Już po pierwszym niepełnym dniu pobytu na EuroBaskecie przekonałem się, że tematów do pisania jest tyle, iż mogłaby powstać książka. Jak to wszystko ogarnąć? Postanowiłem wrzucać luźne informacje, uwagi, spostrzeżenia w punktach. 24 punktach.
1. Poniewież ma ewidentne problemy z bazą noclegową. Największy obiekt w mieście, hotel Romantic, nie jest zbytnio przystosowany do przyjmowania koszykarzy. W kuluarach mówi się, że w dwójce jest tak ciasno, iż gdy jeden stoi, to drugi musi siedzieć. PZKosz miał inny problem: dostał za małą liczbę pokojów, więc wynajął mieszkanie naprzeciwko hotelu za gigantyczną kwotę. Cztery pokoje z kuchnią wyglądały ponoć na opuszczone w pośpiechu tuż przed EuroBasketem. Perspetywa zarobku 500 euro dziennie była wielka.
2. Skoro hoteli nie ma zbyt dużo, to właściciele tych istniejących zdzieraja z gości. W naszym pokój czteroosobowy w nocy z 29 na 30 sierpnia (czyli przed turniejem) kosztowała 15 euro, dzień póżniej - 155!
3. Nieprzypadkowo Litwa gra tutaj: usłyszeliśmy dzisiaj, że jednym z powodów był właśnie... brak hoteli, co zapewni gospodarzom dużą liczbę kibiców, a rywalom - małą. Ciekawe podejście, ciekawe na ile prawdziwe... Poza tym Polska miała grać w Olicie (bo blisko granicy), ale FIBA nie pozwoliła.
4. Treningi drużyn odbywają się w głównej hali oraz w mniejszej treningowej, która jest bardzo stara i w środku wygląda jak pół obiektu w Ostrowie Wielkopolskim. A w hallu ma dwa rzędy krzeseł kinowych.
5. Nie wiadomo jak na obiekcie meczowym, ale na treningowym obręcze nam sprzyjają: Dardan Berisha miał skuteczność 2/4 z połowy. Szkoda, że nie oglądał tego Jose Manuel Calderon, który wcześniej przyznał, że Polaków zna, ale akurat o Berishy to nie słyszał.
6. Pau Gasol ponoć zrobił wielkie oczy, gdy zobaczył w hali Thomasa Kelatiego, znanego mu z treningów w Los Angeles Lakers. Dopiero potem Kelati wytłumaczył mu, że ma żonę Polkę itd itp. Jeśli tak wyglądał scouting hiszpańskiej drużyny to szanse rosną.
7. Scouting leży też w mediach: ACB.com podaje, że Piotr Szczotka to "dwójka", która z konieczności zagra "na trójce". A np. o Łukaszu Wiśniewskim w translate.google.com czytamy: "No Andrew, gracz z Efes (dawniej Maccabi), ale Łukasz, reżyser gry, które pomogą kilka minut. Więcej dyrektor strzelcem, atakuje obręcz z odwagą."
8. Wśród hiszpańskich żurnalistów pojawiła się znana z wizyty w Polsce lekko zmaskulinizowana w budowie ciała długowłosa piękność wzbudzając zaciekawienie całej polskiej delegacji wliczając w to dziennikarzy, zawodników i oficera prasowego.
9. Autobus do Poniewieży to 9 godzin drogi z Warszawy i 35 złotych. Nie jest zły, ale postraszyliśmy Thomasa Kelatiego, że będzie tak wracał, jeśli przegramy pięć spotkań. Stwierdził, że w tej sytuacji jedno wygrają. Uff...
10. A propos Poniewieży albo Poniewieża to no właśnie - do tej pory nie mam 100-procentowej pewności, która wersja jest prawidłowa. Słowniki nie interesują się tym miastem, najbardziej szanowane postaci polskiego basketu upierają się za "tą Poniewieżą", ale np. wikipedia pisze o "tym Poniewieżu".
11. Na szczęście w obsłudze centrum prasowego jest świetnie mówiacy po polsku Litwin z Wilna, który powinien posłużyc jutro jako wyrocznia. Możecie go dorwać na Twitterze.
12. Opiekunem biało-czerwonych też jest polskojęzyczny młody Litwin, który skończył u nas podstawówkę i liceum.
13. Polskich kibiców do tej pory nie zauważono. No dobra, jednego spotkaliśmy. Chyba ostatnio był na Filipinach.
14. W tej sytuacji pozostało nam podtrzymywanie wieloletniej znajomości z oficerem prasowym polskiej kadry, który na razie spisuje się świetnie. Ale trzeba przyznać, że nie ma dużo pracy - tylko czterech dziennikarzy z Polski, znikome zainteresowanie mediów zagranicznych. Żaden z Hiszpanów nie pofatygował się na polski wieczorny trening. Cała robota oficera to przepędzenie jednego litewskiego kamerzysty.
15. Telewizja litewska zaskoczyła nas wywiadem z człowiekiem podpisany jako Dirkas Nowitzkas. W kolejnym materiale, już nie sportowym, rozbawiła nas natomiast pani nazwiskiem Mażpyte.
16. Gruzja gra jutro o 15.30, a jej naturalizowany Amerykanin o 2 w nocy ciągle nadaje na Twitterze o jeansach. Nasi już dawno zniknęli z czata na Facebooku i innych "społeczniaków".
17. Kilka słów o samym gospodarzu grupy A - centrum rozrywkowego nie widzieliśmy (mam nadzieję, że dlatego, iż szliśmy na skróty na halę), a miasto sprawia ponure wrażenie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Ostrów Wlkp. przy nim to jak Warszawa przy Rzeszowie. Momentami można było mieć wrażenie, że Poniewież to trochę większy Pleszew...
18. Propaganda EuroBasketu działa jednak świetnie: w mieście widać np. kosze na śmieci przerobione na kosza do kosza, wszechobecne małe litewskie flagi w samochodach oraz logo turnieju wepchnięte na rozmaite produkty od wody przez piwo po koszulki.
19. Ponoć można dostać także pizzę w kształcie głowy Simasa Jasaitisa oraz pierniki z lukrem stylizowanym na fryzurę Lavrinovicia, ale nie mieliśmy czasu szukać będą w sklepie trzy minuty przed zamknięciem.
20. Ales Pipan umie już sporo słów po polsku, a wita się na zmianę "cześć" i "dzień dobry".
21. Poniewież to jedyne na Litwie miasto, w którym z koszykówką konkuruje kolarstwo. Już w drodze widzieliśmy sporo ścieżek rowerowych, a wymiarowy tor w hali nieprzypadkowo się tam znalazł. To tutaj trenują lub trenowały multimedalistki mistrzostw świata Edita Pučinskaitė, Vilija Sereikaite i Simone Krupeckaite. Ta ostatnia brała udział w kampanii promującej Poniewież jako miasto sportu wraz z m.in. Arvydasem Sabonisem.
22. Najwyższym zawodnikiem turnieju będzie Serb Boban Marjanović (222 cm). Adam Łapeta jest trzeci (217 cm). Wyprzedza go jeszcze Kosta Perović (218 cm).
23. Wszystko można powiedzieć o polskiej kadrze, ale na pewno nie to, że jest w niej kiepska atmosfera.
24. Jest 1:43, a ja nie śpię w zasadzie od 22 godzin i od 5 minut myślę nad 24. punktem. Pal licho, przeliczyłem się z możliwości, tym razem będzie nim dobranoc!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pau Gasol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pau Gasol. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 sierpnia 2011
wtorek, 30 sierpnia 2011
Litwa 2011: Hiszpania bez Gasoli!
Dzień przed pierwszym spotkaniem EuroBasketu w konsternację dziennikarzy z Hiszpanii i Polski wprawiły oficjalne składy przygotowane przez organizatorów. Brakowało w nich między innymi braci Paua i Marka Gasoli, kilku innych gwiazd, a ze strony biało-czerwonych m.in. Łukasza Koszarka i Adam Hrycaniuka. W zamian za to pojawiły się nazwiska zawodników, którzy w ogóle nie pojawili się na Litwie. – To wygląda jak reprezentacja do lat 20. O! Ale ja też się załapałem. Chyba bardzo młodo wyglądam – śmiał się Jose Manuel Calderon, gdy pokazaliśmy mu kto w środę wybiegnie na parkiet.
Hiszpan dziwił się, że w składzie Polski (tym prawdziwym) nie ma Marcina Gortata. – Rozmawiałem z nim jakiś czas temu i przekonywał mnie, że chce grać. Nie wierzę, że bał się kontuzji. Przecież my wszyscy gracze z NBA jesteśmy w podobnej sytuacji i mimo tego przyjechaliśmy na EuroBasket – zauważył Calderon doskonale obeznany w polskiej drużynie. – Ten blondyn z piętnastką, oczywiście Kelati, wysoki gość z szesnastką... yyy Lapeta. Dobry jest taki gracz na pozycji numer cztery... Sewcik! Może nie znam każdego zawodnika z nazwiska, ale rozpoznaję ich bez problemu i wiem jak grają – zapewniał rozgrywający Toronto Raptors. Mniej zorientowany był Pau Gasol, który Thomasa Kelatiego (trenowali razem w Los Angeles Lakers) powitał pytaniem: - Co ty robisz w polskiej kadrze?
Mistrzowie Europy odbyli wieczorne zajęcia w treningowej hali w Poniewieży przed reprezentacją Polski, która już na początku napotkała na problemy... organizacyjne. Okazalo się, że pokoje w hotelu zaproponowanym przez organizatorów są zbyt małe i PZKosz musiał dodatkowo wynająć duże mieszkanie tuż obok. Początek meczu Polska - Hiszpania w Poniewieży w środę o 14.15 polskiego czasu. Transmisja w TVP2.
Hiszpan dziwił się, że w składzie Polski (tym prawdziwym) nie ma Marcina Gortata. – Rozmawiałem z nim jakiś czas temu i przekonywał mnie, że chce grać. Nie wierzę, że bał się kontuzji. Przecież my wszyscy gracze z NBA jesteśmy w podobnej sytuacji i mimo tego przyjechaliśmy na EuroBasket – zauważył Calderon doskonale obeznany w polskiej drużynie. – Ten blondyn z piętnastką, oczywiście Kelati, wysoki gość z szesnastką... yyy Lapeta. Dobry jest taki gracz na pozycji numer cztery... Sewcik! Może nie znam każdego zawodnika z nazwiska, ale rozpoznaję ich bez problemu i wiem jak grają – zapewniał rozgrywający Toronto Raptors. Mniej zorientowany był Pau Gasol, który Thomasa Kelatiego (trenowali razem w Los Angeles Lakers) powitał pytaniem: - Co ty robisz w polskiej kadrze? Mistrzowie Europy odbyli wieczorne zajęcia w treningowej hali w Poniewieży przed reprezentacją Polski, która już na początku napotkała na problemy... organizacyjne. Okazalo się, że pokoje w hotelu zaproponowanym przez organizatorów są zbyt małe i PZKosz musiał dodatkowo wynająć duże mieszkanie tuż obok. Początek meczu Polska - Hiszpania w Poniewieży w środę o 14.15 polskiego czasu. Transmisja w TVP2.
Litwa 2011: Co się stanie w grupie A?
Trzy gwiazdy grupy A
Pau Gasol (Hiszpania)
Poza parkietem z odległości półtora metra nie wygląda na wielkiego twardziela, raczej na miękkiego gościa, co w sumie nie dziwi. Ale na boisku może być MVP EuroBasketu. Znowu.
Sarunas Jasikevicius (Litwa)
Moze i jest weteranem, który wrócił do kadry po przerwie, ale w wieku 35 lat podaje jak mało kto w Europie. To przecież chyba najlepszy gracz na naszym kontynencie z tych, którzy nie zrobili nigdy kariery w NBA.
Luol Deng (Wielka Brytania)
Jeden z pięciu najlepszych niskich skrzydłowych na świecie, jeden z niewielu, którzy potrafią rzucić wyzwanie LeBronowi Jamesowi. Przepraszam Joela Freelanda, ale brytyjska kadra = Deng i tyle. Wystarczy spojrzeć na wyniki sparingów. Ze skutecznym Dengiem wygrywali albo prawie wygrywali, ze słabym Dengiem lub bez niego - porażki albo kleśki.
Pięciu graczy, na których warto zwrócić uwagę w grupie A
Dardan Berisha (Polska)
Nic nie stoi na przeszkodzie, by został jednym z najlepszych strzelców drużyny i całego turnieju. Odwagi mu na pewno nie zabraknie, a talentu rzutowego? Też!
Serge Ibaka (Hiszpania)
Pochodzi z Konga, ale wychował się jako koszykarz w Hiszpanii, więc nic dziwnego, że zdecydował się na obywatelstwo i grę w kadrze. Skoczek, który przy Gasolach będzie facetem od defensywy, bloków i efektownych akcji. Lubię to.
Enes Kanter (Turcja)
Chyba jedyny na EuroBaskecie zawodnik... bez klubu. Naprawdę. W NBA lokaut, po wyborze w drafcie jeszcze nie znalazł zatrudnienia, a w NCAA nie mógł grać. Czyli tak naprawdę turniej na Litwie pokaże nam na co go stać.
Jonas Valanciunas (Litwa)
Rewelacyjny 19-latek w sparingach był najlepszym strzelcem kadry. Zadziwiające, w jakim tempie rozwija się ten chłopak. Uważajcie na jego pick'n'rolle z Sarasem!
Devon Van Oostrum (Wielka Brytania)
Kolejny wielki talent. 18-letni rozgrywający przebił się do kadry i niewykluczone, że będzie grał dużo, co teoretycznie świadczy o słabości Brytyjczyków na tej pozycji. Ale przecież Caja Laboral Vitoria nie zatrudnia przypadkowych ludzi.
Mecz, który trzeba zobaczyć w grupie A
Litwa - Hiszpania (4 września, godz. 20.00)
Oczywiście nie patrzę z polskiego punktu widzenia. Hiszpanie i Litwini zmierzyli się dwarazy w sparingach. Bilans 1-1, małe punkty na remis. Niby mistrzowie Europy są faworytem takiego meczu, ale z drugiej ta litewska publiczność... Będzie się działo!
Polskie akcenty w grupie A
Oprócz naszej kadry: Litwin Krzysiek (celowe zdrobnienie!) Ławrynowicz ma polskie korzenie, a Jose Manuel Calderon dwa lata temu trenował indywidualnie w... Warszawie.
Kto awansuje z grupy A
Teoretycznie sytuacja jest prosta: Hiszpania, Litwa i Turcja. Po cichu wierzę jednak, że Polacy są w stanie sprawić niespodziankę. Realnie patrząc najbardziej możliwe będzie pokonanie Turcji (co oczywiście nie znaczy, że proste). Jeszcze bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz, w którym Turcja przegrywa nisko z Wielką Brytanią, my nisko z Turcją, a potem ogrywamy wysoko Brytyjczyków i awansujemy z bilansem 2-3. Boję się sytuacji, w której sprawimy sensację, a potem potkniemy się na - odpukać - Portugalii. Albo po prostu nie sprostamy presji w ostatnim meczu z Wielką Brytanią.
Pau Gasol (Hiszpania)
Poza parkietem z odległości półtora metra nie wygląda na wielkiego twardziela, raczej na miękkiego gościa, co w sumie nie dziwi. Ale na boisku może być MVP EuroBasketu. Znowu.
Sarunas Jasikevicius (Litwa)
Moze i jest weteranem, który wrócił do kadry po przerwie, ale w wieku 35 lat podaje jak mało kto w Europie. To przecież chyba najlepszy gracz na naszym kontynencie z tych, którzy nie zrobili nigdy kariery w NBA.
Luol Deng (Wielka Brytania)
Jeden z pięciu najlepszych niskich skrzydłowych na świecie, jeden z niewielu, którzy potrafią rzucić wyzwanie LeBronowi Jamesowi. Przepraszam Joela Freelanda, ale brytyjska kadra = Deng i tyle. Wystarczy spojrzeć na wyniki sparingów. Ze skutecznym Dengiem wygrywali albo prawie wygrywali, ze słabym Dengiem lub bez niego - porażki albo kleśki.
Pięciu graczy, na których warto zwrócić uwagę w grupie A
Dardan Berisha (Polska)
Nic nie stoi na przeszkodzie, by został jednym z najlepszych strzelców drużyny i całego turnieju. Odwagi mu na pewno nie zabraknie, a talentu rzutowego? Też!
Serge Ibaka (Hiszpania)
Pochodzi z Konga, ale wychował się jako koszykarz w Hiszpanii, więc nic dziwnego, że zdecydował się na obywatelstwo i grę w kadrze. Skoczek, który przy Gasolach będzie facetem od defensywy, bloków i efektownych akcji. Lubię to.
Enes Kanter (Turcja)
Chyba jedyny na EuroBaskecie zawodnik... bez klubu. Naprawdę. W NBA lokaut, po wyborze w drafcie jeszcze nie znalazł zatrudnienia, a w NCAA nie mógł grać. Czyli tak naprawdę turniej na Litwie pokaże nam na co go stać.
Jonas Valanciunas (Litwa)
Rewelacyjny 19-latek w sparingach był najlepszym strzelcem kadry. Zadziwiające, w jakim tempie rozwija się ten chłopak. Uważajcie na jego pick'n'rolle z Sarasem!
Devon Van Oostrum (Wielka Brytania)
Kolejny wielki talent. 18-letni rozgrywający przebił się do kadry i niewykluczone, że będzie grał dużo, co teoretycznie świadczy o słabości Brytyjczyków na tej pozycji. Ale przecież Caja Laboral Vitoria nie zatrudnia przypadkowych ludzi.
Mecz, który trzeba zobaczyć w grupie A
Litwa - Hiszpania (4 września, godz. 20.00)
Oczywiście nie patrzę z polskiego punktu widzenia. Hiszpanie i Litwini zmierzyli się dwarazy w sparingach. Bilans 1-1, małe punkty na remis. Niby mistrzowie Europy są faworytem takiego meczu, ale z drugiej ta litewska publiczność... Będzie się działo!
Polskie akcenty w grupie A
Oprócz naszej kadry: Litwin Krzysiek (celowe zdrobnienie!) Ławrynowicz ma polskie korzenie, a Jose Manuel Calderon dwa lata temu trenował indywidualnie w... Warszawie.
Kto awansuje z grupy A
Teoretycznie sytuacja jest prosta: Hiszpania, Litwa i Turcja. Po cichu wierzę jednak, że Polacy są w stanie sprawić niespodziankę. Realnie patrząc najbardziej możliwe będzie pokonanie Turcji (co oczywiście nie znaczy, że proste). Jeszcze bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz, w którym Turcja przegrywa nisko z Wielką Brytanią, my nisko z Turcją, a potem ogrywamy wysoko Brytyjczyków i awansujemy z bilansem 2-3. Boję się sytuacji, w której sprawimy sensację, a potem potkniemy się na - odpukać - Portugalii. Albo po prostu nie sprostamy presji w ostatnim meczu z Wielką Brytanią.
sobota, 19 czerwca 2010
Lekko skisła wisienka na finałowym torcie
Tegoroczny finał NBA był (jako całość) najlepszy w XXI wieku obok finału z 2006 roku pomiędzy Miami Heat i Dallas Mavericks, ale ostatni mecz Lakers i Celtics jednak zawiódł.
I nie chodzi tu o porażkę Celtics, którym sprzyjałem, ale o obraz gry w tym spotkaniu. Póżniejszy MVP rzucający w kant tablicy? Nieco ponad 20% skuteczności póżniejszego mistrza przez trzy kwarty? Straty, pudła, dziesiątki "bezpańskich" piłek. Nie tego oczekiwałem po Game Seven i nie tego chciałem w najważniejszym koszykarskim wydarzeniu tego sezonu. Cóż, najwyraźniej stawka spotkaniu potrafi sparaliżować nawet Kobego Bryanta i Raya Allena.
Nawet z takiego "błotnego" widowiska można jednak zrobić pasjonujący film. Walka, walka, jeszcze raz walka. Owszem lubimy walkę.Ba! Kochamy walkę! Ale lubimy też, gdy czasem ktoś jednak trafi do kosza.
Finały przeszły do historii, ale na pewno zostaną zapamiętane. Nie tylko dlatego, że jak słusznie zauważył Supergigant Kobe jest jednym z najgorszych MVP w historii. Także dlatego, że każdy mecz - co niespotykane - miał innego bohatera.
Mecz numer 1 - Kobe Bryant
Mecz numer 2 - Ray Allen/Rajon Rondo (jak kto woli)
Mecz numer 3 - Derek Fisher
Mecz numer 4 - Glen Davis
Mecz numer 5 - Paul Pierce
Mecz numer 6 - Pau Gasol
Mecz numer 7 - Ron Artest
Pamiętacie taką sytuację? Ja nie.
A na koniec Ron zwariował :-)
poniedziałek, 21 września 2009
EuroBasket: To już koniec
EuroBasket już za nami. Hiszpanie zdecydowanie najlepsza, a przeobrażenie jakie wykonali późniejsi mistrzowie Europy w trakcie tej imprezy od meczu z Serbią na inaugurację do meczu z Serbią w finale robi wrazenie.
Prawie dwa tygodnie temu w Warszawie Hiszpanie mieli sporo problemów zdrowotnych i z tego powodu nie grali, tak jak mozna się tego było spodziewać. Rudy Fernandez nie grał, Jorge Garbajosa grał mało, Pau Gasol miał kłopoty z kontuzjowanym palcem i nie bardzo umiał rzucać. Teraz podopieczni Sergio Scariolo prezentowali koszykówkę szybką, prostą i skuteczną. Ich akcje nie były skomplikowane taktycznie. Jedna czy dwie zasłony dla strzelca w postaci Fernandeza lub Juana Carlosa Navarro albo dogranie do Paua i jego próba gry 1 na 1. Tak wyglądały w większości akcje Hiszpanów. Oczywiście wtedy, gdy nie kończyli ich kontratakiem.
Ktoś może powiedzieć - tyle było narzekań na taktykę Polaków, że jak nie biegamy, to nie mamy innych rozwiązań, a Hiszpania też tak robi. Tyle tylko, że oni pokazują, iż nie potrzeba jakichś wydumanych pomysłów, jeśli ma się umiejętności na najwyższym poziomie. Naszym tych umiejętności brakuje.
I na koniec - mozna Paua Gasola nie lubić i twierdzić, ze to płaczka. Ja osobiście nie jestem jego wielkim fanem. Ale okazywać emocje umie jak niewielu koszykarzy. W niedzielę był chyba najszczęśliwszym człowiekiem na całym kontynencie. Mistrz NBA, mistrz Europy, MVP EuroBasketu. Brawo.
Etykiety:
EuroBasket,
Hiszpania,
Jorge Garbajosa,
Juan Carlos Navarro,
Pau Gasol,
Rudy Fernandez
Subskrybuj:
Posty (Atom)



