Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tour de Pologne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tour de Pologne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 marca 2010

Tour de Pologne 2010 - w dobrym kierunku

Organizatorzy Tour de Pologne robią wszystko, by wreszcie wyścig Pro Tour wygrał Polak, konkretnie Sylwester Szmyd. Rok temu była promocja przy pomocy naszego najlepszego kolarza, ale trasa okazała się dla niego zbyt łatwa. W tym roku zmieniono ją kompletnie i przy okazji utrudniono.

W 2009 zaden etap nie kończył finisz na podjeździe. Teraz mamy dwa takie odcinki. Oczywiście porównywać się z Alpami czy Pirenejami nie możemy, ale podjazd przed metą sprawi, że o zwycięstwo w TdP nie będą mogli walczyć sprinterzy przy pomocy bonifikat czasowych, do czego niemal doszło kilka miesięcy temu.
Jakie trudności czekają uczestników 67. TdP?

Piąty etap skończy się na Równicy w okolicach Ustronia. Powyższy profil jest chyba przesadzony, bo z informacji znalezionych w internecie wynika, że finałowa wspinaczka powinna być trochę krótsza. I ponoć częściowo po bruku.
10-11% nachylenia kilometr przed metą powinno dać się we znaki nawet góralom.

Szósty etap to finisz przy termach w Bukowinie Tatrzańskiej. Trochę łatwiej, ale wygląda nieźle jako dogrywka między najlepszymi dzień wcześniej.
Podsumowując - brawo. Idziemy w dobrym kierunku. Marzenia o etapach niczym Mont Ventoux w Polsce są nie do zrealizowania, ale cieszmy się tym, co mamy.

wtorek, 20 października 2009

Brawa dla Gilberta

Tym razem będzie o kolarstwie. A konkretnie o facecie, który dokonał w ostatnich kilkunastu dniach czegoś niezwykłego. To Philippe Gilbert.

Z 27-latkiem udało mi się porozmawiać podczas tegorocznego Tour de Pologne. Mówił wtedy m.in.:

"Jesienny dublet to moje marzenie od dawna. Ale nie jest łatwe do zrealizowania. To dwa różne wyścigi i tylko kilku kolarzom się to udało w przeszłości."

(Co jest dla pana ważniejsze – sukces etapowy w Giro czy zwycięskie jednodniówki?)

"Mimo wszystko to drugie. Bardzo lubię takie wyścigi. Nie ma lidera, obrony żółtej koszulki, po prostu jedziesz i walczysz o wygraną."

Jesienny dublet to francuski wyścig Paris - Tours i włoski Giro di Lombardia. Trudno wygrać obydwa, bo pierwszy bardziej odpowiada sprinterom (trzykilometrowa prosta na koniec), a drugi specjalistom od gór i górek. W historii udało się wywalczyć dwa zwycięstwa trzem kolarzom. Ostatni to Holender Jo De Roo w 1963 roku. Ostatni do obecnego sezonu, bo Gilbert powtórzył ich sukces. Co więcej - od 8 do 17 października zanotował w sumie aż cztery wygrane w wyścigach klasycznych! A do tej pory słynął "tylko" z ubiegłorocznego triumfu w Tours, tegorocznego wygranego etapu w Giro d'Italia i miejsc w czołówkach ważnych klasyków. Teraz przeszedł do historii.

8 października - Coppa Sabatini (kat. 1.1)

11 października - Paris - Tours (kat. HC - czyli najwyższa)

15 października - Giro del Piemonte (kat. HC)

17 października - Giro di Lombardia (kat. HIS)
Brawo!

piątek, 7 sierpnia 2009

Nie wygra, bo było za łatwo


Potwierdziło się. Tour de Pologne to dla Sylwestra Szmyda zbyt łatwy wyścig. To brzmi kuriozalnie, ale Polak z grupy Liquigas raczej nie wygra tegorocznej imprezy, bo górskie etapy jakie znalazły się na trasie nie były wystarczająco cięzkie.

Głodówka, Murzasichle czy dzień wcześniej pagórki wokół Krynicy wyglądają malowniczo, ale do szczytów jakie oglądamy na trasach Tour de France czy Giro d'Italia im daleko. A do takich Szmyd jest przyzwyczajony. Jeśli do mety poprzedzonej płaskim odcinkiem trasy dojeżdża 20-osobowa grupka, a w niej kilku sprinterów to cięzko się spodziewać, by Szmyd wygrał. Na podjazdach próbował i wczoraj i dzisiaj, ale były one zbyt krótkie. Brakło kilometrów, by na stromej szosie rywale zostali z tyłu.

Moze te "usprawiedliwienia" brzmią głupio, lecz skoro triumfują kolarze tacy jak Alessandro Ballan i Edvald Boasson Hagen to świadczy dobitnie o tym, iż nasz narodowy tour jest idealny dla kolarzy klasycznych, a nie dla górali. Różnice w czołówce są tak małe, że w sobotę na ulicach Krakowa Norweg Hagen może wygrać wyścig najlepiej finiszując na mecie! Wcześniej musi jednak "urwać" dwie sekundy na premiach lotnych, który na trasie zaplanowano trzy. Dla grupy lidera, Lampre najlepszym rozwiązaniem byłoby puszczenie dość wcześnie kilkuosobowej ucieczki, a nawet zainicjowanie takowej przez jednego z własnych zawodników. A w tej roli dobrze sprawdziłby się Marcin Sapa...

czwartek, 6 sierpnia 2009

Jeszcze nic nie wiemy w polskiej pętli

Ciągle niewiele wiemy o rozstrzygnięciach w 66. Tour de Pologne. Piąty etap ze Strzyzowa do Krynicy tylko zredukował liczbę kandydatów do końcowego sukcesu do ... kilkudziesięciu.

Akcja sześciu kolarzy, w tym mistrza świata Alessandro Ballana oraz Polaków Sylwestra Szmyda i Marka Rutkiewicza była efektowna, ale poza zwycięstwem etapowym dla Włocha niewiele dała. Zawodnicy zyskali sekundy przewagi nad rywalami, które łatwo można odrobić na piątkowym etapie do Zakopanego. Oczywiście spora grupa przyjechała ze stratą ponad 16 minut, ale nie było w tym gronie nikogo, kto mógłby liczyć się na poważnie w generalce.

Wszyscy istotni są w czołówce i mają straty maksymalnie 40 sekund. Ballan jest pierwszy, ale to jeszcze nic nie znaczy, bo do Zakopanego kolarze pojadą na zdecydowanie trudniejszej trasie i "wystarczy" akcja kogoś z bardzo szerokiego grona, by dać mu prowadzenie. A co ciekawe nadal wysoko są sprinterzy jak np. Juergen Roelandts i jeśli jemu udałoby się dojechać wysoko, to w sobotę w Krakowie bonifikata może mieć znaczenie. Belg twierdzi, ze góry mu niestraszne... Zobaczymy.

Mnie cieszy powrót do czołówki lubiącego najwyraźniej polskie szosy Pietera Weeninga. Juz kiedyś walczył u nas o triumf, teraz był trzeci. Brawa dla młodego Holendra z Rabobanku.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Ucieczka na zamówienie

Ufff... Dwa etapy Tour de Pologne za nami, powoli szykuję się do trzeciego. Na razie oczywiście czas dla sprinterów, więc wygrywali - niespodziewanie - Borut Bozić i spodziewanie Angelu Furlan.

Ten drugi zwyciężył drugi rok z rzędu w Białymstoku w podobnym stylu i opowiadał, że już na śniadaniu zapowiadał kolegom, że tak właśnie zrobi. Rzadko zdarzają się takie bliźniacze sukcesy, więc ten robi wrazenie. A Furlan to naprawdę uznany sprinter. Oprócz specjalizowania się w Tour de Pologne ma np. na koncie tegoroczny triumf na etapie Criterium le Dauphine Libere.

Ale dla polskich kibiców bohaterem dwóch pierwszych dni był Bartłomiej Matysiak, który został dogoniony przez peleton niespełna dwa kilometry przed metą. Dla mnie to o tyle ciekawa historia, że Matysiak to chłopak z rodzinnych okolic mojej lubej. Przed etapem obiecałem mu, ze jak zaatakuje to coś o nim napiszemy w gazecie. I trzeba było dotrzymać słowa :-) Może dzisiaj pójdę do innego Polaka i zaproponuję mu w ten sposób akcję?

Inna sprawa, że dwa razy triumfowali koledzy naszych zawodników. Bozić ściga się w Vacansoleil z Michałem Gołasiem, Furlan w Lampre z Marcinem Sapą. Teraz kolej na kogoś z ISD (jeździ tam Bartosz Huzarski) i Liquigasu (gdzie jest Sylwester Szmyd i Maciej Bodnar).

Tym, których samo ściganie po polskich płaskich i dziurawych szosach nie bardzo interesuje polecam filmy przez kulis robione przez mojego kolegę redakcyjnego na sports.pl. To w pewnym sensie test tego pomysłu z wideo z wielkich imprez w Polsce. Podczas EuroBasketu we wrześniu ma być tego więcej.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Tour de Pologne 2008 a 2009

Przeniesienie Tour de Pologne na sierpniowy miało sprawdzić, że wyścig będzie atrakcyjniejszy i przyjedzie więcej dobrych zawodników w lepszej dyspozycji i nie będzie trenować u nas przed Vuelta a Espana. Tymczasem na razie wygląda na to, że wyszło nam co innego - gwiazd jest jak na lekarstwo, bo te z Tour de France są zmęczone, a pozostałe inaczej przygotowują się do Vuelty.

Małe porównanie najbardziej znanych postaci (nie liczę tu sprinterów)

2008 rok: Cadel Evans, Andy Schleck, Frank Schleck, Samuel Sanchez, Fabian Cancellara, Władimir Jefimkin, Jens Voigt, Franco Pellizotti, Tadej Valjavec, Johan Van Summeren. W sumie było 4 gości z pierwszej dziesiątki TdF. 1 z dziesiątki Giro d'Italia.

2009 rok: Ivan Basso, Alessandro Ballan, Marzio Bruseghin, Philippe Gilbert, Juan Jose Cobo, Tadej Valjavec, Pieter Weening, Konstantin Siwcow, Mauricio Ardila, Marcus Burghardt. Wygląda na to, że bez gościa z pierwszej 50-tki TdF. 3 z dziesiątki Giro.

Dlaczego nie wymieniłem sprinterów? Bo na tych akurat nie ma co narzekać i są podobnej, niezłej klasy co rok temu - Robert Foerster, Allan Davis, Angelo Furlan, Graeme Brown, Edvald Boasson Hagen. Przy finiszach całego peletonu emocje gwarantowane.

A porównanie "górali" (liderów czy jak ich tam nazwać) wypada zdecydowanie na niekorzyść tegorocznej imprezy. Nie ma co ukrywać, że gwiazd na naszych szosach nie będzie, ale czy to oznacza, źe będzie mniej ciekawie? Może nie, ale dla przeciętnego kibica sytuacja, w której o podium walczą np. Olivier Kaisen z Maksymem Iglińskim nie jest tak ciekawa jak rywalizacja Voigta z Pellizottim. Inna sprawa, że Polakom może być łatwiej o sukcesy, a ewentualne zwycięstwo Sylwestra Szmyda w tej imprezie wyglądałoby znakomicie.



I tego źyczę!