozbierają się po takiej stracie. Odchodzi rewelacyjny debiutant Wesley Matthews. Nie ma szans. Play-offy nie są dla nich. Tymczasem zaczynają sezon świetnie. Druga siła Zachodu. Niesamowity trener. Sloan wreszcie będzie "Coach of the Year"!

Styczeń 2011. Coś się zaczyna psuć. Jazz przegrywają kilka spotkań z rzędu, spadają w tabeli na szóste miejsce.

8 lutego 2011. Krótkie wiadomości w gazetach i agencjach prasowych. "Jerry Sloan przedłużył umowę z Utah Jazz do końca sezonu 2011/2012". Zieeeeeeew.

10 lutego 2011. Breaking news. Osz cholera... Sloan ma ogłosić swoje odejście. Że co? Kto? Żart? Kto to podał? Nie no, im nie można wierzyć... A jednak. Konferencja za godzinę. Nie, jednak za dwie. Stało się. To prawda. Ponoć przez kłótnie i nieporozumienia z Deronem Williamsem. Ponoć Williams nie stosował się do poleceń trenera. Ponoć miał swoje "widzimisię".

Screw yourself Deron Williams.

To mówiłem ja, największy hater Utah Jazz w 1998 roku.

Chichot historii. Ostatnim spotkaniem Sloana na ławce Jazz mógł być przegranym mecz z Bulls w finałach 1998. Sloan nie chciał kończyć w ten sposób i skończył... przegranym meczem z Bulls w rundzie zasadniczej sezonu 2010/2011.

P.S.
Tak, ten wpis miał być takim nieładem w postaci luźnych myśli, wspomnień, flashbacków, skojarzeń.

środa, 10 listopada 2010

Gra oszukała Miami Heat

Jeśli lubicie (lubiliście) grać w NBA na komputerze/konsoli, to znacie to doskonale. Pół minuty do końca meczu. Prowadzicie wysoko, ale nagle przeciwnik (komputerowy albo ludzki) trafia trójkę za trójką i doprowadza do dogrywki albo zwycięża. Mam znajomego, która zwykł mówić wtedy, że gra go oszukała. Bo takie rzeczy się nie zdarzają.

Czyżby?


Gra oszukała Miami Heat. Utah Jazz wygrali.

Na filmie nie widać wszystkiego, nie ma też wyniku na bieżąco, więc krótki opis.

0:37 do końca 98:90
0:28 do końca 98:93 Paul Millsap trafia za 3
0:27 do końca 99:93 Carlos Arroyo trafia jednego z dwóch wolnych
0:21 do końca 99:96 Deron Williams trafia za 3 (na filmie 1:28)
0:19 do końca 101:96 Arroyo trafia dwa wolne
0:12 do końca 101:99 Millsap trafia za 3 (na filmie 1:35)
0:10 do końca 103:99 Arroyo trafia dwa wolne
0:04 do końca 103:102 Millsap trafia za 3 (na filmie 1:43)
0:03 do końca 104:102 Dwyane Wade trafia jednego z dwóch wolnych (na filmie 1:46)
0:00 104:104 Millsap dobija niecelny rzut CJ Milesa (na filmie 1:50)

A w dogrywce górą Jazz.


Paul Millsap w końcówce czwartej kwarty zdobył 11 punktów w 28 sekund.


Tracy McGrady może się schować.

sobota, 1 maja 2010

Play-off NBA - 2. runda wg serca i rozumu

Ostatnio moje wpisy na blogu to głównie typowanie. Ten będzie podobny - czas na 2. rundę play-off NBA.

Wschód

1. Cleveland Cavaliers - 4. Boston Celtics

Serce: Za Celtics. Rajon Rondo i wszystko jasne. Poza tym LeBron jest niefajny, chociażby dlatego:


Maciek Kwiatkowski napisał:

"Niestety gdy LeBron zalicza kolejne 30-10-10, część z Was ekscytuje się w tym czasie, tym czy zrobił kroki, tym czy uścisnął komuś rękę albo czy na właściwe miejsce odłożył ręcznik czy bluzę. Czeka Was cięzkie 7-8 lat kibicowania koledzy,. Pomyślcie o tym w ten sposób. Chcecie mieć dalej poranne zastrzyki irytacji, gdy patrzycie na jego dominację albo kolejną akcję w Top10? Bądźcie mądrzejsi. W czasach internetu, gdy każdy najdrobniejszy szczegół potrafi być wyeskalowany do miana historii dnia przez youtube, vimeo czy koszykarskie pudelki - nie ma miejsca na nieskazitelnych idoli i tego miejsca nie będzie. Tymczasem staramy się uczyć Jamesa savoir-vivre'u, bo wścieka nas to, że jest tak dobry i nie gra dla naszej drużyny."

Ciekawy punkt widzenia, ale odpowiem tak: poranne zastrzyki irytacji mi nie grożą, bo mógłbym mieć je od kilku lat. Doceniam to, co gość robi z piłką na parkiecie i po dominacjach albo Top 10 pojawiają się raczej okrzyki zachwytu. Co nie zmienia faktu, że kmioctwa nie lubię nawet bardziej niż góralskiej muzyki i zachowanie LeBrona zaczyna mnie drażnić jeszcze mocniej niż jego "taranowatość".

Rozum: 4:2 dla Celtics. Dwa lata temu Celtics wygrali 4:3. Od tego czasu ich pierwsza piątka się nie zmieniła personalnie. Dwóch graczy (Perkins, Rondo) się rozwinęło, trzech postarzało (Pierce, Allen, Garnett). Rezerwy? Podobny poziom. A Cavaliers? Wtedy LeBron, West, Szczerbiak, Ilgauskas, Ben Wallace. Teraz LeBron, Jamison, Mo Williams, Shaq, Parker. Ilgauskas i West tylko na ławce. Postęp ogromny. Ale z drugiej strony pamiętam kapitalny mecz sprzed miesiąca - 117:113 dla Celtics. Naprawdę trudny wybór, ale mam wrażenie, że Celtowie będą w stanie to zrobić. Mimo wszystko są głodni sukcesu po tym, jak rok temu przegrali play-offy bez Garnetta. Mają odpowiedzi na 2 i 3 opcję ofensywną Cavaliers, czyli Jamisona (Garnett) i Williamsa (Rondo), a nie wierzę, żeby Shaq był jeszcze w stanie być przeważającym czynnikiem. No i never underestimate Paul Pierce.

2. Orlando Magic - 3. Atlanta Hawks albo 6. Milwaukee Bucks

Serce: Za Magic. Jeśli rywalem będą Hawks - nie ma wątpliwości. Gortat i tak dalej. Jeśli rywalem będą Bucks - po cichu liczę na sensację, ale tylko po cichu. Oficjalnie za Gortatem :-)

Rozum: 4:2 dla Magic z Hawks. 4-1 dla Magic z Bucks. Kozły nie powstrzymają Dwighta Howarda, ale raz mogą sprawić niespodziankę u siebie. Jastrzębie grają bardzo nierówno, a w Magic są gracze do ograniczenia Joe Johnsona, czyli Pietrus i Barnes. Cała nadzieja Hawks w Joshu Smithie, który będzie miał przeciwko sobie dziurę w defensywie czytaj Rasharda Lewisa. Łatwiej Magikom byłoby z Bucks, ale fajniej dla nas z Hawks, bo Al Horford powinien Howardowi "nabić" kilka przewinień i zmusić Gortata do pojawienia się na parkiecie.

Zachód

1. Los Angeles Lakers - 5. Utah Jazz

Serce: Za Jazz. Ani jedni, ani drudzy nie są moimi ulubieńcami, ale heroizm Jazz (bez Kirilenki i Okura) i ich żywiołowość każe sympatyzować z ekipą Jerry'ego Sloana.

Rozum: 4:2 dla Lakers. Derek Fisher zostanie mocno przeszkolony przez Derona Williamsa, który powinien wykonać w tej sprawie telefon do Russella Westbrooka. Ale rewelacyjny przeciwko Nuggets podkoszowy duet Paul Millsap i Carlos Boozer nie będzie miał już tak łatwo z Pauem Gasolem i Andrew Bynumem. I nie wydaje mi się, żeby Kobe Bryant miał znowu tak "cichą" serię. Przecież przeciwko niemu zagra Wesley Matthews...

3. Phoenix Suns - 7. San Antonio Spurs

Serce: Za Spurs. Seria przeciwko Blazers zdjęła trochę mojej sympatii z Suns. A Spurs podobają mi się coraz bardziej. To albo znak, że dorosłem do ich koszykówki albo spóźniłem się o 10 lat, co sugerował Maciek Kwiatkowski. Tak czy siak - Manu ze złamanym nosem zatkanym watą pakujący się raz za razem w tłok podkoszowym? Jak go nie lubić?

Rozum: 4:2 dla Spurs. Zaryzykują tezę, że Spurs momentami przeciwko Mavericks grali jak w swoim ostatnim mistrzowskim sezonie. Wypunktowali zespół z Dallas, któremu przecież atutów nie brakowało. Wielka trójka Manu, Tony Parker, Tim Duncan, a poza tym Richard Jefferson i rewelacyjny momentami George Hill. Nawet Jason Richardson w formie z pierwszej rundy nic tu nie zdziała.